Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Czy dotarł do Ciebie email aktywacyjny?
MAMA, TATA&... mYSELF? « Książki « Szuflada « Szlaczki
Strony: [1]
  Drukuj  
Autor Wątek: Szlaczki  (Przeczytany 1976 razy)
justa
Administrator
Nowy użytkownik
*****
Wiadomości: 48


Zobacz profil
« : 28 Lipiec 2008, 14:36:56 »

W tramwaju tata usłyszał raz, że
z dzieckiem spędzać powinien czas.
Wziął to do serca.
Przemyślał plan. Przyszedł do domu, zawołał:
- Jan!
Jasio melduje:
- Dziś byłem grzeczny.
(zjadł wszystko, sprzątnął – czuł się bezpieczny).
 
- Zuch chłopak! Myślę, że przyszła pora,
byś już wyskoczył spod skrzydeł mamy,
z chłopca w mężczyznę zaczął się zmieniać.
Od dzisiaj razem czas swój spędzamy.
Gdzieś tak od dziesięć po piątej może
do… wpół do szóstej? Piątej czterdzieści!
Męska przygoda oto nas woła!
(bez garnków, szycia, dziwactw niewieścich).
 
- Tato! Wspaniale!
Jaś tatę ściska,
skacze pod sufit niemal.
- Igrzyska możemy zrobić, walczyć, budować,
sklejać samolot, w wannie nurkować,
Możemy pływać lub karmić kaczki…
 
- Nie, synu! Będziesz… rysował szlaczki!!!
Taki mam plan.
- Cooo!? Tato, ale…
- Już przemyślałem to. Doskonale!
Ja naszkicuję ci kilka wzorów
rysunków, liter różnych kolorów.
A ty w ślad za mną podążysz śmiało.
Jak syn za ojcem. Tak jak przystało.
I karkołomne me zawijasy powtórzysz.
Pójdziesz do pierwszej klasy
i będziesz umiał.
I będziesz błyszczał.
Mistrz szlaczków! Jasio!
Pierwszoklasista!
 
Tata zasapał się z uniesienia.
Jaś, choć chwilowo, fakt, miał złudzenia
Zrozumiał błąd swój.
I przyniósł zeszyt.
Jakoś już mu się nie chciało śpieszyć…
 
*
I tak zaczęli swoją przygodę.
Przez małe „p”, lecz duże „Hmm”
Jaś – kartka, kredki. Tata – gazeta.
Chwilami tylko słychać:
- Ty…
Ty się nie starasz, synu, no popatrz.
Jakoś koślawo. Rób tak, jak ja.
- Ale te kreski się bawią. Tańczą.
- Kreski nie tańczą! To krzywe „A”.
 
- Za duże kółko.
- Bo całe spuchło. Słyszę, że w środku mu coś tam gra.
- Co?
- To orkiestra. Dęta. Z trąbami.
Orkiestra słoni. Słyszysz? Samba!
 
- Trójkąt za mały. Popraw.
- Nie trzeba.
To trójkąt – synek. Skacze. Do nieba!
Bęc. Siniak. Gdzież on? Dał już drapaka!
Stąd dziura w kartce paskudna taka.
Źle to wygląda. Na wylot dziura.
Tata nie patrzy.
Dam w dziurę nura.
 
- Jasio, gdzie jesteś?
- Tu, z drugiej strony.
- Coś taki z siebie zadowolony?
- Bo podróżuję. Szedłem tym szlakiem,
który zakończył się tu
biwakiem.
 
- I co planujesz?
- Cóż, męskie sprawy. Pół na pół pracy no i zabawy.
Najpierw ognisko, kąpiel w jeziorze, namiot…
… Czy tata z linką pomoże?!
Tato, co powiesz na… czarny szlak?
Czasu za mało?!
 To może tak:
Razem spędzimy czas raz na dwa dni.
Lecz tak z godzinę. Bo pół to mało.
Bez telewizji, radia, gazety.
Jak syn i ojciec. Tak jak przystało.

Tak się zaczęły wspólne zabawy,
Godzina przeszła w dwie, czasem trzy.
Wyścigi, walki, domek na drzewie,
Chwilami tylko słychać:
- Ty…
Ty nie zasypiaj, synu, no popatrz.
Już się Indianie czają. O tam!
Szeryf nie sypia.
- Tato, ja muszę.

- Śpij… W końcu gwiazdę zastępcy mam…
Zapisane
Strony: [1]
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Webmastering Dariusz Rekosz