MAMA, TATA… & MYSELF?

czytampopolsku.pl

Wizyta Kasi Majgier w Dublinie

Autor: admin 10 czerwca 2009

(Na podstawie www.katarzyna.majgier.pl – za zgodą autorki
Fotografie wykonał – Dariusz Majgier)

Do Polskiej Szkoły w Dublinie dotarłam wyłącznie dzięki Marcinowi Stanikowskiemu. Bez niego nie sądzę, bym tam trafiła. Mieszkaliśmy daleko od niej, nie znałam miasta (bo byłam w nim pierwszy raz, pierwszy dzień), a Polska Szkoła w Blackrock mieści się w budynku na co dzień będącym szkołą irlandzką. Jak na szkołę jest zresztą dosyć ciekawie wyposażona. Nigdy wcześniej nie widziałam w szkolnych salach pralek. Albo żelazek…

Były też kuchenki i inne urządzenia „typu AGD”, bo irlandzkie dzieci poza „zwykłymi” przedmiotami uczą się w szkołach codziennych czynności. Uważam, że to znakomity pomysł w czasach, gdy wielu rodziców nie uczy tego swoich dzieci i mogą one mieć w przyszłości problemy z codziennym „poradzeniem sobie”.

Co ciekawsze, w Irlandii też nie jest to nowy wynalazek. Dowiedziałam się, że co najmniej od lat pięćdziesiątych wszystkie irlandzkie dzieci uczą się gotowania, prania, prasowania i sprzątania. Na oceny!

Polska szkoła funkcjonuje w weekendy, a dzieci uczą się w niej języka polskiego, historii i… matematyki! Bo okazuje się, że matematykę mamy na wyższym poziomie niż Irlandczycy. Jedna z dziewczyn powiedziała mi, że w jej szkole w czasie, gdy reszta klasy uczy na matematyce czegoś, co ona i jej koleżanka z Węgier już umieją, mają dodatkowy angielski.

W Dublinie na spotkanie przyszła ponad setka osób! Wśród nich byli i szóstoklasiści i maluchy, z nauczania początkowego.

Ponieważ mój głos ciągle jeszcze nie „działał” jak trzeba, o przeczytanie fragmentu poprosiłam Anetę, która zapoznała uczestników z początkiem „Przeboju na pięć”. Potem pokrótce opowiedziałam o książkach i od razu posypały się pytania. Było ich tyle, że z przykrością przyznaję, że nie zdążyłam odpowiedzieć na wszystkie…

Szóstoklasiści pytali o wpływ innych pisarzy na moją twórczość, o to, jak wydać książkę i jak zostać pisarzem.

Maluchy zadawały pytania bardziej przyziemne lub osobiste, jak:

  • Skąd pani wzięła papier na te książki?
  • Czy lubi pani zwierzęta?
  • Ma pani zwierzątko?

Niektórzy też opowiadali coś o sobie, co też było bardzo sympatyczne. Potem tradycyjnie, przyszedł czas na autografy.

Na koniec zrobiliśmy sobie trochę zdjęć.

  1. To Pani Mariola Iżycka, dyrektor Polskiej Szkoły w Dublinie, a ta śliczna dziewczynka to Laura S. :)
  2. To mama Laury, Ula Stanikowska, nauczycielka w Polskiej Szkole.
  3. A to jej tata, Marcin, dzięki któremu w ogóle tam dotarłam.

Napisz komentarz

Patronat honorowy


czytampopolsku.pl czytampopolsku.pl czytampopolsku.pl czytampopolsku.pl czytampopolsku.pl  czytampopolsku.pl

Nasz patronat


 
Wszystkie prawa zastrzeżone © Kampania MAMA, TATA... & MYSELF?