Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dwory i Pałace. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dwory i Pałace. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 stycznia 2017

Dwory i pałace na Kresach Wschodnich. Między Niemnem a Bugiem

Liszki - dwór de VirionówKatarzyna i Jerzy Samusikowie 


Fundacja Sąsiedzi 2012









Od medycyny do Kresów

     Album o dworach i pałacach pogranicza polsko-białoruskiego jest dziełem państwa Samusików, absolwentów Akademii Wychowania fizycznego, zawodowo związanych z medycyną, a prywatnie pasjonatów podróżowania. Pięknie wydana publikacja opisuje niemal czterdzieści zabytkowych obiektów obecnie znajdujących się w granicach  obwodu grodzieńskiego i brzeskiego na Białorusi. Autorzy tekstu książki są jednocześnie autorami większości barwnych fotografii przedstawiających szlacheckie i magnackie siedziby. Brakuje tylko, umieszczanych w tego typu wydawnictwach: indeksu, bibliografii czy spisu treści. Dobrze się stało, że zastosowano alfabetyczny układ budowli oraz skrócone angielskie wersje ich opisów.

Kołchoz, sowchoz, sielsowiet

     Kilkustronicowe charakterystyki budowli zawierają opis ich wyglądu zewnętrznego, z fachowym nazewnictwem elementów architektonicznych, układu pomieszczeń z ich przeznaczeniem i wyposażeniem oraz struktury założenia dworsko-parkowego z zabudowaniami gospodarczymi. Autorzy położyli duży nacisk na przybliżenie czytelnikom dziejów rezydencji, nie zapominając o ich zmieniających się właścicielach. Historia Rzeczypospolitej odcisnęła piętno na losach siedlisk polskości, jakimi przez wieki były dwory i pałace. Przeszłość gniazd rodzinnych można podzielić na okres przedrozbiorowy, rozbiorów, popowstaniowy, I wojny światowej, międzywojnia. Wrzesień 1939 roku przerwał wielowiekowe funkcjonowanie dworów i pałaców jako siedzib rodowych. Hitlerowska i bolszewicka okupacja zmiotły z powierzchni ziemi większość z nich, a ich ostatni właściciele najczęściej tracili życie trwając na swych placówkach. W efekcie zakończenia II wielkiej wojny, w byłych już ziemiańskich dworach, umieszczano dyrekcje kołchozów, sowchozów i innych sielsowietów, natomiast w arystokratycznych posiadłościach szkoły, szpitale i sanatoria. Dzięki podróżom Katarzyny i Jerzego Samusików dowiadujemy się, w jakim stanie znajdowały się wspominane obiekty przed publikacją albumu w roku 2012. Niektóre z nich, np. wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO zamki Radziwiłłów w Mirze czy Nieświeżu, są odbudowywane i rekonstruowane przez państwowych mecenasów i fundatorów. Renowacja innych odbywa się z inicjatywy władz lokalnych, umieszczających w nich instytucje publiczne, jak np. biblioteka w Hnieznie (dwór Tarasowiczów), muzeum w Prużanie (pałacyk Szwykowskich), dom kultury i bank w Świsłoczy (pałacyk Krasińskich). W gorszej sytuacji znajdują się obiekty zakupione przez prywatnych sponsorów, którzy na ogół nic nie robią w kierunku ratowania niszczejących budowli. 

Bogudzięki - dwór Buttowt-Andrzeykowiczów - elewacja ogrodowa
Bogudzięki - dwór Buttowt-Andrzeykowiczów
Albertyn - Pałac Pusłowskich
Albertyn - Pałac Pusłowskich











niedziela, 6 listopada 2016

Arystokracja - polskie rody

Stanisław August PoniatowskiMarcin K. Schirmer 


Wydawnictwo Naukowe PWN 2012









Od możnowładztwa do arystokracji

     Marcin Konrad Schirmer zaproponował sympatykom literatury historycznej wędrówkę przez wieki dziejów arystokracji od samego zarania, w czasach I Rzeczypospolitej, aż po czasy współczesne. Przynależność do magnaterii wymagała spełnienia warunków dotyczących pochodzenia rodziny ze stanu szlacheckiego, odpowiednio dużego majątku oraz pełnienia ważnych funkcji w państwie. Mniej klarowna była kwestia nadawania arystokratycznych tytułów, które w Rzeczypospolitej były różnie nadawane, stosowane i postrzegane. Aczkolwiek nie tytułami stała polska arystokracja. Magnaci będący już w posiadaniu olbrzymich latyfundiów, za zasługi dla króla czy kraju otrzymywali tzw. królewszczyzny oraz kolejne, bardzo znaczące urzędy publiczne. Skutkiem tego ich wpływy systematycznie rosły, natomiast osłabieniu ulegała władza królewska. Światlejsze ugrupowania (Familia Czartoryskich i Poniatowskich) dążyły do zreformowania państwa, lecz wsteczna opozycja (Potockich, Branickich i Rzewuskich) blokując te dążenia szukała poparcia u państw ościennych. To musiało się skończyć katastrofą. Nastał okres zaborów Rzeczypospolitej. Arystokracja w Polsce pod zaborami spełniała funkcje mecenasa kultury i sztuki oraz kuratora dziedzictwa narodowego, a także wspierała powstania narodowe i dotkniętych ich skutkami emigrantów. Celem utrzymania całości ziem w polskich rękach tworzono ordynacje, ale i to nie pomogło na dłużej. Większość magnackich latyfundiów znajdowała się na wschodzie Rzeczypospolitej. Tzw. Ziemie Zabrane, zagarnięte przez Imperium Rosyjskie miały powierzchnię 462 tys. km2  (dzisiejsza pow. Polski to 312 tys. km2 !). Granice Rzeczypospolitej po II rozbiorze usankcjonował Traktat Ryski z 1921 roku.

wtorek, 4 października 2016

Dwór – Dwudziestolecie Międzywojenne t32.

Medyka - salon Iwona Kienzler


Bellona, Edipresse 2014









Rzetelność mimo wszystko

     Do udziału w cyklu wydawniczym „Dwudziestolecie międzywojenne” Bellona zaprosiła panią Iwonę Kienzler, którą przedstawiałam przy okazji jej pracy o Marii Skłodowskiej-Curie. Obecna publikacja nie dała rozwinąć skrzydeł znakomitej autorce książek historycznych. Z uwagi na ograniczoną objętość tomu pisarka zmuszona była przekazać tylko niewielką część swej wiedzy na temat tytułowych dworów. Mimo tego, opracowała temat bardzo rzetelnie i w kolejnych rozdziałach omówiła podstawowe zagadnienia fenomenu, jakim był dwór polski, sięgając nie tylko do okresu międzywojnia, wymaganego założeniami cyklu, ale również do czasów I Rzeczypospolitej.

Ziemianie na co dzień i od święta

     I tak, Iwona Kienzler scharakteryzowała ziemiaństwo, jako szeroko pojętą klasę społeczną, skupiając się na jej trybie życia służącym ogółowi, spełnianiu obowiązków wobec Ojczyzny oraz obyczajowości i tradycjach. Prowadziła czytelników po pomieszczeniach wewnątrz dworu, jak i po całym założeniu dworsko – parkowym zwracając uwagę na podporządkowanie funkcjonowania dworskiego środowiska, od parobków i fornali aż do właścicieli ziemskich, porom roku i przyrodzie. Przysłowiową polską gościnność autorka powiązała ze sposobami spędzania wolnego czasu przez mieszkańców posiadłości; przywołała więc sceny ze ślubów, polowań, balów, świąt i innych uroczystości rodzinnych.

ZARZECZE - ślub
Zarzecze - ślub
ZABIERZÓW - polowanie
Zabierzów - polowanie














czwartek, 15 września 2016

Soból i panna

 Józef Weyssenhoff

  Józef Weyssenhoff (1860-1932)

















„Tobie zając i sarna

A mnie soból i panna”

     Długo wzbraniałam się przed przeczytaniem najznakomitszej powieści Józefa Weyssenhoffa zatytułowanej „Soból i panna”. Odstręczał mnie od niej podtytuł „Cykl myśliwski” dodany zamiast pierwotnego „Poemat”. Myślistwo jako forma sportu, rozrywki zawsze wzbudzało we mnie niechęć. Dopuszczam jedynie możliwość polowania podyktowaną koniecznością zdobywania pożywienia, podobnie, jak to czyni większość zwierząt, które zabijają, gdy są głodne. Jak bardzo „rozczarował” mnie ten „cykl myśliwski”! Rzeczone łowiectwo okazało się wyłącznie tłem, przyczynkiem, za pomocą którego pisarz kierował uwagę czytelników na zjawiska ważkie, ponadczasowe. Jedność człowieka z naturą, odwieczne prawa przyrody, unikalność pór roku. Pretekstem do ich ukazania autor uczynił polowania z udziałem bohatera gawędy oraz wątek jego niespełnionej namiętności do młodej Litwinki. Autor, piewca matki natury, dotykał w książce fizyczności człowieka, zachwycając się „zwierzęcą grą organizmu”, gdy mózg „usypia pod wpływem silnych robót muskularnych, nie wybiega już pragnieniami poza granice ciała – i człowiek układa się jako posłuszny atom na swoim miejscu w przemądrym krążeniu materii”. I dodawał: „jedynie fizyczne szczęście jest doskonałe”.

 

Litewskie realia

     Wyśpiewany przez dojrzałego literata poemat został mocno osadzony w litewskich realiach. Michał Rajecki, główny bohater książki, to alter ego pisarza, powracający  do autentycznego majątku Jużynty, będącego dla Józefa Weyssenhoffa „kątem ziemi osobliwym”. Pierwowzorem Stanisława Pucewicza, przyjaciela Michała, był Piotr Rosen z dworu Gaczany, goszczący wielokrotnie autora. Notabene – kilkanaście lat temu Rosenowie odzyskali po latach dwór i 150 ha ziemi należące do majątku. Dwór odrestaurowali i otwarli gościnnie jego podwoje dla wszystkich spragnionych atmosfery żyjącego kresowego siedliska.
I wreszcie Warszulka, litewska dziewczyna, która pod innym imieniem stanęła na drodze młodego panicza Józefa. Ale jak sam Weyssenhoff napisał „Istota, którą się kocha w pierwszych latach męskiej dojrzałości, nie jest osobą – jest wcieleniem pragnień”. I tak pozostało…
     Opowieść myśliwska Weyssenhoffa porusza również sprawy publiczne, polityczne, a nade wszystko kwestie stosunków polsko-litewskich. Jest ona ukłonem w stronę natury litewskiego ludu ze wszystkimi jego warstwami społecznymi „Ci Litwini, dotknąwszy lekko nawzajem serc swych, rozedrganych głębokim wzruszeniem, odjęli od nich ręce”. Jednocześnie, światlejsze środowiska, stroniące od nacjonalizmów litewskich, prezentują umysły otwarte na współczesne im wyzwania „Obowiązek tutejszemu księdzu znać oba nasze języki”.

 Henryk Weyssenhoff - Łoś na trzęsawisku
 Henryk Weyssenhoff - Łoś na trzęsawisku
 Henryk Weyssenhoff - Tajemnicza pieśń
 Henryk Weyssenhoff - Tajemnicza pieśń

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

piątek, 19 sierpnia 2016

Arystokracja – Dwudziestolecie Międzywojenne t1.


Sławomir Koper


Bellona 2013, Edipresse 2013








Komercyjne odbrązowienie

     Świat antyczny, międzywojnie i PRL to główne obszary historycznych zainteresowań Sławomira Kopra. Jego współpraca z wydawnictwem Bellona zaowocowała autorską serią książkową zatytułowanym „Dwudziestolecie Międzywojenne”, w którym ukazało się już pięćdziesiąt tomów. Pierwszy z nich poświęcony został arystokracji polskiej.
Pisarstwo Sławomira Kopra nie pretenduje do miana literatury na miarę Henryka Sienkiewicza, tworzonej „ku pokrzepieniu serc”. To raczej pisarstwo mające na celu odbrązowienie mitu wyższych sfer. O ile w przypadku „elit” PRL-owskich zabieg ten byłby w pełni uzasadniony, o tyle podkreślanie wad i słabostek przedstawicieli arystokratycznych elit Drugiej Rzeczypospolitej jest moim zdaniem szukaniem taniej sensacji w celach stricte komercyjnych. Ale… książki Sławomira Kopra czyta się bardzo dobrze – lekko, łatwo i przyjemnie, i z tego powodu sprzedają się całkiem nieźle pomimo kontrowersji nt. „zapożyczeń” pisarza u innych autorów.
Sławomir Koper będąc mistrzem literatury historyczno – obyczajowej karmi czytelnika informacjami o arystokratycznej śmietance Rzeczypospolitej, lecz niekiedy traci poczucie dobrego smaku. Kontrowersyjne zachowania Karola Stanisława Radziwiłła „Panie Kochanku” dostarczały mnóstwa przykładów wybryków księcia. Czy zatem konieczne było wspominanie, w książce pełniącej edukacyjne zadania, o masturbacyjnych ekscesach księcia? No tak, ale skandal jest „trendy i cool”.

Ślub Adama Czartoryskiego z Jadwigą Stadnicką
Ślub Adama Czartoryskiego z Jadwigą Stadnicką
Ślub Benedykta Tyszkiewicza z Eleonorą Radziwiłł
Ślub Benedykta Tyszkiewicza z Eleonorą Radziwiłł













poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Kresowi Sarmaci


Joanna Puchalska


Fronda 2015








Z rodu litewskiego szlachcic polski


     "Kresowi Sarmaci" mogliby zainteresować się "Paniami kresowych siedzib", chociaż książki te wyszły spod różnych piór. Od strony formalnej publikacje są podobne – przedstawiają koleje losu postaci żyjących na rubieżach Rzeczypospolitej w niedawnych wiekach. Ale dalej porównanie nie jest już tak oczywiste, gdyż dochodzi do głosu kwestia płci bohaterów – kresowych Pań i Panów. Jestem zdania, że płeć człowieka determinuje jego rolę społeczną i postrzeganie świata. Od biologii nie da się uciec. Kresowi Sarmaci zajmowali bezsprzecznie odmienną pozycję w społeczeństwie niż ich odpowiedniczki, pomimo równego statusu majątkowego czy wywodzenia się z tej samej sfery. Autorka opowieści zaprosiła na karty swej książki grono szlachetnie urodzonych mężów o zróżnicowanej proweniencji, losach i zasługach dla ciężko doświadczanej przez wieki Ojczyzny. Tytułowi Sarmaci, przedstawiciele polskiej (litewskiej) szlachty obdarzeni hojnie przez literatkę w wady i zalety właściwe dla tej grupy społecznej, mówili o sobie „de gente Lithuana nobilis Polonus” (z rodu litewskiego szlachcic polski). Inna sprawa, że owe przymioty z czasem ulegały przewartościowaniu. W epoce słusznie minionej Sarmatów utożsamiano głównie z warchołami, pieniaczami, ksenofobami. „Zapominano” jednakże o sarmackim umiłowaniu Ojczyzny, złotej wolności, demokracji i równości oraz przywiązaniu do narodowych tradycji i wiary chrześcijańskiej. Rzeczpospolita szlachecka rozpostarta między Zachodem a Wschodem, Europą a Azją, stanowiła „scutum, murus i antemurale” (tarczę, mur i przedmurze) chrześcijaństwa, jak wg Jana Długosza twierdził legat papieski Hieronim Lando.

Edward Woyniłłowicz
Edward Woyniłłowicz
Jan Bułhak
Jan Bułhak












Konanie świata szlacheckich siedzib


     Katalog Sarmatów Joanny Puchalskiej obejmuje niepospolite postaci, które poruszyły emocje autorki, postaci reprezentujące niejednorodną wewnętrznie społeczność Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Bohaterami publikacji są obywatele ziemscy, księża, artyści, zesłańcy, powstańcy, awanturnicy, których nazwiska winny być znane rzeszom czytelników, np. Syrokomla, Bułhak, Woyniłłowicz, Meysztowicz. Jeśli zaś są obce niektórym czytelnikom, to lektura „Kresowych Sarmatów” jest świetną okazją do poznania ich skomplikowanych i niezwykle ciekawych losów, nakreślonych ręką kontynuatorki kresowych tradycji. 
Siedemnastego września 1939 roku zaczęło się konanie świata szlacheckich siedzib”, których dziedziców uchroniła przed zapomnieniem Joanna Puchalska. Opowieści o polskich szlachcicach z rodu litewskiego oparła na licznych źródłach pisanych, których logiczną bibliografię uzupełniła o dokumenty rękopiśmienne i literaturę wspomnieniową. Celem przybliżenia czytelnikom obrazu życia kresowych Sarmatów w książce zamieszczono kilkadziesiąt czarno-białych ilustracji pochodzących ze zbiorów publicznych i prywatnych.

czwartek, 28 lipca 2016

Jam dwór polski


Maciej Rydel


Fundacja Rozwoju Uniwersytetu Gdańskiego 1993







Jam dwór polski, co walczy mężnie i strzeże wiernie

cytatem tym zakończyłam uwagi na temat książki – albumu Macieja Rydla pt. „Dwór – polska tożsamość” i tą samą sentencją rozpoczynam refleksje po przeczytaniu i obejrzeniu książki zatytułowanej „Jam dwór polski”. Wydania te dzieli dwadzieścia lat, które w historii Polski zapisały się czasem przełomu, tzw. upadku komunizmu (na cztery łapy, w 1989 roku), powrotu Polski do cywilizacji europejskiej i otwarcia Polski na świat. W kontekście pielęgnowania polskiej tożsamości narodowej był to przede wszystkim czas odkłamywania prawdy historycznej o naszych dziejach najnowszych.
„Jam dwór polski” wydano nakładem Fundacji Rozwoju Uniwersytetu Gdańskiego kilka lat po obaleniu komunizmu. Jak obrazoburczo brzmiało wtedy zdanie Macieja Rydla o trudnym okresie dziejów polskich dworów „Kolejny etap, to II wojna światowa i «w y z w a l a n i e» Polski przez władzę radziecką” czy inne „Największe zniszczenia dworów przyniosły skutki tzw. reformy rolnej ogłoszonej w 1944 roku. Władze komunistyczne brutalnie zagarnęły własność prywatną (praktycznie wszystkie majątki ziemskie)”. „Już” pół wieku później można było tak napisać! Nawet o Kresach Wschodnich - We wspomnianej publikacji autor wspomina jakby mimochodem dworki kresowe (jest ich kilka procent w całej pracy). A już w albumie „Dwór – polska tożsamość” z 2012 roku dworom na dawnych kresach Rzeczypospolitej poświęcono osobny rozdział.

Maciej Rydel - Ożarów
Maciej Rydel - Ożarów
Maciej Rydel - Bronowice Rydlówka
Maciej Rydel - Bronowice Rydlówka
Maciej Rydel - Goszyce
Maciej Rydel - Goszyce


Typowo polski dworek szlachecki


     W naturalny sposób wybrana chronologiczna struktura książki nie przeszkodziła „naukowemu podziałowi poprowadzonemu według stylów w sztuce”. Maciej Rydel zaprowadził czytelnika do fortalicjów – rycerskich dworów obronnych wznoszonych do połowy XVII wieku, jak np. Bąkowa Góra, Dębno, Wieruszyce, Oporów, Szymbark, Jeżów. Natomiast od połowy XVII wieku domeną czasów szlacheckich były barokowe dwory alkierzowe, których zasady budowania podał Łukasz Opaliński w wydanej AD 1659 książeczce pt. „Krótka nauka budownicza dworów, pałaców, zamków podług nieba i zwyczaju polskiego”. Pisze on „Dwór nazywam o jednym piętrze budynek albo z drzewa albo z muru” i dalej „Dobre budowanie ma mieć trzy okoliczności: naprzód moc i gruntowną trwałość, potem wczas i wygodę, na koniec kształt i piękny pozór”. Sarmackie siedziby budowane do końca XVIII wieku posiadały narożne wieże obronne zmodyfikowane do postaci tzw. alkierzy, jak np. Świdnik, Koszuty, Studzieniec, Skotniki. Epoka stanisławowska i klasycyzm polski doprowadziły do ukształtowania fenomenu „typowo polskiego dworku szlacheckiego”, a wiek XIX przyniósł apogeum realizacji klasycystycznych dworków z najbardziej charakterystycznym elementem: portykiem kolumnowym w małym lub wielkim porządku, jak choćby w Dołędze, Konstantynowie, Nienadowej, Hawłowicach. Ostatnie omawiane w książce okresy architektoniczne w budownictwie dworów i dworków to eklektyzm i styl dworkowy, zakończone wybuchem II wojny światowej. Najbardziej znamiennym przykładem budowli tego okresu jest Milusin w Sulejówku czy dworek w Nieprześni koło Bochni z 1935 roku.

Dębno - dwór obronny
Dębno - dwór obronny
Koszuty - dwór alkierzowy
Koszuty - dwór alkierzowy












poniedziałek, 11 lipca 2016

Panie kresowych siedzib

Magdalena Jastrzębska                                         

Wydawnictwo LTW 2016

 

 

 

 

 

 

 

 

Książkę wygrałam

w konkursie ogłoszonym

przez Literatura Kobieca LTW

 

 Panie kresowych siedzib ślą Listy z Kresów


     „Panie kresowych siedzib” – na Nieświeżu, Lemieszówce, Białej Cerkwi – takim mianem Wydawnictwo LTW z Łomianek nazwało wydaną w bieżącym roku książkę napisaną przez Magdalenę Jastrzębską. Autorki nie muszę już przedstawiać, gdyż znana mi jest jej wcześniejsza publikacja zatytułowana „Listy z Kresów. Opowieść o Józefie z Moszyńskich Szembekowej”. Tym razem Magdalena Jastrzębska z dystansem właściwym badaczom, bez zbytniej egzaltacji, rzeczowo opowiada o życiu kobiet, którym dane było urodzić się w arystokratycznych lub ziemiańskich rodach. Do swego błyskotliwego, skreślonego nienaganną polszczyzną tekstu autorka wplotła niemal sto pięćdziesiąt ilustracji, prezentujących kresowe siedziby w czasach ich świetności oraz fotografie i reprodukcje konterfektów dziedziczek.

Piszę to ja: Małgorzata Marcinowa Poniatowska


     Pisarka zaprosiła czytelników do wędrówki kresowym gościńcem i wspólnych odwiedzin u Pań kresowych siedzib. Gospodynie rezydencji na rubieżach Rzeczypospolitej, noszące nazwiska najznamienitszych polskich rodów, uwikłane w genealogicznych powiązaniach, doskonale orientowały się w skomplikowanych koligacjach. Autorka książki również prezentuje tę wiedzę! Dość zauważyć w podpisach ilustracji, gdzie obok imion, nazwiska panieńskiego i nazwiska po mężu widnieje imię męża pozwalające zidentyfikować postać żony, np. Aleksandra ze Steckich ks. Michałowa Radziwiłłowa. Magia rodowych nazwisk, które można znaleźć w Polskim Słowniku Biograficznym, oddziałuje zwłaszcza wtedy, gdy znajdują się one obok siebie, jak u Julii z Potockich Władysławowej Branickiej, posiadającej „cztery córki zamężne: ks. Zdzisławowa Lubomirska, hr. Henrykowa Potocka, hr. Juliuszowa Tarnowska, hr. Benedyktowa Tyszkiewiczowa”.

Helena z Radziwiłłów Potocka
Helena z Radziwiłłów Potocka
Ksawera z Brzozowskich Grocholska
Ksawera z Brzozowskich Grocholska


















czwartek, 7 lipca 2016

Pałace i dwory


















Wydawnictwo FENIX - 2015


Czy ryzalit i pilaster to to samo?


     Harmonijna kompozycja albumu „Pałace i dwory” wydawnictwa Fenix dostarcza czytelnikowi, poza wspaniałymi fotografiami obiektów architektonicznych, ich wykaz wraz z mapą Polski, na której je zaznaczono. We wstępie do publikacji autor tekstu, Tomasz Hankiewicz, skrótowo przedstawił dzieje historycznych budowli, zwracając uwagę na ich styl architektoniczny, przeznaczenie i rolę, jaką odegrały w historii Rzeczypospolitej. Geograficzny układ prezentowanych obiektów rozpoczynają dygresje na temat regionalnej specyfiki wznoszonych przez wieki budowli z jej historycznym uzasadnieniem. Bardzo wartościowym elementem książki jest Słowniczek terminów, pomagający w lepszym zrozumieniu charakterystyki pałaców i dworów. Dzięki niemu czytelnik potrafi właściwie odczytać opisy z nagromadzonymi terminami architektonicznymi, jak np. ryzalit, tympanon, portyk, pilaster. Autorzy objaśnień do zdjęć posiadłości położyli nacisk na objaśnienie elementów fasady, konstrukcji dachu budynku, rozplanowania otaczającego parku oraz przebudowy i rozbudowy obiektów w dalekiej przeszłości. Natomiast mniej miejsca przeznaczono na przybliżenie losów obiektów w połowie XX wieku, przypuszczając, iż ktoś mógłby posądzić autorów o nadmierne mitologizowanie zagłady polskich posiadłości przez obydwu okupantów. Nieczęsto więc pojawiły się wpisy: „Pałac nie przetrwał ofensywy Armii Czerwonej z 1945 r.” lub „W 1945 r. stacjonujący w pałacu Rosjanie zabrali sprzęty, które pozostały po ostatnim lokatorze… a następnie podpalili budowlę”.

Zamek w Mosznej
Zamek w Mosznej

Czy Disney widział zamek w Mosznej?


     Wyobraźnia naszych przodków pozwoliła im budować zamki, pałace i dwory nieszablonowe obok tych klasycznych, o doskonałych proporcjach, stylizowanych na budowlach starożytnych. Nietuzinkowy, fantazyjny zamek w Mosznej ze swymi dziewięćdziesięcioma dziewięcioma wieżami przywodzi na myśl zamki powstałe w Disneylandach. Co prawda uważa się, że inspiracją dla nich był zamek Neuschwanstein (Łabędzi Zamek) w Bawarii, ale nie można wykluczyć, że to śląska twierdza podsunęła bajkowy pomysł Disneyowi.
     Pałacowe komnaty magnackich rezydencji nie zawsze przedstawiały  klasyczne rozwiązania wystroju wnętrz. Projektowane i wznoszone przez największych mistrzów sztuki architektonicznej ówczesnej Europy realizowane były na zamówienie polskich arystokratów o szerokich zainteresowaniach. Pomieszczenia pałacowe przybierały nierzadko zadziwiające i niecodzienne formy. W rydzyńskim pałacu w Wielkopolsce powstała wyjątkowo bogato ozdobiona barokowa Sala Morska ze sztukateriami ukazującymi m.in. orszak Posejdona. Zamek w Kórniku zaś wyróżnia się m.in. egzotyczną Salą Mauretańską nawiązującą dekoracjami do Dziedzińca Lwów w Alhambrze. Natomiast Augustyn Gorzeński swój pałac w Dobrzycy polecił zaprojektować korzystając z symboliki masońskiej, a zatem zbudowany został na planie węgielnicy – jednego z wolnomularskich znaków.

Zamek w Kórniku - Sala Mauretańska
Zamek w Kórniku - Sala Mauretańska
Zamek w Rydzynie - Sala Morska
Zamek w Rydzynie - Sala Morska


















piątek, 24 czerwca 2016

Pałac Pusłowskich

Andrzej Chwalba 


Księgarnia Akademicka 2014













 


Matecznik Polski - Stołeczne Królewskie Miasto Kraków


     W cyklu wydawniczym „Historia budynków Uniwersytetu Jagiellońskiego” przy okazji jubileuszu 650-tej rocznicy królewskiej fundacji Akademii Krakowskiej ukazała się publikacja Andrzeja Chwalby zatytułowana „Pałac Pusłowskich”. Autor pochylił się nad rodziną Pusłowskich, chlubnie zapisanej w dziejach polskiej kultury i sztuki.
Przekrojowo zilustrowany tekst książki uzupełnia Spis Ilustracji z wyszczególnionymi źródłami barwnych i czarnobiałych fotografii oraz wykaz literatury podmiotu umieszczony w Bibliografii. Twarde okładki książki z doskonałą fotografią słynnej barokowej klatki schodowej Pałacu Pusłowskich dopełniają elegancji publikacji Księgarni Akademickiej. 
Losy Pałacu Pusłowskich obejmują prawie równe okresy: przedmuzykologiczny (1886 – 1953) i muzykologiczny (1953 do dziś). Ten pierwszy z kolei dotyczy około trzydziestu lat przedksawerowych (1886 - 1915) i ponad trzydziestu lat ksawerowych (1915 -1953). Szczęśliwe pierwsze lata Pałac zawdzięcza hrabiemu Zygmuntowi Pusłowskiemu, kolekcjonującemu w murach krakowskiej realności dzieła sztuki, lapidaria, księgozbiory, meble itp. Gromadzeniem dzieł kultury i sztuki parał się hrabia m.in. z pobudek patriotycznych pragnąc zademonstrować polską obecność w dziejach Europy. Działalność mecenasa sztuki Zygmunta Pusłowskiego doskonale wpisywała się w atmosferę „Matecznika Polski”, jakim to mianem od zawsze określano Kraków, gdzie polscy arystokraci powoływali do życia muzea familijne, których zbiory nierzadko udostępniano publiczności a nawet przekazywano Narodowi na własność.

Pałac Pusłowskich - obecnie
Pałac Pusłowskich - obecnie
Pałac Pusłowskich - 1933
Pałac Pusłowskich - 1933















wtorek, 14 czerwca 2016

Zakątek pamięci. Życie w XIX-wiecznych dworkach kresowych

Irena Domańska-Kubiak


ISKRY 2004













 Raj utracony


     Tradycyjnie już spis literatury dostarczył mi tytuły książek, które koniecznie powinnam przeczytać lub przypomnieć sobie ich treść. Irena Domańska-Kubiak korzystając z pozycji wspomnieniowych i opracowań epoki - Antoniego Kieniewicza, Marii Czapskiej, Janiny Żółtowskiej, Karoliny Nakwaskiej oraz literatury pięknej - Marii Dąbrowskiej, Teodora Tomasza Jeża, Elizy Orzeszkowej, Józefa Weyssenhoffa stworzyła czytelną wykładnię życia w XIX-wiecznych dworkach kresowych, nadając jej pełen wdzięku tytuł „Zakątek pamięci”. W siedmiu rozdziałach autorka z wielkim znawstwem tematu pozwoliła czytelnikom zanurzyć się w świat „raju utraconego”, wydartego Polakom przez carski, bolszewicki i hitlerowski potop. Świat ten został utrwalony tylko na fotografiach. Do zdjęć, pochodzących głównie ze zbiorów prywatnych, autorka dołączyła opisy skupiające się bardziej na meritum zdjęcia niż na identyfikowaniu fotografowanych osób, np.

Wieczór w salonie
Wieczór w salonie
Powóz zaprzężony w cztery konie
Powóz zaprzężony w cztery konie













Krągły rok 

 

     Pisarka, sama będąc spadkobierczynią kultury szlacheckiej, w przemyślany, ułożony sposób przedstawiła w swym opracowaniu ziemiański styl życia podporządkowany niezmiennym prawom natury i zmieniającym się porom roku. Styl ten stanowiły przenikające się nawzajem sfery ziemiańskiego bytowania z niezwykłym wyczuciem opisane w nostalgicznym „Zakątku pamięci”. Głównym wątkiem książki jest dwór polski, patriarchalny dom rodzinny stanowiący ostoję polskości w rozbiorowej rzeczywistości. Ziemiańskie dwory i dworki utrwalone w świadomości pokoleń Polaków, posiadały w kształcie zewnętrznym zestaw elementów wspólnych, począwszy od okazałej bramy wjazdowej, przez aleję obsadzoną wiekowymi drzewami, wiodącą do okrągłego kwietnego klombu umiejscowionego na wprost ganku z portykiem, kolumnami i kilkoma schodami. Równie spójne było wnętrze domu z pomieszczeniami od zawsze pełniącymi te same funkcje, jak np. salon, jadalnia, gabinet, kuchnia, sypialnia, spiżarnia, sień. Rytm dnia codziennego mieszkańców dworku oraz cykl „krągłego roku dawały, jak niebawem miało się okazać, złudne poczucie bezpieczeństwa „Zdawać by się mogło, że w tej zadumie i ciszy wszystko trwać może wiecznie, że się nic w ogóle nie dzieje, że nic się stać nie może”. A jednak „Historia skazała ziemiaństwo na zagładę. Na wschodzie rewolucja 1917 roku, później w całym kraju II wojna światowa i w końcu kilkadziesiąt lat komunistycznych rządów starły z powierzchni ziemi ludzi i ślady ich istnienia”. Istnienia naznaczonego, zwłaszcza na Wschodnich Kresach Rzeczypospolitej, niespotykanym gdzie indziej umiłowaniem Ojczyznywłaśnie tam ziemianie tak często i tak chętnie chwytali za pióro; może tamta ziemia w sposób szczególny nadaje się do pokochania?” Ziemia, od której pochodzi przecież nazwa grupy społecznej, była „symbolicznym potwierdzeniem tożsamości”, będącej dla każdego człowieka wartością nadrzędną „Wywodzić się z jakiegoś miejsca znaczyło wskazywać na swoje związki z innymi ludźmi, z językiem i obyczajowością, z tradycjami i religią, a także z krajobrazem i klimatem”.

Fragment salonu
Fragment salonu
W łodzi
W łodzi

sobota, 30 kwietnia 2016

Dwory polskie – Najpiękniejsze posiadłości ziemskie

Wydawnictwo DRAGON 2011













 Dzieje, architektura, wyposażenie

     Nośny tytuł albumu wydawnictwa DRAGON „Dwory polskie – Najpiękniejsze posiadłości ziemskie” zapowiadał sentymentalną wędrówkę po urokliwych gniazdach rodzinnych naszej Ojczyzny. A tymczasem… Chciałabym wiedzieć według jakiego klucza wybierane były przez autora? redaktora? obiekty, których skąpe charakterystyki znajduje czytelnik w publikacji albumowej. Autor tekstów zamieszczonych w książce – Marcin Pielesz – historyk z wykształcenia, z konieczności ograniczył do minimum przekazywane o posiadłościach informacje, ustępując miejsca na stronach publikacji profesjonalnym fotografiom siedzib. Udało mu się jednak przedstawić krótko historię dworu polskiego oraz cechy jego architektury i wyposażenia a także scharakteryzować jego mieszkańców. Bardzo plastyczne opisy zewnętrznego wyglądu dworów pozwalają odnaleźć na zdjęciach przywoływane elementy architektoniczne. Ułatwieniem w rozumieniu fachowego języka objaśnień może okazać się lektura studium Macieja Rydla zatytułowana „Dwór – polska tożsamość”.

Nagłowice Mikołaja Reja
Nagłowice Mikołaja Reja

Kolorowy "Dom pański"

     W części teoretycznej opracowania Marcin Pielesz przypomina jak, to „Mądrym zwyczajem staropolskim przestrzegano, aby dwór był budowany «na jedenastą godzinę», to jest aby jego czoło czyli fasada frontowa miała pełne słońce w tej porze dnia, kiedy ono nie dobiega jeszcze samego południa”. Autor wyjaśnia również jakie było przeznaczenie poszczególnych pomieszczeń w typowym dworze, nie omijając tych o zagadkowo brzmiących nazwach, jak np. alkierz, apteczka, sklep, buduar. Celem właściwej identyfikacji pomieszczeń stosowano „barwne” nazewnictwo „Każdy pokój miał swoje właściwe barwy. Salon białą, bawialny niebieską, sypialny zieloną, jadalny żółtą”. Odrębną budowlę jaką był „dom pański” otaczały zabudowania gospodarcze o bardziej lub mniej oczywistych funkcjach, chociażby oficyna, sernik, spichlerz, lamus tzn. „Komora na podwórzu mocna, w obie drzewo zbudowana, obwarowana na kształt skarbnicy”.

Radziejowice - bywał tu Jerzy Waldorff
Radziejowice - bywał tu Jerzy Waldorff

czwartek, 24 marca 2016

Siedziby wielkich Polaków t.2

Barbara Wachowicz

 Świat Książki 2013


 

Od Mickiewicza do Konopnickiej


     Refleksje dotyczące pierwszego tomu książki autorstwa Barbary Wachowicz zatytułowanej „Siedziby Wielkich Polaków” zakończyłam cytatem: „Wpadam do Soplicowa jak w centrum polszczyzny:
Tam się człowiek napije, nadysze Ojczyzny.”
Podobnie rozpocznę uwagi do tomu drugiego „Siedzib…”. Maria Konopnicka, od której Barbara Wachowicz zaczyna wędrówkę po domostwach Wielkich Polaków po powrocie z Litwy pisała w liście
 „Polskość wygnana z ulic – w sercach i domowych ścianach mieszka. Ojczyzny się nadysze, kto ludzi tych bliżej pozna”.

Matki - Polki

     Jak mało wiemy o Konopnickiej - pisarce: Rota, Krasnoludki i sierotka Marysia, Nasza szkapa i … A Konopnicka - kobieta opuściła męża zabierając sześcioro dzieci, wyjechała do Warszawy i „dała radę”. O podobnych do niej matkach napisało jedno z dzieci „Mama siedziała przy nas jak mniszka, koło której świat przepływa z daleka”. Konopnicka nie pozwoliła, aby życie mijało ją obok. Matka – Polka dostrzegała zagrożenia, wobec których nie potrafiła przejść obojętnie „Ale ja jestem smutna, że tylu, tylu spośród nas w sobie cząstkami ojczyznę zabija. Każdy zły czyn, każda nieszlachetność Polaka – to rana zadana Polsce”. Poetka napominała Polaków ponad sto lat temu „zagryzamy się w zamknięciu naszym, zamiast drzwi wyważyć wspólnie”. Niestety, słowa te nic nie straciły na swej aktualności, chociaż  już Cyceron uważał, że „Historia magistra vitae est” (historia jest nauczycielką życia).

Dworek Marii Dąbrowskiej w Russowie
Dworek Marii Dąbrowskiej w Russowie
Dworek Marii Konopnickiej w Żarnowcu
Dworek Marii Konopnickiej w Żarnowcu