Pewnego dnia czytanie przestało sprawiać mi przyjemność. Może czytałam za dużo zbyt ambitnych książek, które tylko i wyłącznie ze względu na autora zostawały okrzyknięte genialnymi... a może nie. W każdym razie natknęłam się ostatnią na bardzo przyjemną twórczość pani Magdaleny Witkiewicz. Nie można tego nazwać literaturą ambitną, wygórowaną, ale o to właśnie mi chodziło! (wiem, że mogłam najzwyczajniej sięgnąć po Grocholę czy inne tego typu znane autorki, ale ja właśnie chciałam czegoś, a właściwie kogoś zupełnie nowego) tak więc zaczęłam czytać. i co się okazało? Sprawiło mi to radość, po raz kolejny uśmiechałam się do bohaterów.
Czy jest co krytykować? sama nie wiem, literaturze tego typu można zarzuć chyba tylko brak oryginalnego pomysłu, ale w tym przypadku ten zarzut nie ma zastosowania. Na szczęście jeszcze w żadnej książce nie spotkałam tak wyrazistych a zarazem normalnych bohaterów. Tak więc jedno co wiem na pewno, to, że jest to książka przyjazna ludziom.
Bohaterowie "Milaczka" Magdaleny Witkiewicz, otoczyli mnie literacką troską i za to bardzo im dziękuję. to była kolejna miła przygoda z książką. Polecam każdemu kto ma ochotę pośmiać się, może chwilami podenerwować, ale przede wszystkim miło spędzić czas. Na koniec podzielę się kogo obdarzyłam największą sympatią :Bachor i pani Zofia! Moi osobiści idole
