Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wilno. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wilno. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 20 września 2022

Kresy. Najpiękniejsze miasta

 

Aleksandra Górska 


Wydawnictwo

Ryszard Kluszczyński - 2014
 





 

 

Mit kresowej Arkadii

      Spośród wielu kresowych miejscowości Aleksandra Górska wybrała niemal sześćdziesiąt najpiękniejszych miast i ustanowiła je bohaterami albumu Wydawnictwa Ryszard Kluszczyński. Większość z nich znana jest miłośnikom rubieży Rzeczypospolitej i publikacja podtrzymująca „Mit kresowej Arkadii” z pewnością ucieszyła ich grono. Barwne zdjęcia prezentujące zabytki architektury wschodnich terenów Rzeczypospolitej pochodzą z przeróżnych źródeł. Obok nich znalazły się nie za długie notatki dotyczące burzliwej historii tamtejszych miast. Już we wstępie autorka podkreśliła istotną własność obszarów Rzeczypospolitej położonych na wschód od dzisiejszej granicy Polski, tj. wieloetniczność skutkującą wielokulturowością i wielowyznaniowością. Zdarzały się miasta, w których okresami ilość ludności żydowskiej przeważała nad liczbą Polaków, Rosjan czy Niemców.
     W tekstach opisujących poszczególne ośrodki miejskie zwróciła uwagę na ich dramatyczne dzieje naznaczone najazdami, wojnami, okupacjami, mordami, grabieżami, pożarami, poprzeplatane okresami odbudowy ze zniszczeń oraz gospodarczej prosperity. Z wymienionych powodów w kresowych miastach ocalało niewiele obiektów materialnego dziedzictwa. W rzeczonym albumie przeważają wizerunki świątyń, którym wraz z dziejowymi zawieruchami zmieniano wyznania, w jakich sprawowano funkcje religijne. Były to katolickie kościoły, cerkwie, synagogi, meczety, sobory, kienesy, zbory. W czasach sowieckich w sakralnych budowlach urządzano muzea ateizmu (sic!), magazyny, galerie, warsztaty a dopiero od lat 90’ XX wieku rozpoczęło się przywracanie im charakteru miejsc kultu religijnego. W dużej części kościelnych przybytków znajdowały się wizerunki świętych słynące z cudownych mocy. 
 
Kresy Wschodnie RzeczypospolitejRatusz w BuczaczuKościół św. Anny w Barze
 
 

środa, 16 lutego 2022

Zielone lata. Nowogródek 1921-1934

 

 Maria Jeśman


ASP RYMSZA 2000











Na Kresach Rzeczypospolitej

      „Kraj lat dziecinnych” Marii Jeśman opisywał Adam Mickiewicz sto lat przed jej Zielonymi latami spędzonymi w Nowogródku. Dzieciństwo i młodość Maryni Janiszewskiej spędzone w litewskim mieści narodzin wieszcza poznajemy od podszewki dzięki lekturze jej książki. We wspomnieniach autorki znalazły się nie tylko relacje z jej życia rodzinnego czy szkolnego, ale także szersze spojrzenie na zbiorowe wysiłki Polaków w mieście odzyskanym po ponad wieku niewoli, z uwzględnieniem kontekstu historycznego i społecznego. Niezwykle dokładne komentowanie życia mieszkańców miasta wzbogacono o opisy pobytów w majątkach ziemskich czy wyjazdów na wakacje, obozy, wycieczki po kraju. 
 
Maryńcia Janiszewska Nowogródek 1928r
Maryńcia Janiszewska Nowogródek 1923rRodzina Bułhaków i Janiszewskich - Nataljewsk 1911r  

poniedziałek, 27 stycznia 2020

"Bagatela" z bożej łaski

Ponary Konrad Łapin


Marpress 2003-2005








Szli na zachód osadnicy

     Konrad Łapin – mistrz krótkich form literackich – przedstawiony został czytelnikom na okładce drugiego tomu powieści zatytułowanej „«Bagatela» z bożej łaski”, jako „sopocianin – z wyboru. Człowiek pióra – z zawodu. Kpiarz – z upodobania”. Niewielu jednak wie, że popełnił w swym tekściarskim wcieleniu takie szlagiery, jak „Morskie opowieści”, „Zachodni wiatr” oraz „Szli na zachód osadnicy”.
„…Kto by pomyślał, Boże drogi
Że tutaj będzie jego dom…” - choć wcześniej mieszkał i w Kownie, i w Wilnie (w których częściowo toczy się akcja książki), pisarz osiadł w Sopocie.
     Historyczna cezura wybuchu i zakończenia II wojny światowej wyznaczyła czasowe granice tomów niepokaźnej powieści, które autor nie bez kozery nazwał „Wzloty przyziemne”, „Losy wojenne” i „Lata okrzepłe”. Pisarz w rzeczonym zbiorze skupił się na kilku kwestiach zasadniczych dla nas Polaków. Przedstawił historię Polski od końca XIX wieku do czasów współczesnych na tle teatru europejskich wydarzeń wojennych i powojennych, stanowiących drugi plan dla typowych losów rodaków z krańców wschodnich Rzeczypospolitej. Główne przesłanie książki określił wymownym zdaniem „Polskie dwory zawsze były ostoją polskości”. Przekaz utworu zrealizował poprzez nakreślenie bogatego obrazu życia, obyczajów, tradycji panujących w szlacheckich siedzibach oraz poprzez ukazanie losów ziemiaństwa w okrutnych czasach wojny, okupacji i powojnia. Losów nierzadko kończących się przymusową emigracją z dala od gniazd rodzinnych oraz prowadzących do niespodziewanej deklasacji społecznej i postępującej degradacji materialnej. Doświadczony pisarz z dużą dozą znajomości rzeczy nakreślił szeroki kontekst aktualnej sytuacji oraz mających nastąpić wydarzeń. Do ogólnych uwag na temat miejsca akcji dodawał opisy uwarunkowań społecznych, np. zawiłych relacji polsko-litewskich, stosunków polsko-żydowskich czy charakterystyki typowych Brytyjczyków. W kilku prostych zdaniach barwnie rysował „okoliczności przyrody” otaczającej bohaterów książki.

Billewicze
Billewicze
Gaczany
Gaczany
Wysoki Dwór
Wysoki Dwór

 

Brutalne prawo bezprawia

     Sposób ujęcia tematu przez autora zdradza potencjalnych odbiorców tekstu kresowej powieści. W moim odczuciu czytelnikami mogą być przede wszystkim młodzi ludzie, przed którymi twórcy winni nieść kaganek oświaty oraz dbać o ich patriotyczne wychowanie. Nieskomplikowane, przystępne zdania, niewyszukany język literacki oraz nierzadko banalne frazeologizmy przeznaczone dla niezbyt wymagającego czytelnika nie stanowią jednak istotnych mankamentów książki. Wręcz przeciwnie – oddawanie się lekturze powieści o Bagateli należy do czynności przyjemnych czytelnik, a może skupić się na przyswajaniu przekazywanych treści bardziej niż na ich formie. Brakuje mi natomiast w książce wyraźniejszego, zdecydowanego głosu dowodzącego, że „Wojna to bestia, która pleni się samoistnie”. Wojna w „Bagateli…” jest zbyt uładzona, niegroźna, przedstawiona, jako  nowotwór niezłośliwy, jakby nie polegała na codziennej walce „z brutalnym prawem bezprawia”. Jednocześnie nasuwa się pytanie: dlaczego główni bohaterowie gawędy (młodzi, zdolni) nie walczyli o Polskę z bronią w ręku?
     Konrad Łapin urozmaicił literackie kresowe wspomnienie autentycznymi znanymi postaciami, które uatrakcyjniły pospolite losy bohaterów: Hanka Ordonówna, Pablo Picasso, Fiodor Szalapin. Z drugiej strony wykazał się dużym poczuciem humoru dozując jego dawki w poważnych sytuacjach lub niepoważnych opisach: „miał skórę na czaszce ruchliwą, jak policzek chomika” albo „sprzęgło i hamulce nie poddały się jeszcze bezapelacyjnym zabiegom sowchozowych mechaników”. Dodatkowo wprowadzone wypowiedzi autora, skierowane do czytelnika, nieco ożywiły opowieści z rubieży Rzeczypospolitej: „Najwyższy czas skończyć rozdział i prosić czytelnika…”, lub „Poprzedni rozdział posunął akcję do przodu…”.

Dżuginiany
Dżuginiany
Kruszany
Kruszany
Świętorzecze
Świętorzecze

środa, 15 maja 2019

Żony wielkich romantyków i Maria Walewska

Dedykacja dla CzytamPoPolsku.pl Rimanas Šalny 

 

Wilno 2018 






 


Przekład - "być albo nie być" książki

     Chciałabym zacząć uwagi o książce p. Rimanasa Šalny od jej jaśniejszych stron, lecz niezwykle nieudolny przekład poety Wojciecha Piotrowicza odbierał mi radość z jej czytania i miał negatywny wpływ na odbiór atrakcyjnych treści. Wiele do życzenia pozostawia redakcja i korekta tekstu, które nie uwzględniły i nie poprawiły zdań niezrozumiałych i pozbawionych sensu. Rażąca ilość błędów stylistycznych (szyk zdania, powtórzenia, mieszanina stylistyk, itp.) doprowadziła mnie do wniosku, że tekst książki zatytułowanej „Żony wielkich romantyków i Maria Walewska” nie ma nic wspólnego z piękną polszczyzną, którą po mistrzowsku posługiwali się polscy romantycy. Tak nieumiejętnie przetłumaczonej i zredagowanej książki nie miałam w rękach już dawno. Moja niechęć do czytania książek w przekładach z języków obcych znajduje uzasadnienie w postaci rzeczonej lektury. Zanotowane refleksje powstały wszakże w związku z przeczytanym przekładem, a nie oryginałem książki Rimanasa Šalny, wieloletniego dyrektora Muzeum Adama Mickiewicza w Wilnie.
Przytaczam kilka zaledwie przykładów złego tłumaczenia litewskiego tekstu:
Nie doznała ona poczucia wielkiego honoru
Pisząc o M. Walewskiej  powstała idea napisania artykułu
Oczekiwanie od niego było wielkie
Nadzielając poetę nadwornym tytułem
Nie czekając rzucił wyzew

Maria de Neri Ogińska
Maria Ogińska
Celina Mickiewiczowa z córkami Marią i Heleną
Celina Mickiewiczowa z córkam
Maria Walewska
Maria Walewska

wtorek, 7 maja 2019

Wilno - Pogoń bez Orła

Kaplica Ostrobramska  

Litwa - kwiecień 2019

 

Cmentarz na Rossie

     Mauzoleum Matka i Serce Syna było dla mnie najważniejszym punktem programu zwiedzania polskiej nekropolii narodowej, na której spoczęli, oprócz Matki Marszałka - Marii z Bilewiczów Piłsudskiej, pierwsza żona Maria, brat Adam oraz ojciec i ojczym ulubionego poety Marszałka Juliusza Słowackiego. Grobowiec ulokowano przed tzw. Starą Rossą na Kwaterze Żołnierskiej, między grobami poległych w 1920 roku a żołnierzami Armii Krajowej pochowanymi w 1944 roku. „Marszałek Józef Piłsudski - wskrzesiciel i budowniczy państwa polskiego” pragnął, aby jego serce złożono u stóp Matki. Świadomość rangi tego miejsca w historii Rzeczypospolitej fascynuje i onieśmiela. 
 
Mauzoleum Matka i Serce Syna na Cmentarzu na RossieMauzoleum Matka i Serce SynaCzarny Anioł na Cmentarzu na Rossie

 

Ostra Brama (Brama Miednicka)

     Kaplica Ostrobramska stanowiła kolejne „must have” wileńskiej wycieczki. Do Obrazu Matki Boskiej Ostrobramskiej Królowej Korony Polskiej od stuleci pielgrzymowali Polacy z całego świata – z papieżem Janem Paweł II na czele. Wszak napis na bramie głosi: „Mater Misericordiae — sub Tuum praesidium confugimus!” Matko Miłosierdzia — pod Twoją obronę uciekamy się...
Skorzystałam z możliwości krótkiej modlitwy w Kaplicy, o dwa metry od słynącego z cudów Obrazu…
 
Wzgórze TrzykrzyskieOstra Brama (widok z ulicy Ostrobramskiej)Ostra Brama 
 
 
 

czwartek, 5 lipca 2018

Bałtycka Droga i Żywy Łańcuch Lwów-Kijów

Uniwersytet Lwowski i Politechnika Lwowska Piotr Wdowiak   


2015









Od Bałtyckiej Drogi do Żywego Łańcucha

     Tytułowe określenia „Bałtycka Droga” i „Żywy Łańcuch Lwów-Kijów” należy wyjaśnić czytelnikom rozpoczynających wschodnią przygodę z książkami Piotra Wdowiaka. 23 sierpnia 1989 roku na Bałtyckiej Drodze stanęło, trzymając się za ręce, około dwu milionów Litwinów, Łotyszów i Estończyków. Wydarzenie to miało miejsce w dzień pięćdziesiątej rocznicy podpisania haniebnego tajnego protokołu do paktu Ribbentropp – Mołotow sankcjonującego de facto rozbiór Europy na strefy wpływów: niemiecką i radziecką. Tzw. Droga Europejska na granicy polsko-litewskiej doszła do skutku rok później, ale miała już lokalny wymiar. W Żywym Łańcuchu Lwów-Kijów, 21 stycznia 1990 roku, w siedemdziesiątą pierwszą rocznicę Zjednoczenia Ukrainy  połączyło te miasta, rozpiętością swych ramion trzy, miliony ludzi. Narody Litwy, Łotwy, Estonii i Ukrainy dążyły do uzyskania niepodległości i manifestowały te zamierzenia na europejskim forum.

W Ambasadzie Rzeczypospolitej Polskiej na Litwie

     Burzliwy przełom lat 80/90 XX wieku przyniósł Europie epokowe wydarzenia. Kraje demoludu wybijały się na niepodległość, rozpadł się Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich, a w jego miejsce powołano Wspólnotę Niepodległych Państw. Nie powinny zatem dziwić ówczesne wybory dróg życiowych młodych Polaków. Piotr Wdowiak zdobył wykształcenie w zakresie filologii rosyjskiej i sowietologii oraz ukończył studia wschodnioeuropejskie. Jego kariera zawodowa potoczyła się dynamicznie. Przez pięć lat pełnił ważne funkcje w Ambasadzie Rzeczypospolitej Polskiej w stolicy Litwy – Wilnie. Będąc dyplomatą korzystał z możliwości podróżowania po krajach bałtyckich i tych zza wschodniej granicy Rzeczypospolitej XXI wieku. Na swej drodze spotykał ludzi wielu narodowości, zamieszkujących obecne tereny Litwy, Łotwy, Estonii i Ukrainy. Owocem owych bliskich kontaktów i dyskusji z wieloma rozmówcami są, powstałe ostatnimi laty, książki polskiego wysłannika na wschód. 

Zamek Radziwiłłów w Birżach
Zamek Radziwiłłów w Birżach
Pałac Weyssenhoffów i Przeździeckich w Rakiszkach
Pałac Weyssenhoffów i Przeździeckich w Rakiszkach













środa, 20 czerwca 2018

Kresowe losy

Witold Czarnecki Fot. sybir.com.plWitold Czarnecki     


Towarzystwo Miłośników Wilna i Ziemi Wileńskiej 1995








Żołnierzom Armii Krajowej

     Towarzystwo Miłośników Wilna i Ziemi Wileńskiej wydało, już po przewrocie 1989 roku, interesującą książeczkę autorstwa Witolda Czarneckiego (rocznik 1927) o pojemnym, ale w pełni uzasadnionym, tytule „Kresowe losy”. Opowiedziane koleje życia ich autora okazały się bowiem podobne dla większości przedstawicieli pokolenia kresowego urodzonych w wolnej Polsce. Scenariusze ich życia pisane przez barbarzyńskich najeźdźców zbudowane były z kilku aktów: niepodległościowa konspiracja, walka zbrojna w strukturach wojskowych, zesłanie do łagrów i więzień, powrót do powojennej Polski albo dobrowolna czy przymusowa emigracja. Witold Czarnecki kończy książkę tragiczną listą towarzyszy broni ze swego plutonu, gdzie obok nazwisk figurują wpisy: zginął, zamordowany, więzienie, łagier. W tej sytuacji autor poczuł się "dzieckiem szczęścia".
     Były akowiec zakończył wspomnienia w sierpniu 1945 roku, gdy udało mu się powrócić do Ojczyzny do Białegostoku, z którym związał swe przyszłe życie. Witold Czarnecki jest profesorem architektury i urbanistyki przemysłu na Politechnice Białostockiej oraz v-prezesem Okręgu Białystok Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej. Razem ze swym synem Bartoszem zaprojektowali (pro publico bono) białostocki pomnikŻołnierzom Armii Krajowej” odsłonięty w 1995 roku.
     Przesycone treścią wspomnienia autor rozwinął w wydanych później publikacjach o „Losach Żołnierzy kresowych AK”, „Żyłem ciekawie”, „AK na Białostocczyźnie 1939-45.

Wilno i Wileńszczyzna

     Witold Czarnecki, niczym dwie strony medalu, najpierw zaprezentował w książce blaski przedwojennego Wilna, a w następnej kolejności przekazał suchą relację z pobytów w łagrach, które odcisnęły trwałe piętno na duszy osiemnastolatka.
Wileńska inteligencja czasów międzywojnia bywała w tamtejszych teatrach, filharmonii, kinach, pod Ostrą Bramą. Autor poprowadził nas do miejsc spotkań towarzyskich ludzi sztuki, nauki, lekarzy, inżynierów; do sławnych kawiarń, restauracji, hoteli. Zaprosił, razem z ziemiaństwem Wileńszczyzny, do arcypolskich dworów, takich jak majątek Onżadowo w obwodzie grodzieńskim czy majątek koło Zelwy nieopodal Wołkowyska, gdzie „Piękny, stary drewniany dwór z gankiem, do którego prowadziła aleja wysadzana lipami, gazon przed gankiem. Na osi domu sień, na prawo sala jadalna z portretami przodków”.

Białostocki pomnik „Żołnierzom Armii Krajowej”Fot. fluidi.pl
Białostocki pomnik „Żołnierzom Armii Krajowej” Fot. fluidi.pl
Rota Przysięgi Żołnierza Armii Krajowej Fot. niezlomni.com
Rota Przysięgi Żołnierza Armii Krajowej  Fot. niezlomni.com


















czwartek, 10 maja 2018

Marszałek Ziuk i jego Pierwsi Niepodlegli

Herb Rzeczypospolitej Obojga Narodów z okresu Powstania ListopadowegoPiotr Wdowiak

 

2017









 

 

 

 

 

Litwo,Ojczyzno moja...

     Piotr Wdowiak, na stu stronicach książki będącej komentarzem wystawy pod przewrotnym tytułem „Czerwonym tramwajem do przystanku Niepodległość”, zmieścił wiele wątków życia Józefa Piłsudskiego. Tytuł wystawy jest parafrazą rzekomej wypowiedzi Marszałka „Towarzysze, jechałem czerwonym tramwajem socjalizmu aż do przystanku «Niepodległość», ale tam wysiadłem. Wy możecie jechać do stacji końcowej, jeśli potraficie, lecz teraz przejdźmy na Pan" (autorstwa Adolfa Nowaczyńskiego?). Autor książki, filolog z wykształcenia, zręcznie posłużył się terminem „przystanku” dla nazwania rozdziałów publikacji i etapów życia Naczelnika Państwa, który mijał przystanki Wilno, Łódź, Galicja, niezależna Litwa i wolna Rzeczpospolita, w której został na zawsze.
Napisana ze swadą opowieść o życiu Marszałka wzbogacona została o dzieje Jego żmudzkich przodków pochodzących z rodów Piłsudzkich, Butlerów, Billewiczów. Członkowie owych familii chlubnie zapisali się w historii Rzeczypospolitej i stali się wzorami godnymi naśladowania dla przedstawicieli młodszych pokoleń. Autor zwrócił uwagę czytelników na rolę patriotycznej atmosfery panującej w rodzinie Ziuka, podtrzymującej pamięć niedawnych przegranych powstań narodowych. Były to tragiczne wspomnienia. Krewni późniejszego Pierwszego Legionisty tracili za przyczyną caratu szlachectwa, stanowiska, majątki, a nawet nazwisko Piłsudzki, zruszczone do formy Piłsudski. 

Rodzina Ziuka

     Piotr Wdowiak zawarł w swej publikacji, obok warstwy dotyczącej epokowych wydarzeń z udziałem Józefa Piłsudskiego, prywatną, rodzinną stronę Jego życia. O ile w podobnych opracowaniach można znaleźć obszerne opisy losów żon (Maria i Aleksandra) i córek (Wanda i Jadwiga) Marszałka, o tyle rzadziej czytelnik może przeczytać o faktach z życia licznego rodzeństwa Ziuka, od najbliższej Mu siostry Zofii Kadenacowej (Zuli) po wybitnego brata Bronisława. Z tym ostatnim, w procesie o udział w zamachu na cara, skazani zostali na wieloletnie wyroki zesłania – Bronisław 15 lat na wyspie Sachalin, Józef na 5 lat na Syberii.

Imieniny Marszałka w gronie najbliższej rodziny w Wilnie
Imieniny Marszałka w gronie najbliższej rodziny w Wilnie

środa, 28 grudnia 2016

Na straconych posterunkach. Armia Krajowa na Kresach Wschodnich

Kazimierz Krajewski                                                                


Wydawnictwo Literackie 2014





Kalendarium

     W tabeli na końcu przedstawiłam najważniejsze wydarzenia związane z II wojną światową na Kresach Wschodnich, które pozwolą zrozumieć walkę Polaków na straconych posterunkach Najjaśniejszej Rzeczypospolitej.

13 milionów Polaków

     Wykład Kazimierza Krajewskiego zatytułowany „Na straconych posterunkach” dostarczył nam, czytelnikom, olbrzymią ilość informacji pozwalających uświadomić sobie skalę działań podejmowanych przez podziemie niepodległościowe na terenie Kresów Wschodnich Rzeczypospolitej. Autor przedstawił szeroki kontekst historyczny, uwarunkowania geograficzne i czynniki demograficzne, jakie doprowadziły do apokalipsy Kresów z ich żywą tkanką – trzynastoma milionami Polaków. Wschodnie województwa Rzeczypospolitej, tj. białostockie, wileńskie, nowogródzkie, poleskie, lwowskie, tarnopolskie, stanisławowskie i wołyńskie zamieszkiwali Polacy (69%), Ukraińcy (14%), Żydzi (9%), Białorusini (3%), Niemcy (2%), Litwini (1%), Rosjanie (1%) i inni. 

Agresje, okupacje, walki

     Hekatombę Ziem Utraconych rozpoczęły wrześniowe agresje Trzeciej Rzeszy i Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich 1939 roku. Skutkiem tych wydarzeń były kolejne okupacje Kresów: pierwsza okupacja sowiecka (1939-1941), okupacja niemiecka (141-1944), druga okupacja sowiecka (1944-?). Naturalnym odruchem Kresowian były podjęte już we wrześniu 1939 roku pierwsze próby organizowania konspiracji niepodległościowej. Koncepcje działalności podziemnej na Kresach zmieniały się wraz ze ewolucją teatru działań II wojny światowej oraz momentami zwrotnymi w niestabilnych doraźnych sojuszach międzynarodowych. Specyfika Kresów Wschodnich narażała członków polskiego ruchu oporu na walkę z wieloma wrogami:  Niemcami, Ukraińcami, Litwinami, Żydami, Białorusinami, Armią Czerwoną, sowiecką partyzantką, a w ostateczności z funkcjonariuszami NKWD i UB.

środa, 2 listopada 2016

Wielcy Kresowiacy

Wołczyn - kościół chrztu Stanisława Augusta PoniatowskiegoKatarzyna Węglicka


BELLONA 2015














  Polacy z Kresów - Wielcy Kresowiacy

     „Polacy z Kresów – znani i nieznani” to tytuł książki Katarzyny Węglickiej, którą przeczytałam i skomentowałam przed jej albumową wersją nazwaną „Wielcy Kresowiacy”. Obydwie publikacje mają tę samą strukturę. Ich rozdziały zatytułowane są podobnie: Artyści, Muzycy, Malarze, Uczeni, Magnaci, Awanturnicy. Spośród znanych i nieznanych Kresowiaków autorka wybrała do obydwu pozycji prawie te same osoby. Wydanie albumowe mieści jednak znacznie mniej informacji o poszczególnych postaciach, natomiast znacznie więcej barwnych fotografii. Duża ich część zawiera wizerunki zabytków Wilna oraz miejsc związanych z upamiętnieniem Wielkich Kresowiaków. Nie ma natomiast ani jednej podobizny tytułowych Kresowian. Marginesy wydania ozdobiono miniaturkami zdjęć, powtarzającymi się na wszystkich stronach – a szkoda. Można było zróżnicować ilustracje na obrzeżach np. zgodnie z zawartością rozdziałów. 
Opracowanie „Wielcy Kresowiacy” obfituje w ciekawostki dotyczące tytułowych bohaterów, zawierające interesujące liczby. Napoleon Orda podczas dziesięciu lat podróży po Polsce odwiedził i naszkicował wizerunki dwustu sześćdziesięciu obiektów. Stefan Czarniecki dowodząc w oblężeniu Stawiszcz liczył już sześćdziesiąt sześć lat, a Julian Ursyn Niemcewicz miał piętnaścioro rodzeństwa.

Mit polskości i Polski rósł wraz z nimi

     Kresy Wschodnie Rzeczypospolitej były kolebką wielu polskich znakomitości, których losy naznaczone zostały piętnem historii. Okresy I i II Rzeczypospolitej kończyły się zaborami, wojnami światowymi, okupacjami. W tak trudnych czasach przychodzili na świat Polacy wypełniający z poświęceniem powinności wobec Ojczyzny, i mówiący z przekonaniem o sobie, że „mit polskości i Polski rósł wraz z nami”. To Oni pracowali i walczyli dla Polski. Zdarzało się nawet ostentacyjne manifestowanie polskości, np. dwaj absolwenci szkoły pilotażu we Francji w 1910 roku zażądali, aby na ich dyplomach wpisano narodowość polską, pomimo, że Polski wtedy nie było na mapie Europy. Niezależnie od szlachetności i prawości uczynków los nie obchodził się z nimi sprawiedliwie. Aresztowani, skazywani, więzieni, wypędzani z kraju, zsyłani na Sybir zostawali wielkimi bohaterami lub umierali w samotności. Niektórzy z nich, jak Julian Ursyn Niemcewicz zostawili dla potomnych „Pamiętniki czasów moich”, których fragment zawierający opis kresowego dworu na Polesiu przytoczyła autorka.

Grób Artura Grottgera we Lwowie na Cmentarzu Łyczakowskim
Grób Artura Grottgera we Lwowie
na Cmentarzu Łyczakowskim
Grób Mickiewiczów w Kobryniu
Grób Mickiewiczów w Kobryniu
Pomnik Napoleona Ordy w Janowie Poleskim
Pomnik Napoleona Ordy
w Janowie Poleskim

Ziemie Utracone krzyczą o krzywdach

     Nasze Ziemie Utracone każdą swą cząstką krzyczą o krzywdach, jakich doznali ich mieszkańcy. Katarzyna Węglicka opowiedziała o Księciu NiezłomnymRomanie Stanisławie Sanguszko – skazanym za udział w Powstaniu Listopadowym na zsyłkę na Syberię (trwała 14 lat), konfiskatę majątku, utratę szlachectwa i tytułu. Opowiedziała o obronie Grodna we wrześniu 1939 roku, o rozstrzelaniu trzystu obrońców miasta (w tym cywilną młodzież), o egzekucji profesorów Liceum w Naumowiczach pod Grodnem w październiku 1942 roku dokonanej przez Niemców. Opowiedziała  o oddziale „Kmicica” – Antoniego Burzyńskiego – podstępnie wymordowanym ( osiemdziesięciu żołnierzy) w lipcu 1943 roku przez sowiecką partyzantkę (z dawnym kolegą Kmicica na czele). Dowódczą schedę po Kmicicu przejął „Łupaszka” – Zygmunt Szendzielarz – tworząc tzw. Brygadę Śmierci (5 Brygada Wileńska Armii Krajowej). 
Polscy kresowi magnaci zdolni byli do wszelkich poświęceń dla ratowania Ojczyzny. Na wieść o Moskalach obwarowanych w chłopskich zabudowaniach książę Eustachy Erazm Sanguszko zakrzyknął do dowódcy „Generale! To moja wieś, każ ją spalić!” – i Rosjan rozgromiono. Arystokraci płacili na ogół najwyższą cenę za życie zgodne z maksymą „Bóg, Honor, Ojczyzna”. Podczas rewolucji bolszewickiej 1917 roku czerwoni sołdaci bestialsko zamordowali księcia Romana Damiana Sanguszko – osiemdziesięciopięcioletniego starca – a pałac spalili, w tym bibliotekę liczącą dwadzieścia pięć tysięcy woluminów.

niedziela, 25 września 2016

Między Dźwiną a Czeremoszem

Teresa Siedlar-Kołyszko


LTW 2015








Od Szarych Szeregów do "Reportaży z ziem I i II Rzeczpospolitej"

     Pozostaję pod wielkim wrażeniem talentu gawędziarskiego pani Teresy Siedlar-Kołyszko, której książkę zatytułowaną „Między Dźwiną a Czeremoszem” przeczytałam ostatnio. Dzięki serwisowi internetowemu obejrzałam także relację filmową ze spotkania z autorką, jakie miało miejsce w Collegium Maius UJ w Krakowie, pod hasłem „Spadkobiercy Unii Horodelskiej - Polacy na Ziemiach Kresowych”. Obydwie formy kontaktu pani Siedlar-Kołyszko z kręgami głodnymi wiedzy o Wschodnich Kresach Rzeczypospolitej, pozwoliły jej wykazać się niebywałą erudycją i umiejętnością przekazywania swej wiedzy innym. Piękne i wartościowe karty swego losu rozpoczęła jako nastolatka walcząc podczas okupacji w Szarych Szeregach - była łączniczką o pseudonimie „Skierka” i „Bystra”. Absolwentka polonistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim parała się dziennikarstwem radiowym i prasowym. Autorka ”Reportaży z ziem I i II Rzeczpospolitej” (wydanych po raz pierwszy w Londynie w 1998 roku) w latach osiemdziesiątych XX wieku rozpoczęła wędrówkę po terenach dzisiejszej Litwy, Białorusi i Ukrainy, docierając do trwających na placówkach Polaków, którym zabrano Polskę przesuwając jej granice na zachód przez „Sowietów, których szatański, brudny paluch pomieszał wszystko”.

Zbiorowe gwałcenie Kresów przez Wielką Trójkę

     Dziennikarka przemierzając krainy dawnej Rzeczypospolitej dostrzegła, niby powielone przestarzałą kalką, scenariusze losów ziem, wyrokami historii skazanych na zbiorowe gwałcenie przez bolszewickich oprawców, którym kibicowali uczestnicy konferencji teherańskiej, jałtańskiej i poczdamskiej. Zagarnięte przez najeźdźców obszary poddane zostały „zemście na wszystkim, co polskie lub Polskę i Polaków przypomina”. Polaków zamieszkujących rejony od Litwy do Ukrainy wymordowano lub wypędzono, kościoły katolickie zabrano, ich księży zgładzono lub zesłano na Sybir Ruscy zajęli, wymordowali kogo chcieli”. Miejsce rodowitych mieszkańców Kresów Wschodnich zajęli kolonizatorzy z głębi Związku Sowieckiego, dewastując co się dało, „bo przecież na tej ziemi jest polska historia, tradycja i kultura, więc przybyszów to zupełnie nie interesuje”, co najwyżej „Między wzgórzem uczonych [cmentarz – MP] a parkiem i pałacem ostatni dyrektor kołchozu zbudował świniarnię” (sic!).
     „Krajobraz po bitwie” - byłby właściwym określeniem stanu faktycznego, jaki zastała Teresa Siedlar-Kołyszko odwiedzając miejscowości położone na wschód od Bugu w początkach lat osiemdziesiątych. Ruiny kościołów zajmowane na magazyny i fabryki, garstki rodaków przyznających się do narodowości polskiej a poza tym wszechobecną biedę, nieporządek i  prowizorkę.

Sambor - Kościół św. Stanisława
Sambor - Kościół św. Stanisława
Łuck - katedra św.św. Piotra i Pawła
Łuck - katedra św.św. Piotra i Pawła













 


czwartek, 15 września 2016

Soból i panna

  Józef Weyssenhoff (1860-1932)

















„Tobie zając i sarna

A mnie soból i panna”

     Długo wzbraniałam się przed przeczytaniem najznakomitszej powieści Józefa Weyssenhoffa zatytułowanej „Soból i panna”. Odstręczał mnie od niej podtytuł „Cykl myśliwski” dodany zamiast pierwotnego „Poemat”. Myślistwo jako forma sportu, rozrywki zawsze wzbudzało we mnie niechęć. Dopuszczam jedynie możliwość polowania podyktowaną koniecznością zdobywania pożywienia, podobnie, jak to czyni większość zwierząt, które zabijają, gdy są głodne. Jak bardzo „rozczarował” mnie ten „cykl myśliwski”! Rzeczone łowiectwo okazało się wyłącznie tłem, przyczynkiem, za pomocą którego pisarz kierował uwagę czytelników na zjawiska ważkie, ponadczasowe. Jedność człowieka z naturą, odwieczne prawa przyrody, unikalność pór roku. Pretekstem do ich ukazania autor uczynił polowania z udziałem bohatera gawędy oraz wątek jego niespełnionej namiętności do młodej Litwinki. Autor, piewca matki natury, dotykał w książce fizyczności człowieka, zachwycając się „zwierzęcą grą organizmu”, gdy mózg „usypia pod wpływem silnych robót muskularnych, nie wybiega już pragnieniami poza granice ciała – i człowiek układa się jako posłuszny atom na swoim miejscu w przemądrym krążeniu materii”. I dodawał: „jedynie fizyczne szczęście jest doskonałe”.

 

Litewskie realia

     Wyśpiewany przez dojrzałego literata poemat został mocno osadzony w litewskich realiach. Michał Rajecki, główny bohater książki, to alter ego pisarza, powracający  do autentycznego majątku Jużynty, będącego dla Józefa Weyssenhoffa „kątem ziemi osobliwym”. Pierwowzorem Stanisława Pucewicza, przyjaciela Michała, był Piotr Rosen z dworu Gaczany, goszczący wielokrotnie autora. Notabene – kilkanaście lat temu Rosenowie odzyskali po latach dwór i 150 ha ziemi należące do majątku. Dwór odrestaurowali i otwarli gościnnie jego podwoje dla wszystkich spragnionych atmosfery żyjącego kresowego siedliska.
I wreszcie Warszulka, litewska dziewczyna, która pod innym imieniem stanęła na drodze młodego panicza Józefa. Ale jak sam Weyssenhoff napisał „Istota, którą się kocha w pierwszych latach męskiej dojrzałości, nie jest osobą – jest wcieleniem pragnień”. I tak pozostało…
     Opowieść myśliwska Weyssenhoffa porusza również sprawy publiczne, polityczne, a nade wszystko kwestie stosunków polsko-litewskich. Jest ona ukłonem w stronę natury litewskiego ludu ze wszystkimi jego warstwami społecznymi „Ci Litwini, dotknąwszy lekko nawzajem serc swych, rozedrganych głębokim wzruszeniem, odjęli od nich ręce”. Jednocześnie, światlejsze środowiska, stroniące od nacjonalizmów litewskich, prezentują umysły otwarte na współczesne im wyzwania „Obowiązek tutejszemu księdzu znać oba nasze języki”.

 Henryk Weyssenhoff - Łoś na trzęsawisku
 Henryk Weyssenhoff - Łoś na trzęsawisku
 Henryk Weyssenhoff - Tajemnicza pieśń
 Henryk Weyssenhoff - Tajemnicza pieśń