Pokazywanie postów oznaczonych etykietą I Rzeczpospolita. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą I Rzeczpospolita. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 29 czerwca 2020

Ciechocinek - tydzień w czarującym mieście. Spacerkiem po Ciechocinku - przewodnik

 

Aldona Nocna


Herold Book  - 2009
Przedsiębiorstwo Uzdrowisko Ciechocinek SA - 2016







Od źródeł solankowych do malowniczego kurortu

     Siostrzane przewodniki autorstwa Aldony Nocnej, rodowitej ciechocinianki, wydane na przestrzeni siedmiu lat, nawzajem uzupełniają się. Zawarto w nich kompendium wiedzy o perle polskich uzdrowisk – Ciechocinku. Obok wiadomości na temat warunków geologicznych i klimatycznych znalazły się historyczne przyczynki dla zaistnienia fenomenu najpopularniejszego kurortu nizinnego. Autorka – pasjonatka Ciechocinka – przedstawiła w obydwu publikacjach niezbyt długie dzieje miasta (prawa miejskie uzyskało w 1916 roku). Wcześniej osada Ciechocinek należała do kasztelanii Słońsk i do słońskiej parafii. Miłośniczka miejscowości wspomniała o początkach eksploatacji źródeł solankowych do celów spożywczych, handlowych i leczniczych. Wyjaśniła tajniki pozyskiwania soli w warzelniach oraz datujące się na rok 1836 początki ciechocińskiego uzdrowiska.
     Pasjonatka uzdrowiska przytoczyła na kartach przewodnika legendy dotyczące etymologii Ciechocinka. Przeanalizowała nazewnictwo ulic, placów, dzielnic oraz ich metamorfozy na przestrzeni lat w kontekście aktualnych wydarzeń i politycznych przemian.

Trójkąt ciechocińskich tężni

     W publikacjach przybliżono pochodzenie i przeznaczenie głównych atrakcji i budowli, zapoznano z postaciami zasłużonymi dla uzdrowiska i znanymi bywalcami kurortu. Opisano sposoby transportowania kuracjuszy - kolej żelazną i żeglugę wiślaną. Aldona Nocna zgromadziła w tekście szereg ciekawostek i niecodziennych wydarzeń, jakie miały miejsce w Ciechocinku. Wśród obiektów wyróżniających uzdrowisko znalazły się te bezpośrednio związane ze źródłami solankowymi, jak np. warzelnia, tężnie, fontanna Grzybek, pijalnia wód mineralnych, jak i te urozmaicające kuracjuszom sezonowe pobyty dla poratowania zdrowia, a zatem Teatr Letni, Muszla Koncertowa, Łazienki, dywany kwiatowe, galeria spacerowaKursaal, Deptak Sław, itd. Pisząc o zabudowie Ciechocinka autorka odnotowała również budynki dziś już nieistniejących dworków, pensjonatów i willi oraz przypomniała oryginalny wygląd zabytkowych obiektów. Archiwalne fotografie zachowały dla nas willę Sienkiewiczówkę, Warszawiankę, Janinę, Orion, Hotel Millera, Kiosk Sigaliny, estradę w Parku Tężniowym, itp.

Willa OrionWilla JaninaDom Zarządu Uzdrowiska


Od Konstantego Wolickiego do Józefa Piłsudskiego

     Jednym tchem, w obydwu przewodnikach, autorka przedstawiła wybitnych obywateli, których działalność społeczna umożliwiła niewielkiej osadzie przyciągać od ponad stu osiemdziesięciu lat tłumy chętnych do oddychania solankowym powietrzem. Konstanty Wolicki przekazał nieodpłatnie, zakupione wcześniej (1825 rok) ziemie ze źródłem solanki, Skarbowi Królestwa Polskiego. Doktor Roman Ignatowski, jako pierwszy docenił działanie „tężniowego powietrza nasyconego solą”. Rodzina Raczyńskich dyrektorując Zakładowi Zdrojowemu (Bolesław i Marian) przyczyniła się do budowy wodociągów, elektryfikacji i telefonizacji miasta, fontanny Grzybek (Jerzy projektował). Leonard Lorentowicz założył Towarzystwo Przyjaciół Ciechocinka, Stowarzyszenie Lekarzy Zdrojowych i czasopismo „Zdrój Ciechociński”. I jeszcze Jan Szmurło, Ignacy Dembicki, Stanisław Markiewicz, Jan Hermanowski, Zygmunt Hellwig
     Ciechocińskie zdrojowisko gościło wiele wybitnych i znanych osobistości. Pierwszym Honorowym Obywatelem miasta Ciechocinek został Naczelnik Państwa Marszałek Józef Piłsudski, bywał tu Prezydent Ignacy Mościcki, Jerzy Waldorff, Jan Kiepura, Karol Kossak, Lucyna Ćwierciakiewiczowa, Mieczysława Ćwiklińska, Nina Andrycz, Ada Sari, itd.

Parostatkiem w piękny rejs do Excentryków

     Parowce żeglugi wiślanej, których armatorem był hrabia Andrzej Zamoyski, dopływały do Ciechocinka już od 1852 roku. Statek „Mickiewicz” przewożący szczątki wieszcza Juliusza Słowackiego, w drodze do Krakowa na Wawel, zatrzymał się także w ciechocińskiej przystani. Kolej żelazną doprowadzono do miejscowości już w 1867 roku, a w latach dwudziestych XX wieku z tutejszego dworca odchodziło trzynaście (13) pociągów (linię zlikwidowano w 2011 roku!
     W obydwu wydawnictwach Aldony Nocnej pojawiło się wiele interesujących szczegółów, unikalnych przypadków, niezwykłych wydarzeń. Według powieści zatytułowanej „Excentrycy” autorstwa Władysława Kowalskiego, której akcja toczy się w Ciechocinku, nakręcono kilka lat temu film pt. „Excentrycy po słonecznej stronie ulicy”. Przy ulicy Romualda Traugutta niemal trzydzieści lat mieszkał malarz Karol Kossak (z „tych” Kossaków). W 1992 roku w Sali Malinowej Nowego Hotelu Millera (obecnie siedziba Liceum Ogólnokształcącego) narodził się pomysł Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. W następnym roku w Kolegiacie pw. śww.Piotra i Pawła miało miejsce symboliczne pojednanie polsko-niemieckie w osobach westerplatczyka i żołnierza z pancernika Schleswig-Holstein”.

Willa WarszawiankaPijalnia wód mineralnychWilla Sienkiewiczówka


 

Spacerkiem tydzień w czarującym mieście

     Obydwie książki pięknie wydane, wydrukowane na kredowym papierze, zawierają wiele fotografii barwnych i czarno-białych, archiwalnych i współczesnych, podnosząc efektywność przewodników. Podobna jest struktura omawianych publikacji – przewodnik „Spacerkiem po Ciechocinku” prowadzi sześcioma trasami spacerowymi wśród ulic, parków, skwerów miasta. Drugi bedeker, „Ciechocinek – tydzień w czarującym mieście”, podpowiada, jak przyjemnie i pożytecznie spędzić siedem dni przechadzając się po uzdrowisku i podziwiając jego główne atrakcje. Turystyczny potencjał kurortu wizualizują załączone mapki z naniesionymi na plan miasta trasami pieszych wędrówek.

     Ciechociński poeta Janusz Żernicki, „Wędrowiec w jednym sandale”, opatrzył swoje miasto poetyckim mianem „Tężniopolis”. Czy trzeba czegoś jeszcze, aby scharakteryzować solną miejscowość?...






* zdjęcia własne z książek




poniedziałek, 15 czerwca 2020

Szczenięce lata

Kałużyce - na tym miejscu stał dwór, gdzie urodził się Melchior Wańkowicz Fot. radzima.orgMelchior Wańkowicz



Wydawnictwo Literackie 1987








 Dom ten, księga żywa pokoleń

     „Gdy przyszłość się otwarła, wyzwoliła się przeszłość”, a to pozwoliło Melchiorowi Wańkowiczowi napisać książkę, którą sam nazwał punktem zwrotnym swego życia i zatytułował: „Szczenięce lata”. Wielowymiarowy rozrachunek z minionymi czasami dotyczył jednak nie tylko biografii autora, ale sięgał do znacznie szerszego spectrum zagadnień: polskich dworów, utraconego szlachectwa, zasad starego świata, pojęcia pańskości. Aby w pełni spożytkować potencjał tkwiący w książce należałoby lekturę „Szczenięcych lat” odbyć dwukrotnie – raz zanurzając się w młodzieńcze przeżycia i rozważania pisarza, a drugi raz podążając za jego myślami i refleksjami natury ogólniejszej, dotyczącej historii polskich Kresów Wschodnich i kultury szlacheckiej. Należy jednak mieć na uwadze, że wspomnienia o „Szczenięcych latach” spisywał czterdziestoletni już mężczyzna o bogatym doświadczeniu życiowym. Kilkanaście lat wcześniej pozbawiono go obydwu domów, w których dorastał i o których pisał „Dom ten, księga żywa pokoleń, budowany był przez dzieje, rozrastał się na generacjach…”. Trwanie Kresów w ich odwiecznym ładzie na jego oczach skończyło się. Wstrząsający i chwytający za serce obraz zagłady dworów skwitował frazami: „życia dawnego nie ma”, a „dwory kresowe już zmarły”.

Jak kogo dwór traktuje

     Melchior Wańkowicz prowadząc analizę porównawczą matriarchalnego dworu w Nowotrzebach i patriarchalnego w Kałużycach opowiadał o organizacji życia we dworach, o wnętrzach i zewnętrzach obydwu posiadłości, panujących w nich tradycjach, a przede wszystkim o ich mieszkańcach i ludziach znajdujących się otoczeniu dworów. W tej rzeczonej publikacji pisarz zamieścił szeroki wachlarz kwestii, które potrafimy objąć sercem i rozumem, ale i zupełnie obce nam współczesnym. Ważnym zjawiskiem funkcjonującym w szlacheckich domach wydaje się być „Traktament… – gradacja olbrzymia tego, jak kogo dwór traktuje”. Zadając retoryczne pytanie „Ubi sunt" (qui ante nos fuerunt - Gdzie są ci, którzy byli przed nami), potomek Wańkowiczów pieczętujący się herbem Lis, starał się przybliżyć czytelnikom niuanse sposobów postępowania z ludźmi zajmującymi niższą pozycję społeczną.

PodoroskRajcaPieski

poniedziałek, 18 maja 2020

My, lwowianie - Tamten Lwów t. 4

Witold Szolginia z żoną podczas pierwszego od wojny pobytu we Lwowie,1968 Fot. http://www.polska1918-89.plWitold Szolginia


Wysoki Zamek 2014








My, lwowianie w Tamtym Lwowie

     Fenomen lwowianisty, Witolda Szolgini, objawił się w krzewieniu wiedzy na temat jego kraju lat dziecinnych, tj. Lwowa. Spędził w nim dwadzieścia trzy lata młodości, a tęsknił za nim całe półwiecze. Z owej tęsknoty zrodziły się wiersze, rysunki, książkowe wspomnienia, audycje radiowe, a z tych ostatnich pomysł na cykl książek – gawęd o Lwowie. Czwarty już tom serii o „Tamtym Lwowie” zatytułowany „My, lwowianie” Witold Szolginia poświęcił nakreśleniu zbiorowego wizerunku człowieka Lwowa – Homo Leopoliensis. W swej pracy wielokrotnie przytaczał fragmenty prozy i poezji (także własnej) tworzonej przez wybitnych obywateli Grodu Lwa. Do szacownego grona należą m.in. S. Wasylkowski, K. Makuszyński, M. Hemar, A. Chciuk, L. Kaltenbergh, J. Parandowski, K. Schleyen oraz Zofia Kurzowa. Cytowane urywki służyły autorowi do potwierdzenia własnych tez lub ukazywały różnorodność spojrzeń na kluczowe zagadnienia, których osią był Lwów. 
     Obok standardowych dodatków do tekstu, takich jak "Wykaz wykorzystanego piśmiennictwa", "Indeks osób" i "Wykaz ilustracji", w publikacji lwowskiego encyklopedysty umieszczono dużą ilość grafiki w postaci archiwalnych fotografii Miasta Lwów oraz rysunków samego autora książki. Specjalny bonus stanowi płyta DVD z filmem pt. "Włóczęgi" z 1939 roku dołączona do tomu.

Batiarzy bałakują

     W niniejszym tomie kresowy pisarz ograniczył się do przedstawienia wybranych kwestii lwowskiej społeczności, a mianowicie istoty lwowskości, stereotypowych lwowian i mniej typowych przypadków, zjawiska batiarstwa, lwowskiej gwary – bałaku, kuchni lwowskiej i lwowskiej piosenki oraz specyficznego poczucia humoru lwowian. Doprawdy, trzeba być mistrzem, aby na trzystu stronach książki przedstawić tak wiele spraw, i to w sposób wnikliwy, głęboko przemyślany i udokumentowany. Materiał do opus vitae arcylwowianina dojrzewał w nim niemal pół wieku – od ekspatriacji ze Lwowa w wyniku pojałtańskiego przesunięcia granic Rzeczypospolitej do ostatniego oddechu…
     Batiarów – kwintesencję Lwowa – autor przedstawił posiłkując się wyjątkami z literatury pięknej licznych piewców batiarstwa. Z wielce uczonego dzieła Zofii Kurzowej zacytował bez mała pięciostronicowy ustęp (może przydługi?) definiujący ten społeczny fenomen. Z drugiego krańca literackiego wachlarza wybrał ważki tekst piosenki pt. „Serce batiara” z zaginionego w czasie ostatniej wojny filmu z udziałem Szczepka i Tońka – najsławniejszych posiadaczy takich serc. Emocjonalnie zabarwiony wizerunek pierwszoplanowego bohatera lwowskich ulic utrwalił się w naszej świadomości narodowej i niech tak zostanie…
     Zabawne dialogi Szczepka i Tońka o kulinariach Lwiego Grodu znalazły się w urozmaiconym rozdziale o lwowskiej kuchni. Obok pomysłowego „Lwowskiego mikrosłowniczka kulinarnego” wspomniano również rozsławiony przez piosenkę autorstwa Mariana Hemara Chlib Kulikowski”.
     Batiarzy i inni mieszkańcy Miasta spod Wysokiego Zamku posługiwali się wyjątkową gwarą miejską – bałakiem. Niezwykle trafnej charakterystyki tej lingwistycznej osobliwości dokonali przywołani do tablicy lwowianie – Stanisław Wasylkowski i Kazimierz Schleyen. Swoistym ewenementem na krajową skalę jest wiersz napisany przez Witolda Szolginię w bałaku, a traktujący o bałaku – „bałak do kwadratu”. A może i do sześcianu, ponieważ pisarz okrasił go niezwykłym ilustrowanym słownikiem, którego sam był twórcą. 

Ilustrowany słowniczek lwowskiego bałaku – Fot. http://www.polska1918-89.pl/Ilustrowany słowniczek lwowskiego bałaku – Fot. http://www.polska1918-89.pl/Ilustrowany słowniczek lwowskiego bałaku – Fot.  http://rescarpathica.pl


niedziela, 3 maja 2020

Miniatury śmiełowskie

Adam Mickiewicz wsparty na sklae Judahu  Ewa Kostołowska


Południowa Oficyna Wydawnicza 2009







 

Gorzeńscy i Chełkowscy w Śmiełowie

     Ewa Kostołowska pełniąca funkcję dyrektora śmiełowskiego muzeum spisała dzieje posiadłości w wielkopolskim Śmiełowie, jej właścicieli, powojenne losy tej budowli oraz działalność powstałego muzeum aż po wiek XXI. W swym opracowaniu scharakteryzowała architekturę klasycystycznego pałacu o kształcie podkowy i wyposażenie jego niepowtarzalnych wnętrz zawierających pewne elementy masońskie, jak ołtarz, loża, zakamarki. Opowiedziała o parku krajobrazowym, jaki otacza pałacowe budynki. W ostatnim rozdziale „Mickiewiczowskie Muzeum” zaznajomiła czytelników ze zbiorami muzealnymi ulokowanymi w przeszło dwudziestu zabytkowych pomieszczeniach – tymi związanymi z osobą Poety i tymi obrazującymi kulturę ziemiańską. Na ekspozycji związanej z patronem placówki zgromadzono cenne eksponaty, jak rękopisy, pierwodruki, pamiątki osobiste, obiekty malarskie, rzeźbiarskie, fotograficzne oraz wyrazy kultu Wieszcza.
     Autorka przedstawiła czytelnikom znakomity patriotyczny ród Gorzeńskich w osobach Andrzeja – fundatora pałacu, Hieronima goszczącego Adama Mickiewicza, aż po Zygmunta, który zainicjował kult Wieszcza w Śmiełowie. Zaprezentowała równie zasłużoną rodzinę Chełkowskich: Franciszek kupił zadłużone dobra śmiełowskie, aby nie dostały się w niemieckie ręce; Józef, wybitny działacz społeczny i polityczny razem z żoną Marią wychowali dwanaścioro dzieci na prawych Polaków i obywateli. Kultywowali narodowe tradycje i dbali o zachowanie polskości w okresie zaborów. Gościnne progi domu państwa Chełkowskich w ciągu ponad czterdziestu lat przekroczyło grono najznakomitszych Polaków – pisarzy, malarzy, muzyków, rzeźbiarzy, polityków, wojskowych, hierarchów kościoła, np. Henryk Sienkiewicz, Ignacy Jan Paderewski, Wojciech Kossak, Józef Haller, Władysław Tatarkiewicz, Adolf Nowaczyński. 

Pałac w ŚmiełowiePomnik Mickiewicza obok dąb amerykański 

 

 

 

 

 

 

 

 

Ostatni zajazd w Wielkopolsce

     W publikacji szczególny nacisk położono na wizytę Adama Mickiewicza w śmiełowskim pałacu, jej literackie reperkusje oraz powstawanie kultu Wieszcza w Śmiełowie. Wiele miejsca autorka poświęciła na analizę wielkopolskich inspiracji Adama Mickiewicza, jakie znalazły oddźwięk w poemacie „Pan Tadeusz”.
     Oś narracji Ewy Kostołowskiej stanowi długa podróż Adama Mickiewicza z Rzymu w 1831 roku, której celem było przedarcie się do Warszawy i udział w Powstaniu Listopadowym. Siedmiomiesięcznym przystankiem w podróży okazał się pobyt w Wielkopolsce, z czego trzy tygodnie niedoszłego powstańca gościła zacna rodzina Gorzeńskich ze Śmiełowa. Niedługo później, już w Paryżu, Adam Mickiewicz stworzył swe opus magnum zatytułowane „Pan Tadeusz czyli Ostatni zajazd na Litwie”, w którym wielu miłośników Wieszcza dopatruje się motywów nie tylko wielkopolskich, ale wręcz śmiełowskich. A zatem, według nich, pierwowzorem Soplicowa mógł być Śmiełów, a zamku Horeszków – zamek w Żerkowie (znajdujący się niedaleko Śmiełowa). Niektóre epizody z poematu wiązano z wydarzeniami w pałacu śmiełowskim, np. polowania i spory o charty, rytuał parzenia kawy przez tzw. kawiarkę, książka kucharska Antoniego Ponińskiego. Według niektórych mickiewiczologów prototypami postaci z epopei stały się osoby mające związek ze Śmiełowem. I tak wzorem dla ks. Robaka mógł być ks. Tomasz Cieśliński z pobliskiego Dębna, dla Stolnika Horeszki – właściciel zamku w Żerkowie, dla Telimeny – Konstancja Łubieńska (ukochana Poety), itd. Ponadto pojawiły się w wersach „Pana Tadeusza” niezaprzeczalne realia wielkopolskie, jak nazwiska, nazwy miejscowości czy fakty historyczne. Jednakże umiejscawianie akcji poematu we wsi w Poznańskiem, jak chcą pewni entuzjaści Śmiełowa, moim zdaniem, jest li tylko ich pobożnym życzeniem. Adam Mickiewicz dorastał na Litwie w Nowogródczyźnie, w Wilnie i Kownie, gdzie żył ponad dwadzieścia lat. Czy zatem dzieło o „Ostatnim Zajeździe na Litwie” rozpoczynające się frazą: „Litwo! Ojczyzno moja” może odnosić się do wielkopolskiego pałacu? Z pewnością nie! Ewa Kostołowska dowiodła, że w tym przypadku można mówić jedynie o pewnym wpływie pobytu Wieszcza w Poznańskiem na nieliczne wątki Ksiąg mickiewiczowskich. W opozycji do powyższych uwarunkowań śmiełowskich pozostają treści, które niesie książka autorstwa Joanny Puchalskiej zatytułowana Dziedziczki Soplicowa, oddająca rację posiadłości w Czombrowie w Nowogródzkiem.

Pokój Henryka SienkiewiczaPokój Adama MickiewiczaSala kultu Mickiewicza

sobota, 25 kwietnia 2020

Dziedziczki Soplicowa

Kapliczka w Czombrowie przed II w św Fot. polesie.orgJoanna Puchalska


MUZA 2014








Poznać przeszłość to zrozumieć siebie

     W 180-tą rocznicę wydania w Paryżu poematu pt. „Pan TadeuszAdama Mickiewicza ukazała się książka o „Dziedziczkach Soplicowa” autorstwa Joanny Puchalskiej – dziedziczki Czombrowa – uznanego pierwowzoru dworu Sopliców. A wszystko zaczęło się od wieczornych opowieści dziadków Karpowiczów (Janusza i Marii) i dworskiego archiwum cudem ocalonego z pożaru w 1943 roku przez ostatnią właścicielkę Czombrowa. Odczytywanie „Starych dokumentów czombrowskich” bez reszty pochłonęło dociekliwą historyk sztuki, która wyraziła przekonanie, iż „Poznać przeszłość to zrozumieć siebie”. W ten sposób literatka rozpoczęła swą wędrówkę po Kresach Wschodnich Rzeczypospolitej, śladami nowogródzkich przodków. Dotarła na teren nieistniejącego już majątku Czombrów w Nowogródczyźnie (obecnie na terytorium Białorusi) i przystąpiła do eksploracji okolicznych przestrzeni. Pomimo znacznego wyludnienia tamtejszych wsi pisarce udało się przeprowadzić wiele znaczących rozmów ze starszymi mieszkańcami, pamiętającymi ostatnich właścicieli Czombrowa. „Dawne historie przestają być bajkami słyszanymi w dzieciństwie i stają się prawdą” skonstatowała autorka publikacji. Z dokumentów, wizji lokalnej i rozmów wynikało niezbicie, że „Czombrów to rzeczywiście prototyp Soplicowa”, w którym toczy się akcja polskiej epopei narodowej zatytułowanej „Pan Tadeusz czyli Ostatni zajazd na Litwie”. Wniosek ten zaowocował cyklem audycji radiowych Joanny Puchalskiej pt. „Droga do Soplicowa” (dwanaście słuchowisk, jak dwanaście ksiąg poematu Adama Mickiewicza). A stąd był już tylko krok do koncepcji opracowania losów dziedziczek Czombrowa. Losy trzech pań na Czombrowie stały się pretekstem do przedstawienia dziejów dworu, gdzie „się człowiek napije, nadyszy Ojczyzny”. Dwór w Czombrowie, wyrokami losu, należał do dwóch kresowych rodzin: najpierw Uzłowskich, a po 1832 roku Karpowiczów. Joanna Puchalska jest potomkinią obu tych rodów – po mieczu Karpowiczów, a po kądzieli Uzłowskich.

Czombrów - dwór Karpowiczów Jan Bułhak Fot. https://pl.wikipedia.org
Czombrów - dwór - Jan Bułhak Fot. pl.wikipedia.org
Kaplica Karpowiczów po renowacji 2019, fot. www.facebook.comandrzej.poczobut.9
Kaplica Karpowiczów po renowacji 2019
Fot. www.facebook.comandrzej.poczobut.9










 

 

 

 

Dawne historie przestają być bajkami 

     Historyczna publikacja zaprowadziła czytelników do czombrowskiego dworu, w którym pracował jako ekonom Mateusz Majewski, zaś jego córka Barbara pełniła funkcję panny apteczkowej. Ona to w 1798 roku urodziła chłopca – Adama Mickiewicza, którego do chrztu św. podawała ówczesna pani na Czombrowie – Aniela Uzłowska. Wniosek nasuwał się sam – wydaje się być oczywistym, że poeta tworzący ponad trzydzieści lat później poemat, realia do litewskiego Soplicowa zapożyczył ze znanego sobie z „dzieciństwa sielskiego, anielskiegoCzombrowa. Sukcesorka właścicielek majątku wielokrotnie udowodniła, iż Soplicowo nosi wszelkie znamiona dóbr Anieli Uzłowskiej. Podczas niejednej wizyty w Czombrowie miała okazję wędrować po okolicy i osobiście porównywać krajobraz wokół niego i jego usytuowanie „nad brzegiem ruczaju. Na pagórku niewielkim, we brzozowym gaju”. Korzystając z zachowanego archiwum porównywała gospodarskie zabudowania Czombrowa z mickiewiczowskim Soplicowem. Dwie żydowskie karczmy opodal czombrowskich włości do złudzenia przypominają te prowadzone przez arendarza Jankiela w soplicowskich dobrach.
Wydarzenia, jaki toczyły się podczas sześciu dni w latach 1811 i 1812 w Soplicowie wiernie oddają te, których świadkiem był czombrowski dwór. Liczne kwity rekwizycyjne, do których dotarła autorka dowiodły, że przez okolice Czombrowa przeszły w 1812 roku wojska Wielkiej Armii Napoleona, jak to opisał poeta w Księdze XI – „Rok 1812”. Pasjonatka historii polskich Kresów doszukała się w oryginalnych dokumentach z epoki śladów „Ostatniego zajazdu na Litwie”, jaki w Czombrowie dokonał się roku pańskiego 1821. I tutaj, jak w strofach Mickiewicza, z „pomocą” przyszli „bracia Moskale”.
Kolejna kwestia wspólna dla obydwu majątków to zamiłowanie litewskiej szlachty do procesowania się, będącego specyficzną formą życia towarzyskiego. I na Nowogródczyźnie i na stronach epopei „Każdy procesuje się z każdym”, np. Uzłowscy z Puszkinami, Niezabytowskim, Hreczychą, Siemiradzkim, zubkowską szlachtą. Podobnie jest u Mickiewicza:
Ogiński z Wizgirdem, Dominikanie z Rymszą, Rymsza z Wysogirdem”…
Wnikliwa czytelniczka wersów trzynastozgłoskowca odnalazła wśród osób żyjących w czombrowskich dobrach postacie uwiecznione przez Wieszcza. Jego dziadek Mateusz Majewski posłużył jako prototyp postaci Wojskiego, a matka poety, Barbara, jako pierwowzór córki Wojskiego, także panny apteczkowej.

Powiązania Adama Mickiewicza z dworem w Czombrowie
Powiązania Adama Mickiewicza z dworem w Czombrowie
z recenzji "Kresowi Sarmaci" Joanny Puchalskiej

środa, 15 kwietnia 2020

Kresy – najpiękniejsze zakątki

Obraz upamiętniający Unię w Krewie 1385r Adam Dylewski


 Wydawnictwo SBM 2012








Rzeczpospolita Obojga Narodów

     Kresy Wschodnie Rzeczypospolitej, będące częścią naszej historii, od lat inspirowały pisarzy, malarzy, podróżników, historyków itd. Wydawałoby się, że o rubieżach Polski napisano już wszystko i we wszelaki sposób. Lektura wartościowego albumu wydawnictwa SBM dowiodła, iż na temat Kresów można jeszcze stworzyć publikację w niesztampowy, odkrywczy sposób. Adam Dylewski, autor m. in. przewodników historycznych, popełnił niezwykle interesującą książkę zatytułowaną „Kresy – najpiękniejsze zakątki”. Album jest próbą zatrzymania w pamięci narodowej niezaprzeczalnej polskości Kresów Wschodnich Rzeczypospolitej i ich najpiękniejszych zakątków.
     We wstępie autor przekazał czytelnikom wykładnię swego podejścia do studiowanego zagadnienia. Wyjaśnił na czym polega subiektywizm pojęcia Kresy, istniejącego jedynie w sferze kultury polskiej. Przypomniał o nietrwałym charakterze przynależności niektórych części Kresów do Rzeczypospolitej, która w szczytowym dla wielkości terytorium momencie liczyła 1 mln km kw. Było to AD 1618 –  już po zdobyciu Moskwy (1610 rok) przez hetmana Stanisława Żółkiewskiego i hołdzie cara Wasyla IV Szujskiego złożonym królowi Władysławowi IV Wazie w Warszawie (1611 rok).

Rzeczpospolita Obojga Narodów – stan prawny na rok 1619

Aż po kres Kresów

     Wędrując zgodnie z mapą „Rzeczpospolita Obojga Narodów – stan prawny na rok 1619”, pisarz zaprezentował kresowe województwa sięgające jak najdalej na północ, wschód, południe aż do granic zachodnich. Chronologicznie przedstawił kolejność strat terytorium w wyniku zbrodniczych rozbiorów Polski. Objaśnił, które ziemie udało się odzyskać Drugiej Rzeczypospolitej na niecałe dwadzieścia lat, kiedy to w 1939 roku nastąpił kres Kresów – Polska utraciła wschodnie tereny i znaczną część zamieszkującej je ludności.
     Struktura książki odpowiada kierunkom wędrówki po Kresach i zawiera rozdziały dotyczące obszarów województw i ich głównych miast. Pisarz w niezwykle lakonicznych tekstach umieścił informacje o dziejach wyodrębnionych regionów oraz o lokalnych atrakcjach turystycznych, głównie zabytkach lub ich rekonstrukcjach. Szczególną uwagę zwrócił na istniejące jeszcze polonica i ślady polskości czy polskich wpływów. Wśród prezentowanych miejscowości znalazły się te znane wszystkim Polakom, jak Lwów, Wilno czy Grodno. Oprócz tego przybliżono mniej znane miejsca, jak Kieś, Humań, Czernihów, Jahorlik.
     Znakomity cicerone po Kresach Wschodnich, mimo niewielkiego rozmiaru tekstu książki, okrasił go wieloma ciekawostkami. Wspomniał o kościele w Bełzie, gdzie przebywał obraz Czarnej Madonny (Matki Bożej Częstochowskiej); o Witebsku, w okolicach którego mieszkał francuski malarz pochodzenia żydowskiego  – Marc Chagall; o Mścisławiu, w którym wojska moskiewskie wymordowały większość mieszkańców (1654 rok), a pozostałe siedemset osób nazwano później „niedosiekami”.

Bobrujsk - kościół, Dukora - pałac wg Napoleona Ordy
Bobrujsk, Dukora
Kieś - ruiny zamku i panorama
Kieś
Rundale - pałac, Bowsk - zamek
Rundale, Bowsk

niedziela, 12 kwietnia 2020

Usypać góry. Historie z Polesia

Horodno, miasteczko garncarzy, 1912 Fot. Izaak Sierbow/ Materiały prasowe wydawnictwa Znak Małgorzat Szejnert


ZNAK – 2015







 

Polesia czar

     Tytuł „Usypać góry. Historie z Polesia” oraz okładka książki autorstwa Małgorzaty Szejnert mogą wprowadzić w błąd miłośników literatury kresowej. Nie jest to bowiem lektura łatwa ani przyjemna. Wręcz przeciwnie – autorka świadomie odbrązowiła „Polesia czar” ukazując współczesne reperkusje historycznych zaszłości tej krainy geograficznej. Pamięcią zaklętą w dokumentach i przekazach ustnych sięgnęła do końca osiemnastego wieku Rzeczypospolitej. Od tych czasów terytorium Polesia wchodziło w skład Litwy, Białorusi, Ukrainy, Rosji i Polski, a zatem było wielonarodowościowe, wielowyznaniowe i wielojęzyczne. Za pośrednictwem niewielkich wycinków dziejów Polesia Małgorzat Szejnert starała się przybliżyć czytelnikom odchodzące w przeszłość światy Kresów Wschodnich. Z ludzkiej mozaiki wybrała i uczyniła bohaterami swych reportaży konkretne osoby, całe rodziny i grupy ludzi, co spowodowała, że zbiór cechuje znaczna różnorodność tematyki i podejścia do niej. 

Nawet noc bez księżyca nie była bezpieczna

     Można zatem przeczytać w zbiorze reportaży o Pińskiej Flotylli, dwukrotnie zmuszonej do samozatopienia okrętów celem zabezpieczenia ich przed wrogim przejęciem. Dużo miejsca w książce poświęcono kwestiom wyznaniowym na Polesiu. „Wszyscy święci” polescy, wśród których znaleźli się ks. Kardynał Kazimierz Świątek i ks. Stanisław Ryżko reprezentują kościół katolicki. Obydwaj poddawani byli szykanom i więzieni w sowieckich łagrach (pierwszy do 1954 roku, drugi do 1956). Autorka przedstawiła jednego z neoprotestantów - wierujaszczych, zielonoświątkowca, Wasila Kuźmicza Dziamko, który swym córkom nadał imiona Wiara, Nadzieja i Miłość. Jest mowa o żydowskiej diasporze na Polesiu, z której rodzina Weizmannów przysporzyła Izraelowi dwu prezydentów – Chaima i Ezera. Większość wspólnot wyznaniowych na terenie obecnej Białorusi spotkał podobny los – po II wojnie światowej bezwzględnie zwalczano wszelkie przejawy kultów religijnych – burzono świątynie, a kapłanów zsyłano do łagrów na Syberii, w Kazachstanie lub likwidowano. Dla nich wszystkich „Nawet noc bez księżyca nie była bezpieczna”.

niedziela, 1 marca 2020

Kresy Południowo-Wschodnie - Dwudziestolecie M. t 18

Liceum KrzemienieckieSławomir Koper


Bellona 2013









Kresy Drugiej Rzeczypospolitej

     Z uwagi na duże zainteresowanie czytelników, seria Dwudziestolecie Międzywojenne zaplanowana na dwadzieścia dwa tomy, rozrosła się do tomów pięćdziesięciu, a do współpracy przy jej tworzeniu zaproszono poza Sławomirem Koprem kilku jeszcze pisarzy historycznych, np. Iwonę Kienzler czy Ryszarda Dzieszyńskiego. Osiemnasty tom kolekcji wydawnictwa Bellona zatytułowany „Kresy Południowo-Wschodnie” przygotował właśnie Sławomir Koper wykazujący szczególną znajomość tematyki Drugiej Rzeczypospolitej. Tym razem skupił się na problematyce rubieży naszej ojczyzny, gdzie mieszały się narodowości, wyznania, gdzie różniło ludzi wykształcenie i majętność, gdzie na rozległych pustaciach rodzili się najznamienitsi Polacy.

Tygiel kulturowy, etniczny, religijny

     W niewielkiej publikacji historyk zaprezentował blisko dwadzieścia kresowych miast oraz kilka krain historyczno-geograficznych. Zwrócił uwagę na wspólne cechy opisywanych miejscowości takich, jak wielokulturowość czy dający się gdzie nie gdzie, do dziś, odczuć klimat minionej epoki. Autor wielokrotnie eksponował specyfikę miasteczek wynikającą z bardzo różnych wydarzeń, jakie miały miejsce w przeszłości. Przybliżył czytelnikom atmosferę odrębności wzmiankowanych okolic, ich architektury i mieszkańców. Za pośrednictwem losów znanych postaci historycznych ukazywał skomplikowane dzieje polskich Kresów. A może odwrotnie? Może przez pryzmat Kresów prezentował biogramy naszych bohaterów…

Truskawiec Willa Goplana
Truskawiec Willa Goplana
Zamek Sobieskich w Żółkwi
Zamek Sobieskich w Żółkwi
Zamek Podhorce - Jan Matejko
Zamek Podhorce - Jan Matejko