Pokazywanie postów oznaczonych etykietą II Rzeczpospolita. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą II Rzeczpospolita. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 19 czerwca 2017

Józef Piłsudski 1867-1935

Józef Piłsudski 1914Andrzej Garlicki 


Czytelnik 1988















SB, PRL, PZPR

     „Historyk… musi umieć znaleźć klucz… do przeszłości” napisał Andrzej Garlicki w przedmowie do czwartego wydania krytycznej biografii Józefa Piłsudskiego.
Dlaczego krytycznej?
Określający siebie jako zagorzały stalinista przyjął pseudonim TW „Pedagog” deklarując chęć współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa. Będąc pracownikiem uniwersytetu Warszawskiego (nomen omen im. Józefa Piłsudskiego) wchodził w skład Komisji Ideologicznej Komitetu Uczelnianego PZPR.
Dlaczego krytycznej?
Andrzej Garlicki urodził się trzy tygodnie po śmierci Józefa Piłsudskiego, a już trzydzieści lat później przystąpił do opracowywania biografii tego Męża Stanu. Monumentalne dzieło powstawało ćwierć wieku (gotowe było w 1972 roku) zanim zeszło z maszyn drukarskich AD 1988, gdy upadek komunizmu był tuż, tuż. Ale „Każda epoka ma swe własne cele” i należy starać się zrozumieć bezwzględną potrzebę zdyskredytowania Marszałka u przedstawicieli i sympatyków PRL-owskiej władzy. 

Marksem żołnierza zabić nie można

     Szkoda, że publikacji tej, pretendującej do miana naukowej, nie zaopatrzono w bibliografię. Byłaby sama w sobie ciekawą lekturą. Andrzej Garlicki posłużył się olbrzymią ilością materiału źródłowego umieszczając w tekście książki obszerne niejednokrotnie fragmenty dokumentów, np. autor okrasił studium życia Polskiego Bohatera Narodowego zdaniem tow. Lenina: „odbudowa Polski przed upadkiem kapitalizmu jest w najwyższym stopniu nieprawdopodobna”. Równie szerokie cytowania stosował w przypisach, dołączając informacje o miejscu przechowywania cytowanych pism, np. Centralne Archiwum przy Komitecie Centralnym PZPR. Na marginesie – to trochę nietypowa lokalizacja listów syberyjskiego zesłańca!
     Z bardzo rozbudowanych przytoczeń dokumentów źródłowych autor wysnuwał częstokroć wnioski o wątpliwej wartości merytorycznej, ale jednoznacznie osądzające i negatywnie oceniające postać, np. „duży procent odchyleń nieco nienormalnych pod względem duchowym” wśród rodzeństwa Józefa. „Jak ubogie były jego zainteresowania intelektualne. Czytał mało…” na zesłaniu w Tunce.
Określilibyśmy ów stan psychiczny jako silnie rozwiniętą frustrację. Owa żądza sławy, szalona ambicja – nie stały w żadnym stosunku do rysujących się możliwości” komentuje stan ducha Piłsudskiego autor.
Mówcą Piłsudski nie był. Nie miał za grosz daru porywania słuchaczy”, itp., itd.
Logicznie myślący czytelnik potrafi jednak nie ulegać stronniczej demagogii autora i wyprowadzić własne konkluzje z tekstu oraz właściwie odczytać np. obrazoburcze (w rozumieniu komunistów) stwierdzenie Józefa Piłsudskiego, który przekonując do konieczności wojskowego przygotowania społeczeństwa, konstatuje, „Marksem żołnierza zabić nie można”.

Od demokracji do dyktatury

     Kreśląc niezwykle szczegółowy życiorys Naczelnika Państwa wnikliwy historyk wprowadził odbiorców w gorącą atmosferę czasów wybijania się Polski na niepodległość. Dogłębnie rozważając motywy, poczynania i ich skutki przedstawił je w szerokim kontekście społeczno – politycznym. Aby zrozumieć w jakim miejscu historii Polski działał Józef Piłsudski autor drobiazgowo relacjonował wydarzenia, np. dokonujące się rozłamy w partiach, posiedzenia Sejmu i Rządu, przesilenia gabinetowe, kryzysy gospodarcze. Charakteryzując funkcjonowanie elit władzy i obozu sanacyjnego przedstawił wnikliwą analizę procesu podejmowania decyzji politycznych, stosunku Józefa Piłsudskiego do systemu demokratycznego oraz podsumowanie nietypowego systemu dyktatorskiego wywodzącego swój rodowód od tradycji legionowej. 

Z Bezdan na Wawel

     Publicysta zwracał uwagę na etapowość dzieła odbudowy Rzeczypospolitej przez Towarzysza Wiktora, Komendanta, Brygadiera, Naczelnika Państwa, Wodza Naczelnego, jak potomni określali Józefa Piłsudskiego. „Długą drogę odbył Piłsudski z Zułowa przez syberyjskie zesłanie, ruch socjalistyczny, Legiony, Magdeburg, Belweder, Sulejówek i znowu Belweder – do królewskich grobów na Wawelu”. Na szlaku Marszałka znalazły się istotne dla Niego i dla Polski przystanki w marszu ku niepodległości. Andrzej Garlicki nie pominął żadnego z nich, bez względu na to, czy kończyły się sukcesem czy porażką oraz czy współbrzmiały z zamierzonym, tendencyjnym  wydźwiękiem PRL-owskiej publikacji. Opisał więc akcję ekspropriacyjną w Bezdanach, wymarsz Pierwszej Kompanii Kadrowej z Oleandrów, wojnę polsko-bolszewicką, aresztowania i procesy brzeskie, osadzenia w Berezie Kartuskiej, odosobnienie w Sulejówku, przewrót majowy, rządy pułkowników i sanacji. Po macoszemu potraktowane zostały walki Legionów Polskich, gdzie rodziło się braterstwo broni żołnierzy pochodzących z trzech zaborów, gdzie wykluwała się wiara w wolną Polskę, gdzie poczynała się rodzić legenda Józefa Piłsudskiego. 

On myślał mową olbrzymów

     „Bezgraniczne zaufanie do Piłsudskiego, kult wodza – stanowiły… istotny czynnik kompensacyjny… Dokonywała się w osobie Komendanta personifikacja idei walki o niepodległość”. Wyraziciel powyższej opinii, już zimą 1914 roku, mówił: „stwierdzam, że tym pierwszym, tym jedynym, który miał zdolność decyzji, zdolność ryzyka… byłeś Ty, Panie Brygadierze. Porwałeś za sobą społeczeństwo. Poszło za Twoim przewodem”. Świadomość owego przewodnictwa towarzyszyła Marszałkowi zawsze: „Postawiono mnie tak wysoko, jak nigdy nikogo nie stawiano, postawiono mnie tak, bym cień na wszystkich rzucał, stojąc w świetle”. Światły, przenikliwy umysł Józefa Piłsudskiego rozumiał mechanizmy społeczne i wiedział, że „silna władza nie musi swej siły demonstrować; musi jej używać wtedy, gdy jest to potrzebne”, tym bardziej, że „sprawuje się władzę nie na czas określonej kadencji. Że zdobyło się ją na czas nieograniczony”. Naczelnik Państwa „Miał władzę tak nieograniczoną, że mógł nie przywiązywać wagi do jej atrybutów” oraz posiadał grono oddanych zwolenników, dla których „Jedyną formą akceptacji, na jaką mogli liczyć… był brak dezaprobaty”. Jednak piłsudczycy zdawali sobie sprawę z tego, że „On myślał mową olbrzymów, oni zaś szwargotali między sobą gwarą Pigmejów”.

 

Prywatność


Józef Piłsudski z córkami w Gdyni 1931
Józef Piłsudski z córkami w Gdyni 1931
Józef Piłsudski z córkami w Sulejówku 1926
Józef Piłsudski z córkami w Sulejówku 1926













     Pisarz poruszał prywatne aspekty biografii Naczelnika Państwa, o ile miały one wpływ na funkcjonowanie polityka. Wyróżniają się rozważania na temat stanu zdrowia Marszałka, nadszarpniętego wędrówką etapami na zesłanie i kilkuletnim przymusowym pobytem na Syberii. Z dużym wyczuciem, minimalizując ilość szczegółów, autor opowiedział o życiu uczuciowym Piłsudskiego, jego związkach z kobietami oraz życiu rodzinnym, którego kwintesencję stanowiły krótkie lata pobytu w samotni Sulejówka. 

Od Ziuka do Naczelnika Państwa

     Andrzej Garlicki zdawał sobie sprawę, że Józef Piłsudski obdarzony został przez naturę w „dar oddziaływania na otoczenie, na ludzi. Umiejętność narzucania im własnego zdania, pozyskiwania ich”. Dzięki temu „Wierzył, że może modelować bieg historii, że od jego woli zależne są losy Polski”. Współcześni mu potrafili właściwie ocenić wielkość Marszałka, który „szerokością swych koncepcji…, swą osobą i legendą przysłonił i przytłoczył cały okres dziejów Polski”. Nie bez znaczenia była tu wola walki Józefa Piłsudskiego, która przejawiła się już przed akcją bezdańską. W emocjonalnym liście oznajmiał on: „Chcę zwyciężyć… Nie rozpacz, nie poświęcenie mną kieruje, a chęć zwyciężenia i przygotowania zwycięstwa”. Jak pisał, tak czynił. Jego najbliżsi współpracownicy „nadal nazywali Ziukiem, ale który coraz bardziej stawał się Komendantem”.

Symbol odrodzenia Polski

     Zakończenie książki zawiera wielce budujące stwierdzenia autora na temat historycznego formatu Marszałka: „Był wielką indywidualnością i wycisnął… swe piętno na kilku dziesięcioleciach dziejów Polski. Był człowiekiem już za życia owianym legendą. Był symbolem odrodzenia Polski”. Ale w następnym akapicie Andrzej Garlicki programowo dezawuuje postać Józefa Piłsudskiego. Na ostatniej stronie publikacji przypomina (wypomina?), że „Wielokrotnie bywał zwyciężany, wielokrotnie życie przekreślało jego plany”, i dalej „Każdy polityk ponosi porażki… Piłsudski potrafił jednak… przekuwać swe porażki w sukcesy”. 

Gniazdo na skałach orła

     Lektura tomu zatytułowanego „Józef Piłsudski 1867-1935” autorstwa Andrzeja Garlickiego nie należy do łatwych, lecz posiada niekwestionowane zalety, które winny skłonić czytelnika do wytrwałości w jej zgłębianiu. Pomimo swej stronniczości jest to kompletna biografia Marszałka, chociaż pełna uproszczeń i jednostronnie prezentowanych kwestii. Autor nagannie odnosił się do faktu, iż Piłsudski „oceniał działaczy i partie właściwie wyłącznie przez pryzmat ich postawy wobec kwestii niepodległości Polski”. Biograf negatywnie ustosunkował się do organizacji przewrotu majowego – brakuje tylko pointy: my byśmy zrobili to lepiej!
     Józef Piłsudski, w ostatniej woli, jako motto do wyrycia na nagrobku, wybrał fragment poematu „Bieniowski” swego ulubionego poety – Juliusza Słowackiego. Niech żaden szatan nie mąci jego snu…

„Kto mogąc wybrać, wybrał zamiast domu
Gniazdo na skałach orła, niechaj umie
Spać, gdy źrenice czerwone od gromu
I słychać jęk szatanów w sosen szumie.
Tak żyłem.”



* zdjęcia www.nac.gov.pl


piątek, 9 czerwca 2017

Pod kopułą lwowskiego Ossolineum

Zakład Narodowy im. Ossolińskich we Lwowie

Stanisław Wasylewski 



Ossolineum 1958







Od wolontariusza, przez stypendystę,  do asystenta

     200 lat temu Józef Maksymilian Jan Ossoliński herbu Topór ufundował tzw. Zakład Narodowy będący w założeniu ośrodkiem kultury i nauki polskiej (z naciskiem na polską literaturę). Zadaniem instytucji biblioteczno-muzealnej było podtrzymywanie tożsamości narodowej Polaków w Rzeczypospolitej zniewolonej przez zaborców. Przez mury szacownego Ossolineum przewinęła się cała plejada światłych polskich umysłów: uczonych, literatów, wydawców, bibliotekarzy, itp. Niektórzy z nich stali się bohaterami wspomnień Stanisława Wasylewskiego, zatytułowanych „Pod kopułą lwowskiego Ossolineum”. 
Stanisław Wasylewski przebył w Ossolineum drogę od wolontariusza, przez stypendystę,  do asystenta. Dane mu było poznać tajniki instytucji od podszewki, co skwapliwie przekazał czytelnikom swych pamiętników. Organizacja pracy biblioteki, ścieżki kariery zawodowej, sekrety katalogów, sygnatur, fiszek i zamówień przybliżone w rzeczonej publikacji zyskały na atrakcyjności w oczach miłośników książek. Wydarzenia opisane w „Pamiętniku stypendysty i asystenta Zakładu Narodowego im. Ossolińskich w latach 1905-1910” nie ograniczone zostały jednak do wymienionego pięciolecia. 

Przytułek św. Ossolina

     „Przytułek św. Ossolina”, jak żartobliwie nazywano Lwowską wszechnicę, wychował i wypuścił w świat wielu wybitnych Polaków, aby nieśli kaganek oświaty i sztandar polskości. O tych najbardziej zasłużonych dla Polski, Lwowa, Ossolineum toczy wspomnienia autor, który wyfrunął z tego gniazda polskości do Wielkopolski.  Wśród znakomitych ossolińczyków jego pamięć i pióro utrwaliły postaci Karola Szajnochy, Antoniego Małeckiego, Wojciecha Kętrzyńskiego, Bronisława Gubrynowicza, Juliusza Kleinera, Władysława Bełzę, Ludwika Bernackiego, Mieczysława Tretera, Czarnika, Hirschberga. W kilku rozdziałach pojawiły się osobistości szczególnie wyróżniające się w działalności na rzecz polskiego Lwowa,  np. Tadeusz Rutkowski – pomysłodawca Lwowskiej Galerii Sztuki, w której zgromadzono prywatne kolekcje polskich miłośników sztuki. Do dzisiaj galeria ta jest największym repozytorium malarstwa polskiego poza granicami kraju. 


Sala rękopisów lwowskiego Ossolineum
Sala rękopisów lwowskiego Ossolineum
Galeria obrazów - Muzeum Lubomirskich - Ossolineum we Lwowie
Galeria obrazów - Muzeum Lubomirskich - Ossolineum we Lwowie



















środa, 31 maja 2017

Józef Piłsudski. Życie i czyny

Stefan Pomarański


Związek Peowiaków 1934














„Musicie zawsze pamiętać, że m o g ę, bo m u s z ę,
a gdyby Wam tego m u s z ę kiedykolwiek zabrakło to przypomnijcie moje k a ż ę”

Życie i czyny

     Jedenaste wydanie biografii Józefa Piłsudskiego ukazało się nakładem Okręgu Stołecznego Związku Peowiaków w 1934 roku, a więc jeszcze za życia jej bohatera. Autorem opisania „Życia i czynów” wskrzesiciela Rzeczypospolitej był Stefan Pomarański, od najmłodszych lat opowiadający się po stronie wyzwolenia Polski z ponad stuletniej niewoli. Uczestniczył on we wszystkich walkach Pierwszej Kompanii Kadrowej Legionów Polskich, a w Wojsku Polskim dosłużył się stopnia majora. W życiu cywilnym zdobył tytuł doktora nauk historycznych. Walczył również podczas drugiej wojny światowej. Zginął w obozie koncentracyjnym w Flossenburgu (jego bracia zginęli w obozie w Oświęcimiu).

Bibliofilski rarytas

   Stefan Pomaraski, młodszy o całe pokolenie od Józefa Piłsudskiego, potrafił rzeczowo i z dystansem spojrzeć na swojego przewodnika duchowego i opowiedzieć o jego drodze do wyrwania Polski spod jarzma zaborców. Będąc zwolennikiem Naczelnika Państwa, już w 1919 roku „Książeczkę tę napisaną w pierwotnej swej postaci” poświęcił właśnie jemu. Autor kilkakrotnie uzupełniał gotowy tekst aż do daty obecnego wydania (1934), nie wiedząc, że około rok później Marszałka nie będzie już wśród żywych. Została po nim tylko legenda oraz opasłe tomy i niewielkie książeczki, takie jak omawiana lektura z okresu międzywojnia. Weszłam w posiadanie tego bibliofilskiego rarytasu, który przetrwał czasy wojennej pożogi, za sprawą pewnego krakowskiego antykwariatu (http://krakow-antykwariat.pl/).

czwartek, 20 kwietnia 2017

Echa Polesia

Franciszek Wysłouch 1918

Franciszek Wysłouch


 LTW 2012













Z Polesia na Wyspy

     Franciszek Wysłouch urodzony w Pirkowiczach na Polesiu rozłożył na czynniki pierwsze fenomen owej krainy geograficznej obecnie znajdującej się w granicach Białorusi, Ukrainy, Polski i Rosji. Potomek rodu Wysłouchów herbu Odyniec dorastał w patriotycznej atmosferze kresowego dworu. Życiorys Franciszka Wysłoucha obfituje w wydarzenia charakterystyczne dla miłujących Ojczyznę spadkobierców Jagiełły, Batorego, Sobieskiego. Zesłanie na Syberię, walka w Legionach Polskich, udział w wojnie polsko-bolszewickiej, obrona Rzeczypospolitej podczas Kampanii Wrześniowej, internowanie i sowiecka niewola, ucieczka do formującego się we Francji wojska polskiego, pokonał  szlak bojowy z Armią gen. Andersa (m.in. uczestnik bitwy pod Monte Cassino). Po wojnie, jak większość polskich bojowników niegodzących się z komunistyczną rzeczywistością Polski Ludowej, zdecydował się na emigrację w Wielkiej Brytanii. Przebywając na obczyźnie pozostał jednak wiernym synem polskiej ziemi. Wielkiej miłości swego życia poświęcił trzy książki: „Opowiadania poleskie”, „Na ścieżkach Polesia” i „Echa Polesia”, dzięki czemu nazwano go „piewcą Polesia”. Pisarz ten malował również poleskie pejzaże. Będąc zapalonym myśliwym, jak nikt znał i rozumiał poleską przyrodę z jej rozległymi puszczami, nieprzebytymi mokradłami, bezkresnymi polami. Obcując ze światem miejscowej ludności od podszewki poznał Poleszuków, sól tej ziemi…

Od kaczek do wilków

     „Echa Polesia” niosą się daleko i długo z uwagi na niebanalne „opisy przyrody” autorstwa wygnańca ogarniętego wieczną tęsknotą za krajem lat dziecinnych. Franciszek Wysłouch uchwycił najdelikatniejsze tony i najsubtelniejsze barwy poleskich krajobrazów towarzyszące zjawiskom charakterystycznym tylko dla krainy niekończących się mokradeł i oddalonych od siebie siedzib ludzkich. Skupił się na funkcjonowaniu ludzi, zwierząt i roślin oraz trwaniu przyrody nieożywionej, wybierając do opisu większe systemy, np. puszczę,  jak i drobne epizody, np. Litewskie surmy. Pisarz przekazał wrażenia i przeżycia, jakie zakorzeniły się w jego pamięci i zachowały się w niej na długie lata bolesnej emigracji. W duszę myśliwego zapadły obrazy polowań na kaczki i obław na wilki; miłośnik natury z dużą znajomością rzeczy wspominał też o pszczołach, grzybach, drzewach, mszarach, tokach, rybach.

Wilk w nocy - Alfred Wierusz-Kowalski
Wilk w nocy - Alfred Wierusz-Kowalski
Polesie - Iwan Szyszkin
Polesie - Iwan Szyszkin


niedziela, 26 marca 2017

Awantury w rodzinie

Marian Hemar


LTW 2017




"Moją ojczyzną jest polska mowa,
Słowa wierszem wiązane.
Gdy umrę, wszystko mi jedno gdzie,
Gdy umrę, w niej pochowają mnie
I w niej zostanę."



Polak amator

     Galicyjski Żyd, Marian Hemar, określający się jako „ochotniczy Polak… Z zaciągu, nie z poboru”, „Polak amator” w książce zatytułowanej „Awantury w rodzinie” dał wyraz swej bezwarunkowej miłość do Polski i Lwowa. Pierwsze ćwierćwiecze życia, spędzone we Lwowie, ukształtowało w nim poetę i pisarza, a warszawskie lata wieku męskiego przyniosły znaczący dorobek literacki. Emigracyjny okres londyński to wieczna polemika z tymi, którzy nie opuścili Kraju w wyniku kataklizmu wojny światowej.
Jan Marian Hescheles parał się wieloma formami literackimi: od piosenek, przez fraszki, wiersze, do szkiców, esejów, dramatów, tłumaczeń, recenzji. W pamiętnych latach dwudziestych XX wieku osiadł w środowisku warszawskich kabaretów, teatrów, prasy, radia i poetów „Skamandra”. Był u szczytu kariery, gdy zdarzył się wrzesień 1939 roku. Porażony klęską przedwojennej Polski, nie mogąc się pogodzić z komunistycznymi nie(porządkami) w Ojczyźnie, zdecydował się na los wiecznego tułacza, tak bliski polskim twórcom.

Hemar a sprawa polska

     Marian Hemar w szkicach powstałych w przeciągu dwudziestu pięciu lat uciążliwej tułaczki poruszył wiele tematów związanych z utraconą Ojczyzną – Polską, z pozyskaną ojczyzną – Anglią, z życiem emigracji, gdzie „każdy z nich ma kogoś z rodaków współwygnańców,… «któremu się nie kłania»”, z życiem pisarza i poety. Wszystkie te eseje napisano piękną polszczyzną zgodnie z zasadami higieny językowej wyznawanej przez autora. Hemar – prozaik nie unikał w swych rozważaniach kwestii ogólnych, które dotykał, jakby mimochodem, reagując piórem na  aktualne wydarzenia w Kraju i poza Nim. Sprawa polska pozostawała przez wszystkie emigracyjne lata w jego sercu na miejscu centralnym; stał na stanowisku, iż jest ona kluczem do literatury polskiej. Jakkolwiek „przemieniona w emocjonalizm, w sentyment, w egzaltację”, jednakże „Literatura nasza spełniła w historii naszej zadania, jakich zaszczytu nie dostąpiła literatura żadnego narodu na świecie”. O piszącym w tym duchu Marianie Hemarze można by powiedzieć, że był „Polakiem-szowinistą, który byłby skłonny utrzymywać, że Pan Bóg, stwarzając świat, wyrzekł słowa „Stań się!” - po polsku”. 

poniedziałek, 27 lutego 2017

Matki Wielkich Polaków

Józefa z Kloftów Kasprowiczowa

Barbara Wachowicz 


 

MUZA 2016











"Jeśli zapomnę o nich, Ty, Boże na niebie,

Zapomnij o mnie"


     Barbara Wachowicz, Pisarka losu polskiego, pochyliła się z czcią nad postaciami Matek Wielkich Polaków. Będąc specjalistką w zakresie biografii wybitnych synów Rzeczypospolitej, osią swej książki uczyniła ich Wielkie Matki. Przedstawiła dostojne Macierze w szerokim kontekście rodzinnym wywodząc ich korzenie do kilku pokoleń wstecz, sięgając do przodków i po mieczu i po kądzieli. Z uwagi na powyższe, tytuł publikacji ograniczony tylko do matek wydaje się niepełny. Może należałoby go rozszerzyć na innych członków rodziny?
Autorka gawędy sięgała do licznych materiałów źródłowych: dokumentów, wspomnień, pamiętników. Jednakże większość swych wywodów i wniosków opierała na korespondencji swoich bohaterów – matek i ich dzieci. Niejednokrotnie posiłkowała się najnowszymi wynikami badań historyków literatury. Do literackiego tekstu dołączyła pogrupowaną wg rozdziałów Bibliografię oraz Indeks nazwisk. Całość dopełniono doskonale wkomponowanymi w treść ilustracjami, opatrzonymi opisami zawierającymi fragmenty lektury.

 

"Jej odwrócona twarz patrzy przez ramię,

I w oczach widać, że patrzy na syna..."


     W swej pracy Barbara Wachowicz wnikliwie przyjrzała się wzajemnym relacjom matek i synów (tylko jeden rozdział dotyczy matki i wybitnej córki – Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej) oraz przeanalizowała wpływ tych relacji na twórczość i dokonania latorośli. Posiadając olbrzymią wiedzę w dziedzinie kultywowania pamięci i tożsamości narodowej utworzyła studium znaczenia matek w wyborze drogi życiowej i karierze wybitnych dzieci. Pisarka podkreśliła pierwszorzędną rolę matek w kształtowaniu osobowości i poglądów dzieci poprzez tworzenie atmosfery domu rodzinnego – tej kolebki, która przeobraża dziecko w dorosłego człowieka, obywatela, patriotę.
„Rodzina kochająca, wzorowa w mariażach, dbała o edukację młodzi, patriarchalnie zacna i strzegąca tradycji, z pietyzmem chroniąca pamiątki przeszłości, wpisana świetnymi nazwiskami w historię kraju”.

niedziela, 12 lutego 2017

Józef Piłsudski w kolorze

Konrad Krzyżanowski 1920 - archiwum.rp.plAndrzej Krzysztof Kunert 

Rafał E. Stolarski   


ZYSK I S-KA 2010










 

 

 Kustosz Pamięci Narodowej

     Andrzej Krzysztof Kunert  jest laureatem nagrody Kustosz Pamięci Narodowej przyznawanej za szczególnie aktywny udział w upamiętnianiu historii Narodu Polskiego w latach 1939–89. W szerokim wachlarzu historycznych zainteresowań badacza znalazły się światłe postaci naszej narodowej przeszłości. Pierwszą wśród nich jest Józef Piłsudski. Niewielki album autorstwa A. K. Kunerta, zatytułowany „Józef Piłsudski w kolorze”, powstał staraniem wydawnictwa Zysk i S-ka i przy współpracy Rafała E. Stolarskiego – również historyka z dorobkiem naukowym. Tak wybitny tandem historyków gwarantował sukces. Publikacja okazała się wartościową pozycją księgarską poświęconą Naczelnikowi Państwa, tak pod względem merytorycznym, jaki i graficznym. Zawiera ona biogram Józefa Piłsudskiego, wykaz pełnionych przez niego funkcji, posiadanych tytułów, przyznanych mu odznaczeń, doktoratów honoris causa i honorowych obywatelstw miast. Szczegółowo przedstawiono formy upamiętnienia Pierwszego Marszałka Polski w okresie dziesięciolecia po śmierci oraz po roku 1989. W komunistycznym PRL-u hołdowanie jego pamięci było zakazane, a jego publikacje objęto cenzurą

Wskrzesiciel Niepodległości Ojczyzny

     Ilustracyjna, kluczowa warstwa książki–albumu, dopełniona została opisami oryginałów i informacjami o źródłach grafiki. Ryciny zawierające kopie obrazów, plakatów, widokówek i fotografii, ułożone chronologicznie, świadczą o fenomenie kultu Naczelnego Wodza, pojawiającego się niemal od wymarszu I Kompanii Kadrowej z krakowskich Oleandrów 1914 roku. Oficjalnie potwierdzono powszechny szacunek dla Józefa Piłsudskiego Ustawą „O ochronie imienia Józefa Piłsudskiego, Pierwszego Marszałka Polski” w roku 1938. 
"Art. 1. Pamięć czynu i zasługi JÓZEFA PIŁSUDSKIEGO - Wskrzesiciela Niepodległości Ojczyzny i Wychowawcy Narodu - po wsze czasy należy do skarbnicy ducha narodowego i pozostaje pod szczególną ochroną prawa."

Wg. plakatu wykonanego z okazji 50. rocznicy śmierci Marszałka
Wg. plakatu z okazji 50. rocznicy śmierci Marszałka
Przemysław Ryniec 2016
Autor: Przemysław Ryniec 2016


















środa, 1 lutego 2017

Polska – Niemcy 1:0, czyli 1000 lat sąsiedzkich potyczek

Andrzej Klim http://www.dw.com/pl

Andrzej Klim 


  Dom Wydawniczy PWN 2015









  

 

 

Bilans musi wyjść na zero

     Andrzej Klim, tłumacząc w wywiadzie, dlaczego tytuł książki brzmi „Polska – Niemcy 1:0, czyli 1000 lat sąsiedzkich potyczek”, odpowiedział żartując: „Żeby nie drażnić Niemców dwucyfrowym wynikiem”. „Zbiorczego gola” przydzielił Polakom stojąc na stanowisku, że „bilans wielowiekowego sąsiedztwa wypada mimo wszystko na korzyść Polski”. W tym miejscu nie zgadzam się z autorem, uznając zarazem jego profesjonalną znajomość historii, w przeciwieństwie do mojej, stricte amatorskiej orientacji w dziejach Polski. Powiem więcej – nie zawsze w tym miejscu Europy „Bilans musi wyjść na zero”. Sam pisarz komentując spotkanie kanclerza Niemiec z premierem Polski stwierdził „Po raz pierwszy w historii Polak wychodzi cało z niemieckiego uścisku”. Może więc wynik tysiącletniej rozgrywki Polska – Niemcy był dla nas niekorzystny i cyfry na okładce należałoby zamienić miejscami?

Sztuka jest sztuka

     Abstrahując od wyniku rywalizacji, anonsowanego w tytule, należy przyznać autorowi publikacji oraz  edytorowi „Dom Wydawniczy” PWN, że powiodło się uprzystępnienie wielowątkowej przeszłości stosunków polsko-niemieckich. Wiemy doskonale, że relacje te przez całe wieki cechowała niechęć, wrogość, a nawet nienawiść. Ciężar gatunkowy dwustronnych sporów był przytłaczający, jednak Andrzej Klim potrafił spojrzeć na historię z dystansem właściwym otwartym umysłom, rozprawiając się, z nie zawsze racjonalnymi, narodowymi mitami. Niejednokrotnie udało się literatowi z dużym wyczuciem wytknąć rodakom ich narodowe przywary i wynikające z nich niedorzeczne działania. W wyniku wyborów króla, roku pańskiego 1697, „Polska miała dwóch królów elektów i obaj byli poza jej granicami” – ostatecznie wygrał ten, który był szybszy w drodze na tron. Incydent związany z królewskimi insygniami, niezbędnymi do koronacji saskiego elektora, rzuca światło na stan ówczesnej etyki. Ponieważ wyważenie drzwi do skarbca byłoby świętokradztwem, „wybito otwór w ścianie i tym sposobem wyniesiono precjoza”. I wszyscy byli zadowoleni…

piątek, 20 stycznia 2017

Darz bór (Myśliwi i leśnicy) - Dwudziestolecie międzywojenne t. 34

Prezydent RP Ignacy Mościcki w Spale 1931Iwona Kienzler   


Bellona, Edipresse 2014















Myśliwi i leśnicy

     Iwona Kienzler użyczyła swego pióra podczas realizacji wspólnego projektu wydawnictw Bellona i Edipress, a nazwanego „XX–lecie międzywojenne”. Jest autorką prawie połowy pozycji z tej serii. Tom o numerze 34 zatytułowany „Darz bór (Myśliwi i leśnicy)” poświęcono męskiemu tematowi, a mianowicie myślistwu i polowaniom. Uzdolniona, rzetelna pisarka sprostała temu wyzwaniu, chociaż niepokaźna forma książek cyklu nie sprzyjała eksponowaniu jej literackich talentów. Zdjęcia pochodzące z Narodowego Archiwum Cyfrowego i prywatnych zbiorów Jacka Łowińskiego zajmujące większą część publikacji ograniczyły miejsce dla tekstu autorki. Jednakże ilustracje te są nie do przecenienia dla wartości popularyzatorskiej pozycji, jak i całej serii wydawniczej.

Darzbór!

     Zgodnie z tytułem, pisanym rozdzielnie „Darz bór!” lub łącznie „Darzbór!”, czytelnicy otrzymali porcję informacji o myśliwych i leśnikach, którzy pozdrawiają się takim zawołaniem od 1920 roku. Pierwsze rozdziały książki opowiadają o gospodarce leśnej w Drugiej Rzeczypospolitej, która z trzech różnych struktur państw zaborczych musiała stworzyć jeden organizm. Jak było to trudne w przypadku leśnictwa świadczy fakt, iż dopiero po dziewięciu latach niepodległości Polski uchylono przepisy leśne ustalone przez zaborców. Podczas zaborów powstała pierwsza w Europie ustawa o ochronie zwierząt (kozica i świstak) proklamowana przez galicyjski Sejm Krajowy w 1868 roku. Z czasem ochroną obejmowano coraz więcej gatunków zwierząt żyjących tak w lasach prywatnych, jak i w Lasach Państwowych. Te ostatnie zajmowały niecałą jedną trzecią ogólnego areału leśnego Rzeczypospolitej. W lasach tych pracowali leśnicy, którzy nierzadko byli absolwentami studiów na wyższych uczelniach Europy. Wchodzili oni w skład służb mundurowych o ugruntowanej pozycji w społeczeństwie międzywojennym. Biogramy kilku z nich zamieszczono na końcu książki, gdzie także znajduje się Bibliografia zawierająca wykaz dokumentów związanych z tematem publikacji.

 Polowanie reprezentacyjne w lasach Komory Cieszyńskiej 1938
Polowanie reprezentacyjne w lasach Komory Cieszyńskiej 1938
Polowanie reprezentacyjne w Białowieży 1934
Polowanie reprezentacyjne w Białowieży 1934













 

niedziela, 8 stycznia 2017

Dwory i pałace na Kresach Wschodnich. Między Niemnem a Bugiem

Liszki - dwór de VirionówKatarzyna i Jerzy Samusikowie 


Fundacja Sąsiedzi 2012









Od medycyny do Kresów

     Album o dworach i pałacach pogranicza polsko-białoruskiego jest dziełem państwa Samusików, absolwentów Akademii Wychowania fizycznego, zawodowo związanych z medycyną, a prywatnie pasjonatów podróżowania. Pięknie wydana publikacja opisuje niemal czterdzieści zabytkowych obiektów obecnie znajdujących się w granicach  obwodu grodzieńskiego i brzeskiego na Białorusi. Autorzy tekstu książki są jednocześnie autorami większości barwnych fotografii przedstawiających szlacheckie i magnackie siedziby. Brakuje tylko, umieszczanych w tego typu wydawnictwach: indeksu, bibliografii czy spisu treści. Dobrze się stało, że zastosowano alfabetyczny układ budowli oraz skrócone angielskie wersje ich opisów.

Kołchoz, sowchoz, sielsowiet

     Kilkustronicowe charakterystyki budowli zawierają opis ich wyglądu zewnętrznego, z fachowym nazewnictwem elementów architektonicznych, układu pomieszczeń z ich przeznaczeniem i wyposażeniem oraz struktury założenia dworsko-parkowego z zabudowaniami gospodarczymi. Autorzy położyli duży nacisk na przybliżenie czytelnikom dziejów rezydencji, nie zapominając o ich zmieniających się właścicielach. Historia Rzeczypospolitej odcisnęła piętno na losach siedlisk polskości, jakimi przez wieki były dwory i pałace. Przeszłość gniazd rodzinnych można podzielić na okres przedrozbiorowy, rozbiorów, popowstaniowy, I wojny światowej, międzywojnia. Wrzesień 1939 roku przerwał wielowiekowe funkcjonowanie dworów i pałaców jako siedzib rodowych. Hitlerowska i bolszewicka okupacja zmiotły z powierzchni ziemi większość z nich, a ich ostatni właściciele najczęściej tracili życie trwając na swych placówkach. W efekcie zakończenia II wielkiej wojny, w byłych już ziemiańskich dworach, umieszczano dyrekcje kołchozów, sowchozów i innych sielsowietów, natomiast w arystokratycznych posiadłościach szkoły, szpitale i sanatoria. Dzięki podróżom Katarzyny i Jerzego Samusików dowiadujemy się, w jakim stanie znajdowały się wspominane obiekty przed publikacją albumu w roku 2012. Niektóre z nich, np. wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO zamki Radziwiłłów w Mirze czy Nieświeżu, są odbudowywane i rekonstruowane przez państwowych mecenasów i fundatorów. Renowacja innych odbywa się z inicjatywy władz lokalnych, umieszczających w nich instytucje publiczne, jak np. biblioteka w Hnieznie (dwór Tarasowiczów), muzeum w Prużanie (pałacyk Szwykowskich), dom kultury i bank w Świsłoczy (pałacyk Krasińskich). W gorszej sytuacji znajdują się obiekty zakupione przez prywatnych sponsorów, którzy na ogół nic nie robią w kierunku ratowania niszczejących budowli. 

Bogudzięki - dwór Buttowt-Andrzeykowiczów - elewacja ogrodowa
Bogudzięki - dwór Buttowt-Andrzeykowiczów
Albertyn - Pałac Pusłowskich
Albertyn - Pałac Pusłowskich











środa, 7 grudnia 2016

Księga Patrioty

Józef Piłsudski i Bolesław Wieniawa DługoszowskiSfinks 2015
















 Książki z najwyższej półki

     Wydawnictwo popularno-naukowe Sfinks może pochwalić się wybornym cyklem edytorskim – Małą Księgą Patrioty, Księgą Patrioty i Wielką Księgą Patrioty. Nie bez kozery motto wydawnictwa brzmi „Książki z najwyższej półki”. Księgi Patrioty ukazywały się z dodatkiem płyt CD z „Najpiękniejszymi pieśniami patriotycznymi” nagranymi na Jasnej Górze w Częstochowie. W Księgach zatytułowanych Flaga, Orzeł, Ułan, Grunwald, Konstytucja, Pałac Prezydencki znalazły się polskie pieśni z pełnym tekstem i nutami linii melodycznej. Dołączone opisy pieśni dostarczyły informacji na temat autorów tekstu i melodii, historycznego kontekstu ich powstania oraz roli, jaką odegrały w węzłowych polskich wydarzeniach.
Pięknie wydana publikacja przyciąga wzrok wspaniałą szatą graficzną, na którą złożyły się archiwalne fotografie i reprodukcje obrazów z galerii sztuki polskiej. Ilustracje odpowiednio dobrane do przekazywanych treści doskonale dopełniły wymowę historycznego opracowania. Kompozycję „Błękitne rozwińmy sztandary” uzupełniono zdjęciami Józefa Hallera – dowódcy Błękitnej Armii. Z Hymnem Polski – „Mazurkiem Dąbrowskiego” – skojarzono reprodukcję Portretu Jana Henryka Dąbrowskiego. Wizerunek Marszałka Józefa Piłsudskiego ze swym adiutantem Bolesławem Wieniawą Długoszowskim towarzyszy tekstowi i nutom pieśni „Szara piechota” oraz „Pierwsza Brygada”.

Jan Henryk Dąbrowski
Jan Henryk Dąbrowski
Józef Haller
Józef Haller


wtorek, 29 listopada 2016

Chłopak z Sosnowca. Szkice do portretu

Jan Kiepura 1930-1936Jan Zieliński 


KAW 1987













 Od pucybuta do milionera

     „Chłopak z Sosnowca. Szkice do portretu” napisane przez Jana Przemszę Zielińskiego nie pretendują do miana monografii Jana Wiktora Kiepury. Tekst swej książki autor oparł na niepublikowanych wcześniej dokumentach biograficznych, głównie epistolarnych, z których wyciągał daleko idące wnioski i czynił uogólnienia. Karierze Jana Kiepury przypisał cechy „zjawiska internacjonalizacji twórczości, oderwania się od tradycyjnej mitologii narodowego posłannictwa i społecznej służby”. Skąd pomysły takiego podejścia? Poszukałam ich w biografii pisarza – piewcy Zagłębia Dąbrowskiego. Regionalista rodem z Sosnowca (tak, jak i Kiepura), dziennikarz i członek Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Katowicach pełnił funkcję asystenta I sekretarza KW PZPR Edwarda Gierka, a w 1990 roku był założycielem Związku Komunistów Polskich „Proletariat”. Pisząc o Janie Kiepurze popadał z jednej skrajności w drugą. Raz przedstawiał śpiewaka jako „człowieka z nizin, który wszystko zawdzięcza swemu talentowi i wysiłkowi”, otwierającymi perspektywy oszałamiającej światowej kariery. Z drugiej zaś strony pokazał tenora jako bezwzględnego kapitalistę i materialistę do szpiku kości, który nawet w listach do najbliższych skupia się na wyliczeniach wysokości gaż za występy na scenach Europy i świata.

Z Archiwum Rodziny Kiepurów

     Z satysfakcją właściwą gorliwemu komuniście, pisarz rozpamiętywał obrazy biedy w międzywojennej Polsce, biedy będącej niekiedy udziałem rodziny śpiewaka, której wspomnienia pojawiały się w listach do rodziców. Późniejsze zachłyśnięcie się najwyższymi apanażami i manifestowanie bogactwa autor przypisywał przyjęciu przez Jana Kiepurę stylu życia właściwego tzw. wyższym sferom – powszechnie wyśmiewanym w komunistycznej Polsce. Z tej przyczyny niechętnie wspominano w publikacji o dobroczynnej działalności artysty. W niekorzystnym świetle stawiały Jana Kiepurę cytowane w „Szkicach do portretu” dowcipy, wywiady i rozmowy z artystą wywołujące szczególnie niesympatyczne wrażenie. Równoważyły je natomiast listy od wielbicieli talentu „tenora wszechczasów”, pisma gratulacyjne i podziękowania dla mistrza znalezione przez Jana Zielińskiego w Archiwum Rodziny Kiepurów.

Jan Kiepura po koncercie w Teatrze Wielkim 1938
Jan Kiepura po koncercie w Teatrze Wielkim 1938
Jan Kiepura przed paryską operą
Jan Kiepura przed paryską operą













wtorek, 22 listopada 2016

Polki, które zadziwiły świat

Anna Henryka PustowójtównaJoanna Puchalska 


MUZA 2016














Prekursorki

     Polki, których losy przybliżyła Joanna Puchalska w swej najnowszej książce, nie tyle zadziwiły świat, ile zdumiały nas, czytelników, otwartością umysłów, rozległością zainteresowań i konsekwencją w działaniach. Autorka, wybierając postaci do swego historycznego studium, nie stosowała żadnego prostego klucza, nie łatwo więc zaklasyfikować bohaterki książki do konkretnych kręgów. Niemniej jednak, można doszukać się wspólnych elementów czy cech ich życiowych ścieżek. Te zadziwiające Polki były stuprocentowymi kobietami, twardo stąpającymi po ziemi, obdarzonymi licznymi talentami, nieugiętymi w dążeniu do własnych celów. Często bywały pionierkami w dziedzinach wcześniej zarezerwowanych wyłącznie dla mężczyzn. Te silne kobiety, realizujące swoje pasje, nie żyły jednakże w rodzinnej próżni. Pełniły role matek, żon i kochanek. Nierzadko, a właściwie częstokroć, ich losy naznaczone były tragediami rodzinnymi, z których potrafiły się otrząsnąć i żyły, działały od nowa.

Patriotki


     Walczące Polki, gorące patriotki, odczuwały do Ojczyzny miłość, dla której „młodość w grobie się prześniło”. Niesprawiedliwymi wyrokami losu skazywano je na więzienia, tortury, zesłania, katorgi, a w ostateczności niezasłużoną, przedwczesną śmierć. Kobiety – pasjonatki, wyprzedzające swe epoki w poglądach, postawach życiowych i działaniach, w różnych momentach życia deklarowały i wprowadzały w czyn elementarne umiłowanie Ojczyzny, jakie pozwoliło im zapisać się we wdzięcznej pamięci rodaków. Niektóre wsławiły się jednorazowymi czynami, inne całym swym życiem, a nawet bohaterską śmiercią. Joanna Puchalska przedstawiła Annę Dorotę Chrzanowską, zwycięską obrończynię twierdzy w Trembowli, zagrzewającą do walki trzystu ludzi, którzy spowodowali odwrót Turków (poza dwoma tysiącami poległych pod murami). Walka Chrzanowskiej o przetrwanie zamku trwała dwa tygodnie. Znacznie dłużej walczyła Wanda Ossowska - sanitariuszka, łączniczka i kurierka Armii Krajowej, osadzona w Alei Szucha, Majdanku, Auschwitz, Ravensbruck, Neustadt-Glewe. Więziona na Pawiaku przetrzymała rekordową ilość przesłuchań połączonych z torturami – pięćdziesiąt siedem w ciągu trzech miesięcy! Tragiczne losy stały się też udziałem poetki Beaty Obertyńskiej. Aresztowana przez NKWD więziona była w lwowskich Brygidkach, Kijowie, Odessie, Charkowie, Starobielsku, a na koniec zesłana do łagru Loch – Workuta. Następnie przeszła cały szlak bojowy Armii Andersa. I ciągle tworzyła…
Po wojnie nie znalazło się dla niej miejsce w Polsce! Zmarła na emigracji w Londynie.

Nie zaznałeś kaźni Oświęcimia,
Swąd stolicy ócz ci nie zadymiał,
nigdy wróg ci żaden nie przewodził.
Jakże losy sprzyjały ci, synu!
Jakżeś mądry był – mądry nad podziw –
Żeś być nie chciał! Żeś się nie urodził!
”                                                                           z wiersza "Do mego syna"

środa, 16 listopada 2016

O Piłsudskim i piłsudczykach

Ignacy Mościcki przyjmuje książkę od autora - Konrada WrzosaKonrad Wrzos


LTW 2013














Od wywiadów do Wywiadu

     Konrad Bronisław Wrzos (z domu Rosenberg), dwudziestojednoletni dziennikarz, w kwietniu 1926 roku, w okresie tzw. sejmokracji, przeprowadził wywiad z Józefem Piłsudskim – na dwa tygodnie przed przewrotem majowym. Tą rozmową rozpoczyna się książka Konrada Wrzosa zatytułowana „O Piłsudskim i piłsudczykach”, do której, obok publikacji z 1936 roku, dołączono teksty pochodzące z 1938 roku („11 głów narodów i armii”) oraz z 1939 roku („Pułkownik Józef Beck”).
     W książce doskonale wzbogaconej o ilustracje, Konrad Wrzos „napisał kilka szkiców poświęconych czołowym osobistościom państwa, dawnym współpracownikom Marszałka i jego żołnierzom, którzy wytrwali z nim do końca we wspólnej walce o niepodległość, a później o wielkość i siłę Rzeczypospolitej”. Jak zauważył we przedmowie historyk, dr Piotr Cichoracki, opracowania te „można… traktować nie tylko jako źródło do biografii tych postaci, ale również świadectwo stanu w jakim znalazł się obóz piłsudczykowski po śmierci Marszałka w maju 1935 r.”.
     Konrad Wrzos – zwolennik Marszałka i sanacji był niekłamanym mistrzem reportażu, docenianym przez czytelników, wydawców i polityków. Dzięki wyjątkowym zdolnościom lingwistycznym (znał biegle sześć języków, porozumiewał się jeszcze w trzech językach!) jeździł po całym świecie i zewsząd pisał reportaże. Nierzadko towarzyszył w podróżach polskim politykom, np. w grudniu 1927 roku był w Genewie z okazji wizyty Józefa Piłsudskiego na obradach Ligi Narodów. Kariera dziennikarska Konrada Wrzosa zakończyła się wraz z wybuchem II wojny światowej. Reporter wyemigrował do Ameryki Południowej, gdzie kierował placówką wywiadowczą „Salta” w Rio de Janeiro pod pseudonimem „Spryciarz”. Po wojnie nie powrócił do Polski.

Od sejmokracji do Wielkiej Polski

     Dlaczego z „czołowego hufca piłsudczyków” autor wybrał tę, a nie inną piętnastkę postaci? Odpowiedzi na to pytanie udzielił reportażysta w Zakończeniu swej publikacji: „Nie sposób pisać o wszystkich i dlatego ograniczam się do sylwetek będących niejako modelami, z których każda odpowiada innej czynności u boku Marszałka i dopasowana jest do wielkiej jego postaci”. Książkę o piłsudczykach popełnił uczciwy, prostolinijny, wierzący w ludzi młody człowiek zafascynowany Wielką Polską stworzoną przez Jej Wielkiego Autora. Jedno z czołowych miejsc w opracowaniu Wrzosa zajęła polityka zagraniczna międzywojennej Polski. Słowa uznania na cześć jej zdobyczy, kilka lat później negatywnie zweryfikowała rzeczywistość 1939 roku. Nie pomogły nam żadne umowy, pakty, sojusze z Rzeszą Niemiecką, Związkiem Sowieckim, Francją, Anglią. Oszukani przez wszystkich, osamotnieni w walce na dwóch frontach, musieliśmy tę walkę przegrać! Ale o tym jeszcze nie wiedział Konrad Wrzos, szkicując na gorąco, po śmierci Józefa Piłsudskiego, na poły propagandowe teksty. Autor, będący dziennikarzem a nie historykiem, pozwalał sobie na pewne nieścisłości historyczne, które w obecnym wydaniu zostały skrzętnie sprostowane w odnośnych przypisach.
     Z wyboru tekstów prezentujących sylwetki piłsudczyków wyłania się wybitna postać Naczelnika Państwa, którego najbliżsi mu ludzie określali zwrotami przytaczanymi przez autora zbioru:
Ignacy Mościcki – „Nie zniósłby żadnego kompromisu, który byłby dobry dziś, ale który by się okazał szkodliwy jutro”.
Stanisław Patek – „Bo on się nie rozpraszał i nie rozstrzeliwał, bo… miał jeden wspólny mianownik i jeden cel. Celem tym była niepodległość Polski”.
Stanisław Car – „Był zwolennikiem odpowiedzialności za każdy czyn związany z rządzeniem, odpowiedzialność zbiorowego ciała za rządzenie uważał za  s a m o ł u d z e n i e  się”.
Konrad Wrzos – „Romantyzm Józefa Piłsudskiego pozwalał mu realizować najśmielsze marzenia: od wskrzeszenia żołnierza polskiego do zjednoczenia trzech zaborów, od zjednoczenia Polski do zbudowania silnego mocarstwowego państwa”.

Oficerowie marszałka Józefa Piłsudskiego przed Belwederem - maj 1926
Oficerowie Marszałka Józefa Piłsudskiego
przed Belwederem - maj 1926
Belweder - przed wyjazdem do Genewy. Od lewej: Józef Beck, Józef Piłsudski, mjr Bielski, mjr Zembrzuski-12.1927
Belweder - przed wyjazdem do Genewy-grudzień 1927 r.
Od lewej: J. Beck, Józef Piłsudski, mjr Bielski, mjr Zembrzuski















niedziela, 6 listopada 2016

Arystokracja - polskie rody

Stanisław August PoniatowskiMarcin K. Schirmer 


Wydawnictwo Naukowe PWN 2012









Od możnowładztwa do arystokracji

     Marcin Konrad Schirmer zaproponował sympatykom literatury historycznej wędrówkę przez wieki dziejów arystokracji od samego zarania, w czasach I Rzeczypospolitej, aż po czasy współczesne. Przynależność do magnaterii wymagała spełnienia warunków dotyczących pochodzenia rodziny ze stanu szlacheckiego, odpowiednio dużego majątku oraz pełnienia ważnych funkcji w państwie. Mniej klarowna była kwestia nadawania arystokratycznych tytułów, które w Rzeczypospolitej były różnie nadawane, stosowane i postrzegane. Aczkolwiek nie tytułami stała polska arystokracja. Magnaci będący już w posiadaniu olbrzymich latyfundiów, za zasługi dla króla czy kraju otrzymywali tzw. królewszczyzny oraz kolejne, bardzo znaczące urzędy publiczne. Skutkiem tego ich wpływy systematycznie rosły, natomiast osłabieniu ulegała władza królewska. Światlejsze ugrupowania (Familia Czartoryskich i Poniatowskich) dążyły do zreformowania państwa, lecz wsteczna opozycja (Potockich, Branickich i Rzewuskich) blokując te dążenia szukała poparcia u państw ościennych. To musiało się skończyć katastrofą. Nastał okres zaborów Rzeczypospolitej. Arystokracja w Polsce pod zaborami spełniała funkcje mecenasa kultury i sztuki oraz kuratora dziedzictwa narodowego, a także wspierała powstania narodowe i dotkniętych ich skutkami emigrantów. Celem utrzymania całości ziem w polskich rękach tworzono ordynacje, ale i to nie pomogło na dłużej. Większość magnackich latyfundiów znajdowała się na wschodzie Rzeczypospolitej. Tzw. Ziemie Zabrane, zagarnięte przez Imperium Rosyjskie miały powierzchnię 462 tys. km2  (dzisiejsza pow. Polski to 312 tys. km2 !). Granice Rzeczypospolitej po II rozbiorze usankcjonował Traktat Ryski z 1921 roku.

środa, 2 listopada 2016

Wielcy Kresowiacy

Wołczyn - kościół chrztu Stanisława Augusta PoniatowskiegoKatarzyna Węglicka


BELLONA 2015














  Polacy z Kresów - Wielcy Kresowiacy

     „Polacy z Kresów – znani i nieznani” to tytuł książki Katarzyny Węglickiej, którą przeczytałam i skomentowałam przed jej albumową wersją nazwaną „Wielcy Kresowiacy”. Obydwie publikacje mają tę samą strukturę. Ich rozdziały zatytułowane są podobnie: Artyści, Muzycy, Malarze, Uczeni, Magnaci, Awanturnicy. Spośród znanych i nieznanych Kresowiaków autorka wybrała do obydwu pozycji prawie te same osoby. Wydanie albumowe mieści jednak znacznie mniej informacji o poszczególnych postaciach, natomiast znacznie więcej barwnych fotografii. Duża ich część zawiera wizerunki zabytków Wilna oraz miejsc związanych z upamiętnieniem Wielkich Kresowiaków. Nie ma natomiast ani jednej podobizny tytułowych Kresowian. Marginesy wydania ozdobiono miniaturkami zdjęć, powtarzającymi się na wszystkich stronach – a szkoda. Można było zróżnicować ilustracje na obrzeżach np. zgodnie z zawartością rozdziałów. 
Opracowanie „Wielcy Kresowiacy” obfituje w ciekawostki dotyczące tytułowych bohaterów, zawierające interesujące liczby. Napoleon Orda podczas dziesięciu lat podróży po Polsce odwiedził i naszkicował wizerunki dwustu sześćdziesięciu obiektów. Stefan Czarniecki dowodząc w oblężeniu Stawiszcz liczył już sześćdziesiąt sześć lat, a Julian Ursyn Niemcewicz miał piętnaścioro rodzeństwa.

Mit polskości i Polski rósł wraz z nimi

     Kresy Wschodnie Rzeczypospolitej były kolebką wielu polskich znakomitości, których losy naznaczone zostały piętnem historii. Okresy I i II Rzeczypospolitej kończyły się zaborami, wojnami światowymi, okupacjami. W tak trudnych czasach przychodzili na świat Polacy wypełniający z poświęceniem powinności wobec Ojczyzny, i mówiący z przekonaniem o sobie, że „mit polskości i Polski rósł wraz z nami”. To Oni pracowali i walczyli dla Polski. Zdarzało się nawet ostentacyjne manifestowanie polskości, np. dwaj absolwenci szkoły pilotażu we Francji w 1910 roku zażądali, aby na ich dyplomach wpisano narodowość polską, pomimo, że Polski wtedy nie było na mapie Europy. Niezależnie od szlachetności i prawości uczynków los nie obchodził się z nimi sprawiedliwie. Aresztowani, skazywani, więzieni, wypędzani z kraju, zsyłani na Sybir zostawali wielkimi bohaterami lub umierali w samotności. Niektórzy z nich, jak Julian Ursyn Niemcewicz zostawili dla potomnych „Pamiętniki czasów moich”, których fragment zawierający opis kresowego dworu na Polesiu przytoczyła autorka.

Grób Artura Grottgera we Lwowie na Cmentarzu Łyczakowskim
Grób Artura Grottgera we Lwowie
na Cmentarzu Łyczakowskim
Grób Mickiewiczów w Kobryniu
Grób Mickiewiczów w Kobryniu
Pomnik Napoleona Ordy w Janowie Poleskim
Pomnik Napoleona Ordy
w Janowie Poleskim

Ziemie Utracone krzyczą o krzywdach

     Nasze Ziemie Utracone każdą swą cząstką krzyczą o krzywdach, jakich doznali ich mieszkańcy. Katarzyna Węglicka opowiedziała o Księciu NiezłomnymRomanie Stanisławie Sanguszko – skazanym za udział w Powstaniu Listopadowym na zsyłkę na Syberię (trwała 14 lat), konfiskatę majątku, utratę szlachectwa i tytułu. Opowiedziała o obronie Grodna we wrześniu 1939 roku, o rozstrzelaniu trzystu obrońców miasta (w tym cywilną młodzież), o egzekucji profesorów Liceum w Naumowiczach pod Grodnem w październiku 1942 roku dokonanej przez Niemców. Opowiedziała  o oddziale „Kmicica” – Antoniego Burzyńskiego – podstępnie wymordowanym ( osiemdziesięciu żołnierzy) w lipcu 1943 roku przez sowiecką partyzantkę (z dawnym kolegą Kmicica na czele). Dowódczą schedę po Kmicicu przejął „Łupaszka” – Zygmunt Szendzielarz – tworząc tzw. Brygadę Śmierci (5 Brygada Wileńska Armii Krajowej). 
Polscy kresowi magnaci zdolni byli do wszelkich poświęceń dla ratowania Ojczyzny. Na wieść o Moskalach obwarowanych w chłopskich zabudowaniach książę Eustachy Erazm Sanguszko zakrzyknął do dowódcy „Generale! To moja wieś, każ ją spalić!” – i Rosjan rozgromiono. Arystokraci płacili na ogół najwyższą cenę za życie zgodne z maksymą „Bóg, Honor, Ojczyzna”. Podczas rewolucji bolszewickiej 1917 roku czerwoni sołdaci bestialsko zamordowali księcia Romana Damiana Sanguszko – osiemdziesięciopięcioletniego starca – a pałac spalili, w tym bibliotekę liczącą dwadzieścia pięć tysięcy woluminów.