Pokazywanie postów oznaczonych etykietą I Rzeczpospolita. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą I Rzeczpospolita. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 listopada 2019

Podróżniczki. Dziewczyny, które nie znały granic

Krystyna Chojnowska-LiskiewiczJarosław Molenda

LIRA 2018









Podróżowanie czy bycie podróżnikiem

     Atrakcyjny tytuł i okładka książki autorstwa Jarosława Molendy przyciągnęły moją uwagę i zatrzymały ją na dłużej. Wszakże sformułowanie „Podróżniczki. Dziewczyny, które nie znały granic” jest niezwykle nośną nazwą dla książki, której twórcę znałam już z kilku innych publikacji. Piszący globtroter, o historycznych zainteresowaniach, uczynił bohaterkami tomu kilkanaście kobiet, które z racji swej aktywności przekraczały nie tylko granice krain, państw, kontynentów, ale i granice konwenansów, tradycji, dobrych obyczajów. Społeczny odbiór ich działalności, na przestrzeni wieków, w zarezerwowanej dla przedstawicieli płci brzydkiej dziedzinie, nie zawsze był pozytywny. Dobrze się zatem stało, iż sylwetki pań-obieżyświatów przybliżył nam znawca tematu i na to dodatek – mężczyzna.
     Lektura każdej książki wywołuje u mnie refleksje związane z korelacją, jaka zachodzi (lub nie) między treścią pozycji a jej tytułem. W przypadku omawianej pozycji zrodziły się u mnie pytania: kim jest podróżnik (podróżniczka)? Czy podróżowanie jest tożsame z pozostawaniem podróżnikiem? Czy prowadząca praktykę lekarską, handlująca niewolnikami i uprawiająca lichwę Dorota Falak zasłużyła na miano podróżniczki? Czy Anna Jadwiga Sapieżyna, patriotka, „sponsorka” Hotelu Lambert Czartoryskich, która ocaliła ich bibliotekę przewożąc ją do Paryża, była podróżniczką sensu stricto? Domniemana Świętosława, królowa szwedzka, duńska, norweska i angielska była zapamiętana przez historię jako matka królów Sygryda, ale czy jako podróżniczka?

Podróżnik jedzie świat zrozumieć

     „Podróżnik (podróżniczka) odbywa liczne i dalekie podróże w celu zwiedzania świata” – podaje Wielki Słownik Języka Polskiego, natomiast autor artykułu w National Geographic reasumuje „Podróżnik jedzie świat zrozumieć”. W książce Jarosława Molendy przywołano postaci kobiet podróżujących z przyczyn politycznych, handlowych, naukowych, rodzinnych, z konieczności. Część z nich stała się podróżniczkami. Ewa Dzieduszycka eksplorując liczne kraje w Europie, Azji, Afryce z ich muzeami, galeriami, zabytkami, górami, lasami, pustyniami, morzami…” określiła swą przynależność do rzeczonego grona spisując swe wspomnienia jako „Podróżniczka” do krain, „które jak sen się ukazały i jak sen przeminą”. Zaskakującą metamorfozę przeszła Jadwiga Mrozowska-Toeplitz: od wielkiej aktorki, przez wielką damę do wielkiej podróżniczki, jak skonstatowała Maria Morozowicz-Szczepkowska. „Słoneczne życie” tej pierwszej upłynęło głównie wśród krajów Azji. Wędrując po Dachu Świata opublikowała relację zatytułowaną „Moja wyprawa na Pamiry w roku 1929”. Badaczkę Bliskiego i Dalekiego Wschodu „Società Geografica Italiana” uhonorowało złotym medalem (jako jedyną kobietę). Doktor antropologii i badaczka ludów syberyjskich Maria Antonina Czaplicka opisała “Mój rok na Syberii” pod różnymi kątami: prowadzonych badań, trudów ekspedycji, środowiska geograficznego, dramatycznych przeżyć, ale także osobistych refleksji. Prowadziła ożywioną działalność naukową i publicystyczną.
     Wśród Podróżniczek zaprezentowanych w publikacji Wydawnictwa LIRA pojawiły się oczywiście i godne podziwu patriotki działające w niepodległościowej konspiracji lub materialnie wspierające umiłowaną Ojczyznę, jak wspomniane już Anna Jadwiga Sapieżyna czy Jadwiga Mrozowska-Toeplitz, która swe egzotyczne zdobycze przekazała do muzeów i bibliotek w Kraju. Współpracująca z powstańcem Szymonem Konarskim Ewa Felińska wywieziona kibitką do niesławnego Tobolska, wnikliwa obserwatorka życia zesłańców, pozostawiła „Wspomnienia z podróży do Syberii”.

Maria Antonina Czaplicka fot oksford.co.uk
Maria Antonina Czaplick
fot oksford.co.uk
Helena Rogozińska fot commons.wikimedia.org/wiki/
Helena Rogozińsk
fot commons.wikimedia.org/wiki/
Jadwiga Mrozowska-Toeplitz fot ipsb.nina.gov.pl
Jadwiga Mrozowska-Toeplitz
fot ipsb.nina.gov.pl

Od Altesse Serenissime po areszt dzwonu

     Publicysta obok życiorysów swych bohaterek naświetlił czytelnikom realia epok, w których przyszło im podróżować, kładąc nacisk na pokazanie pozycji kobiety w ówczesnym społeczeństwie. Przeanalizował przyczyny, motywy i rodzaje kobiecych wojaży oraz zwrócił uwagę na ich osobiste predyspozycje do prowadzenia tak ryzykownego życia. W opinii autora sportretowane panie były osobami oczytanymi, wykształconymi, otwartymi na świat, ale także przełamywały różne społeczne tabu, nierzadko skandalizowały, burzyły stereotypy. Obdarzone silnymi osobowościami wykazywały sporą determinację w dążeniu do celu, pod warunkiem znalezienia się w okolicznościach sprzyjających realizacji podróżniczych scenariuszy.
     Patrząc pod innym kątem na tekst Jarosława Molendy zauważyłam, iż na potrzeby tej publikacji z życiorysów bohaterek i szerokiego kontekstu społeczno-historycznego wybrał fakty zgodne z koncepcją zbioru. Dobrane tą metodą treści zawierają dużo ciekawostek zaprezentowanych w ten sposób, aby przeciętny czytelnik odnalazł łatwo przyswajalne, atrakcyjne tematy, jak np. kobiety haremu, kastracja niewolników, kanibalizm i morfinizm, związki jednopłciowe, fanatyzm religijny itp. Mnie natomiast zaintrygowała procedura pozyskania przez Marię Beatrix z Krasińskich tytułu „Altesse Serenissime”, którego posiadanie było warunkiem sine qua non dla kandydatki na żonę króla Szwecji. Równie frapująca była wzmianka o przebywaniu Ewy Felińskiej na etapie w towarzystwie aresztowanego dzwonu z uglickiej cerkwi, dzwonu który obwieścił śmierć carewicza Dymitra (taka sytuacja - tylko w Rosji)… 

Globtroter czy trawelbryta

     Zdumiały mnie końcowe rozdziały książki o „Podróżniczkach”. Na pierwszy rzut oka widać, jak bardzo pisarz nie darzy sympatią ani Elżbiety Dzikowskiej, ani Beaty Pawlikowskiej (która notabene nie jest bohaterką książki). Pierwszą odsądził od czci i wiary za wątpliwą wartość badawczą jej rzekomego odkrycia Vilcabamby – ostatniej stolicy Inków. Nie omieszkał też wspomnieć, iż jej partner życiowy, Tony Halik, znany był w pewnych kręgach jako TW Sędzimir, a i nazwisko Elżbieta Dzikowska pojawiało się w materiałach bezpieki. Drugą z pań – Beatę Pawlikowską – określił mianem trawelbrytki, medialnego podróżnika, specjalistkę od wszystkiego (świńskiej grypy też), oferującą pełen stereotypów przekaz, a w końcu podsumował frazą „Znana z tego, że jest znana”. No, cóż…
     Jarosław Molenda odznaczony Srebrnym Krzyżem Zasługi, odznaką honorową „Zasłużony dla Kultury Polskiej” oraz Brązowym Medalem „Za zasługi dla obronności kraju” odżegnał się od bycia trawelbrytą na rzecz prawdziwego globtroterstwa. Jak sam napisał o sobie: „W ciągu ćwierć wieku zawitałem na cztery kontynenty odwiedzając kilkadziesiąt krajów”. Pisarz ten, podróżując po świecie, nam, prowadzącym bardziej osiadły tryb życia, nakreślił „Obrazki z podróży”, których naliczyłam już ponad trzydzieści. I jeśli nawet coś w jego tekstach podoba nam się mniej, to przyznać należy, że ich lektura jest „lekka, łatwa i przyjemna” i dzięki niej pragniemy podążać za „Dziewczynami, które nie znały granic
„Odczuwając… niepokój ich skrzydeł”


niedziela, 16 czerwca 2019

Polki, które zmieniły wizerunek kobiety

Dedykacja od Joanny Puchalskiej Joanna Puchalska


MUZA 2018








Pomyłka Pana Boga

     Historyk sztuki Joanna Puchalska ostatnią publikacją pt. „Polki, które zmieniły wizerunek kobiety” doskonale wpisała się w przesłanie książkowej serii wydawnictwa MUZA. Charakterystyczna struktura edytorska cyklu i tym razem sprawdziła się – strony wprowadzające do rozdziałów bardzo przypadły mi do gustu. Zawierają one stosowny cytat, intrygujący tytuł z jednozdaniowym streszczeniem tekstu oraz najbardziej charakterystyczny portret osoby, o której traktuje rozdział. Tekst przedstawiający życie, działalność i osiągnięcia postaci okraszono rycinami wspaniale uzupełniającymi informacje pisane. Znalazły się tam wizerunki bohaterek książki, panoramy posiadłości z nimi związanych, kopie dokumentów i dziesiątki innych ilustracji dostosowanych do przekazywanych treści. Całość publikacji opatrzono szczegółowym wykazem literatury, indeksem osób i przypisami dolnymi (bardziej mi odpowiadają niż te końcowe). Na szczególną uwagę zasługuje wykwintny język literatki, miejscami stylizowany na staropolszczyznę, z archaicznymi wtrąceniami. Pisarka wykazała się również pewną dozą poczucia humoru przytaczając zabawne stwierdzenia omawianych postaci. Oto próbka: „Panu Bogu służ, a diabła nie gniewaj, bo nie wiesz, komu się dostaniesz”, albo „Pan Bóg kobietę przez pomyłkę stworzył i potem żałował”.

 

Klucz do zrozumienia przyszłych osiągnięć

     Joanna Puchalska, nieprzeciętne przedstawicielki płci pięknej, uczyniła bohaterkami interesującej książki, która z pewnością przyczyni się do popularyzacji wiedzy o chlubnej historii Polski. Autorka naświetliła dzieciństwo i młodość niezwykłych kobiet próbując dociec przyczyn ich późniejszych dokonań. Na pierwszym miejscu stawiając atmosferę domu rodzinnego, wychowanie w umiłowaniu Ojczyzny, zaszczepianie właściwego systemu wartości, poziom nowoczesnej edukacji, możliwość obcowania ze światłymi osobami i bibliotekami z wartościowym księgozbiorem, a nade wszystko przykład idący od przodków. O jednej z postaci napisała „Z domu… wyniosła patriotyczne wychowanie, kult poprawności mowy ojczystej i oddanie pracy dla dobra Polski”. To wystarczający odpowiedni klucz do zrozumienia przyszłych osiągnięć młodych ziemianek.

Joanna Żubrowa fot myvimu.com
Joanna Żubrowa fot myvimu.com
Elżbieta Drużbacka fot ipsb.nina.gov.pl
Elżbieta Drużbacka fot ipsb.nina.gov.pl
Emilia Sczaniecka fot katalog.muzeum.krakow.pl
Emilia Sczaniecka
fot katalog.muzeum.krakow.pl

środa, 15 maja 2019

Żony wielkich romantyków i Maria Walewska

Dedykacja dla CzytamPoPolsku.pl Rimanas Šalny 

 

Wilno 2018 






 


Przekład - "być albo nie być" książki

     Chciałabym zacząć uwagi o książce p. Rimanasa Šalny od jej jaśniejszych stron, lecz niezwykle nieudolny przekład poety Wojciecha Piotrowicza odbierał mi radość z jej czytania i miał negatywny wpływ na odbiór atrakcyjnych treści. Wiele do życzenia pozostawia redakcja i korekta tekstu, które nie uwzględniły i nie poprawiły zdań niezrozumiałych i pozbawionych sensu. Rażąca ilość błędów stylistycznych (szyk zdania, powtórzenia, mieszanina stylistyk, itp.) doprowadziła mnie do wniosku, że tekst książki zatytułowanej „Żony wielkich romantyków i Maria Walewska” nie ma nic wspólnego z piękną polszczyzną, którą po mistrzowsku posługiwali się polscy romantycy. Tak nieumiejętnie przetłumaczonej i zredagowanej książki nie miałam w rękach już dawno. Moja niechęć do czytania książek w przekładach z języków obcych znajduje uzasadnienie w postaci rzeczonej lektury. Zanotowane refleksje powstały wszakże w związku z przeczytanym przekładem, a nie oryginałem książki Rimanasa Šalny, wieloletniego dyrektora Muzeum Adama Mickiewicza w Wilnie.
Przytaczam kilka zaledwie przykładów złego tłumaczenia litewskiego tekstu:
Nie doznała ona poczucia wielkiego honoru
Pisząc o M. Walewskiej  powstała idea napisania artykułu
Oczekiwanie od niego było wielkie
Nadzielając poetę nadwornym tytułem
Nie czekając rzucił wyzew

Maria de Neri Ogińska
Maria Ogińska
Celina Mickiewiczowa z córkami Marią i Heleną
Celina Mickiewiczowa z córkam
Maria Walewska
Maria Walewska

sobota, 27 kwietnia 2019

Pamiątki Soplicy

Henryk RzewuskiHenryk Rzewuski  


Biblioteka Domu Polskiego 1925




 

 

 

 

Biblioteka Domu Polskiego

     Ignacy Płażyński, zasłużony na niwie edytorskiej i fotograficznej, był wydawcą najtańszej polskiej książki w prenumeracie - Biblioteki Domu Polskiego. Tom VII Biblioteki (wydany w 1925 r.) zawiera siedem opowieści spośród „Pamiątek JPana Seweryna Soplicy, cześnika parnawskiego” autorstwa Henryka Rzewuskiego z magnackiej rodziny z Wołynia, po raz pierwszy wydanych w 1839 roku. Pozycja z gatunku gawędy szlacheckiej należy obecnie do kanonu literatury polskiej. Jej autor odbywał wycieczkę na Krym z Adamem Mickiewiczem. Wspólnie inspirowali się w swych literackich poczynaniach. Mickiewicz przygotowując się  do tworzenia epickiego poematu „Pan Tadeusz”, Rzewuski do wydania drukiem swych szlacheckich gawęd. 

Konfederacja Barska i Seweryn Soplica

     Zaprezentowane w tomie opowiadania narratora, Seweryna Soplicy, przekazują obraz polskiej szlachty czasów I Rzeczypospolitej ze wszystkimi jej zaletami i wadami. Przedstawiciele sarmacji wg. Henryka Rzewuskiego to ludzie miłujący Ojczyznę, bogobojni, uczestnicy Konfederacji Barskiej, nie zawsze dobrze wykształceni, często popędliwi pieniacze. Polscy szlachcice lubili sądy, trybunały, sejmiki, koligacje, cenili staropolską gościnność, zabawy, tańce, biesiady, o efektach których można było powiedzieć: „byliśmy pod dobrą datą”. Henryk Rzewuski, w obliczu upadku Rzeczypospolitej, pragnął utrwalić etos polskiej szlachty, wypaczany przez zdrajców narodu, kładąc w swych przypowieściach szczególny nacisk na moralne dewizy potomków rodów legitymujących się „starożytnymi” herbami. W „Pamiątkach Soplicy” pojawili się Radziwiłłowie: „Panie Kochanku” i „Sierotka”, Tadeusz Rejtan, Kazimierz Pułaski, Stefan Czarniecki, ks. Józef Poniatowski. Pisarz z upodobaniem wywodził koligacje swych bohaterów aż od niepamiętnych czasów.

Mikołaj Radziwiłł "Sierotka"Karol Radziwiłł „Panie Kochanku”Tadeusz RejtanKazimierz Pułaski

poniedziałek, 8 kwietnia 2019

Wybitne rody, które tworzyły polską kulturę i naukę

Stanisław Estreicher, Wyspiański, Rydel, Maszkowski, Opieński Fot Wikimedia Commons Marcin K. Schirmer

MUZA 2017




 







 

 

 

Inteligencja to elita społeczna

     Marcin K. Schirmer, znany mi z publikacji poświęconych arystokracji i dworom polskim, zaskoczył mnie obszarem badań, w którym poruszał się przygotowując omawianą publikację. Spodziewałam się, że prezes Polskiego Towarzystwa Ziemiańskiego, w procesie kształtowania polskiej kultury i nauki zaakcentuje rolę rodów arystokratycznych, ponad wszelką wątpliwość, bardzo zasłużonych dla Ojczyzny. Tymczasem autor wkroczył w kręgi rodzinne legitymujące się szlacheckimi herbami: Koss, Belina, Dołęga, Żeliga, itp. We wstępie do książki zdefiniował grupę społeczną, której postaci i osiągnięcia pragnął przybliżyć czytelnikom: „Inteligencja to elita społeczna, grupa ludzi żyjąca z pracy własnego umysłu dzięki zdobytemu wykształceniu”. Historyk wywiódł jej rodowód od szlachty, ziemiaństwa  i mieszczaństwa, a także umiejscowił wśród polskiej inteligencji zasymilowanych przedstawicieli obcych nacji – Żydów i Niemców. Naświetlił przemiany, którym podlegała inteligencja, będące skutkiem wielkich przełomów historycznych, aż po apokalipsę II wojny światowej oraz czasy okupacji, gdy inteligencja polska ulegała planowej eksterminacji

 Wybitne rody

     Marcin K. Schirmer podjął temat znamienitych rodzin wnoszących znaczący wkład do polskiej i światowej kultury i nauki. Jego wybór padł na siedem rodowych nazwisk kojarzonych przez wszystkich rodaków, lecz znanych tylko nielicznym. Publikacja „Wybitne rody, które tworzyły polską kulturę i naukę” dostarczyła czytelnikom informacji o czterech pokoleniach Curie - noblistów. Maria Skłodowska odkrywczyni pierwiastków promieniotwórczych – polonu i radu – jako pierwsza kobieta na świecie uhonorowana została Nagrodą Nobla oraz prowadziła wykłady na paryskiej Sorbonie. Ośmioro z familii Curie zajmowało się fizyką, chemią i ich okolicami. Najmłodsi, urodzeni zaledwie przed półwieczem, to fizyk-planetolog, neurobiologii i biochemik. 

     Humanistyczno-przyrodnicza rodzina Estreicherów, szczególnie mocno związana z Uniwersytetem Jagiellońskim w Krakowie, przysporzyła mu czterech rektorów, kierownika Biblioteki i dyrektora Muzeum. Trzy pokolenia Estreicherów, od Karola starszego do Karola młodszego, brały udział w tworzeniu monumentalnego dzieła – "Bibliografii Polskiej" zawierającej katalog wszystkich polskich publikacji. Karol Estreicher Młodszy przeszedł do historii dzięki wyjątkowo skutecznej rewindykacji dzieł polskiej kultury i sztuki utraconych w czasie II wojny światowej (m.in. cudem odzyskał Ołtarz Mariacki Wita Stwosza). Przyczynił się także do renowacji i wzbogacenia zbiorów Muzeum UJ w Collegium Maius UJ.
Zofia Kossa z Wojciechem i Tadeuszem Fot bg.agh.edu.pl
Zofia Kossak z Wojciechem i Tadeuszem Fot bg.agh.edu.pl


Zjazd rodzinny Skłodowskich. Fot wyborcza.pl
Zjazd rodzinny Skłodowskich. Fot wyborcza.pl
















sobota, 9 marca 2019

Polska Najpiękniejsze zamki i pałace

Zamek Czocha

Liliana Olchowik-Adamowska, Tomasz Ławecki

   
Papilon 2007












 

Granice to rzecz umowna

     Album „Polska Najpiękniejsze zamki i pałace” rozpoczyna się bardzo ciekawym wstępem zawierającym cenne informacje i uwagi. Autorzy w kilku akapitach skomentowali historię polskiej architektury zamkowo-pałacowej oraz wyjaśnili gdzie i dlaczego powstawały takie, a nie inne budowle. Nie bez racji zauważyli, iż „Pałace i zamki na ziemiach polskich to nie zawsze polskie zamki i pałace”. No, cóż – granice to rzecz umowna
     W albumie „Polska Najpiękniejsze zamki i pałace” brakuje mi natomiast wyjaśnienia, czym kierowali się autorzy wybierając właśnie te trzydzieści trzy rezydencje, a pomijając inne, równie wspaniałe, których istnienie było równie ważkie w historii Polski w jej współczesnych granicach, jak np. zamki w Pszczynie, Ciechanowie, Mosznej czy pałace w Śmiełowie, Małej Wsi, Radziejowicach

Pałac Radziwiłłów w Nieborowie
Pałac Radziwiłłów w Nieborowie
Pałac Branickich w Białymstoku
Pałac Branickich w Białymstoku








 

 

Wawel i Wawele

     Fotografie rezydencji opatrzono niedługimi opisami ich dziejów, przedstawiono fundatorów i kolejnych właścicieli. Szczególny nacisk położono na architekturę budowli zmieniającej się wraz z epokami. W albumie znalazły się zamki krzyżackie, piastowskie, królewskie, książęce, rycerskie, biskupie. Podobna różnorodność dotyczy prezentowanych pałaców: Radziwiłłów, Branickich, Potockich, Zamoyskich, Poniatowskich, Sobieskich, Raczyńskich, Zamoyskich. Najdostojniejsze zamki królewskie, w Krakowie i Warszawie, bliskie są sercu każdego Polaka. I Wawel z ponad tysiącletnią historią i zamek warszawski zrekonstruowany w latach 1971-84. Do doskonałego w architektonicznej formie zamku wawelskiego porównywano inne budowle: w Lidzbarku Warmińskim (Wawel Północy), w Brzegu (Wawel Śląski), w Pieskowej Skale (Wawel nad Prądnikiem), w Baranowie Sandomierskim (Mały Wawel), natomiast Pałac w Białymstoku zwano Wersalem Podlasia. 

Zamek w Golubiu-Dobrzyniu
Zamek w Golubiu-Dobrzyniu
Zamek w Gniewie
Zamek w Gniewie













Obronne lecz niebanalne

     Obiekty pełniące niegdyś funkcje obronne lokalizowano na wzgórzach (Płock, Książ, Czorsztyn), na wyspach (Oporów), na przesmyku między jeziorami (Łagów). Dzięki temu wiele z nich przetrwało potopy szwedzkie, hitlerowskie, bolszewickie. Większość z prezentowanych w albumie ocalonych budowli obecnie mieści galerie, muzea, biblioteki, które udostępniono zwiedzającym proponując podziwianie dzieł polskiej kultury i sztuki.
      Architekci magnackich rezydencji nie rzadko wykazywali się pomysłowością, tworząc budowle o niebanalnych formach. W krasiczyńskiej warowni każda z czterech narożnych baszt ma inne zwieńczenie. Eklektyczny, baśniowy, romantyczny Zamek Czocha pełen jest przybudówek, przejść, zakamarków, zapadni itp. Zamek Krzyżtopór poza oryginalną nazwą miał podobno tyle wież, ile jest pór roku, tyle sal, ile miesięcy, tyle pokoi, ile tygodni, tyle okien, ile dni w roku…

Zamek Działyńskich w Kórniku
Zamek Działyńskich w Kórniku
Pałac Raczyńskich w Rogalinie
Pałac Raczyńskich w Rogalinie








 

 

Deus pro nobis...

     Teksty dołączone do zdjęć najsłynniejszych budowli dostarczają czytelnikom interesujących informacji. Wojska polskie w 1454 roku nie mogąc zdobyć zamku w Malborku odkupiły go od broniących Krzyżaków. Zamek w Lublinie, w którym podpisano akt Unii Polsko-Litewskiej, w latach 1826-1954 mieścił więzienia. W Pałacu w Wilanowie już w 1805 roku utworzono jedno z pierwszych muzeów w Polsce. Nietuzinkowa Galeria Sztuki socrealizmu w powozowni Pałacu w Kozłówce straszy zwiedzających hasłem „Wróg cię kusi Coca-Colą”. Dla odmiany bramę wjazdową Zamku w Brzegu zdobi sentencja
Si Deus pro nobis, quis contra nos?” (Jeśli Bóg jest z nami, któż przeciwko nam?)
I tego się trzymajmy!

Zamek Krzyżtopór w Ujeździe - fot https://krzyztopor.org.pl
Zamek Krzyżtopór w Ujeździe - fot https://krzyztopor.org.pl

 

* zdjęcia  https://commons.wikimedia.org/wiki/

środa, 6 marca 2019

Tahańcza Poniatowskich

Herb szlachecki Ciołek Elżbieta Orman 





Polska Akademia Umiejętności 2009









 

 

Polska Akademia Umiejętności

     Nazwa „Polska Akademia Umiejętności” kojarzy się Polakom ze skupianiem intelektualnych elit wokół czystej nauki i rzetelną wiedzą uznającą ogólnoludzkie wartości. Pod auspicjami tej instytucji oraz przy wsparciu Fundacji Lanckorońskich powstała publikacja zatytułowana „Tahańcza Poniatowskich. Z dziejów szlachty na Ukrainie w XIX wieku” będąca owocem pracy P. Elżbiety Orman w jej drodze do uzyskania stopnia naukowego doktora historii. Tematyka książki zainteresowała mnie nie bez przyczyny: noszę nazwisko Poniatowska po mężu, którego dziadek pochodził z Mielnicy w woj. tarnopolskim, a babcia z Rożyszcz w woj. wołyńskim (obecnie na terytorium Ukrainy). W ramach depatriacji, w sierpniu 1945 roku, rodzinę Poniatowskich przesiedlono z Mielnicy w okolice Pasłęka koło Elbląga. 

Od Poniatowskich do Buturlinów

     „Tahańcza Poniatowskich” doskonale wpisała się w domenę zainteresowań doktor Elżbiety Orman, redaktorki Polskiego Słownika Biograficznego, jako niezwykle ważne studium naukowe oraz przyczynek do badań nad przeszłością polskiej szlachty. Na tle historii ziem ukraińskich badaczka przedstawiła losy arystokratycznego rodu Poniatowskich herbu Ciołek oraz rosyjskiej rodziny Buturlinów, związanych z leżącą na terenie prawobrzeżnej Ukrainy własnością ziemską o tatarskiej nazwie - Tahańcza. Dzieje kolejnych właścicieli posiadłości stały się osią narracji rozprawy krakowskiej historyczki. Zakres chronologiczny tego studium wybiega daleko poza ramy czasowe określone tytułami rozdziałów książki, co było uzasadnione koniecznością przedstawienia tytułowej rezydencji w szerokim kontekście historycznym. W podobny sposób autorka rozszerzyła geograficzny zasięg przedmiotu badań, nie ograniczając się do Ukrainy, lecz sięgając do Polski, Włoch, Francji.

Pułkownik "bywszych" wojsk polskich - Józef Ciołek Poniatowski
Pułkownik "bywszych" wojsk polskich - Józef Ciołek Poniatowski
Pułkownik Józef Poniatowski - właściciel Tahańczy
Pułkownik Józef Poniatowski - właściciel Tahańczy




 

 

 

 

 


 

czwartek, 7 lutego 2019

Pałace i dwory dawnych Prus Wschodnich

Pacółtowo fot. palacpacoltowo.pl Małgorzata Jackiewicz-Garniec, Mirosław Garniec


STUDIO ARTA 2000












 

Dobra utracone czy ocalone

     „Dobra utracone czy ocalone” – zadaje pytanie autorka tekstów publikacji zatytułowanej „Pałace i Dwory dawnych Prus Wschodnich” – Małgorzata Jackiewicz-Garniec, której mąż Mirosław Garniec zajął się graficzną stroną książki, wykonując fotografie, plany, mapy, rzuty, itp. W pięknie wydanym albumie, absolwenci Wydziału Sztuk Pięknych, zaprezentowali kilkaset obiektów cudem ocalonych z pożogi wojennej i powojennej dyktatury proletariatu. Niestety, o innych reprezentacyjnych budowlach, autorka mogła napisać „Pałac nie uległ zniszczeniu w czasie II wojny. Przez jakiś czas stacjonowały w nim wojska Armii Czerwonej. Cenne wyposażenie pałacu w większości rozszabrowano, dużą część zniszczono”. Większość pałaców i dworów pruskich, za przyczyną działań wojennych i zaniedbań po zakończenie wojny popadła w ruinę i została bezpowrotnie utracona.

Na grzbiecie szlachetnego konia...

     Dzięki lekturze „Wprowadzenia" czytelnicy mieli możliwość zapoznania się z nieznanymi zagadnieniami zabytków architektury znajdujących się na terenie południowej części Prus Wschodnich. Na szczególną uwagę zasługuje tekst autorki, dokładnie wyjaśniający, jakie kwestie i dlaczego, poruszono w dalszych częściach publikacji. W pierwszej kolejności znajdujemy tam rzeczowe wyjaśnienie terminu użytego w tytule – Prusy Wschodnie. Dalej, historyk sztuki, zdefiniowała pojęcia kompozycji przestrzennej założeń pałacowo- i dworkowo-parkowych pozwalające czytelnikom wyodrębnić, z całości założenia, pałac, dwór, park, folwark, czworaki. Na kilku stronach podjęła się bardzo skrótowego przedstawienia dziejów budownictwa rezydencjonalnego z uwzględnieniem cezury lat 1945/6, gdy majątki ziemskie rozparcelowano, a odebrane właścicielom siedziby szlacheckie upaństwowiono. Dwudzielną strukturę tomu: album i katalog, uzasadnioną w słowie odautorskim, wzbogacono mapą regionu z zaznaczonymi obiektami architektury pruskiej.
     W rozdziale pt. „Trochę historii” interesująco wybrzmiały wypowiedzi dawnych właścicielek latyfundiów: o historii Prus ingerującej w dzieje rodziny Dönhoff oraz wspomnienia z podróży do stron ojczystych rodu Eulenburgów. Ze zrozumieniem przeczytałam słowa hrabiny Dönhoff: „Kto kiedykolwiek na grzbiecie szlachetnego konia galopował po jesiennych ścierniskach… ten nigdy nie nazwie innej krainy swą ojczyzną jak tylko Prusy Wschodnie”. Tymczasem doktor Kamila Wróblewska, muzealnik i kustosz, jak nikt inny, przybliżyła nam przypadki walki „zabytkowych ochroniarzy” pruskich posiadłości, z realiami powojennej Polski Ludowej.

Trutnowo fot commons.wikimedia.org
Trutnowo fot commons.wikimedia.org
Upałty Małe fot Ostpreussen.net
Upałty Małe fot Ostpreussen.net


sobota, 2 lutego 2019

Wybitni polscy odkrywcy i podróżnicy

Cattleya warszewiczii Maria i Przemysław Pilichowie   


MUZA 2018








Autorzy i Redaktorzy


     Maria i Przemysław Pilichowie realizując swoje pasje stali się przewodnikami i działaczami turystycznymi, pilotami wycieczek oraz piszącymi i wykładającymi na tematy krajoznawczo – turystyczne, historii sztuki i kultury. Ostatnio wydaną publikację poświęcili „Wybitnym polskim odkrywcom i podróżnikom”, przybliżając czytelnikom postaci niemal trzydziestu Polek i Polaków wędrujących po całym świecie. W wyborze bohaterów książki autorom pomagały Redaktorki Wydawnictwa. Biograficzne teksty urozmaicono opisami intrygujących epizodów, które przydarzyły się prezentowanym postaciom, a wydarzenia i ich okoliczności zilustrowano kilkuset fotografiami pochodzącymi z archiwów muzealnych i bibliotecznych oraz ze zbiorów prywatnych.

Znani i zapomniani, kobiety i mężczyźni

     Podróżnikami uhonorowanymi miejscem w zbiorze są osoby dziś znane, jak i zupełnie zapomniane, zarówno mężczyźni, jak i kobiety. Tym ostatnim, w ubiegłych wiekach, nie było łatwo przecierać podróżniczych szlaków – w przenośni i w rzeczywistości. Hrabina Ewa Dzieduszycka obdarzona niezwykłą determinacją w realizacji zamierzeń i łamaniu stereotypów, jako jedna z pierwszych kobiet w Polsce, jeździła rowerem i na nartach oraz napisała książkę o swych podróżach. Teresa Remiszewska-Damsz, samotna żeglarka przez Atlantyk, pokonała niesprzyjające wiatry, groźny ocean, własne słabości, a nawet bezduszną, zawodną technikę – domenę mężczyzn.
Autorzy opowiedzieli o powszechnie znanym w Polsce Arkadym Fiedlerze, poliglocie i drukarzu, eksplorującym cały świat, twórcy wielu porywających książek podróżniczych (i nie tylko). Ostatnio zekranizowano jego wojenną, reporterską opowieść o Dywizjonie 303. Obok szeroko docenianego piszącego podróżnika, w publikacji pp. Pilichów, mój podziw wzbudziła osoba „łowcy orchideiJózefa Warszewicza – botanika i ogrodnika, którego pasją okazały się badania storczyków. Być może nazwana jego imieniem Cattleya warscewiczii pojawiła się w filmie pt. „Colombiana” w postaci „zabójczo pięknych” kwiatów zemsty rysowanych przez bohaterkę (o imieniu Cataleya – sic!).

Bronisław Piłsudski - fot. ninateka.pl
Bronisław Piłsudski - fot. ninateka.pl
Ferdynand Antoni Ossendowski - fot. nac.gov.pl
Ferdynand Antoni Ossendowski - fot. nac.gov.pl








 

 

 

wtorek, 22 stycznia 2019

Dwór polski w starej fotografii

Ludzisko Zofia Lewicka-Depta,

 Joanna Kułakowska-Lis



BOSZ 2014


 

 

 

 

Świat, którego już nie ma

     „Dom mieszkalny niewielki… na ścianach kilkanaście obrazów, w szafie kilkaset dobrych książek. Czegóż więcej potrzeba. Doli i chleba!” – autorki glosów zacytowały poetę – Władysława  Syrokomlę. Zofia Lewicka-Depta i Joanna Kułakowska-Lis, absolwentki filologii polskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, bardzo świadomie, z bogatych archiwów: Narodowego Archiwum Cyfrowego oraz Archiwum Państwowego, wybrały stare fotografie polskich dworów. Na chwilkę przypomniały czytelnikom świat, którego już nie ma, chociaż niektóre budowle przedstawione w albumie cudem jakimś zachowały się. W owych ostańcach mieszczą się dziś muzea, urzędy publiczne, ośrodki konferencyjne a nawet hotele. Część zabytków wyrokami losu znalazła się w rękach prywatnych (często spadkobierców ostatnich właścicieli). W niedługich objaśnieniach do zdjęć historyczki przekazały garść interesujących informacji o dworach. Skupiły się na fundatorach, właścicielach oraz gościach, chętnie witanych w staropolskich siedzibach szlacheckich. Przybyszami bywali znani, wtedy i dziś, wybitni ludzie kultury, nauki, sztuki, polityki. Wśród nich pierwsze miejsce zajmował Marszałek Józef Piłsudski, bawiący w Moszczanicy czy Pikieliszkach (ob. Litwa).
     Autorki albumu dokonując selekcji dworów prezentowanych na zdjęciach pokazały miejsca narodzin wybitnych Polaków – Mereczowszczyznę (ob. Białoruś) Tadeusza Kościuszki, Będomin Józefa Wybickiego, Sycynę Jana Kochanowskiego, oraz domy rodzinne, gdzie wielcy Polacy spędzali dzieciństwo Nienadowa Aleksandra Fredry, Romanów Józefa Ignacego Kraszewskiego, Ludźmierz Włodzimierza i Kazimierza Tetmajerów.

Pikieliszki 1931
Pikieliszki 1931
Moszczanica 1934
Moszczanica 1934

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Mikrokosmos szlacheckiego życia

     Specjalnym sentymentem darzę kilka polskich dworów, których wizerunki znalazły się w publikacji wydawnictwa BOSZ. Czombrów (ob. Białoruś) położony w okolicach jeziora Świteź, stał się pierwowzorem mickiewiczowskiego Soplicowa.  Z Czombrowem Mickiewicz miał powiązania rodzinne. Medyka Pawlikowskich, zwana medyckim Wersalem, mieściła imponujące, bezcenne dzieła sztuki, księgozbiory (w bibliotece w baszcie), kolekcje pieczęci, numizmatów, atlasów. Przyjmując w swych gościnnych wnętrzach pierwszych obywateli Rzeczypospolitej, stała się uznaną ostoją polskości. Zaś klasycystyczny (po przebudowie) dwór w Modlnicy stanowi według mnie kwintesencję fenomenu polskiego dworu szlacheckiego, wysławianego przez artystów pióra i pędzla. Za przyczyną staropolskiej gościnności przeistoczył się w ośrodek życia kulturalnego i artystycznego, czego ślady znaleźć można w galeriach i bibliotekach.

Medyka 1937
Medyka 1937
Czombrów 1931
Czombrów 1931