Najpiękniejsze dwory i dworki polskie

red. B. Nahorny

Migut Media SA 2006

Nostalgiczny album

Publikacja „Najpiękniejsze dwory i dworki polskie” jest albumem, który nie ogranicza się do zachwytu nad urodą dawnych siedzib ziemiańskich. To raczej zaproszenie do namysłu nad tym, czym właściwie był dwór — jako budowla, centrum życia gospodarczego, znak kultury i utracony model polskiego pejzażu. Już w tekście wstępnym Wiesława Miguta pada pytanie zasadnicze: czy na początku XXI wieku można budować dwory? I właśnie ono ustawia ton całego opracowania. Nie chodzi bowiem wyłącznie o nostalgię za kolumnowym gankiem i łamanym dachem, lecz o próbę zrozumienia, czy styl dworkowy może mieć jeszcze dziś sens.

Architektoniczny cytat?

Publikacja powstała blisko dwadzieścia lat temu jako dodatek do miesięcznika „Villa” wydawanego przez Migut Media SA, dlatego z pewnością wiele z opisanych w niej 44 budowli wygląda już dziś nieco inaczej. Oprócz barwnych fotografii rezydencji album zawiera krótkie charakterystyki obiektów, zwracające uwagę na ich architekturę, proporcje, rodzaj dachu, portyk, plan oraz materiał budowlany. Dwór nie jest tu traktowany jak dowolny „ładny domek z kolumienkami” ani jak martwy rekwizyt po ziemiaństwie, lecz jako ważny składnik polskiej pamięci przestrzennej. Był przecież czymś więcej niż budynkiem mieszkalnym. Mieściły się w nim pokoje właścicieli, sień, salon, jadalnia, czasem kancelaria, biblioteka lub kaplica, ale jego sens dopełniało całe założenie: oficyny, zabudowania gospodarcze, park, ogród, aleja dojazdowa i pola. W tym znaczeniu dwór był organizmem — społecznym, ekonomicznym i kulturowym. Oderwany od ziemi i funkcji staje się jedynie cytatem architektonicznym: czasem pięknym, czasem dość rozpaczliwym.

Od dworów obronnych…

Album przypomina również, że dwory nie powstawały w próżni. Znaczenie miały czas powstania, fundator, jego status społeczny, potrzeby gospodarcze i ambicje reprezentacyjne. Inaczej wyglądały dawne dwory obronne, wyrastające jeszcze z tradycji siedzib rycerskich, inaczej późniejsze dwory szlacheckie, w których funkcja mieszkalna i gospodarcza łączyła się z reprezentacyjną. Z czasem formy obronne ustępowały wygodzie, symetrii, osiowości i temu, co dziś najczęściej kojarzymy ze stylem dworkowym: parterowej bryle, wysokiemu dachowi, portykowi, harmonijnym proporcjom i przyjaznej skali. Istotne jest także to, czy opisywane obiekty nadal pełnią funkcję prywatnych siedzib, czy mieszczą już instytucje publiczne, na przykład muzea. To rozróżnienie wiele mówi o współczesnym losie dawnych dworów — jedne próbują pozostać domami, inne stały się miejscami pamięci, edukacji i turystyki.

… do architektury dworkowej

W pozycji wydawniczej Migut Media ciekawie wybrzmiewa temat rekonstrukcji dworów oraz współczesnego powrotu do architektury dworkowej. Tekst Wiesława Miguta sugeruje nadzieję, że XXI wiek może przynieść renesans tego stylu. Taka rekonstrukcja ma jednak sens tylko wtedy, gdy opiera się na wiedzy, dokumentacji, szacunku dla proporcji i lokalnego kontekstu. Gorzej, gdy styl dworkowy zostaje sprowadzony do kilku kolumn przyklejonych do willi z katalogu. Wtedy z tradycji robi się dekoracja, a z dworu — architektoniczny przebieraniec.

*zdjęcia własne z książki