niedziela, 25 września 2016

Między Dźwiną a Czeremoszem

fot. Karol Kowalski - Teresa Siedlar-Kołyszko - www.muzeum-ak.pl

Teresa Siedlar-Kołyszko


LTW 2015











Od Szarych Szeregów do "Reportaży z ziem I i II Rzeczpospolitej"

     Pozostaję pod wielkim wrażeniem talentu gawędziarskiego pani Teresy Siedlar-Kołyszko, której książkę zatytułowaną „Między Dźwiną a Czeremoszem” przeczytałam ostatnio. Dzięki serwisowi internetowemu obejrzałam także relację filmową ze spotkania z autorką, jakie miało miejsce w Collegium Maius UJ w Krakowie, pod hasłem „Spadkobiercy Unii Horodelskiej - Polacy na Ziemiach Kresowych”. Obydwie formy kontaktu pani Siedlar-Kołyszko z kręgami głodnymi wiedzy o Wschodnich Kresach Rzeczypospolitej, pozwoliły jej wykazać się niebywałą erudycją i umiejętnością przekazywania swej wiedzy innym. Piękne i wartościowe karty swego losu rozpoczęła jako nastolatka walcząc podczas okupacji w Szarych Szeregach - była łączniczką o pseudonimie „Skierka” i „Bystra”. Absolwentka polonistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim parała się dziennikarstwem radiowym i prasowym. Autorka ”Reportaży z ziem I i II Rzeczpospolitej” (wydanych po raz pierwszy w Londynie w 1998 roku) w latach osiemdziesiątych XX wieku rozpoczęła wędrówkę po terenach dzisiejszej Litwy, Białorusi i Ukrainy, docierając do trwających na placówkach Polaków, którym zabrano Polskę przesuwając jej granice na zachód przez „Sowietów, których szatański, brudny paluch pomieszał wszystko”.

Zbiorowe gwałcenie Kresów przez Wielką Trójkę

     Dziennikarka przemierzając krainy dawnej Rzeczypospolitej dostrzegła, niby powielone przestarzałą kalką, scenariusze losów ziem, wyrokami historii skazanych na zbiorowe gwałcenie przez bolszewickich oprawców, którym kibicowali uczestnicy konferencji teherańskiej, jałtańskiej i poczdamskiej. Zagarnięte przez najeźdźców obszary poddane zostały „zemście na wszystkim, co polskie lub Polskę i Polaków przypomina”. Polaków zamieszkujących rejony od Litwy do Ukrainy wymordowano lub wypędzono, kościoły katolickie zabrano, ich księży zgładzono lub zesłano na Sybir Ruscy zajęli, wymordowali kogo chcieli”. Miejsce rodowitych mieszkańców Kresów Wschodnich zajęli kolonizatorzy z głębi Związku Sowieckiego, dewastując co się dało, „bo przecież na tej ziemi jest polska historia, tradycja i kultura, więc przybyszów to zupełnie nie interesuje”, co najwyżej „Między wzgórzem uczonych [cmentarz – MP] a parkiem i pałacem ostatni dyrektor kołchozu zbudował świniarnię” (sic!).
     „Krajobraz po bitwie” - byłby właściwym określeniem stanu faktycznego, jaki zastała Teresa Siedlar-Kołyszko odwiedzając miejscowości położone na wschód od Bugu w początkach lat osiemdziesiątych. Ruiny kościołów zajmowane na magazyny i fabryki, garstki rodaków przyznających się do narodowości polskiej a poza tym wszechobecną biedę, nieporządek i  prowizorkę.

Sambor - Kościół św. Stanisława
Sambor - Kościół św. Stanisława
Łuck - katedra św.św. Piotra i Pawła
Łuck - katedra św.św. Piotra i Pawła













 


Tu zaszła zmiana!

     Nie minęło dziesięć lat, gdy reporterka ponownie odwiedziła znane już sobie miejsca i mogła tylko wznieść okrzyk za Adamem Mickiewiczem i Marią Dąbrowską: „Tu zaszła zmiana!” – skutek pierestrojki. Po wielu staraniach, księżom i wiernym, udało się odzyskać część świątyń, a pozostali przy życiu Polacy pokonując odwieczny strach zaczęli głośno mówić po polsku i „wyśpiewywali odwagę do bycia Polakami”. Nadludzkimi siłami odbudowywano polskie kościoły, aby jak „najszybciej usunąć ten popiół sowiecki przykrywający wszystko”. Tworzono stowarzyszenia i związki Polaków, których głównym zadaniem było zadbać o nauczanie języka polskiego, ponieważ „naród żyje, jeżeli żyje jego język. Mowa jest sercem Polaków; jeśli wydrze się mowę, wydrze się serce i nie ma narodu”. Jednoczący się Polacy umacniali się nawzajem w dziele czuwania „na straży naszych narodowych pamiątek”.

Pińsk - pałac Butrymowiczów
Pińsk - pałac Butrymowiczów
Równe - willa secesyjna
Równe - willa secesyjna












 

Aby język giętki powiedział wszystko

     Teresa Siedlar-Kołyszko pisała reportaże o ziemiach rozpostartych „Między Dźwiną a Czeremoszem” piękną, jasną polszczyzną ze wszelkimi jej barwami. Jej „język giętki” mówił
wszystko, co pomyśli głowa:
A czasem był jak piorun jasny, prędki,
A czasem smutny jako pieśń stepowa
”,
jak pisał syn tej ziemi – Juliusz Słowacki. Polonistka z wykształcenia, a patriotka z wychowania czerpała z bogactwa naszej klasyki, cytując i odnosząc się do tekstów Mickiewicza, Słowackiego, Sienkiewicza, ale sama również tworzyła udatne frazy:
  • „jak do kościoła wejdziesz, wtedy wszystko polskie masz wokół siebie… Dusza odpoczywa
  • a tam już było wszystko jak dawniej, jak za Polski
  • duże dzwony spoczywały zakopane w ziemi, oczekując swego zmartwychwstania
  • A tu by się przydał ktoś od remontu dusz naszych, przez komunizm powykrzywianych
  • jak szatan nie z ogonem, ale z sierpem, młotem i gwiazdą na dodatek pomiesza, to już nikt nie może rozplątać”.

     Teresa Siedlar-Kołyszko odznaczona Krzyżem Kawalerskim Polonia Restituta postawiła sobie, nam, historii, retoryczne pytania: „Cośmy zrobili, co się stało, jakie fatum oderwało, odebrało wszystko, czym byliśmy, co stanowiło nas jako naród. Gdzie szukać, na jakiej mapie ojczyzny Mickiewicza”, Słowackiego, Moniuszki, Kościuszki, Traugutta, Piłsudskiego? Stojąc przed domem Wieszcza, zadumała się słowami jednego z bohaterów książki:
„może kiedyś przyjdzie tu jeszcze Polska”




* zdjęcia www.muzeum-ak.pl  https://commons.wikimedia.org

niedziela, 18 września 2016

Rozmowy z Piłsudskim 1916-1931

  Władysław Baranowski (1885 – 1939)


















Emisariusz Komendanta

     Kilkanaście relacji z rozmów na przestrzeni kilkunastu lat służby dla Najjaśniejszej Rzeczypospolitej uzupełniło moje pojmowanie geniuszu Józefa Piłsudskiego. Autor relacji, Władysław Baranowski, będący muzykiem, dziennikarzem i dyplomatą „W hierarchii władzy zajmował odległą pozycję”, jak napisał Ryszard Świętek we Wstępie do książki (wydanej w 1938 roku). Ów „emisariusz polityczny Komendanta… w jego akcji zagranicznej” przebywał na placówkach w Szwajcarii, Francji, Bułgarii, Turcji, Włoszech, Turcji, Rosji. Wszędzie działał z ramienia Marszałka, reprezentując jego koncepcje i plany, oraz przeprowadzał dyplomatyczne misje mające na celu pozyskanie międzynarodowej opinii publicznej dla sprawy Polski

Potrzebuję żołnierza

     W rozmowach Władysława Baranowskiego z Marszałkiem, przejawił się kult wodza dla wojska i jego roli w odrodzeniu i utrwaleniu państwowości polskiej. „Gdy będę miał wojsko, będę miał wszystko w ręku”, „Potrzebuję żołnierza”, ponieważ „my wierzymy w pokój prawdziwy tylko po zwycięstwie” – nawoływał i przekonywał Naczelnik Państwa. Z drugiej strony, ostrzegał , że „w razie czego może «prać po pysku» i polska władza. I będzie tak, i gorzej, jeśli do tej zasady nie przyzwyczaję Polaków”, chociaż o przewrocie z 1926 roku mówił „bolesna dla mnie nauczka majowa”.

czwartek, 15 września 2016

Soból i panna

 Józef Weyssenhoff

  Józef Weyssenhoff (1860-1932)

















„Tobie zając i sarna

A mnie soból i panna”

     Długo wzbraniałam się przed przeczytaniem najznakomitszej powieści Józefa Weyssenhoffa zatytułowanej „Soból i panna”. Odstręczał mnie od niej podtytuł „Cykl myśliwski” dodany zamiast pierwotnego „Poemat”. Myślistwo jako forma sportu, rozrywki zawsze wzbudzało we mnie niechęć. Dopuszczam jedynie możliwość polowania podyktowaną koniecznością zdobywania pożywienia, podobnie, jak to czyni większość zwierząt, które zabijają, gdy są głodne. Jak bardzo „rozczarował” mnie ten „cykl myśliwski”! Rzeczone łowiectwo okazało się wyłącznie tłem, przyczynkiem, za pomocą którego pisarz kierował uwagę czytelników na zjawiska ważkie, ponadczasowe. Jedność człowieka z naturą, odwieczne prawa przyrody, unikalność pór roku. Pretekstem do ich ukazania autor uczynił polowania z udziałem bohatera gawędy oraz wątek jego niespełnionej namiętności do młodej Litwinki. Autor, piewca matki natury, dotykał w książce fizyczności człowieka, zachwycając się „zwierzęcą grą organizmu”, gdy mózg „usypia pod wpływem silnych robót muskularnych, nie wybiega już pragnieniami poza granice ciała – i człowiek układa się jako posłuszny atom na swoim miejscu w przemądrym krążeniu materii”. I dodawał: „jedynie fizyczne szczęście jest doskonałe”.

 

Litewskie realia

     Wyśpiewany przez dojrzałego literata poemat został mocno osadzony w litewskich realiach. Michał Rajecki, główny bohater książki, to alter ego pisarza, powracający  do autentycznego majątku Jużynty, będącego dla Józefa Weyssenhoffa „kątem ziemi osobliwym”. Pierwowzorem Stanisława Pucewicza, przyjaciela Michała, był Piotr Rosen z dworu Gaczany, goszczący wielokrotnie autora. Notabene – kilkanaście lat temu Rosenowie odzyskali po latach dwór i 150 ha ziemi należące do majątku. Dwór odrestaurowali i otwarli gościnnie jego podwoje dla wszystkich spragnionych atmosfery żyjącego kresowego siedliska.
I wreszcie Warszulka, litewska dziewczyna, która pod innym imieniem stanęła na drodze młodego panicza Józefa. Ale jak sam Weyssenhoff napisał „Istota, którą się kocha w pierwszych latach męskiej dojrzałości, nie jest osobą – jest wcieleniem pragnień”. I tak pozostało…
     Opowieść myśliwska Weyssenhoffa porusza również sprawy publiczne, polityczne, a nade wszystko kwestie stosunków polsko-litewskich. Jest ona ukłonem w stronę natury litewskiego ludu ze wszystkimi jego warstwami społecznymi „Ci Litwini, dotknąwszy lekko nawzajem serc swych, rozedrganych głębokim wzruszeniem, odjęli od nich ręce”. Jednocześnie, światlejsze środowiska, stroniące od nacjonalizmów litewskich, prezentują umysły otwarte na współczesne im wyzwania „Obowiązek tutejszemu księdzu znać oba nasze języki”.

 Henryk Weyssenhoff - Łoś na trzęsawisku
 Henryk Weyssenhoff - Łoś na trzęsawisku
 Henryk Weyssenhoff - Tajemnicza pieśń
 Henryk Weyssenhoff - Tajemnicza pieśń

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

sobota, 27 sierpnia 2016

Kresy Rzeczpospolitej. Wielki mit Polaków

Tablica ze słupa granicznego między RP a ZSRR
















 Biblioteka POLITYKI 2015

Autorzy czy aktorzy?

     „Kresy Rzeczpospolitej. Wielki mit Polaków. Dzieje wschodnich rubieży, okoliczności ich utraty i narodzin narodowej legendy. Od Kazimierza Wielkiego do mordu katyńskiego” pojawiły się na rynku księgarskim w ramach serii Pomocników Historycznych wydawanych przez tygodnik „Polityka”. Redaktorem Naczelnym i Prezesem Zarządu „Polityki” jest Jerzy Baczyński vel Sroka vel TW Bogusław, natomiast redaktorem wydania Leszek Będkowski, który zaprosił do realizacji projektu dostojne grono historyków i ich studentów oraz dziennikarzy. Wydawałoby się, że tak zróżnicowane gremium zagwarantuje obiektywizm sądów, lecz stało się inaczej. Być może o wyborze autorów decydował klucz poprawności politycznej praktykowanej przez wydawcę. Jednym z autorytetów w zakresie historii polskich Kresów Wschodnich, cytowanym w publikacji, jest były francuski nauczyciel języka rosyjskiego – Daniel Beauvois – autor książki „Trójkąt ukraiński. Szlachta, carat i lud na Wołyniu, Podolu i Kijowszczyźnie 1793-1914)”. No, cóż…

Wędrujące granice Rzeczypospolitej

      „Kresy Rzeczpospolitej” w swej trójdzielnej strukturze opowiadają historię „Ziem wschodnich Rzeczpospolitej Obojga Narodów”, „Ziem wschodnich Drugiej Rzeczpospolitej” oraz „Utraty i pamięci” Kresów. Opisywanie dziejów kształtowania się wschodnich granic Rzeczypospolitej rozpoczęto AD 1340, gdy Kazimierz Wielki, na podstawie umowy spadkowej podpisanej w Wyszehradzie z księciem Bolesławem Jerzym II, stał się dziedzicem Rusi Halicko – Włodzimierskiej ze Lwowem! Trzy wieki później Rzeczpospolita Obojga Narodów osiągnęła swój największy zasięg terytorialny – kilka lat po zdobyciu moskiewskiego Kremla (1610 r.), gdy na carskim tronie miał zasiadać królewicz Władysław Waza IV. W ciągu kolejnych trzystu lat Polskę przesunięto na mapie Europy o tysiące kilometrów na zachód. Wędrujące granice Rzeczypospolitej ilustruje mapka przemawiająca do wyobraźni swą prostotą, a ilustrująca translację Polski w kierunku przeciwnym do wschodniego. 

Rzeczpospolita Obojga Narodów, Druga Rzeczpospolita, PRL, III RP
Rzeczpospolita Obojga Narodów, Druga Rzeczpospolita, PRL, III RP

piątek, 19 sierpnia 2016

Arystokracja – Dwudziestolecie Międzywojenne t1.


Sławomir Koper


Bellona 2013, Edipresse 2013








Komercyjne odbrązowienie

     Świat antyczny, międzywojnie i PRL to główne obszary historycznych zainteresowań Sławomira Kopra. Jego współpraca z wydawnictwem Bellona zaowocowała autorską serią książkową zatytułowanym „Dwudziestolecie Międzywojenne”, w którym ukazało się już pięćdziesiąt tomów. Pierwszy z nich poświęcony został arystokracji polskiej.
Pisarstwo Sławomira Kopra nie pretenduje do miana literatury na miarę Henryka Sienkiewicza, tworzonej „ku pokrzepieniu serc”. To raczej pisarstwo mające na celu odbrązowienie mitu wyższych sfer. O ile w przypadku „elit” PRL-owskich zabieg ten byłby w pełni uzasadniony, o tyle podkreślanie wad i słabostek przedstawicieli arystokratycznych elit Drugiej Rzeczypospolitej jest moim zdaniem szukaniem taniej sensacji w celach stricte komercyjnych. Ale… książki Sławomira Kopra czyta się bardzo dobrze – lekko, łatwo i przyjemnie, i z tego powodu sprzedają się całkiem nieźle pomimo kontrowersji nt. „zapożyczeń” pisarza u innych autorów.
Sławomir Koper będąc mistrzem literatury historyczno – obyczajowej karmi czytelnika informacjami o arystokratycznej śmietance Rzeczypospolitej, lecz niekiedy traci poczucie dobrego smaku. Kontrowersyjne zachowania Karola Stanisława Radziwiłła „Panie Kochanku” dostarczały mnóstwa przykładów wybryków księcia. Czy zatem konieczne było wspominanie, w książce pełniącej edukacyjne zadania, o masturbacyjnych ekscesach księcia? No tak, ale skandal jest „trendy i cool”.

Ślub Adama Czartoryskiego z Jadwigą Stadnicką
Ślub Adama Czartoryskiego z Jadwigą Stadnicką
Ślub Benedykta Tyszkiewicza z Eleonorą Radziwiłł
Ślub Benedykta Tyszkiewicza z Eleonorą Radziwiłł













A gdzie jest wstęp, spis treści, rozdziały?

     Odbiór wartościowej, kształcącej pozycji wydawniczej zakłóca brak spisu treści i czytelnego podziału tekstu na rozdziały i podrozdziały. Wynotowałam tytuły rozdziałów, aby łatwiej było odnosić się do ich zawartości: 1. Arystokratyczne Rody, 2. Rezydencje, 3. Obyczaje, 4. Arystokracja i polityka, 5. Plotki, 6. Biografie. W ostatnim z nich znalazło się kilka biogramów znanych postaci działających w międzywojniu. Może gdyby autor napisał wstęp do serii książek (lub tylko do tomu pierwszego) wytłumaczyłby się z wyboru postaci (alfabetycznie zamieszczonych) czy wydarzeń zawartych w kalendarium (jeden rok w jednym tomie).

Po niewłaściwej stronie granicy

     Tom rozpoczynający cykl o Dwudziestoleciu Międzywojennym dowodzi popularyzatorskiej funkcji całej kolekcji książek m.in. dzięki świetnie opisanym archiwalnym fotografiom ze zbiorów NAC (Narodowe Archiwum Cyfrowe). Przedstawiono na nich wizerunki arystokratów w zwykłych życiowych sytuacjach, właściwych dla tej grupy społecznej, takich jak polowania, śluby, pogrzeby, bale, wizyty polityków i dyplomatów, itp. Rodzinne i towarzyskie wydarzenia odbywały się w przepięknych rodowych rezydencjach, stanowiących tło lub centralny obiekt na czarno-białych ilustracjach książki. Sławomir Koper pomieścił w publikacji informacje jedynie o niektórych najznamienitszych rodowych rezydencjach: Nieświeżu, Wilanowie, Łańcucie, Podhorcach, Krasiczynie, Pszczynie, Żywcu, Nieborowie. Niestety, część z tych siedlisk polskości została unicestwiona przez zawirowania europejskiej historii, część po przetoczeniu się wielu wojennych i rewolucyjnych frontów ograbiona, strawiona przez pożary popadła w ruinę. Nieliczne posiadłości udało się uratować i do dziś stanowią świadectwo wielkości ich fundatorów i dziedziców.
Te rezydencje, które znalazły się po niewłaściwej stronie granicy, po roku 1921 lub 1945, służą uzurpatorom zgodnie z poziomem ich potrzeb, np. w zamku w Ołyce Radziwiłłów mieści się szpital psychiatryczny dla przestępców…

Polowanie - Adam Zamoyski i Władysław Zamoyski
Polowanie - Adam Zamoyski i Władysław Zamoyski
Wystawa o Janie III Sobieskim - Wilanów
Wystawa o Janie III Sobieskim - Wilanów













Cała jestem w maku

     Sławomir Koper odtwarza przeszłość z jej różnorodnymi aspektami, wnikając w sfery życia prywatnego czy towarzyskiego arystokratów, jak również dotykając spraw mających znaczenie dla całej Ojczyzny. W pierwszej postaci przytacza np. anegdotę dotyczącą okoliczności powstania wierszyka, rzekomo autorstwa Józefa Piłsudskiego, na przyjęciu na zamku Radziwiłłów:
To nie sztuka zabić kruka
ani sowę trafić w głowę.
Ale sztuka całkiem świeża
trafić z Bezdan do Nieświeża
”.
Historyk przywołuje pamięć o rodzie Hochbergów i nakręconym w oparciu o ich dzieje serialu „Biała wizytówka” z pamiętną sceną i zdaniem „Cała jestem w maku” Grażyny Szapołowskiej do Bogusława Lindy.
Pisząc o arystokratach i polityce Sławomir Koper poważnieje przytaczając ponadczasowe ostrzeżenie dla Rzeczypospolitej wypowiedziane przez Janusza Franciszka Radziwiłła „Uważam, że jest wielkim i poważnym zadaniem naszej polityki, by Polska w żadnej chwili nie była uzależniona od szalonej mocy i szalonego niebezpieczeństwa kapitalizmu międzynarodowego”.

Wizyta Ignacego Mościckiego w Łańcucie Potockich
Wizyta Ignacego Mościckiego w Łańcucie Potockich
Wizyta Józefa Piłsudskiego w Nieświeżu Radziwiłłów
Wizyta Józefa Piłsudskiego w Nieświeżu Radziwiłłów













Patrioci i zdrajcy

     W pierwszym tomie cyklu Dwudziestolecie międzywojenne czytelnik znajduje też dygresje historyczno – prawne, np. o wyrokach kary śmierci „in effigie” wykonywanych na wizerunkach nieobecnych przestępców, jak było w przypadku Franciszka Ksawerego Branickiegotargowiczanina. Pospolitemu zdrajcy towarzyszą na kartach książki patrioci, nawet tacy noszący nazwisko Habsburg i legitymujący się austriackim pochodzeniem. Arcyksiążę Austriacki Karol Olbracht z Żywca, czując się Polakiem, w roku 1918 ochotniczo wstąpił do Wojska Polskiego i walczył z bolszewikami; w roku 1939 znów zgłosił się do Wojska Polskiego, odmówił podpisania listy reichsdeutsch, za co hitlerowcy go aresztowali i torturowali.

Elita a nie "elyty"

     Arystokracja w Drugiej Rzeczypospolitej miała do wypełnienia niezwykle doniosłą misję reprezentowania odrodzonej Polski na arenie międzynarodowej oraz udziału we władzach młodego państwa polskiego. Sławomir Koper przedstawił czytelnikom wybranych przez siebie arystokratów aktywnych w świecie polityki i dyplomacji, ograniczając się do nazwisk Radziwiłów, Zamoyskich, Sapiehów, Tarnowskich, Dzieduszyckich, Tyszkiewiczów, Lubomirskich, Raczyńskich. Tylko przedstawiciele magnaterii dysponowali warunkami spełniającymi wysokie standardy pracy w służbie dyplomatycznej, m.in. biegła znajomość  kilku języków obcych, nienaganne maniery, rozległe znajomości i umiejętność poruszania się w wielkim świecie. Wszak polska arystokracja stanowiła Elitę Narodu, a nie jego „elyty”.




* zdjęcia www.nac.gov.pl

poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Kresowi Sarmaci


Joanna Puchalska


Fronda 2015








Z rodu litewskiego szlachcic polski


     "Kresowi Sarmaci" mogliby zainteresować się "Paniami kresowych siedzib", chociaż książki te wyszły spod różnych piór. Od strony formalnej publikacje są podobne – przedstawiają koleje losu postaci żyjących na rubieżach Rzeczypospolitej w niedawnych wiekach. Ale dalej porównanie nie jest już tak oczywiste, gdyż dochodzi do głosu kwestia płci bohaterów – kresowych Pań i Panów. Jestem zdania, że płeć człowieka determinuje jego rolę społeczną i postrzeganie świata. Od biologii nie da się uciec. Kresowi Sarmaci zajmowali bezsprzecznie odmienną pozycję w społeczeństwie niż ich odpowiedniczki, pomimo równego statusu majątkowego czy wywodzenia się z tej samej sfery. Autorka opowieści zaprosiła na karty swej książki grono szlachetnie urodzonych mężów o zróżnicowanej proweniencji, losach i zasługach dla ciężko doświadczanej przez wieki Ojczyzny. Tytułowi Sarmaci, przedstawiciele polskiej (litewskiej) szlachty obdarzeni hojnie przez literatkę w wady i zalety właściwe dla tej grupy społecznej, mówili o sobie „de gente Lithuana nobilis Polonus” (z rodu litewskiego szlachcic polski). Inna sprawa, że owe przymioty z czasem ulegały przewartościowaniu. W epoce słusznie minionej Sarmatów utożsamiano głównie z warchołami, pieniaczami, ksenofobami. „Zapominano” jednakże o sarmackim umiłowaniu Ojczyzny, złotej wolności, demokracji i równości oraz przywiązaniu do narodowych tradycji i wiary chrześcijańskiej. Rzeczpospolita szlachecka rozpostarta między Zachodem a Wschodem, Europą a Azją, stanowiła „scutum, murus i antemurale” (tarczę, mur i przedmurze) chrześcijaństwa, jak wg Jana Długosza twierdził legat papieski Hieronim Lando.

Edward Woyniłłowicz
Edward Woyniłłowicz
Jan Bułhak
Jan Bułhak












Konanie świata szlacheckich siedzib


     Katalog Sarmatów Joanny Puchalskiej obejmuje niepospolite postaci, które poruszyły emocje autorki, postaci reprezentujące niejednorodną wewnętrznie społeczność Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Bohaterami publikacji są obywatele ziemscy, księża, artyści, zesłańcy, powstańcy, awanturnicy, których nazwiska winny być znane rzeszom czytelników, np. Syrokomla, Bułhak, Woyniłłowicz, Meysztowicz. Jeśli zaś są obce niektórym czytelnikom, to lektura „Kresowych Sarmatów” jest świetną okazją do poznania ich skomplikowanych i niezwykle ciekawych losów, nakreślonych ręką kontynuatorki kresowych tradycji. 
Siedemnastego września 1939 roku zaczęło się konanie świata szlacheckich siedzib”, których dziedziców uchroniła przed zapomnieniem Joanna Puchalska. Opowieści o polskich szlachcicach z rodu litewskiego oparła na licznych źródłach pisanych, których logiczną bibliografię uzupełniła o dokumenty rękopiśmienne i literaturę wspomnieniową. Celem przybliżenia czytelnikom obrazu życia kresowych Sarmatów w książce zamieszczono kilkadziesiąt czarno-białych ilustracji pochodzących ze zbiorów publicznych i prywatnych.

czwartek, 4 sierpnia 2016

Cichociemni 1941 – 1945: sylwetki spadochroniarzy

Jędrzej Tucholski (1932 - 2012)


PAX 1984








Inżynier czy historyk?

     Jędrzej Tucholski w połowie życia zainteresował się historią II wojny światowej, a szczególnie problematyką Cichociemnych oraz tzw. zbrodni katyńskiej. Ponad dziesięć lat gromadził i analizował dostępne wówczas materiały źródłowe, prowadził rozmowy z żyjącymi spadochroniarzami spod znaku atakującego orła lub ich krewnymi czy tylko świadkami wydarzeń. Wszystkie te materiały posłużyły Jędrzejowi Tucholskiemu – inżynierowi z wykształcenia, a historykowi z zamiłowania – do napisania monografii żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie zwanych Cichociemnymi, będącej pierwszą tego rodzaju publikacją w Polsce. Książka zatytułowana „Cichociemni” ma liczne znamiona publikacji naukowej: bibliografię selektywną, wykaz skrótów, indeks osobowy z pseudonimami, indeks kryptonimów akcji i placówek oraz spis rycin. Kilkaset czarno-białych ilustracji, niestety bardzo złej jakości, nie oddaje należycie złożonych dziejów „elity polskiej dywersji”.

Z ziemi obcej do Kraju

     Całość tematyki żołnierzy Cichociemnych autor podzielił na cztery części. W części pierwszej „Z ziemi obcej” opisał rodzenie się koncepcji lotniczej łączności z Krajem, trudną realizację zamierzeń, gromadzenie sprzętu, rekrutację ochotników i ich szkolenie, aż po pierwsze próbne operacje przerzutowe i przerzutowe sezony operacyjne o nazwach: Intonacja, Riposta, Odwet. W części drugiej „Egzamin” historyk opowiedział realia życia po skoku do Kraju – służbę Cichociemnych w szeregach Armii Krajowej, a także ich udział w Powstaniu Warszawskim. „Żołnierskie życiorysy”, jako trzecia część książki, zawierają ewidencję bojową w postaci indywidualnych biogramów wszystkich trzystu szesnastu Cichociemnych (ze zdjęciami). Ostatnie sto stron publikacji stanowią Aneksy ze schematami, wykresami, wykazami, instrukcjami, depeszami, rozkazami itp.

Grupa instruktorów cichociemnych
Grupa instruktorów cichociemnych
Załoga Liberatora z 1586 Eskadry do Zadań Specjalnych po powrocie z lotu ze zrzutami dla walczącej Warszawy, Brindisi, sierpień 1944
Załoga Liberatora z 1586 Eskadry do Zadań Specjalnych
po powrocie z lotu, Brindisi, sierpień 1944











czwartek, 28 lipca 2016

Jam dwór polski


Maciej Rydel


Fundacja Rozwoju Uniwersytetu Gdańskiego 1993







Jam dwór polski, co walczy mężnie i strzeże wiernie

cytatem tym zakończyłam uwagi na temat książki – albumu Macieja Rydla pt. „Dwór – polska tożsamość” i tą samą sentencją rozpoczynam refleksje po przeczytaniu i obejrzeniu książki zatytułowanej „Jam dwór polski”. Wydania te dzieli dwadzieścia lat, które w historii Polski zapisały się czasem przełomu, tzw. upadku komunizmu (na cztery łapy, w 1989 roku), powrotu Polski do cywilizacji europejskiej i otwarcia Polski na świat. W kontekście pielęgnowania polskiej tożsamości narodowej był to przede wszystkim czas odkłamywania prawdy historycznej o naszych dziejach najnowszych.
„Jam dwór polski” wydano nakładem Fundacji Rozwoju Uniwersytetu Gdańskiego kilka lat po obaleniu komunizmu. Jak obrazoburczo brzmiało wtedy zdanie Macieja Rydla o trudnym okresie dziejów polskich dworów „Kolejny etap, to II wojna światowa i «w y z w a l a n i e» Polski przez władzę radziecką” czy inne „Największe zniszczenia dworów przyniosły skutki tzw. reformy rolnej ogłoszonej w 1944 roku. Władze komunistyczne brutalnie zagarnęły własność prywatną (praktycznie wszystkie majątki ziemskie)”. „Już” pół wieku później można było tak napisać! Nawet o Kresach Wschodnich - We wspomnianej publikacji autor wspomina jakby mimochodem dworki kresowe (jest ich kilka procent w całej pracy). A już w albumie „Dwór – polska tożsamość” z 2012 roku dworom na dawnych kresach Rzeczypospolitej poświęcono osobny rozdział.

Maciej Rydel - Ożarów
Maciej Rydel - Ożarów
Maciej Rydel - Bronowice Rydlówka
Maciej Rydel - Bronowice Rydlówka
Maciej Rydel - Goszyce
Maciej Rydel - Goszyce


Typowo polski dworek szlachecki


     W naturalny sposób wybrana chronologiczna struktura książki nie przeszkodziła „naukowemu podziałowi poprowadzonemu według stylów w sztuce”. Maciej Rydel zaprowadził czytelnika do fortalicjów – rycerskich dworów obronnych wznoszonych do połowy XVII wieku, jak np. Bąkowa Góra, Dębno, Wieruszyce, Oporów, Szymbark, Jeżów. Natomiast od połowy XVII wieku domeną czasów szlacheckich były barokowe dwory alkierzowe, których zasady budowania podał Łukasz Opaliński w wydanej AD 1659 książeczce pt. „Krótka nauka budownicza dworów, pałaców, zamków podług nieba i zwyczaju polskiego”. Pisze on „Dwór nazywam o jednym piętrze budynek albo z drzewa albo z muru” i dalej „Dobre budowanie ma mieć trzy okoliczności: naprzód moc i gruntowną trwałość, potem wczas i wygodę, na koniec kształt i piękny pozór”. Sarmackie siedziby budowane do końca XVIII wieku posiadały narożne wieże obronne zmodyfikowane do postaci tzw. alkierzy, jak np. Świdnik, Koszuty, Studzieniec, Skotniki. Epoka stanisławowska i klasycyzm polski doprowadziły do ukształtowania fenomenu „typowo polskiego dworku szlacheckiego”, a wiek XIX przyniósł apogeum realizacji klasycystycznych dworków z najbardziej charakterystycznym elementem: portykiem kolumnowym w małym lub wielkim porządku, jak choćby w Dołędze, Konstantynowie, Nienadowej, Hawłowicach. Ostatnie omawiane w książce okresy architektoniczne w budownictwie dworów i dworków to eklektyzm i styl dworkowy, zakończone wybuchem II wojny światowej. Najbardziej znamiennym przykładem budowli tego okresu jest Milusin w Sulejówku czy dworek w Nieprześni koło Bochni z 1935 roku.

Dębno - dwór obronny
Dębno - dwór obronny
Koszuty - dwór alkierzowy
Koszuty - dwór alkierzowy












czwartek, 21 lipca 2016

Wielkie biografie - Piłsudski

Katarzyna Fiołka


Buchmann 2010

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Niewielka książeczka

     Wydawnictwo o obcojęzycznej nazwie Buchmann, w serii Wielkie biografie, opublikowało pozycję zatytułowaną „Piłsudski”. Autorką opowieści o legendarnym Marszałku jest Katarzyna Fiołka mająca na koncie jeszcze biografie Adolfa Hitlera i Arkadego Fiedlera - i to wszystko na temat autorki projektu.
Niewielka książeczka o wielkiej biografii wcale mnie nie zachwyciła. W pierwszym kontakcie z lekturą rozczarował mnie chropowaty język, momentami rażący nieskładnymi, nielogicznymi, niegramatycznymi zdaniami z ubogą interpunkcją. Mimo wszystko, w zdaniach tych próbowałam doszukać się sensu – często z powodzeniem. 
W nowym projekcie generalny inspektor podlegał ministrowi praw wojskowych. Podlegał mu Sztab Generalny”.
„Konfiskata wypowiedzi Piłsudskiego bardzo wstrząsnęła opinią publiczną”.
Rozpoczęła się swoista kampania przeciwko ustawie, mimo to prace nad nią ustały w wyniku niezdecydowanej postawy niektórych partii politycznych”.

 

niedziela, 17 lipca 2016

Mlekiem, miodem i krwią

Marcin Więckowski


Wydawnictwo MILES 2016














Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości  sklepu www.stylowydwor.pl/
 

Czy aby nie za młody?


     11 lipca 2016 roku czyniąc zadość pamięci o Rzezi Wołyńskiej zasiadłam do książki autorstwa Marcina Więckowskiego z mieszanymi uczuciami, bo autor taki młody (rocznik 1995), co on tam może wiedzieć o tamtych czasach i ziemiach. A przecież kilkanaście lat temu jeszcze nie umiał pisać, a teraz książka i to na taki poważny temat? Z drugiej strony, autor nadał książce fenomenalnie prosty i adekwatny do treści tytuł, grafik rewelacyjnie skomponował okładkę oraz wzbogacono tekst o fotografie z rodzinnego archiwum i inne ilustracje. Więc może jednak warto?
     Buńczuczny wstęp Marcina Więckowskiego zawiera obietnice trudne do zrealizowania: „Nie spocznę, dopóki każdy polski dwudziestolatek nie otrzyma choćby podstawowych informacji o Kresach, a każde polskie miasto nie będzie miało ulicy Ofiar ludobójstwa wołyńsko-galicyjskiego”. Autorowi przyświecały szczytne idee potrzeby „przypomnienia współczesnym Polakom, a szczególnie młodzieży, o tradycjach polskich Kresów Wschodnich”. Miał do tego pełne prawo posiadając kresowe korzenie. Mimo młodego wieku zdążył zrealizować film dokumentalny zatytułowany „Z siekierą na brata” oraz poprowadzić Konferencję o ludobójstwach ormiańskim i wołyńskim. Więc może jednak warto?

Ile w tym prawdy?


     Bohaterem powieści historycznej Marcin Więckowski uczynił Ziemię Sokalską, będącą w zamyśle autora reprezentantem całych Kresów Wschodnich. Aby choć po części zrozumieć, czym przez wieki i ostatnie dziesięciolecia była Sokalszczyzna, trzeba przeczytać książkę „Mlekiem, miodem i krwią”, rozpoczynając od Prologu opowiadającego „Dawne dzieje Ziemi Sokalskiej”, a kończąc na Epilogu zawierającym „Artykuł ze strony internetowej Rejonu Sokalskiego” o obchodach rocznicy utworzenia UPA! Powieść Marcina Więckowskiego opiera się na prawdziwych wydarzeniach i losach prawdziwych ludzi, ale w swej warstwie literackiej jest wytworem wyobraźni pisarskiej autora „Oddzielenie tego, co w sferze fabuły należy do historii, od tego, co jest fikcją literacką, to już zadanie czytelnika”. Więc chyba jednak warto!

Sokal - Kasa oszczędności
Sokal - Kasa oszczędności
Sokal - Dworzec kolejowy
Sokal - Dworzec kolejowy