Lwów – sacrum et profanum – Lwów po raz trzeci

Ryszard Jan Czarnowski

Galaktyka 2015

Świętości i nieświętości Lwowa

     Sacrum et profanum, jeśli rozumieć te pojęcia dosłownie, to w książce Ryszarda Jana Czarnowskiego owego sacrum jest tylko ćwierć objętości tomu. Ale może w realnym świecie proporcje te są podobne?
Tekst Ryszarda Jana Czarnowskiego o świętościach i nieświętościach Lwowa uzupełniono wieloma fotografiami ilustrującymi omawiane kwestie. Pięknie zaprojektował okładki pan Piotr Chmura – Cegiełkowski a na wyklejkach umieszczono reprodukcje starego planu Lwowa. Lekkość i wszechstronność narracji Ryszarda Jana Czarnowskiego wynika zapewne z jego umiejętności graficznych, znajomości historii sztuki a może i zamiłowania do literatury i książek. „Lwów – Sacrum et profanum” jest ze wszech miar godną polecenia publikacją o tematyce lwowskiej, a nie tylko jedną z wielu, przede wszystkim dzięki wielostronnemu zilustrowaniu przez autora dewizy „Semper Fidelis” (nadanej miastu Lwów przez papieża Aleksandra VII).

„Między wojnami”

 „Między wojnami” – taki tytuł nosi pierwsza część książki, która  splata nieszablonowo wykreowane kalendarium lwowskiego dwudziestolecia międzywojennego z dogłębną analizą obecności Żydów we Lwowie oraz rozdzialikiem o Lwowskim Instytucie Sztuk Plastycznych. Należy zauważyć, że kompozycja tej części jest osobliwa…

    Dziwnie znajomo brzmią niektóre wydarzenia z wspomnianego kalendarium. „Z powodu rosnącej lawinowo liczby samochodów w mieście… ograniczono prędkość poruszania się pojazdów do 20 km/h” w 1919 roku, a w lutym 1920 roku „Wydano zakaz otwierania sklepów w niedziele i święta”„Nadzór budowlany nakazał przeprowadzenie akcji oczyszczania kamienic w centrum ze wszystkich elementów szpecących – głównie reklam” (sic!) już w 1935 roku. 12 listopada 1928 roku aresztowano za podburzanie do napadów Stepana Banderę i jego ojca Andrija”.

„Postacie i miejsca”

     W drugiej części wydawnictwa zatytułowanej „Postacie i miejsca” Ryszard Jan Czarnowski z bogatej plejady lwowskich znakomitości wybrał jedynie kilka, tak jak i  z planu miasta wyselekcjonował nieliczne zakątki, po których oprowadza czytelników. 

     Jedynym w swoim rodzaju  miejscem w architekturze Lwowa jest Pasaż Mikolascha, który aktualnie określilibyśmy mianem galerii handlowej (nie jest ona zatem wynalazkiem ostatnich czasów). Ryszard Jan Czarnowski przekazuje czytelnikowi nad wyraz plastyczny opis budowli: „Sklepienie nad pasażem nasuwało porównanie do dzieł jakichś wymyślonych pająków czy gigantycznych pszczół…” „jak plątanina traw widziana z żabiej perspektywy”. Powstawały nawet wiersze o krainie  szczęśliwości pod szklanym sklepieniem:

Rozkosze podniebienia

     Profanum w opowieści Ryszarda Jana Czarnowskiego o Lwowie reprezentowane jest m.in. przez kilka przybytków rozkoszy podniebienia, których znaczenia w tworzeniu kolorytu miasta nie można przecenić. Wspomniana została kawiarnia Szkocka z genialnymi polskimi matematykami piszącymi rozwiązania zadań na marmurowych blatach kawiarnianych stolików. Jest w książce mowa o słynnych sezonowych witrynach cukierni Zalewskiego, jego pączkach i pralinkach. Znalazła się też kawiarnia Wiedeńska, gdzie „podawano kawę po wiedeńsku i cappuccino według receptury z Orient Expressu”. A na balkonie apartamentu w hotelu George w 1931 roku tenor Jan Kiepura – chłopak z Sosnowca – śpiewał dla tłumów szlagier „Brunetki, blondynki”. W „Pokoju Śniadańkowym” Zofii Teliczkowej gościli nawet profesorowie uczelni notorycznie poszukiwani przez studentów (również głodnych). I na koniec restauracja „U Atlasa”, w którym bywali wszyscy jako, że „Był to bowiem lokal ponadnarodowy, ponadpolityczny i ponadwyznaniowy; prawie że eksterytorialny…” a posiadał pięć sal: Białą, Zieloną, Szarą, Artystyczną i Beczkową!

     Tej atmosfery, klimatu „knajp” Lwowa już nie znajdziemy. Już ich nie ma i nie będzie! Wszystko zniszczyli barbarzyńscy sowieci podczas inwazji i okupacji Lwowa.

Virtuti Militari

     Józef Piłsudski nie był związany ze Lwowem tak, jak z Wilnem ale wielokrotnie bywał w grodzie nad Pełtwią. 20 listopada 1920 roku Naczelny Wódz wypowiedział słowa:

„Za zasługi położone dla polskości tego grodu i jego przynależności do Polski mianuję miasto Lwów kawalerem krzyża Virtuti Militari.”

Ryszard Jan Czarnowski przytoczył pełen tekst przemówienia Marszałka wygłoszonego z niepospolitej okazji dekorowania miasta – zbiorowego żołnierza – zaszczytnym odznaczeniem wojskowym. Józef Piłsudski zaczął od słów: Lwów! – któreż polskie serce nie drgnie na to miano.” A marszałek Francji Ferdinand Foch nawiązując do ustalania granic w Europie po I wojnie światowej wygłosił zdanie, że „Lwów wielkim głosem odpowiedział: Polska jest tutaj”.

„W cieniu katedr”

     Część trzecia publikacji nosząca tytuł „W cieniu katedr” jest jej najbardziej spójną częścią, a poświęcona jest najznakomitszym obiektom sakralnym Lwowa, wbrew temu co głosi we wstępie autor, zapraszając „do odwiedzenia miejsc zazwyczaj pomijanych w popularnych opracowaniach…”. Czyż bowiem pomijane są w opracowaniach na temat Lwowa: Kaplica Boimów i  Kościół św. Elżbiety? Dlaczego Ławra Poczajowska znalazła się w drugim tomie lwowskiej trylogii – tego nie wiem. 

     Książkę „Lwów – Sacrum et profanum” rozpoczynają słowa lwowiaka, pisarza-futurologa, filozofa Stanisława Lema:

 „Bo ja jestem wypędzony ze Lwowa”.

    Uważam, że należy trawestować tę myśl do postaci:

„Bo my wszyscy zostaliśmy wypędzeni ze Lwowa!”

* źródła zdjęć:

https://commons.wikimedia.org

www.nac.gov.pl

www.gargangruelandia.fora.pl  

http://www.lwow.com.pl/rocznik/kawiarnie

“Шкотська”: львівська кав’ярня, що народила математичну школу