Przywracamy Pamięć z Instytutem Literackim
Plan wyjazdu do Złotego Stoku pojawił się między rozmowami, podczas jednego z festiwali historycznych – z tych spotkań, które zaczynają się niewinnie, a kończą konkretem. Rzucona propozycja, kilka zdań więcej, decyzja podjęta szybciej, niż zwykle się to zdarza. I na tym etapie wiele takich pomysłów się kończy. Tu było inaczej.
Karol Soberski potraktował tę rozmowę na serio – zamienił ją w projekt, zebrał ludzi, dopiął szczegóły i nadał całości kierunek. Dzięki temu wyjazd przestał być tylko kolejną propozycją „gdzieś i kiedyś”, a stał się czymś realnym. Dopiero potem przyszło wszystko inne. Bo trzy dni w Złotym Stoku naprawdę potrafią zmienić zwykłą wycieczkę w opowieść, którą chce się powtarzać – z lekkim niedowierzaniem, że aż tyle mogło się wydarzyć w tak krótkim czasie.
W piątkowy poranek z Gniezna ruszyła grupa ludzi związanych z Fundacją Historyczną „Przywracamy Pamięć”, Instytutem Literackim im. Marii i Franciszka Rubaszewskich oraz ich sympatyków i pasjonatów historii. A zatem środowisko, które rozumie, po co jedzie na tę wyprawę. Pierwszoplanowym celem ich wędrówki po Dolnym Śląsku była Kopalnia Złota w Złotym Stoku.



Pałac, który jeszcze wraca do siebie
Pierwszy przystanek: Kamieniec Ząbkowicki i pałac Marianny Orańskiej. Monumentalny, trochę surowy, jeszcze nie do końca odzyskany z przeszłości. Zwiedzanie, które zamiast zamykać temat, raczej go otwierało – zostawiało niedosyt i potrzebę powrotu, gdy już wszystko będzie piękne.
Pałac Marianny Orańskiej powstawał w latach 1838–1872 dzięki niezwykłej kobiecie – Mariannie Orańskiej, królewnie niderlandzkiej. Neogotycki pałac posiada cztery wieże, mury obronne, cztery baszty, krużganki, powozownię i stajnię. Otoczony jest kompleksem parkowo-leśnym z mauzoleum i ruinami budynków parkowych.
Podczas okupacji rezydencja mieściła magazyny dzieł sztuki, następnie została zdewastowana, rozgrabiona i podpalona. Część marmurów z obiektu wykorzystano przy budowie Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie…
Obecnie remontowany obiekt przywracany jest do stanu świetności z czasów Marianny Orańskiej i już został udostępniony turystom. W 2024 roku pałac wraz z jego otoczeniem oraz zespołem dawnego opactwa cystersów został uznany za Pomnik Historii pod nazwą „Kamieniec Ząbkowicki – zespół architektoniczno-krajobrazowy”.
Zwiedzanie zaczęło się w chłodzie, który przenikał mury pałacu i jakby podkreślał jego obecny stan – zawieszony między ruiną a odrodzeniem. Zdewastowane wnętrza nosiły jeszcze ślady zaniedbań, ale spod nich coraz wyraźniej przebijała się mozolna praca przywracania dawnego blasku. To miejsce nie zachwyca gotową formą – raczej pokazuje proces, który dopiero zmierza ku swojej pełni.



Marzenia, które kończą się planami
Kopalnia Złota w Złotym Stoku nie jest tylko atrakcją turystyczną. Jest historią Eli Szumskiej – właścicielki i gospodyni tego miejsca w najpełniejszym znaczeniu. To opowieść o determinacji, budowaniu czegoś od podstaw i o marzeniach, które nie kończą się na planach. A kiedy właściciel miejsca sam prowadzi, sam opowiada i sam wprowadza ludzi w swoją przestrzeń – zmienia się perspektywa. Wychodzi się z roli turysty, a zaczyna być gościem.
Sobota od początku zapowiadała się intensywnie i taka właśnie była – prawdziwy maraton, ale z tych, po których zamiast zmęczenia zostaje energia. Najpierw podziemny spływ łodzią, potem kolejne sztolnie – Gertrudy, Czarna, Ochrowa – prowadzące coraz głębiej, aż do miejsca, gdzie 23 metry pod ziemią ukryty jest wodospad. Dopełnieniem były makieta kopalni i skarbiec pełen złota – jakby materialne podsumowanie tego, co przez wieki próbowano tu wydobyć. Dalej podziemna kolejka górnicza, lokalna mennica i Muzeum Górnictwa.



Złoty Certyfikat Polskiej Organizacji Turystycznej
A to wciąż nie był koniec. Średniowieczna osada górnicza pokazała inną stronę tej historii – bardziej surową, bliższą pracy i codzienności dawnych górników. Opowieści o technologiach, wysiłku i pomysłowości ludzi, którzy wydobywali złoto bez współczesnych narzędzi, pozwalały spojrzeć na to miejsce z zupełnie innej perspektywy.
Historia tego miejsca jest imponująca. Pierwsze prace rozpoczęto już w XIII wieku, a przez kolejne stulecia powstało aż 300 km sztolni, szybów i chodników rozłożonych na 21 poziomach. W tle pojawia się też legenda o Gertrudzie, dodająca tej przestrzeni nuty tajemnicy. Nie bez powodu w 2015 roku kopalnia została uznana za „Najlepszy Produkt Turystyczny w Polsce” i zdobyła zasłużenie Złoty Certyfikat Polskiej Organizacji Turystycznej.
Tak intensywny program wycieczki mógłby przytłoczyć, gdyby nie sposób, w jaki został poprowadzony. Wszystko miało swój rytm i logikę – wyraźnie czuć było, że ktoś nad tym czuwa. Z jednej strony uporządkowana struktura, z drugiej opowieść, która nadaje sens kolejnym miejscom.



Jeszcze jedna historia po drodze
W drodze powrotnej ostatni przystanek – pałac Heymanna w Ściborzu. Kolejny zabytek, kolejny właściciel, kolejna opowieść. Ten najstarszy barokowy pałac na Śląsku Opolskim zbudowano w II połowie XVII wieku dla prałata wrocławskiego Jana Henryka Heymanna. Do dziś zachowały się tu detale architektoniczne, w tym sztukaterie, elementy krat i okuć oraz kartusz herbowy z okresu budowy obiektu.
Polska jest pełna interesujących miejsc – tylko trzeba umieć je znaleźć.



Reszta? To już tylko złoto.
Ten wyjazd nie był tylko turystyką. Był czymś więcej: spotkaniem ludzi, historii, pasji i miejsc – ciągiem powiązanych doświadczeń, które tworzą spójną całość. Spotkaniem, w którym każdy miał swoją rolę, ale dwie osoby były absolutnie kluczowe. Karol Soberski – jako ten, który to wszystko uruchomił i nadał kierunek. Elżbieta Szumska – jako ta, która nadała temu miejscu duszę i sprawiła, że nie było ono tylko celem podróży, ale jej sercem.
I jeśli coś po tym wyjeździe zostaje – to nie tylko wspomnienia atrakcji. To świadomość, że miejsca same w sobie są tylko przestrzenią. Nabierają znaczenia dopiero wtedy, gdy ktoś potrafi je zrozumieć, opowiedzieć, zatrzymać nas na chwilę i kazać spojrzeć uważniej.
I na koniec przychodzi refleksja: że za każdym wyjątkowym miejscem stoi człowiek, a za każdym dobrym wyjazdem ktoś, kto potrafi te miejsca i ludzi połączyć.
Reszta? To już tylko złoto.

*zdjęcia własne oraz pojezierze24.pl
