sobota, 24 czerwca 2017

Dwory polskie w Wielkim Księstwie Poznańskim

KobylnikiLeonard Durczykiewicz


Volumina.pl 2015
















Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości sklepu https://stylowydwor.pl/ 
i portalu http://budujemydwor.pl/ 

Fotograficzna pasja

     Syn małomiasteczkowego szewca, ojca wielodzietnej rodziny, pod koniec XIX wieku parał się zawodowo fotografią, która z czasem stała się jego pasją. Jeszcze przed ukończeniem trzydziestego roku życia Leonard Durczykiewicz postanowił utrwalić wizerunki polskich posiadłości położonych w Wielkim Księstwie Poznańskim. Zauważył bowiem, że „dwory i dworki szlacheckie – owe świadki dawnej świetności, z dniem każdym uszczuplają się już to przez przebudowywanie historycznych siedzib  naszych przodków, już to przez rozbieranie i stawianie nowych”. Własnym nakładem wydał album zawierający krótkie opisy i zdjęcia ponad dwustu dworów, pałaców i zamków. Kilkuzdaniowe charakterystyki dostarczyły interesujących informacji pozyskanych z dokumentów grodzkich, kościelnych oraz od samych właścicieli domostw i wniosły duży ładunek emocjonalny. Młody polski patriota wielokrotnie wyrażał żal i rozgoryczenie z powodu częstych przypadków rekwirowania (dziś powiemy wrogich przejęć) szlacheckich gniazd rodzinnych przez pruskiego zaborcę, a to drogą konfiskaty, a to drogą subhasty (przymusowej licytacji majątku). Prastare polskie siedliska datowane w dokumentach nawet na XIII wiek, świadkowie dumnej historii Rzeczypospolitej, skonfiskowane przez kolonizatorów, nie rzadko odkupowane były przez rodzinę prawowitych właścicieli, np. Boników, Odrowąż. Bywało i tak, że rodzina po latach odkupiła dobra przekazane zakonowi np. przez Rafała Taczanowskiego dziedzica Taczanowa. Miało miejsce i inne wydarzenie, gdy skonfiskowany przez prusaków majątek Winna Góra Napoleon nadał generałowi Janowi Henrykowi Dąbrowskiemu.

Dostojnicy papiescy

     Wspomnieć należy, że wśród właścicieli posiadłości powtarzają się nazwiska pierwszych rodów Wielkopolski - Chłapowskich, Działyńskich, Mielżyńskich, a także nazwiska, które dziś wywołują u czytelnika tęsknotę do czasów bezpowrotnie minionych, jak Bnin-Bnińskich czy de Sprowa-Sprowscy. Właściciele wielkopolskich pałaców byli ludźmi wysoko urodzonymi, wykształconymi, piastującymi ważne stanowiska. Moją uwagę zwrócili ziemianie sprawujący urząd tajnego szambelana J. Św. Ojca Świętego Piusa X, np. Tadeusz Jackowski z Wronczyna, oraz tajnego podkomorzego J. Św. Ojca Świętego Leona XIII „di cappa e spada” (miecza i peleryny) Hektora Kwileckiego z Kwilcza.

Winna Góra
Winna Góra
Taczanów
Taczanów














Goście jadą

     Przedstawione na zdjęciach budowle, wbrew tytułowi dziełka, okazały się reprezentacyjnymi pałacami i zamkami, często siedzibami ordynacji, jak Czerniejewo, Dąbki czy Będlewo. Inne zasłynęły bawiącymi w nich gośćmi – Kopaszewo z Adamem Mickiewiczem, Śmiełów z Adamem Mickiewiczem i Henrykiem Sienkiewiczem czy Objezierze z Adamem Mickiewiczem, Ursynem Niemcewiczem i Józefem Ignacym Kraszewskim. W większości pałaców mieściły się bogate w zbiory biblioteki, teatry, kaplice. Niestety, apokalipsa wojen światowych pozbawiła nas wielu materialnych dowodów narodowej tożsamości. Pałac w Miłosławiu spalili w 1945 roku hitlerowcy, a zamek w Rydzynie również w 1945 roku ograbili i spalili bolszewicy

Polski historyzm

     Leonard Durczykiewicz wielokrotnie przywoływał nazwisko znakomitego polskiego architekta Zygmunta Gorgolewskiego, twórcę m.in. Teatru Wielkiego we Lwowie. Ten przedstawiciel polskiego historyzmu (wzorującego się na stylach dawnych epok) prowadził budowle i projekty w Niemczech, w Polsce, w Galicji Wschodniej. Na terenie Wielkopolski wzniósł pałac w Kobylnikach dla Tadeusza Twardowskiego, a w Smogulcu kaplicę dla Hutten-Czapskich i wieżę kościelną. Gorgolewski przebudował zamek w Gołuchowie dla Działyńskich, pałac w Oporowie dla Kwileckich i w Bagateli dla Radziwiłłów, a w Kórniku bibliotekę Działyńskich. 

Wołyń i maciejówka

     Mimo szczupłości miejsca przeznaczonego na objaśnienia dziejów posiadłości udało się autorowi urozmaicić tekst intrygującymi wzmiankami. Znalazłam w tekście Leonarda Durczykiewicza ciekawy wątek „wołyński”. Z informacji o dobrach w Gogolewie można by wywodzić nazwę tej krainy historycznej „nabywca aż na Wołyń swych ludzi po woły wysłać musiał”.  Fotograf – dokumentalista przytoczył w książce genezę czapki maciejówki biorącej swój początek od hrabiego Macieja Mielżyńskiego, właściciela majątku Chobienice. Maciejówka stała się z czasem nakryciem głowy żołnierzy Legionów Polskich. Nosił ją sam Komendant – Józef Piłsudski!

Będlewo
Będlewo
Śmiełów
Śmiełów













Wielkopolska w obiektywie

     „Dwory polskie w Wielkim Księstwie Poznańskim” autorstwa Leonarda Durczykiewicza to reprint wydania z 1912 roku, którego oryginał jest w posiadaniu Biblioteki Narodowej w Warszawie. Edycja albumu ponad sto lat temu była wydarzeniem zarówno kulturalnym, społecznym, jak i politycznym, gdyż zachowywała dla potomnych wizerunki posiadłości znamienitych Wielkopolan w trudnych czasach niewoli. Częstokroć są to jedyne zatrzymane w czasie reprodukcje dworów, pałaców i zamków. Również z tego powodu fotograficzna antologia dworów spotkała się z pozytywnym przyjęciem wśród ziemian. Trzeba jednak wiedzieć, że Leonard Durczykiewicz nie ograniczył się do jednej formy upamiętnienia majątków Wielkiego Księstwa Poznańskiego. Udostępniał swoje zbiory fotograficzne także w formie kart pocztowych, będących kolekcjonerskimi rarytasami dla wielu filokartystów (kolekcjonerów pocztówek).

Volumina.pl - Szacun!

     Dobrze się stało, że znaleźli się światli ludzie o szerokich umysłach, którzy docenili kulturową i narodową wartość starych książek i zapragnęli ocalić je od zapomnienia. Pomysłodawcy Wydawnictwa Volumina swoje zamiłowania do tradycyjnej książki przekuli w pasję i proponują w swej ofercie same piękne książki. Młodzi bibliofile zrewanżują im się słowem:
Szacun!”

 



* zdjęcia  https://www.facebook.com/pg/durczykiewicz






poniedziałek, 19 czerwca 2017

Józef Piłsudski 1867-1935

Józef Piłsudski 1914Andrzej Garlicki 


Czytelnik 1988















SB, PRL, PZPR

     „Historyk… musi umieć znaleźć klucz… do przeszłości” napisał Andrzej Garlicki w przedmowie do czwartego wydania krytycznej biografii Józefa Piłsudskiego.
Dlaczego krytycznej?
Określający siebie jako zagorzały stalinista przyjął pseudonim TW „Pedagog” deklarując chęć współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa. Będąc pracownikiem uniwersytetu Warszawskiego (nomen omen im. Józefa Piłsudskiego) wchodził w skład Komisji Ideologicznej Komitetu Uczelnianego PZPR.
Dlaczego krytycznej?
Andrzej Garlicki urodził się trzy tygodnie po śmierci Józefa Piłsudskiego, a już trzydzieści lat później przystąpił do opracowywania biografii tego Męża Stanu. Monumentalne dzieło powstawało ćwierć wieku (gotowe było w 1972 roku) zanim zeszło z maszyn drukarskich AD 1988, gdy upadek komunizmu był tuż, tuż. Ale „Każda epoka ma swe własne cele” i należy starać się zrozumieć bezwzględną potrzebę zdyskredytowania Marszałka u przedstawicieli i sympatyków PRL-owskiej władzy. 

Marksem żołnierza zabić nie można

     Szkoda, że publikacji tej, pretendującej do miana naukowej, nie zaopatrzono w bibliografię. Byłaby sama w sobie ciekawą lekturą. Andrzej Garlicki posłużył się olbrzymią ilością materiału źródłowego umieszczając w tekście książki obszerne niejednokrotnie fragmenty dokumentów, np. autor okrasił studium życia Polskiego Bohatera Narodowego zdaniem tow. Lenina: „odbudowa Polski przed upadkiem kapitalizmu jest w najwyższym stopniu nieprawdopodobna”. Równie szerokie cytowania stosował w przypisach, dołączając informacje o miejscu przechowywania cytowanych pism, np. Centralne Archiwum przy Komitecie Centralnym PZPR. Na marginesie – to trochę nietypowa lokalizacja listów syberyjskiego zesłańca!
     Z bardzo rozbudowanych przytoczeń dokumentów źródłowych autor wysnuwał częstokroć wnioski o wątpliwej wartości merytorycznej, ale jednoznacznie osądzające i negatywnie oceniające postać, np. „duży procent odchyleń nieco nienormalnych pod względem duchowym” wśród rodzeństwa Józefa. „Jak ubogie były jego zainteresowania intelektualne. Czytał mało…” na zesłaniu w Tunce.
Określilibyśmy ów stan psychiczny jako silnie rozwiniętą frustrację. Owa żądza sławy, szalona ambicja – nie stały w żadnym stosunku do rysujących się możliwości” komentuje stan ducha Piłsudskiego autor.
Mówcą Piłsudski nie był. Nie miał za grosz daru porywania słuchaczy”, itp., itd.
Logicznie myślący czytelnik potrafi jednak nie ulegać stronniczej demagogii autora i wyprowadzić własne konkluzje z tekstu oraz właściwie odczytać np. obrazoburcze (w rozumieniu komunistów) stwierdzenie Józefa Piłsudskiego, który przekonując do konieczności wojskowego przygotowania społeczeństwa, konstatuje, „Marksem żołnierza zabić nie można”.

piątek, 9 czerwca 2017

Pod kopułą lwowskiego Ossolineum

Zakład Narodowy im. Ossolińskich we Lwowie

Stanisław Wasylewski 



Ossolineum 1958







Od wolontariusza, przez stypendystę,  do asystenta

     200 lat temu Józef Maksymilian Jan Ossoliński herbu Topór ufundował tzw. Zakład Narodowy będący w założeniu ośrodkiem kultury i nauki polskiej (z naciskiem na polską literaturę). Zadaniem instytucji biblioteczno-muzealnej było podtrzymywanie tożsamości narodowej Polaków w Rzeczypospolitej zniewolonej przez zaborców. Przez mury szacownego Ossolineum przewinęła się cała plejada światłych polskich umysłów: uczonych, literatów, wydawców, bibliotekarzy, itp. Niektórzy z nich stali się bohaterami wspomnień Stanisława Wasylewskiego, zatytułowanych „Pod kopułą lwowskiego Ossolineum”. 
Stanisław Wasylewski przebył w Ossolineum drogę od wolontariusza, przez stypendystę,  do asystenta. Dane mu było poznać tajniki instytucji od podszewki, co skwapliwie przekazał czytelnikom swych pamiętników. Organizacja pracy biblioteki, ścieżki kariery zawodowej, sekrety katalogów, sygnatur, fiszek i zamówień przybliżone w rzeczonej publikacji zyskały na atrakcyjności w oczach miłośników książek. Wydarzenia opisane w „Pamiętniku stypendysty i asystenta Zakładu Narodowego im. Ossolińskich w latach 1905-1910” nie ograniczone zostały jednak do wymienionego pięciolecia. 

Przytułek św. Ossolina

     „Przytułek św. Ossolina”, jak żartobliwie nazywano Lwowską wszechnicę, wychował i wypuścił w świat wielu wybitnych Polaków, aby nieśli kaganek oświaty i sztandar polskości. O tych najbardziej zasłużonych dla Polski, Lwowa, Ossolineum toczy wspomnienia autor, który wyfrunął z tego gniazda polskości do Wielkopolski.  Wśród znakomitych ossolińczyków jego pamięć i pióro utrwaliły postaci Karola Szajnochy, Antoniego Małeckiego, Wojciecha Kętrzyńskiego, Bronisława Gubrynowicza, Juliusza Kleinera, Władysława Bełzę, Ludwika Bernackiego, Mieczysława Tretera, Czarnika, Hirschberga. W kilku rozdziałach pojawiły się osobistości szczególnie wyróżniające się w działalności na rzecz polskiego Lwowa,  np. Tadeusz Rutkowski – pomysłodawca Lwowskiej Galerii Sztuki, w której zgromadzono prywatne kolekcje polskich miłośników sztuki. Do dzisiaj galeria ta jest największym repozytorium malarstwa polskiego poza granicami kraju. 


Sala rękopisów lwowskiego Ossolineum
Sala rękopisów lwowskiego Ossolineum
Galeria obrazów - Muzeum Lubomirskich - Ossolineum we Lwowie
Galeria obrazów - Muzeum Lubomirskich - Ossolineum we Lwowie



















środa, 31 maja 2017

Józef Piłsudski. Życie i czyny

Stefan Pomarański


Związek Peowiaków 1934














„Musicie zawsze pamiętać, że m o g ę, bo m u s z ę,
a gdyby Wam tego m u s z ę kiedykolwiek zabrakło to przypomnijcie moje k a ż ę”

Życie i czyny

     Jedenaste wydanie biografii Józefa Piłsudskiego ukazało się nakładem Okręgu Stołecznego Związku Peowiaków w 1934 roku, a więc jeszcze za życia jej bohatera. Autorem opisania „Życia i czynów” wskrzesiciela Rzeczypospolitej był Stefan Pomarański, od najmłodszych lat opowiadający się po stronie wyzwolenia Polski z ponad stuletniej niewoli. Uczestniczył on we wszystkich walkach Pierwszej Kompanii Kadrowej Legionów Polskich, a w Wojsku Polskim dosłużył się stopnia majora. W życiu cywilnym zdobył tytuł doktora nauk historycznych. Walczył również podczas drugiej wojny światowej. Zginął w obozie koncentracyjnym w Flossenburgu (jego bracia zginęli w obozie w Oświęcimiu).

Bibliofilski rarytas

   Stefan Pomaraski, młodszy o całe pokolenie od Józefa Piłsudskiego, potrafił rzeczowo i z dystansem spojrzeć na swojego przewodnika duchowego i opowiedzieć o jego drodze do wyrwania Polski spod jarzma zaborców. Będąc zwolennikiem Naczelnika Państwa, już w 1919 roku „Książeczkę tę napisaną w pierwotnej swej postaci” poświęcił właśnie jemu. Autor kilkakrotnie uzupełniał gotowy tekst aż do daty obecnego wydania (1934), nie wiedząc, że około rok później Marszałka nie będzie już wśród żywych. Została po nim tylko legenda oraz opasłe tomy i niewielkie książeczki, takie jak omawiana lektura z okresu międzywojnia. Weszłam w posiadanie tego bibliofilskiego rarytasu, który przetrwał czasy wojennej pożogi, za sprawą pewnego krakowskiego antykwariatu (http://krakow-antykwariat.pl/).

poniedziałek, 29 maja 2017

Siła kobiecości

Iwona Majewska-Opiełka http://asdimo.pl Iwona Majewska-Opiełka


GWP 2011















Syzyfowa praca

     Dwuwyrazowe tytuły książek Iwony Majewskiej-Opiełka łatwo zapadają w pamięć i niosą pozytywny ładunek energii: „Akademia sukcesu”, „Wychowanie do szczęścia”, „Ku doskonałości”. W jednej z ostatnich publikacji autorka nobilituje „Siłę kobiecości”, która drzemie w każdej z nas. Na kilkuset stronach przekonuje czytelniczki do tego, by stawały się silnymi i kobiecymi „kowalami swego losu” (kowalkami?). By nie ulegały presji rodziny i środowiska, schematom i mitom poprawności nie-politycznej i podejmowały życiowe decyzje zgodnie ze swymi prawdziwymi potrzebami. Doświadczona pani psycholog tłumaczy kobietom, że życiowe dylematy typu: czy być mężatką, singielką, matką, pracować czy nie, należy rozstrzygać po uprzednich szczerych rozmowach ze sobą.  Ważne jest, aby przed podjęciem jakichkolwiek działań odpowiedzieć sobie na kilka pytań:
„1. Dlaczego to robię? 
 2. Dla kogo to robię? 
 3. Czy to zachowanie jest zgodne z moim głosem wewnętrznym?”

Uniwersalna żołnierka

     Priorytetem silnej kobiety, którą z pewnością stała się Iwona Majewska-Opiełka, jest samorealizacja rozumiana jako „pełne wyśpiewanie własnej duszy, realizacja potrzeb, urzeczywistnienie potencjału tkwiącego w indywidualnych zdolnościach i potrzebach”. Warunkuje ona osiągnięcie subiektywnego dobrostanu, którego spełnienie autorka dostrzega m.in. w pracy zawodowej kobiet, niewykluczającej bycia matką, lecz uzupełniającej i dowartościowującej kobietę. Definiując pojęcie domu pisarka zwraca uwagę na rozumienie podziału obowiązków między kobietą a mężczyzną. Dzięki wychowaniu,  my kobiety, mamy wdrukowaną mentalność Matki Polki samodzielnie dającej sobie radę ze wszystkimi problemami. Bo współczesna kobieta to nie tylko kapłanka domowego ogniska, ale wielofunkcyjna istota ludzka, wykonująca wiele zadań i zajmująca się wieloma sprawami jednocześnie. Z tej przyczyny winna uświadomić sobie własną wartość i egzekwować prawa należne jej w rodzinie i społeczeństwie.

sobota, 13 maja 2017

Agenci, szpiedzy, żołnierze. Alianci na frontach II wojny światowej

Krystyna Skarbek Joanna Kryszczukajtis-Szopa

 

VIDEOGRAF 2015















Podpalcie Europę

     Dziwna to książka „Agenci, szpiedzy, żołnierze. Alianci na frontach II wojny światowej”, tak jak i dziwne były losy agentów i szpiegów zaangażowanych na okrutnych frontach II wojny światowej. Joanna Kryszczukajtis-Szopa złożyła swą opowieść z kilku wątków. Wiodącym tematem ustaliła działalność agentów zatrudnianych przez SOE, supertajną brytyjską organizację koordynującą  operacje wywiadowcze i dywersyjno-sabotażowe. Winston Churchill, twórca formacji SOE, zachęcał jej liderów do walki za pomocą hasła: „Podpalcie Europę”. Cztery agentki (m.in. Krystyna Skarbek - ulubiona agentka Churchilla) pragnące „Walczyć o Francję – i dożyć jutra”, pracujące głównie w sekcji francuskiej SOE, reprezentują 39 wywiadowców – kobiet, z których co trzecia przypłaciła tę walkę życiem. Autorka na podstawie przebiegu akcji specjalnych przeprowadzanych przez te młode kobiety pokusiła się o wyciąganie daleko idących wniosków recenzujących dowodzenie agencją wywiadowczą. Przytoczyła treść negatywnych opinii wystawianych kandydatkom do pracy szpiegowskiej. Dowódcy SOE ignorowali te opinie i werbowali do walki z całym aparatem gestapo dziewczyny po trzymiesięcznym przeszkoleniu. Agentów SOE nazywano więc „armią straceńców i samobójców”. Trzynaście agentek hitlerowcy zamordowali w obozach koncentracyjnym w Dachau, Ravensbruck, Natzweiler i Bergen Belsen. Każda z nich zanim zginęła, przez kilka miesięcy, była poddawana okrutnym torturom. Agentki pośmiertnie odznaczano i upamiętniano, ale to niczego już nie mogło naprawić. Większość z nich nie dożyła trzydziestych urodzin – Violette Szabo miała zaledwie 23 lata…
Dowódcy SOE niczego nie uczyli się na swoich błędach, bo, jak twierdzili, nie popełniali ich. Hołdowali jedynie pierwszej części zdania „Życie jest nic nie warte, ale nic nie jest warte życia”.

Odette Sansom
Odette Sansom
Violette Szabo
Violette Szabo
Noor Inayat Khan
Noor Inayat Khan

poniedziałek, 8 maja 2017

W oparach absyntu. Skandale Młodej Polski

Dagny i Stanisław PrzybyszewscyIwona Kienzler 


Bellona 2017














Zielona wróżka

     Tytuł i podtytuł książki brzmiące „W oparach absyntu. Skandale Młodej Polski” wspaniale oddają treść publikacji Iwony Kienzler, o której sylwetce pisałam przy okazji recenzji innej pozycji, opatrzonej mianem „Maria Skłodowska-Curie. Złodziejka mężów - życie i miłości”. Analizując rzeczony tytuł należy zauważyć, że część  „W oparach”  autorka przemyślnie zapożyczyła od tomu tekstów Juliana Tuwima i Antoniego Słonimskiego „W oparach absurdu”. Absurd zastąpiła absyntem, lub jak go często nazywano „zieloną wróżką”, którą raczyli się przedstawiciele krakowskiej cyganerii młodopolskiej nie zawsze dodając trzy części wody do tego wysokoprocentowego napoju alkoholowego. Pisarka wybrała najlepszy z możliwych okres do przedstawienia skandalizującego środowiska twórców - epokę Młodej Polski. Pod hasłem „Sztuka dla sztuki” artyści zrywali z ideami pozytywizmu na rzecz powrotu do romantycznych dążeń niepodległościowych. Posiadacze różnych talentów uprawiający czystą sztukę, pozbawioną pierwiastków utylitarnych, odcinali się od mieszczańskich, filisterskich stereotypów. Hołdowali dekadenckim trendom ducha epoki aż do wyznawania filozofii ubóstwa w dusznej atmosferze modnych lokali stołecznego Krakowa, Lwowa, Zakopanego czy Warszawy.

Szał uniesień

     Iwona Kienzler wydostała z oparów absyntu postaci polskich artystów schyłku wieków i ukazała ich w szerokim kontekście społecznym. Przeniosła czytelników do świata bohemy gardzącej konwenansami, rozchwianej emocjonalnie, wiecznie przeżywającej męki twórcze, a często i niemoc twórczą. Doskonale wybrane przez literatkę postaci orędowników chłopomanii i emancypacji, bywalców salonów i podrzędnych knajpek, bohaterów skandali i obyczajowych ekstrawagancji nosiły nazwiska znane zapewne wszystkim Polakom. Zofia Nałkowska – autorka „Granicy”, Władysław Podkowiński – twórca „Szału uniesień”, Stanisław Wyspiański – sprawca „Wesela” i wiele innych jeszcze osób pretendowało do miana spiritus movens salonowych intryg, afer damsko-męskich i artystycznych awantur. Koligacje rodzinne i towarzyskie bohaterów książki spowodowały przenikanie się treści rozdziałów wywołując wrażenie ciągłości treści publikacji. W tomie nie znajdujemy zatem encyklopedycznego przedstawiania losów kolejnych wybranych postaci lecz płynnie toczącą się opowieść o czasach i ludziach doby Młodej Polski.

Władysław Podkowiński - "Szał uniesień"
Władysław Podkowiński - "Szał uniesień"
Stanisław Wyspiański - "Autoportret z żoną"
Stanisław Wyspiański -" Autoportret z żoną"


 

 

 

 

 

 

 

 

 

czwartek, 27 kwietnia 2017

Bibuła

Bibuła - Józef Piłsudski Józef Piłsudski

 

PULS Publications 1983














«Solidarność» na szlaku Józefa Piłsudskiego

     ”Bibułą w żargonie rewolucyjnym zowią każdy druk nielegalny” tłumaczył Józef Klemens Piłsudski termin, który mnie kojarzył się przede wszystkim z festiwalem „Solidarności”. O inspirującej roli Józefa Piłsudskiego dla trzeciej konspiracji XX wieku traktuje publikacja „«Solidarność» na szlaku Józefa Piłsudskiego” autorstwa A. S. Lewandowskiego. Działacze ruchu społecznego „Solidarność” znający treść opracowania sprzed blisko osiemdziesięciu lat funkcjonowali już w zupełnie innych warunkach, ale z pewnością doceniali jego rzeczowość i kompleksowość ujęcia tematu.
     Przyszły Marszałek wykazał się umiejętnością analitycznego spojrzenia i wyczerpującego zaprezentowania zagadnienia wydawnictw podziemnych (jak je dziś określamy). W założeniach opracowanie Józefa Piłsudskiego miało obejmować szeroko rozumianą tematykę „Walki rewolucyjnej w zaborze rosyjskim” podzieloną na trzy części: druki nielegalne (Bibuła), działalność ludzi organizacji oraz efekty pracy rewolucyjnej. „Bibuła” powstawała w roku 1903 i na tym cykl się zakończył.

Drugi obieg wydawniczy

     Niemal dziesięcioletnie doświadczenia PPS-owskiego działacza w tworzeniu zrębów drugiego obiegu wydawniczego, jaki formował się tam, gdzie obowiązywała cenzura, upoważniały do pionierskiego podjęcia i podsumowania zagadnienia. Piłsudski zawarł w publikacji teoretyczne podstawy funkcjonujących nielegalnych wydawnictw oraz ich praktyczne wprowadzenie do życia społecznego. Sam pracując przy redakcji i drukowaniu pisma „Robotnik” znał od poszewki problematykę poligrafii i w kompetentny sposób przedstawił czytelnikom niezwykle interesujące kwestie. Piłsudski redagował i wydawał czasopismo od 1984 roku aż do aresztowania przez carski aparat policyjny w Łodzi w 1900 roku.

Odtworzony warsztat pracy konspiracyjnej J. Piłsudskiego w Łodzi
Odtworzony warsztat pracy konspiracyjnej J. Piłsudskiego w Łodzi
Robotnik jednodniówka - luty 1894
Robotnik jednodniówka - luty 1894






czwartek, 20 kwietnia 2017

Echa Polesia

Franciszek Wysłouch 1918

Franciszek Wysłouch


 LTW 2012













Z Polesia na Wyspy

     Franciszek Wysłouch urodzony w Pirkowiczach na Polesiu rozłożył na czynniki pierwsze fenomen owej krainy geograficznej obecnie znajdującej się w granicach Białorusi, Ukrainy, Polski i Rosji. Potomek rodu Wysłouchów herbu Odyniec dorastał w patriotycznej atmosferze kresowego dworu. Życiorys Franciszka Wysłoucha obfituje w wydarzenia charakterystyczne dla miłujących Ojczyznę spadkobierców Jagiełły, Batorego, Sobieskiego. Zesłanie na Syberię, walka w Legionach Polskich, udział w wojnie polsko-bolszewickiej, obrona Rzeczypospolitej podczas Kampanii Wrześniowej, internowanie i sowiecka niewola, ucieczka do formującego się we Francji wojska polskiego, pokonał  szlak bojowy z Armią gen. Andersa (m.in. uczestnik bitwy pod Monte Cassino). Po wojnie, jak większość polskich bojowników niegodzących się z komunistyczną rzeczywistością Polski Ludowej, zdecydował się na emigrację w Wielkiej Brytanii. Przebywając na obczyźnie pozostał jednak wiernym synem polskiej ziemi. Wielkiej miłości swego życia poświęcił trzy książki: „Opowiadania poleskie”, „Na ścieżkach Polesia” i „Echa Polesia”, dzięki czemu nazwano go „piewcą Polesia”. Pisarz ten malował również poleskie pejzaże. Będąc zapalonym myśliwym, jak nikt znał i rozumiał poleską przyrodę z jej rozległymi puszczami, nieprzebytymi mokradłami, bezkresnymi polami. Obcując ze światem miejscowej ludności od podszewki poznał Poleszuków, sól tej ziemi…

Od kaczek do wilków

     „Echa Polesia” niosą się daleko i długo z uwagi na niebanalne „opisy przyrody” autorstwa wygnańca ogarniętego wieczną tęsknotą za krajem lat dziecinnych. Franciszek Wysłouch uchwycił najdelikatniejsze tony i najsubtelniejsze barwy poleskich krajobrazów towarzyszące zjawiskom charakterystycznym tylko dla krainy niekończących się mokradeł i oddalonych od siebie siedzib ludzkich. Skupił się na funkcjonowaniu ludzi, zwierząt i roślin oraz trwaniu przyrody nieożywionej, wybierając do opisu większe systemy, np. puszczę,  jak i drobne epizody, np. Litewskie surmy. Pisarz przekazał wrażenia i przeżycia, jakie zakorzeniły się w jego pamięci i zachowały się w niej na długie lata bolesnej emigracji. W duszę myśliwego zapadły obrazy polowań na kaczki i obław na wilki; miłośnik natury z dużą znajomością rzeczy wspominał też o pszczołach, grzybach, drzewach, mszarach, tokach, rybach.

Wilk w nocy - Alfred Wierusz-Kowalski
Wilk w nocy - Alfred Wierusz-Kowalski
Polesie - Iwan Szyszkin
Polesie - Iwan Szyszkin


czwartek, 6 kwietnia 2017

Nic nie jest w porządku

Krzesimir Dębski 2012 Krzesimir Dębski


Czerwone i Czarne 2016


Ta ostatnia niedziela

     Światowej klasy muzyk, Krzesimir Dębski, żywi  przekonanie, że „Nic nie jest w porządku” w jego rodzinnej historii o Wołyniu, wpisanej w tragiczne wydarzenia Rzezi Wołyńskiej tj. "czystki etnicznej o znamionach ludobójstwa". W okresie od lutego 1943 do lutego 1944 roku Ukraińcy wymordowali około 60 000 Polaków zamieszkujących województwo wołyńskie. Kulminacja mordów nastąpiła latem 1943 roku. Z inicjatywy frakcji banderowskiej Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN – B) przy udziale jej zbrojnego ramienia - Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) -  11 lipca 1943 roku Ukraińcy zaatakowali 99 polskich miejscowości w bestialski sposób mordując Polaków, grabiąc i paląc ich domostwa. Masakry podczas Krwawej Niedzieli na Wołyniu dokonywano pod hasłem „Śmierć Lachom”. Badacze eksterminacji ludności polskiej na Wołyniu pokusili się o sporządzenie listy kilkuset sposobów torturowania i mordowania kobiet, mężczyzn, dzieci i starców. Jest to lektura dla ludzi o bardzo mocnych nerwach. 

Było sobie miasteczko...

     W miasteczku Kisielin przed wojną żyło 57 polskich rodzin, 61 żydowskich i ponad 48 ukraińskich. W drugą niedzielę lipca 1943 roku banda UPA napadła na Polaków zgromadzonych na niedzielnej mszy w kościele parafialnym i zamordowała 90 Polaków. Zagładę przeżyli m.in. Aniela Sławińska i Włodzimierz Sławosz Dębski. Wyroki losu zobowiązały ich do dawania świadectwa przerażającej prawdzie. „Krwawa Niedziela” w Kisielinie nie ograniczyła się bowiem do jednego dnia. Dwa tygodnie później zginęli rodzice Włodzimierza Dębskiego: Leopold – miejscowy lekarz i jego ukraińska żona Anisja.  Włodzimierz opisał przeżycia owej niedzieli w książce zatytułowanej „Było sobie miasteczko. Opowieść wołyńska”, zaś syn jego i Anieli – Krzesimir - zmierzył się z tematem rodzinnej traumy publikacją pod tytułem „Nic nie jest w porządku. Wołyń – moja rodzinna historia”
     W książce, w której „Nic nie jest w porządku” autor poruszył wiele wątków wspólnych dla losów Wołynian. Krzesimir Dębski poza szczegółową relacją z wydarzeń Krwawej Niedzieli zwrócił uwagę czytelników na mniej znane fakty towarzyszące pogromowi Polaków, jak np. odwołanie mszy w cerkwi 11 lipca czy liczba 102 na domach Ukraińców, która pojawiła się dokładnie 102 dni przed fatalną niedzielą. Oczyszczuwalna akcja w okolicy Kisielina trwała aż do września 1943 roku. Stopniowo wymordowano wszystkich ukrywających się Polaków. Jedyną szansą na przeżycie była ucieczka ze swych stron rodzinnych, często łącząca się z pozostawieniem niepogrzebanych ciał bliskich. Innego wyboru nie było…

Aniela i Włodzimierz Dębscy rok po ślubie
Aniela i Włodzimierz Dębscy rok po ślubie
Krzesimir Dębski w ruinach kościoła w Kisielinie
Krzesimir Dębski w ruinach kościoła w Kisielinie








 

 

 

niedziela, 26 marca 2017

Awantury w rodzinie

Marian Hemar


LTW 2017




"Moją ojczyzną jest polska mowa,
Słowa wierszem wiązane.
Gdy umrę, wszystko mi jedno gdzie,
Gdy umrę, w niej pochowają mnie
I w niej zostanę."



Nagrodę wygrałam w konkursie ogłoszonym przez Wydawnictwo LTW

Polak amator

     Galicyjski Żyd, Marian Hemar, określający się jako „ochotniczy Polak… Z zaciągu, nie z poboru”, „Polak amator” w książce zatytułowanej „Awantury w rodzinie” dał wyraz swej bezwarunkowej miłość do Polski i Lwowa. Pierwsze ćwierćwiecze życia, spędzone we Lwowie, ukształtowało w nim poetę i pisarza, a warszawskie lata wieku męskiego przyniosły znaczący dorobek literacki. Emigracyjny okres londyński to wieczna polemika z tymi, którzy nie opuścili Kraju w wyniku kataklizmu wojny światowej.
Jan Marian Hescheles parał się wieloma formami literackimi: od piosenek, przez fraszki, wiersze, do szkiców, esejów, dramatów, tłumaczeń, recenzji. W pamiętnych latach dwudziestych XX wieku osiadł w środowisku warszawskich kabaretów, teatrów, prasy, radia i poetów „Skamandra”. Był u szczytu kariery, gdy zdarzył się wrzesień 1939 roku. Porażony klęską przedwojennej Polski, nie mogąc się pogodzić z komunistycznymi nie(porządkami) w Ojczyźnie, zdecydował się na los wiecznego tułacza, tak bliski polskim twórcom.

Hemar a sprawa polska

     Marian Hemar w szkicach powstałych w przeciągu dwudziestu pięciu lat uciążliwej tułaczki poruszył wiele tematów związanych z utraconą Ojczyzną – Polską, z pozyskaną ojczyzną – Anglią, z życiem emigracji, gdzie „każdy z nich ma kogoś z rodaków współwygnańców,… «któremu się nie kłania»”, z życiem pisarza i poety. Wszystkie te eseje napisano piękną polszczyzną zgodnie z zasadami higieny językowej wyznawanej przez autora. Hemar – prozaik nie unikał w swych rozważaniach kwestii ogólnych, które dotykał, jakby mimochodem, reagując piórem na  aktualne wydarzenia w Kraju i poza Nim. Sprawa polska pozostawała przez wszystkie emigracyjne lata w jego sercu na miejscu centralnym; stał na stanowisku, iż jest ona kluczem do literatury polskiej. Jakkolwiek „przemieniona w emocjonalizm, w sentyment, w egzaltację”, jednakże „Literatura nasza spełniła w historii naszej zadania, jakich zaszczytu nie dostąpiła literatura żadnego narodu na świecie”. O piszącym w tym duchu Marianie Hemarze można by powiedzieć, że był „Polakiem-szowinistą, który byłby skłonny utrzymywać, że Pan Bóg, stwarzając świat, wyrzekł słowa „Stań się!” - po polsku”. 

niedziela, 5 marca 2017

Poczet Żołnierzy Wyklętych


Mateusz Saweczko


Capital 2014














Wolność i Niezawisłość

     Mateusz Saweczko, przedstawiający się jako młody narodowiec, ułożył subiektywny poczet bohaterów podziemia antykomunistycznego. Zastosowana przez niego w tytule nazwa „Żołnierze Wyklęci” odmieniana jest przez wszystkie przypadki w okolicach Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych ustanowionego w 2011 roku. 1 marca 1951 roku w więzieniu na warszawskim Mokotowie wykonano wyroki śmierci na siedmiu członkach IV Zarządu Głównego Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”. Mianem Żołnierzy Niezłomnych objęto członków oddziałów partyzanckich biorących udział w powstaniu antykomunistycznym w Polsce, skierowanym przeciwko siłom Związku Radzieckiego, w latach 1944 - 1953.

Armia Krajowa Obywatelska

     Publikacja „Poczet Żołnierzy Wyklętych” zawiera przegląd najważniejszych organizacji polskiego podziemia niepodległościowego od Armii Krajowej Obywatelskiej począwszy, a na Zrzeszeniu „Wolność i Niezawisłość” skończywszy. Formacje te powstawały na bazie struktur rozwiązanej w styczniu 1945 roku Armii Krajowej. Wielość organizacji niepodległościowych spowodowana była przede wszystkim względami bezpieczeństwa i wprowadzaniem w błąd wrogów. Ciągłe zmiany organizacyjne powodowały również skutki uboczne w postaci konfliktów kompetencyjnych, rozłamów, koalicji, prowadzących nie raz do tragedii.

Instytut Pamięci Narodowej

     Zaprezentowani przez autora Żołnierze Niezłomni przedstawiali szeroki wachlarz ludzkich charakterów, postaw wobec wrogów czy sposobów umiłowania Ojczyzny. Spośród siedemdziesięciu pięciu żołnierzy drugiej konspiracji, wybranych przez Marka Saweczko, czterdziestu pięciu zamordowano w majestacie PRL-owskiego prawa. W rezultacie sfingowanych procesów prowadzonych przez polskich i sowieckich komunistów orzekano wyroki skazujące na wielokrotne kary śmierci i natychmiast je wykonywano. Ciała skazańców potajemnie grzebano w dołach śmierci. Obecnie, po kilkudziesięciu latach od egzekucji, część miejsc pochówku odnaleziono. Dzięki zaangażowaniu zespołu prof. Krzysztofa Szwagrzyka z IPN-u udało się zidentyfikować niektóre z odnalezionych szczątków. Po upływie ponad półwiecza odbywają się, z należnymi honorami, pogrzeby Żołnierzy Niezłomnych, a oni sami są pośmiertnie odznaczani i awansowani. Cześć Ich Pamięci!

Żołnierze niepodległościowej partyzantki antykomunistycznej - Henryk Wybranowski „Tarzan”, Edward Taraszkiewicz „Żelazny”, Mieczysław Małecki „Sokół” i Stanisław Pakuła „Krzewina” 1947
Żołnierze niepodległościowej partyzantki antykomunistycznej:
Henryk Wybranowski „Tarzan”, Edward Taraszkiewicz „Żelazny”
Mieczysław Małecki „Sokół” i Stanisław Pakuła „Krzewina” 1947

Ciała poległych w walkach z UB i MO w lipcu 1953 roku żołnierzy oddziału NZW por. Wacława Grabowskiego Puszczyka
Ciała żołnierzy poległych w lipcu 1953 r. w walkach 
z Urzędem Bezpieczeństwa i Milicją Obywatelską,
z oddziału NZW por. Wacława Grabowskiego Puszczyk













 

 

https://pl.wikipedia.org

     „Poczet Żołnierzy Wyklętych” przeczytałam nad wyraz szybko – w kilka godzin, aż dotarłam do Bibliografii. I tu skończyły się długoszowskie żarty. A może właśnie się zaczęły? Okazało się bowiem, że wszystkie podrozdziały książki są to przepisane dosłownie fragmenty tekstów z witryny internetowej https://pl.wikipedia.org. Przyjęłam to odkrycie z mieszanymi uczuciami. Popularyzacja tematu bohaterstwa Żołnierzy Wyklętych jest z pewnością zjawiskiem pozytywnym. Natomiast „pisanie” książki metodą „Kopiuj, Wklej” już nie. Mało przekonująco brzmi wpis na stronie informacyjnej publikacji „Wszystkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej książki nie może być reprodukowana…”

Książka czy wydruk?

     Czy zatem publikacja „Poczet Żołnierzy Wyklętych” jest książką w jej klasycznym rozumieniu, czy raczej wydrukiem wybranych stron internetowych?
     Mimo wszystko, cele, które postawił przed sobą autor, tj. złożenie hołdu Żołnierzom Niezłomnym, zadanie kłamu oszczerstwom na Ich temat oraz przekazanie prawdziwych informacji o Nich, uświęciły środki, tzn. przedruk Wikipedii. Nie można jednak pominąć faktu, iż ta encyklopedia internetowa nie jest wiarygodnym źródłem naukowym, na które publicyści mogą się bezpiecznie powoływać.
     Wniosek końcowy: biorąc do ręki nową książkę należy wnikliwie przyjrzeć się bibliografii, aby uniknąć rozczarowań…




* zdjęcia https://pl.wikipedia.org

poniedziałek, 27 lutego 2017

Matki Wielkich Polaków

Józefa z Kloftów Kasprowiczowa

Barbara Wachowicz 


 

MUZA 2016











"Jeśli zapomnę o nich, Ty, Boże na niebie,

Zapomnij o mnie"


     Barbara Wachowicz, Pisarka losu polskiego, pochyliła się z czcią nad postaciami Matek Wielkich Polaków. Będąc specjalistką w zakresie biografii wybitnych synów Rzeczypospolitej, osią swej książki uczyniła ich Wielkie Matki. Przedstawiła dostojne Macierze w szerokim kontekście rodzinnym wywodząc ich korzenie do kilku pokoleń wstecz, sięgając do przodków i po mieczu i po kądzieli. Z uwagi na powyższe, tytuł publikacji ograniczony tylko do matek wydaje się niepełny. Może należałoby go rozszerzyć na innych członków rodziny?
Autorka gawędy sięgała do licznych materiałów źródłowych: dokumentów, wspomnień, pamiętników. Jednakże większość swych wywodów i wniosków opierała na korespondencji swoich bohaterów – matek i ich dzieci. Niejednokrotnie posiłkowała się najnowszymi wynikami badań historyków literatury. Do literackiego tekstu dołączyła pogrupowaną wg rozdziałów Bibliografię oraz Indeks nazwisk. Całość dopełniono doskonale wkomponowanymi w treść ilustracjami, opatrzonymi opisami zawierającymi fragmenty lektury.

 

"Jej odwrócona twarz patrzy przez ramię,

I w oczach widać, że patrzy na syna..."


     W swej pracy Barbara Wachowicz wnikliwie przyjrzała się wzajemnym relacjom matek i synów (tylko jeden rozdział dotyczy matki i wybitnej córki – Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej) oraz przeanalizowała wpływ tych relacji na twórczość i dokonania latorośli. Posiadając olbrzymią wiedzę w dziedzinie kultywowania pamięci i tożsamości narodowej utworzyła studium znaczenia matek w wyborze drogi życiowej i karierze wybitnych dzieci. Pisarka podkreśliła pierwszorzędną rolę matek w kształtowaniu osobowości i poglądów dzieci poprzez tworzenie atmosfery domu rodzinnego – tej kolebki, która przeobraża dziecko w dorosłego człowieka, obywatela, patriotę.
„Rodzina kochająca, wzorowa w mariażach, dbała o edukację młodzi, patriarchalnie zacna i strzegąca tradycji, z pietyzmem chroniąca pamiątki przeszłości, wpisana świetnymi nazwiskami w historię kraju”.

niedziela, 12 lutego 2017

Józef Piłsudski w kolorze

Konrad Krzyżanowski 1920 - archiwum.rp.plAndrzej Krzysztof Kunert 

Rafał E. Stolarski   


ZYSK I S-KA 2010










 

 

 Kustosz Pamięci Narodowej

     Andrzej Krzysztof Kunert  jest laureatem nagrody Kustosz Pamięci Narodowej przyznawanej za szczególnie aktywny udział w upamiętnianiu historii Narodu Polskiego w latach 1939–89. W szerokim wachlarzu historycznych zainteresowań badacza znalazły się światłe postaci naszej narodowej przeszłości. Pierwszą wśród nich jest Józef Piłsudski. Niewielki album autorstwa A. K. Kunerta, zatytułowany „Józef Piłsudski w kolorze”, powstał staraniem wydawnictwa Zysk i S-ka i przy współpracy Rafała E. Stolarskiego – również historyka z dorobkiem naukowym. Tak wybitny tandem historyków gwarantował sukces. Publikacja okazała się wartościową pozycją księgarską poświęconą Naczelnikowi Państwa, tak pod względem merytorycznym, jaki i graficznym. Zawiera ona biogram Józefa Piłsudskiego, wykaz pełnionych przez niego funkcji, posiadanych tytułów, przyznanych mu odznaczeń, doktoratów honoris causa i honorowych obywatelstw miast. Szczegółowo przedstawiono formy upamiętnienia Pierwszego Marszałka Polski w okresie dziesięciolecia po śmierci oraz po roku 1989. W komunistycznym PRL-u hołdowanie jego pamięci było zakazane, a jego publikacje objęto cenzurą

Wskrzesiciel Niepodległości Ojczyzny

     Ilustracyjna, kluczowa warstwa książki–albumu, dopełniona została opisami oryginałów i informacjami o źródłach grafiki. Ryciny zawierające kopie obrazów, plakatów, widokówek i fotografii, ułożone chronologicznie, świadczą o fenomenie kultu Naczelnego Wodza, pojawiającego się niemal od wymarszu I Kompanii Kadrowej z krakowskich Oleandrów 1914 roku. Oficjalnie potwierdzono powszechny szacunek dla Józefa Piłsudskiego Ustawą „O ochronie imienia Józefa Piłsudskiego, Pierwszego Marszałka Polski” w roku 1938. 
"Art. 1. Pamięć czynu i zasługi JÓZEFA PIŁSUDSKIEGO - Wskrzesiciela Niepodległości Ojczyzny i Wychowawcy Narodu - po wsze czasy należy do skarbnicy ducha narodowego i pozostaje pod szczególną ochroną prawa."

Wg. plakatu wykonanego z okazji 50. rocznicy śmierci Marszałka
Wg. plakatu z okazji 50. rocznicy śmierci Marszałka
Przemysław Ryniec 2016
Autor: Przemysław Ryniec 2016