Czytam Po Polsku

Słynne rody

Marcin K. Schirmer

MUZA 2019

Życiorysy naznaczone walką o Polskę

Słynne rody” Marcina K. Schirmera to książka o dziedziczeniu nie tylko nazwiska, herbu czy majątku. Dziedziczy się tu także ambicję, temperament, talent, przedsiębiorczość, etos służby publicznej, poczucie odpowiedzialności za wspólnotę, a nawet cechy powracające w kolejnych pokoleniach. Autor świadomie wpisuje opisywane biografie w szeroki proces przemian polskiego społeczeństwa: od dawnej szlachty i ziemiaństwa, przez narodziny inteligencji, po nowoczesny świat polityki, przemysłu, finansów i kultury.
O wielu postaciach tej publikacji coś wiemy, ale powszechna pamięć przedstawia ich zwykle w oderwaniu od rodzinnego kontekstu. Władysław Grabski kojarzy się z reformą walutową, Stefan Kisielewski z ostrym felietonem, Emil Wedel z czekoladą, Witkacy z portretem i prowokacją. Marcin K. Schirmer przywraca bohaterom genealogiczne i społeczne zaplecze: przodków, krewnych, sieć powiązań oraz historyczne okoliczności kształtujące ich wybory. Widać, że za indywidualnym sukcesem często stoją wcześniejsze pokolenia – ich edukacyjne aspiracje, kapitał kulturowy, kontakty i doświadczenia, ale też dramaty. W książce powracają charakterystyczne motywy: udział w powstaniach, konfiskaty majątków, carskie represje, zesłania na Sybir, przymusowa emigracja, a także życiorysy naznaczone walką o Polskę.

Grabscy

U Grabskich najwyraźniej ujawnia się polityczny wymiar tak rozumianego dziedziczenia. Autor nie sprowadza tej rodziny do Władysława Grabskiego i jego reformy walutowej, choć premier zajmuje w rozdziale ważne miejsce. Pokazuje znacznie szersze środowisko rodzinne: Stanisława, jego związki z ruchem socjalistycznym i narodowym, działalność parlamentarną; Zofię, której biografia prowadzi przez zesłanie, śmierć bliskich; wreszcie kolejne pokolenia rodu obecne w kulturze, nauce i życiu publicznym. To jeden z tych fragmentów książki, w których dzieje państwa przenikają do prywatnego świata. Polityka nie jest abstrakcją, lecz częścią rodzinnych sporów, wyborów i osobistych strat.

Hersowie

Zupełnie inną Polskę oglądamy w historii Hersów, pochodzących z Francji, którzy stworzyli na ziemiach polskich prestiżowy dom mody. Marcin K. Schirmer przypomina świat, który zniknął niemal bez śladu: eleganckie magazyny, europejskie pracownie krawieckie, rozbudowaną ofertę i sprzedaż wysyłkową. W tym rozdziale wyraźnie widać, jak nowoczesność docierała do polskich miast nie tylko przez kolej, banki i fabryki, lecz także przez handel, wzornictwo i konsumpcję. Hersowie są przy tym znakomitym przykładem asymilacji: przybysze stają się częścią lokalnego społeczeństwa, rozwijają przedsiębiorstwo i uczestniczą w życiu kraju. Autor nie poprzestaje na opowieści o sukcesie; pojawiają się również rodzinne tragedie, kryzysy, likwidacja firmy oraz próby jej reaktywacji.

Kieniewicze

Dzieje Kieniewiczów zaczynają się na Polesiu, gdzie znakomite gospodarowanie i uprzemysłowienie majątku pozwoliły rodzinie osiągnąć wysoką pozycję ekonomiczną. Właśnie tutaj dobrze widać, że wielopokoleniowa historia rzadko rozwija się po linii prostej. Traktat ryski, utrata dóbr i przeprowadzka do Warszawy wyznaczają moment, w którym rodzinny kapitał musi zmienić swoją formę. Ziemi może zabraknąć, ale pozostają wykształcenie, pamięć, dyscyplina intelektualna i przekonanie o obowiązku pracy. Z tej tradycji wyrastają później wybitni historycy ze Stefanem Kieniewiczem na czele. Szczególnie ważne jest pokazanie tego procesu jako przechodzenia przedstawicieli ziemiaństwa do warstwy inteligenckiej — można je uznać za jeden z kluczy interpretacyjnych całej książki.

Kisielewscy

Kisielewscy wprowadzają do tej panoramy energię artystyczną i ekscentryczną. Przodek Daniel miał trzy żony i dziewiętnaścioro dzieci, a cechowało go dziwactwo i nieodpowiedzialność. Potem pojawiają się Jan August, krakowska bohema i „Zielony Balonik”, Zygmunt, a w kolejnych generacjach Stefan oraz pianista Wacław. Autor dobrze wykorzystuje tu wielopokoleniową perspektywę i pokazuje powracające predyspozycje: potrzebę wypowiedzi, muzykalność, literacki temperament. Kisielewscy są chyba najlepszym dowodem, że rodzinne dziedzictwo nie musi oznaczać powtarzania tego samego scenariusza. Wspólny pozostaje pewien twórczy nerw – niezgoda na przeciętność.

Kronenbergowie

U Kronenbergów dziedziczenie ma przede wszystkim wymiar gospodarczy, finansowy i cywilizacyjny. Marcin K. Schirmer przypomina, że nowoczesna historia Polski nie składa się wyłącznie z powstań i debat politycznych. Modernizacja kraju wymagała także kapitału, banków, kolei, prasy, przemysłu oraz ludzi zdolnych myśleć w skali większej niż pojedynczy majątek. Leopold Kronenberg pojawia się jako twórca rodzinnej potęgi. Później oglądamy losy kolejnych członków rodu – nie zawsze równie skutecznych w pomnażaniu fortuny. Wyraźnie widoczny jest proces asymilacji Kronenbergów, mających żydowskie korzenie i ich wrastanie w polskie życie społeczne, co sprawia, że dzieje rodu przestają być wyłącznie historią wielkiego kapitału.

Wedlowie

W przypadku Wedlów pisarz pokazuje drogę od niewielkiego sklepu do nowoczesnego przedsiębiorstwa. Karol Ernest, Emil Albert i Jan Józef wyznaczają dalsze etapy familijnego projektu. Marcin K. Schirmer opisuje rozwój fabryki, podpis Emila jako znak autentyczności wyrobów, firmowe sklepy i… „Ptasie Mleczko”. To bardzo dobry przykład tego, jak autor łączy losy Wedlów z historią gospodarki. Szczególnie ciekawa jest myśl, że sukces Wedlów wynikał nie tylko z pracowitości, lecz również z rozumienia marki, jakości i marketingu. W efekcie czytamy nie tyle o „królach czekolady”, ile o rodzinie, która przez trzy pokolenia budowała przedsiębiorstwo, a potem utraciła nad nim kontrolę wskutek wojny i powojennej nacjonalizacji.

Witkiewiczowie

Ostatni z rodów, Witkiewiczowie, przynosi najbardziej nieprzewidywalną z tych opowieści. Jan Prosper – syberyjskie doświadczenie i misja prowadząca aż ku Afganistanowi; Stanisław – malarstwo, pisarstwo, Tatry i styl zakopiański; Jan Witkiewicz-Koszczyc – architektura, działalność społeczna i monumentalne realizacje; wreszcie Witkacy – artysta, prowokator, człowiek o dramatycznym końcu. W tym rozdziale wielopokoleniowa obecność wybitnych talentów staje się wręcz fascynująca, ale Marcin K. Schirmer pokazuje także patriotyzm, represje carskie, Sybir, utratę majątków i wymuszone przez historię zmiany życiowych dróg.

Ziemianie inteligentami

Największą zaletą „Słynnych rodów” pozostaje umiejętność łączenia biografii z szerokim kontekstem społecznym. Pisarz pokazuje, jak zmieniały się warunki życia polskich elit, jak ziemianie stawali się inteligentami, jak rodziny obcego pochodzenia wrastały w polskie społeczeństwo i ulegały polonizacji, jak majątki tracono wskutek represji, a nową pozycję budowano dzięki wykształceniu, przedsiębiorczości czy talentowi. To również opowieść o modernizacji: kolejach, bankach, fabrykach, prasie, domach mody, nowych formach reklamy, kulturze miejskiej i profesjonalizacji życia publicznego. Zamysł publikacji wykracza więc znacznie poza zbiór „słynnych nazwisk”.
Po zamknięciu książki pozostaje przede wszystkim wrażenie trwałości pewnych postaw i wartości. Nie zawsze jednak dziedzictwo prowadzi ku sukcesowi. Wystawiają je na próbę zabory, powstania, represje, Sybir, wojny, konfiskaty, emigracja, utrata siedzib, kryzysy i nacjonalizacja. Ale w kolejnych pokoleniach powracają podobne impulsy: potrzeba działania, zdobywania wiedzy, tworzenia, organizowania życia i służby wspólnocie.

Panorama polskiej historii

Określenie z okładki: „pokoleniowa sztafeta wybitnych Polaków” nie wydaje się jedynie zręcznym hasłem promocyjnym. Poszczególne historie pokazują, jak rodzinne doświadczenia, ambicje i poczucie są przekazywane następcom. Następca bywa wierny drodze przodka albo obiera inny kierunek. Niekiedy traci to, co wcześniej zgromadzono i musi zaczynać od zera. A jednak nazwisko wciąż przywołuje świadomość powinności.
Słynne rody” to panorama polskiej historii oglądanej przez gabinety ministrów, banki, hale, salony mody, pracownie architektów i artystów. Marcin K. Schirmer pokazuje, że dzieje narodu nie składają się wyłącznie z wielkich dat i politycznych przełomów. Przechodzą również przez rodzinne doświadczenia i wartości przekazywane kolejnym pokoleniom. Dziedziczy się majątek, talent, poczucie obowiązku, a bywa, że jedynie pamięć o tym, że poprzednicy – mimo wszystko – próbowali zrobić coś więcej niż wygodnie urządzić własne życie.

*zdjęcia własne z książki