(Na podstawie www.katarzyna.majgier.pl – za zgodą autorki
Fotografie wykonał – Dariusz Majgier)
Do Polskiej Szkoły w Dublinie dotarłam wyłącznie dzięki Marcinowi Stanikowskiemu. Bez niego nie sądzę, bym tam trafiła. Mieszkaliśmy daleko od niej, nie znałam miasta (bo byłam w nim pierwszy raz, pierwszy dzień), a Polska Szkoła w Blackrock mieści się w budynku na co dzień będącym szkołą irlandzką. Jak na szkołę jest zresztą dosyć ciekawie wyposażona. Nigdy wcześniej nie widziałam w szkolnych salach pralek. Albo żelazek…
Były też kuchenki i inne urządzenia „typu AGD”, bo irlandzkie dzieci poza „zwykłymi” przedmiotami uczą się w szkołach codziennych czynności. Uważam, że to znakomity pomysł w czasach, gdy wielu rodziców nie uczy tego swoich dzieci i mogą one mieć w przyszłości problemy z codziennym „poradzeniem sobie”.
Co ciekawsze, w Irlandii też nie jest to nowy wynalazek. Dowiedziałam się, że co najmniej od lat pięćdziesiątych wszystkie irlandzkie dzieci uczą się gotowania, prania, prasowania i sprzątania. Na oceny!
Polska szkoła funkcjonuje w weekendy, a dzieci uczą się w niej języka polskiego, historii i… matematyki! Bo okazuje się, że matematykę mamy na wyższym poziomie niż Irlandczycy. Jedna z dziewczyn powiedziała mi, że w jej szkole w czasie, gdy reszta klasy uczy na matematyce czegoś, co ona i jej koleżanka z Węgier już umieją, mają dodatkowy angielski.
W Dublinie na spotkanie przyszła ponad setka osób! Wśród nich byli i szóstoklasiści i maluchy, z nauczania początkowego.
Ponieważ mój głos ciągle jeszcze nie „działał” jak trzeba, o przeczytanie fragmentu poprosiłam Anetę, która zapoznała uczestników z początkiem „Przeboju na pięć”. Potem pokrótce opowiedziałam o książkach i od razu posypały się pytania. Było ich tyle, że z przykrością przyznaję, że nie zdążyłam odpowiedzieć na wszystkie…
Szóstoklasiści pytali o wpływ innych pisarzy na moją twórczość, o to, jak wydać książkę i jak zostać pisarzem.
Maluchy zadawały pytania bardziej przyziemne lub osobiste, jak:
- Skąd pani wzięła papier na te książki?
- Czy lubi pani zwierzęta?
- Ma pani zwierzątko?
Niektórzy też opowiadali coś o sobie, co też było bardzo sympatyczne. Potem tradycyjnie, przyszedł czas na autografy.
Na koniec zrobiliśmy sobie trochę zdjęć.
- To Pani Mariola Iżycka, dyrektor Polskiej Szkoły w Dublinie, a ta śliczna dziewczynka to Laura S.
- To mama Laury, Ula Stanikowska, nauczycielka w Polskiej Szkole.
- A to jej tata, Marcin, dzięki któremu w ogóle tam dotarłam.
















