Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Album. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Album. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 stycznia 2020

Jan Matejko z Lwowskiej Narodowej Galerii Sztuki

Plakat - Jan Matejko z Lwowskiej Narodowej Galerii SztukiPaństwowa Galeria Sztuki



Sopot 2019






 

Matejko o wielu obliczach

     Publikację z okazji otwarcia wystawy „Jan Matejko z Lwowskiej Narodowej Galerii Sztuki im. B.G. Woźnickiego, Muzeum Narodowego w Warszawie oraz z kolekcji prywatnych” zorganizowanej przez Państwową Galerię Sztuki w Sopocie wydano w ilości tysiąca egzemplarzy. Kuratorem imprezy artystycznej był Igor Chomyn z Lwowskiej Galerii Sztuki. Bogusław Deptuła – współkurator wystawy – we wstępie zatytułowanym „Matejko o wielu obliczach”  odniósł się do spuścizny po malarzu zwracając uwagę na jej różnorodność. Obok dzieł malarstwa historycznego Jan Matejko pozostawił po sobie portrety, szkice i rysunki. Historyk sztuki nazwał arcydziełem lwowskiej kolekcjiPortret dzieci artysty” określając go słowami: „profuzja… materiałów”, „symfonia faktur”, ostentacja. Stwierdził również, iż my Polacy oglądamy naszą historię „dopasowując nasze wyobrażenia do tych stworzonych przez niego”. Trudno się z tym poglądem nie zgodzić.

Wielki Książę Litewski Witold
Wielki Książę Litewski Witold
Portret Teofili z Gorayskich Makomaskiej
Portret Teofili z Gorayskich M.
Łeb siwego konia i Studium konia gniadego
Łeb siwego konia i Studium konia gniadego

Jan Matejko i Lwów

     Oksana Kozynkewycz z Muzeum Sztuki Europejskiej Lwowskiej Narodowej Galerii Sztuki pochyliła się nad zagadnieniem „Jan Matejko i Lwów”, określając malarza mianem „architekta patriotycznej świadomości Polaków”. Dyrektor Muzeum mieszczącego się w Pałacu Potockich przypomniała o wystawach prezentujących twórczość polskiego malarza historycznego mających miejsce we Lwowie. W ramach Wystawy Krajowej w 1894 roku w Pawilonie Jana Matejki przedstawiono „cały dorobek malarza”, również w 1938 roku z okazji stulecia urodzin artysty, z lwowskich instytucji kultury oraz kolekcji prywatnych, zebrano wszystkie dzieła twórcy i przedstawiono szerokiej publiczności. Autorka przywołała fakt nadania Janowi Matejce tytułu honorowego obywatela Lwowa w 1869 roku oraz przyznanie godności doktora honoris causa przez Uniwersytet Jagielloński z Krakowa (w uznaniu prac dla Politechniki Lwowskiej). 
 
Twardowski wywołujący Ducha  Barbary przed Zygmuntem Augustem
Twardowski wywołujący Ducha...
Szkic do Stańczyka
Szkic do Stańczyka
Portret dzieci artysty
Portret dzieci artysty
 

Sztuka i miłość ojczyzny

     Prezes Fundacji Podhorce, Oksana Kozynkewycz, analizując dorobek twórczy Jana Matejki zaakcentowała umiejętność przekazania strony duchowej i głębi osób portretowanych przez mistrza pędzla. Odnotowała, że tworzenie scen batalistycznych wymogło na malarzu studiowanie końskich sylwetek, uwiecznione na licznych szkicach. Cytując słowa Mistrza Matejki „Nie można oddzielić sztuki od miłości ojczyzny” uznała, iż udowadniał tę tezę swymi płótnami, portretami, szkicami, rysunkami, projektami, restauracjami przez lata swej pracy artystycznej.
     W omawianym katalogu wystawy wspomniano dzieje obrazów mistrza po wybuchu II wojny światowej w 1939 roku oraz po zwycięstwie Związku Sowieckiego w 1945 roku. Lwowskiej kolekcji dzieł Jana Matejki groziło m.in. rozproszenie po salonach Moskwy i Leningradu.
     W graficznej części opracowania zamieszczono reprodukcje dzieł Jana Matejki, jakie i ja podziwiałam tego lata w Państwowej Galerii Sztuki w Sopocie.

Państwowa Galeria Sztuki w SopociePaństwowa Galeria Sztuki w Sopocie








 Państwowa Galeria Sztuki w Sopocie


 


* zdjęcia własne z Galerii

wtorek, 7 stycznia 2020

Poszukiwacz, czyli niezwykli ludzie i stare książki

Dedykacja od Leonarda Rosadzińskiego Leonard Rosadziński  


"ROSA" Dom Różności 2014 









Bibliofil, kolekcjoner

     „Niezwykły człowiek i stare książki” - można by podsumować treść drugiej publikacji Leonarda Rosadzińskiego (po "Ginące rzemiosło. Śladami poznańskich introligatorów") zatytułowanej „Poszukiwacz, czyli niezwykli ludzie i stare książki”. To bardzo osobiste wydawnictwo ukazała w całej pełni „żywot człowieka czytającego”, parafrazując klasyka. Autor przedstawił czytelnikom ścieżkę swej kariery zawodowej i hobbystycznej. Odpowiadając na wezwanie Kong Fuzi (Konfucjusza): „Wybierz pracę, którą kochasz, a nie będziesz musiał pracować nawet przez jeden dzień w swoim życiu” zajął się starodrukami – czytał, poszukiwał, zbierał, wymieniał, naprawiał i oprawiał. I tak przez pół wieku… Osiągnąwszy bardzo wiele w powyższych działaniach Leonard Rosadziński nie spoczął na laurach, lecz postanowił ocalić od zapomnienia dzieje swej bibliofilskiej pasji. Stworzył niepowtarzalne dzieło edytorskie, w którym przedstawił różnorakie aspekty swej przygody z książką. We wspomnieniach kolekcjoner pragnął „pokazać… zainteresowania i ewolucję kształtowania się księgozbioru wraz z otaczającym… światem bibliofilów”. Udało mu się zrealizować ten cel z nawiązką. Opowiedział czytelnikom o skutkach ubocznych zbierania książek – zgłębianiu sztuki introligatorskiej, modelarstwa, powołaniu do życia Muzeum Introligatorstwa w Poznaniu, działalności w Wielkopolskim Towarzystwie Przyjaciół Książki, utworzeniu strony internetowej www.introligatorstwo.com.pl i założeniu grupy na Facebooku o nazwie: „Introligatorstwo polskie. Piękne oprawy”. Ponadto wprowadzał czytelników w tajniki warsztatu introligatora zaznajamiając z niezrozumiałymi dla wszystkich terminami, jak kapitałka, półskórek, tytulatura, zwierciadło okładki, wycisk na ślepo, czy nazwami maszyn introligatorskich, np. prasa, krajarka, zszywarka, bigówka.
Nie wypowiadam się na temat strony edytorskiej publikacji, która jest majstersztykiem sztuki wydawniczej - od okładziny przedniej do tylnej, przez cały blok książki. Wszakże Noblesse oblige!

Antykwariusz, introligator

     Przy okazji prezentowania zbiorów, kolekcjoner starych książek, wtajemniczył czytelników w szczegóły swych zainteresowań bibliofilskich. Wyznacznikiem zaistnienia przedmiotu w zbiorach Leonarda Rosadzińskiego była rzadkość występowania druku, poziom jakości oprawy, cechy edytorskie wydania oraz treść zgodna z zamiłowaniami kolekcjonera. Znalazła się wśród nich wybrana literatura popularna, tomy w artystycznych oprawach, wydawnictwa o książkach, druki z ubiegłych stuleci, posnaniana, historia kultur starożytnych, astronomia i astrologia, dawne rękopisy, albumy fotograficzne z początku wieku XX, itd., itp. O wybranych obiektach swego księgozbioru bibliofil podzielił się z czytelnikami informacjami  w sposób niezwykle zwięzły i jednocześnie dokładny. Podając, obok zwykłych danych o książce, informacje, co wyróżnia ten egzemplarz spośród innych wydań oraz w kilku lakonicznych lecz wyczerpujących zdaniach o zawartości tomu. Dużą uwagę poświęcił graficznej warstwie książek: okładce, ilustracjom, znakom proweniencyjnym. Te ostatnie, takie jak ekslibrisy, superekslibrisy, dedykacje, pieczątki czy drobiazgi pozostawione między kartkami pozwalały prześledzić wędrówkę wysłużonego egzemplarza aż do ostatniego właściciela. Chciałabym poznać dzieje jeszcze wielu tomów, w których posiadanie wszedł autor.
Dodatkową atrakcją publikacji uczynił autor interesujące fakty związane z książkami, np. przymusowy skup makulatury w szkołach w dobie PRL-u (czy była to metoda unicestwienia domowych bibliotek przedwojennej inteligencji?) oraz zaprezentował niezwykle nietypowe druki, dzięki czemu czytelnicy mieli możliwość zobaczyć np. ślubne telegramy patriotyczne i  pocztówki.
Z ogromną atencją mistrz kolekcjonerstwa wspominał osoby, dzięki którym rozwijał swe pasje i spełniał marzenia. Odnotował życiorysy kilku znamienitych bibliofilów i antykwariuszy, przypomniał sylwetki najpierwszych introligatorów, a nazwiska osób, które spotkał na swej kolekcjonerskiej drodze umieścił w Indeksie.

Śpiewy historyczne Julian Ursyn Niemcewicz
Śpiewy historyczne
Julian Ursyn Niemcewicz 
Księga wpisów wędrujących czeladników introligatorskich…
Księga wpisów wędrujących
czeladników introligatorskich Poznań…
Album fotograficzny Adama Węgla
Album fotograficzny Adama Węgla



niedziela, 19 maja 2019

Piłsudski na winiecie

Piłsudski na winiecie Adam Stefan Lewandowski 


Warszawa 2019














 

Sto egzemplarzy na stulecie Niepodległości Polski

     Najpopularniejsza encyklopedia świata definiuje winietę, jako pasek tytułowy czasopisma, jego logo, zawierający zazwyczaj tytuł pisma, hasło przewodnie, numer, datę. Tak rozumiana winieta pojawiła się w tytule albumu „Piłsudski na winiecie”, który ukazał się z okazji setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Wydano sto egzemplarzy tytułu, ręcznie numerowanych – mój nosi numer 19. Autorem publikacji jest znany mi już z wcześniejszych publikacji historyk, pracownik Instytutu Pamięci Narodowej, lider Stowarzyszenia „Pokolenia Niepokornych”, pan Adam Stefan Lewandowski. W rzeczonym opracowaniu przedstawił „Wizerunek Marszałka Józefa Piłsudskiego w prasie podziemnej w latach 1979-89” w liczbie niemal stu rycin. „Ilustracje”, „Winiety bez wizerunku”, „Wypisy z «bibuły»” autor poprzedził wprowadzeniem do książki, a dr Szczepan Kalinowski opatrzył uzupełniającą przedmową. Obydwa teksty podkreśliły znaczenie legendy Marszałka Józefa Piłsudskiego dla powstania, trwania i zdobyczy „największego na świecie ruchu obywatelskiego” – Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność


Marszałek wiecznie żywy

     Historyk z wykształcenia i zamiłowania sięgnął do najwcześniejszych przejawów oddziaływania mitu „samotnika z Sulejówka” – do początków lat 40. XX wieku, gdy w szóstą rocznicę śmierci Marszałka (12 maja 1935 r.) Polacy zamanifestowali swą pamięć o nim, przy Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie, mimo terroryzującego stolicę hitlerowskiego okupanta. Kult wskrzesiciela Polski przetrwał czasy komunistycznego PRL-u, dyktatury proletariatu, demokracji ludowej, realnego socjalizmu. I to właśnie Marszałek Józef Piłsudski jest wiecznie żywy, a nie jakiś Władimir Iljicz Uljanow; a rok 2017 Sejm Rzeczypospolitej Polskiej ustanowił Rokiem Marszałka Józefa Piłsudskiego.

Świt Niepodległości - pismo grupy afiliowanej przy KPN 19886 Sierpnia - pismo marszu szlakiem Kadrówki 1985Biuletyn Informacyjny Solidarność Region Białystok 1981

sobota, 9 marca 2019

Polska Najpiękniejsze zamki i pałace

Zamek Czocha

Liliana Olchowik-Adamowska, Tomasz Ławecki

   
Papilon 2007












 

Granice to rzecz umowna

     Album „Polska Najpiękniejsze zamki i pałace” rozpoczyna się bardzo ciekawym wstępem zawierającym cenne informacje i uwagi. Autorzy w kilku akapitach skomentowali historię polskiej architektury zamkowo-pałacowej oraz wyjaśnili gdzie i dlaczego powstawały takie, a nie inne budowle. Nie bez racji zauważyli, iż „Pałace i zamki na ziemiach polskich to nie zawsze polskie zamki i pałace”. No, cóż – granice to rzecz umowna
     W albumie „Polska Najpiękniejsze zamki i pałace” brakuje mi natomiast wyjaśnienia, czym kierowali się autorzy wybierając właśnie te trzydzieści trzy rezydencje, a pomijając inne, równie wspaniałe, których istnienie było równie ważkie w historii Polski w jej współczesnych granicach, jak np. zamki w Pszczynie, Ciechanowie, Mosznej czy pałace w Śmiełowie, Małej Wsi, Radziejowicach

Pałac Radziwiłłów w Nieborowie
Pałac Radziwiłłów w Nieborowie
Pałac Branickich w Białymstoku
Pałac Branickich w Białymstoku








 

 

Wawel i Wawele

     Fotografie rezydencji opatrzono niedługimi opisami ich dziejów, przedstawiono fundatorów i kolejnych właścicieli. Szczególny nacisk położono na architekturę budowli zmieniającej się wraz z epokami. W albumie znalazły się zamki krzyżackie, piastowskie, królewskie, książęce, rycerskie, biskupie. Podobna różnorodność dotyczy prezentowanych pałaców: Radziwiłłów, Branickich, Potockich, Zamoyskich, Poniatowskich, Sobieskich, Raczyńskich, Zamoyskich. Najdostojniejsze zamki królewskie, w Krakowie i Warszawie, bliskie są sercu każdego Polaka. I Wawel z ponad tysiącletnią historią i zamek warszawski zrekonstruowany w latach 1971-84. Do doskonałego w architektonicznej formie zamku wawelskiego porównywano inne budowle: w Lidzbarku Warmińskim (Wawel Północy), w Brzegu (Wawel Śląski), w Pieskowej Skale (Wawel nad Prądnikiem), w Baranowie Sandomierskim (Mały Wawel), natomiast Pałac w Białymstoku zwano Wersalem Podlasia. 

Zamek w Golubiu-Dobrzyniu
Zamek w Golubiu-Dobrzyniu
Zamek w Gniewie
Zamek w Gniewie













Obronne lecz niebanalne

     Obiekty pełniące niegdyś funkcje obronne lokalizowano na wzgórzach (Płock, Książ, Czorsztyn), na wyspach (Oporów), na przesmyku między jeziorami (Łagów). Dzięki temu wiele z nich przetrwało potopy szwedzkie, hitlerowskie, bolszewickie. Większość z prezentowanych w albumie ocalonych budowli obecnie mieści galerie, muzea, biblioteki, które udostępniono zwiedzającym proponując podziwianie dzieł polskiej kultury i sztuki.
      Architekci magnackich rezydencji nie rzadko wykazywali się pomysłowością, tworząc budowle o niebanalnych formach. W krasiczyńskiej warowni każda z czterech narożnych baszt ma inne zwieńczenie. Eklektyczny, baśniowy, romantyczny Zamek Czocha pełen jest przybudówek, przejść, zakamarków, zapadni itp. Zamek Krzyżtopór poza oryginalną nazwą miał podobno tyle wież, ile jest pór roku, tyle sal, ile miesięcy, tyle pokoi, ile tygodni, tyle okien, ile dni w roku…

Zamek Działyńskich w Kórniku
Zamek Działyńskich w Kórniku
Pałac Raczyńskich w Rogalinie
Pałac Raczyńskich w Rogalinie








 

 

Deus pro nobis...

     Teksty dołączone do zdjęć najsłynniejszych budowli dostarczają czytelnikom interesujących informacji. Wojska polskie w 1454 roku nie mogąc zdobyć zamku w Malborku odkupiły go od broniących Krzyżaków. Zamek w Lublinie, w którym podpisano akt Unii Polsko-Litewskiej, w latach 1826-1954 mieścił więzienia. W Pałacu w Wilanowie już w 1805 roku utworzono jedno z pierwszych muzeów w Polsce. Nietuzinkowa Galeria Sztuki socrealizmu w powozowni Pałacu w Kozłówce straszy zwiedzających hasłem „Wróg cię kusi Coca-Colą”. Dla odmiany bramę wjazdową Zamku w Brzegu zdobi sentencja
Si Deus pro nobis, quis contra nos?” (Jeśli Bóg jest z nami, któż przeciwko nam?)
I tego się trzymajmy!

Zamek Krzyżtopór w Ujeździe - fot https://krzyztopor.org.pl
Zamek Krzyżtopór w Ujeździe - fot https://krzyztopor.org.pl

 

* zdjęcia  https://commons.wikimedia.org/wiki/

czwartek, 7 lutego 2019

Pałace i dwory dawnych Prus Wschodnich

Pacółtowo fot. palacpacoltowo.pl Małgorzata Jackiewicz-Garniec, Mirosław Garniec


STUDIO ARTA 2000












 

Dobra utracone czy ocalone

     „Dobra utracone czy ocalone” – zadaje pytanie autorka tekstów publikacji zatytułowanej „Pałace i Dwory dawnych Prus Wschodnich” – Małgorzata Jackiewicz-Garniec, której mąż Mirosław Garniec zajął się graficzną stroną książki, wykonując fotografie, plany, mapy, rzuty, itp. W pięknie wydanym albumie, absolwenci Wydziału Sztuk Pięknych, zaprezentowali kilkaset obiektów cudem ocalonych z pożogi wojennej i powojennej dyktatury proletariatu. Niestety, o innych reprezentacyjnych budowlach, autorka mogła napisać „Pałac nie uległ zniszczeniu w czasie II wojny. Przez jakiś czas stacjonowały w nim wojska Armii Czerwonej. Cenne wyposażenie pałacu w większości rozszabrowano, dużą część zniszczono”. Większość pałaców i dworów pruskich, za przyczyną działań wojennych i zaniedbań po zakończenie wojny popadła w ruinę i została bezpowrotnie utracona.

Na grzbiecie szlachetnego konia...

     Dzięki lekturze „Wprowadzenia" czytelnicy mieli możliwość zapoznania się z nieznanymi zagadnieniami zabytków architektury znajdujących się na terenie południowej części Prus Wschodnich. Na szczególną uwagę zasługuje tekst autorki, dokładnie wyjaśniający, jakie kwestie i dlaczego, poruszono w dalszych częściach publikacji. W pierwszej kolejności znajdujemy tam rzeczowe wyjaśnienie terminu użytego w tytule – Prusy Wschodnie. Dalej, historyk sztuki, zdefiniowała pojęcia kompozycji przestrzennej założeń pałacowo- i dworkowo-parkowych pozwalające czytelnikom wyodrębnić, z całości założenia, pałac, dwór, park, folwark, czworaki. Na kilku stronach podjęła się bardzo skrótowego przedstawienia dziejów budownictwa rezydencjonalnego z uwzględnieniem cezury lat 1945/6, gdy majątki ziemskie rozparcelowano, a odebrane właścicielom siedziby szlacheckie upaństwowiono. Dwudzielną strukturę tomu: album i katalog, uzasadnioną w słowie odautorskim, wzbogacono mapą regionu z zaznaczonymi obiektami architektury pruskiej.
     W rozdziale pt. „Trochę historii” interesująco wybrzmiały wypowiedzi dawnych właścicielek latyfundiów: o historii Prus ingerującej w dzieje rodziny Dönhoff oraz wspomnienia z podróży do stron ojczystych rodu Eulenburgów. Ze zrozumieniem przeczytałam słowa hrabiny Dönhoff: „Kto kiedykolwiek na grzbiecie szlachetnego konia galopował po jesiennych ścierniskach… ten nigdy nie nazwie innej krainy swą ojczyzną jak tylko Prusy Wschodnie”. Tymczasem doktor Kamila Wróblewska, muzealnik i kustosz, jak nikt inny, przybliżyła nam przypadki walki „zabytkowych ochroniarzy” pruskich posiadłości, z realiami powojennej Polski Ludowej.

Trutnowo fot commons.wikimedia.org
Trutnowo fot commons.wikimedia.org
Upałty Małe fot Ostpreussen.net
Upałty Małe fot Ostpreussen.net


wtorek, 22 stycznia 2019

Dwór polski w starej fotografii

Ludzisko Zofia Lewicka-Depta,

 Joanna Kułakowska-Lis



BOSZ 2014


 

 

 

 

Świat, którego już nie ma

     „Dom mieszkalny niewielki… na ścianach kilkanaście obrazów, w szafie kilkaset dobrych książek. Czegóż więcej potrzeba. Doli i chleba!” – autorki glosów zacytowały poetę – Władysława  Syrokomlę. Zofia Lewicka-Depta i Joanna Kułakowska-Lis, absolwentki filologii polskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, bardzo świadomie, z bogatych archiwów: Narodowego Archiwum Cyfrowego oraz Archiwum Państwowego, wybrały stare fotografie polskich dworów. Na chwilkę przypomniały czytelnikom świat, którego już nie ma, chociaż niektóre budowle przedstawione w albumie cudem jakimś zachowały się. W owych ostańcach mieszczą się dziś muzea, urzędy publiczne, ośrodki konferencyjne a nawet hotele. Część zabytków wyrokami losu znalazła się w rękach prywatnych (często spadkobierców ostatnich właścicieli). W niedługich objaśnieniach do zdjęć historyczki przekazały garść interesujących informacji o dworach. Skupiły się na fundatorach, właścicielach oraz gościach, chętnie witanych w staropolskich siedzibach szlacheckich. Przybyszami bywali znani, wtedy i dziś, wybitni ludzie kultury, nauki, sztuki, polityki. Wśród nich pierwsze miejsce zajmował Marszałek Józef Piłsudski, bawiący w Moszczanicy czy Pikieliszkach (ob. Litwa).
     Autorki albumu dokonując selekcji dworów prezentowanych na zdjęciach pokazały miejsca narodzin wybitnych Polaków – Mereczowszczyznę (ob. Białoruś) Tadeusza Kościuszki, Będomin Józefa Wybickiego, Sycynę Jana Kochanowskiego, oraz domy rodzinne, gdzie wielcy Polacy spędzali dzieciństwo Nienadowa Aleksandra Fredry, Romanów Józefa Ignacego Kraszewskiego, Ludźmierz Włodzimierza i Kazimierza Tetmajerów.

Pikieliszki 1931
Pikieliszki 1931
Moszczanica 1934
Moszczanica 1934

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Mikrokosmos szlacheckiego życia

     Specjalnym sentymentem darzę kilka polskich dworów, których wizerunki znalazły się w publikacji wydawnictwa BOSZ. Czombrów (ob. Białoruś) położony w okolicach jeziora Świteź, stał się pierwowzorem mickiewiczowskiego Soplicowa.  Z Czombrowem Mickiewicz miał powiązania rodzinne. Medyka Pawlikowskich, zwana medyckim Wersalem, mieściła imponujące, bezcenne dzieła sztuki, księgozbiory (w bibliotece w baszcie), kolekcje pieczęci, numizmatów, atlasów. Przyjmując w swych gościnnych wnętrzach pierwszych obywateli Rzeczypospolitej, stała się uznaną ostoją polskości. Zaś klasycystyczny (po przebudowie) dwór w Modlnicy stanowi według mnie kwintesencję fenomenu polskiego dworu szlacheckiego, wysławianego przez artystów pióra i pędzla. Za przyczyną staropolskiej gościnności przeistoczył się w ośrodek życia kulturalnego i artystycznego, czego ślady znaleźć można w galeriach i bibliotekach.

Medyka 1937
Medyka 1937
Czombrów 1931
Czombrów 1931


 

 

 

 

 

 

środa, 11 lipca 2018

Józef Piłsudski na dawnej karcie pocztowej i fotografii

Józef Piłsudski

Stanisław Wyrzycki   


Wyd. Światowid 2012












 

Biała i czarna legenda

     Kielce i Ziemia Świętokrzyska znalazły godnego piewcę w postaci regionalisty, pasjonata historii, miłośnika Józefa Piłsudskiego i kolekcjonera pamiątek po nim – Stanisława Wyrzyckiego. Przygotowany przez niego album połączył dwie wielkie pasje autora przedstawiając ślady Marszałka na Kielecczyźnie. Album ten zawiera przede wszystkim reprodukcje kart pocztowych, fotografii, znaczków pocztowych, rzeźb, pomników oraz obrazów pędzla najznakomitszych artystów, częstokroć towarzyszy broni Pierwszego Legionisty. Część graficzna książki poprzedzona została interesującym słowem wstępnym prof. Adama Massalskiego, który przeanalizował sposoby ukazywania postaci Marszałka w okresach przed II wojną światową, w jej trakcie, w czasach okupacji sowieckiej oraz po przełomie roku 1989. Jego zdaniem nieustannie funkcjonowały równolegle do siebie dwie legendy Józefa Piłsudskiego: biała – kreowana przez jego zagorzałych zwolenników i czarna – tworzona przez jego politycznych przeciwników o różnej proweniencji (tak dzieje się do dziś – vide „Złowrogi cień Marszałka”).

Józef Piłsudski - mal. W. Kossak
J. Piłsudski - mal. W. Kossak
Józef Piłsudski - mal. K. Krzyżanowski
J. Piłsudski - mal. K. Krzyżanowski
Józef Piłsudski - mal. W. Kossak
J. Piłsudski - mal. W. Kossak

Na prawie i sprawiedliwości...

     Na kilku stronach książki Stanisław Wyrzycki zaprezentował życiorys Józefa Piłsudskiego i charakterystykę jego osoby skupiając się na niekwestionowanych zasługach Męża Stanu, który „dążył do budowy silnego państwa polskiego opartego na prawie i sprawiedliwości”. Opinie wybitnych ludzi kultury, polityki, wojskowych, hierarchów kościoła, z Polski i zagranicy, na temat fenomenu, charyzmy i osobowości Józefa Piłsudskiego dopełniły ogólnej prezentacji tej postaci. Pozostałością po życiu, działalności i walkach  jednego człowieka - zjawisku bez precedensu w dziejach świata - są unikalne formy upamiętniania Brygadiera, Komendanta, Marszałka. Stanisław Wyrzycki, wielbiciel Naczelnika Państwa, opowiedział o tym, jak Naród Polski postrzegał i uhonorował swego Wodza.

czwartek, 16 listopada 2017

Radziejowickie Theatrum. Dzieje Rezydencji

Popiersie Józefa Chełmońskiego w parku w Radziejowicach 

Maria Barbasiewicz  


Dom Pracy Twórczej w Radziejowicach 2016






 

Teatr mój widzę ogromny

     Do Radziejowickiego Theatrum zaprosiła nas polska historyczka, varsavianistka, autorka przewodników z serii "Tradycja Mazowsza" – Maria Barbasiewicz. Oryginalną przedmową (Libretto) opatrzył publikację dyrektor Domu Pracy Twórczej – Bogumił Mrówczyński. W podobnym tonie utrzymany jest wstęp autorki zawierający m.in. bardzo celne porównanie odtwarzania dziejów do „oświetlania reflektorem pojedynczych elementów na zaciemnionej scenie teatralnej”. Teatralnych odniesień w książce jest więcej. Kurtyna poszła w górę, przedstawienie czas zacząć!
     Opisanie przeszłości  okazałej rezydencji radziejowickiej rozpoczyna się siedemset lat temu w XIV wieku. Przez kilka stuleci właścicielami Radziejowic był ród Radziejowskich herbu Junosza, wśród których na uwagą zasługują: Mikołaj, Stanisław, Hieronim  i Michał. W latach osiemdziesiątych wieku XVIII dobra te przeszły w ręce familii Krasińskich, pieczętujących się herbem Ślepowron, z których wymienić należy Kazimierza, Józefa Wawrzyńca, Adama, Józefa i Edwarda – ostatniego pana na Radziejowicach.

Renesans, barok, klasycyzm

     Maria Barbasiewicz z dużym znajomością rzeczy przedstawiła losy radziejowickiej posiadłości, na której wyraźne piętno odcisnęły kolejne epoki ze swymi stylami architektonicznymi: renesans, barok, klasycyzm. Autorka dostarczyła dokładnej charakterystyki pałacu posiłkując się korespondencją i wydawnictwami z epoki. Z dużą dozą wyobraźni przestrzennej zobrazowała zewnętrzny wygląd  budowli, jak i jej wnętrza. Dzięki rzeczowym plastycznym opisom stało się dla nas czytelne założenie pałacowo-parkowe, zmieniające się na przestrzeni wieków. Spacerując po kilkuhektarowym otoczeniu pałacu czytelnik może ożywić w pamięci, jak wyglądały i działały radziejowickie dobra.
     Obecny wygląd Pałacu w Radziejowicach zawdzięczamy Józefowi Wawrzyńcowi Krasińskiemu, który zlecił nadwornemu architektowi króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, Jakubowi Kubickiemu, przebudowę posiadłości radziejowickiej w duchu klasycystycznym oraz rewitalizację „Zameczku” w formie pseudogotyckiej. Zmianie na styl angielski uległa koncepcja pałacowego parku, jednocześnie zabudowania towarzyszące pałacowi przeobrażono pod względem przeznaczenia i formy. 

Pałac Radziejowice - elewacja frontowa
Pałac Radziejowice - elewacja frontowa
Pałac Radziejowice - elewacja ogrodowa
Pałac Radziejowice - elewacja ogrodowa