Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polska Powojenna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polska Powojenna. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 lipca 2017

Na tropach Wańkowicza

Melchior Wańkowicz - Monte Cassino maj 1944 - https://pl.wikipedia.org/ Aleksandra Ziółkowska 



Wydawnictwo Polskiego Towarzystwa Wydawców Książek 1989













Dni, które zmieniły jej życie

     Melchior Wańkowicz dostarczył swym życiem materiału na wiele opracowań i studiów naukowych pokoleniom badaczy historii literatury polskiej. Szczególna rola przypadła absolwentce polonistyki Uniwersytetu Łódzkiego kończącej edukację złożeniem pracy magisterskiej o twórczości reporterskiej Melchiora Wańkowicza. Zatrudnił ona Aleksandrę Ziółkowską jako swą asystentkę i researchera. Zaskarbiła sobie szacunek i zaufanie Mistrza, a ten zadedykował jej drugi tom dzieła, nad którym wspólnie pracowali: „Mojej sekretarce magister Aleksandrze Ziółkowskiej, bez której oddanego współpracownictwa zapewne byłaby to jeszcze gorsza książka’’. Pisarz pozostawił jej w testamencie swoje niezwykle bogate archiwum dokumentarne
Aleksandra Ziółkowska-Boehm jest polską pisarką osiadłą w Stanach Zjednoczonych publikującą zarówno w Polsce jak i w USA oraz w Kanadzie. Spotkanie studentki z jednym z największych ówczesnych pisarzy polskich ukształtowało autorkę i jak sama powiedziała były to „Dwa niezapomniane dni, , które zmieniły moje życie”.

Wańkowicz non-fiction

     Na biografię Melchiora Wańkowicza złożyło się tak wiele wątków, etapów, „klimatów”, że wystarczyłoby na kilka życiorysów. Można domniemywać, że twórczość Wańkowicza charakteryzuje różnorodność i wielowątkowość, gdyż jego życie przebiegało równolegle do wielkich wydarzeń historycznych w dziejach świata i Polski: zabory, dwie rewolucje, dwie wojny światowe. Los pozwolił mu żyć w Polsce przedwojennej, powojennej i na emigracji. Jakaż to była skarbnica tematyki dla Króla reportażu, którego pisarstwo opierało się na faktach – „Fakt jest dla mnie katalizatorem dla wyobraźni”.
     W książce asystentki Króla reportażu dominują kwestie sensu stricto literackie. Dużo uwagi poświęciła autorka przybliżeniu czytelnikowi tajników warsztatu pisarskiego Mistrza, jego sposobom pracy nad nową książką i tworzeniu wyszukanego języka. Niebagatelną rolę pełniło powiększające się z dnia na dzień archiwum pisarza, później odziedziczone przez Aleksandrę Ziółkowską. Podejmowane już za życia Melchiora Wańkowicza próby klasyfikacji jego twórczości sprowadziły się do konstatacji, iż jest on twórcą reportażu literackiego z elementami wspomnień, opowieści, felietonów, gawęd lub, jak sam określił „literatury faktu”, którą dziś funkcjonuje pod nazwą non-fiction.

poniedziałek, 29 maja 2017

Siła kobiecości

Iwona Majewska-Opiełka http://asdimo.pl Iwona Majewska-Opiełka


GWP 2011















Syzyfowa praca

     Dwuwyrazowe tytuły książek Iwony Majewskiej-Opiełka łatwo zapadają w pamięć i niosą pozytywny ładunek energii: „Akademia sukcesu”, „Wychowanie do szczęścia”, „Ku doskonałości”. W jednej z ostatnich publikacji autorka nobilituje „Siłę kobiecości”, która drzemie w każdej z nas. Na kilkuset stronach przekonuje czytelniczki do tego, by stawały się silnymi i kobiecymi „kowalami swego losu” (kowalkami?). By nie ulegały presji rodziny i środowiska, schematom i mitom poprawności nie-politycznej i podejmowały życiowe decyzje zgodnie ze swymi prawdziwymi potrzebami. Doświadczona pani psycholog tłumaczy kobietom, że życiowe dylematy typu: czy być mężatką, singielką, matką, pracować czy nie, należy rozstrzygać po uprzednich szczerych rozmowach ze sobą.  Ważne jest, aby przed podjęciem jakichkolwiek działań odpowiedzieć sobie na kilka pytań:
„1. Dlaczego to robię? 
 2. Dla kogo to robię? 
 3. Czy to zachowanie jest zgodne z moim głosem wewnętrznym?”

Uniwersalna żołnierka

     Priorytetem silnej kobiety, którą z pewnością stała się Iwona Majewska-Opiełka, jest samorealizacja rozumiana jako „pełne wyśpiewanie własnej duszy, realizacja potrzeb, urzeczywistnienie potencjału tkwiącego w indywidualnych zdolnościach i potrzebach”. Warunkuje ona osiągnięcie subiektywnego dobrostanu, którego spełnienie autorka dostrzega m.in. w pracy zawodowej kobiet, niewykluczającej bycia matką, lecz uzupełniającej i dowartościowującej kobietę. Definiując pojęcie domu pisarka zwraca uwagę na rozumienie podziału obowiązków między kobietą a mężczyzną. Dzięki wychowaniu,  my kobiety, mamy wdrukowaną mentalność Matki Polki samodzielnie dającej sobie radę ze wszystkimi problemami. Bo współczesna kobieta to nie tylko kapłanka domowego ogniska, ale wielofunkcyjna istota ludzka, wykonująca wiele zadań i zajmująca się wieloma sprawami jednocześnie. Z tej przyczyny winna uświadomić sobie własną wartość i egzekwować prawa należne jej w rodzinie i społeczeństwie.

czwartek, 6 kwietnia 2017

Nic nie jest w porządku

Krzesimir Dębski 2012 Krzesimir Dębski


Czerwone i Czarne 2016


Ta ostatnia niedziela

     Światowej klasy muzyk, Krzesimir Dębski, żywi  przekonanie, że „Nic nie jest w porządku” w jego rodzinnej historii o Wołyniu, wpisanej w tragiczne wydarzenia Rzezi Wołyńskiej tj. "czystki etnicznej o znamionach ludobójstwa". W okresie od lutego 1943 do lutego 1944 roku Ukraińcy wymordowali około 60 000 Polaków zamieszkujących województwo wołyńskie. Kulminacja mordów nastąpiła latem 1943 roku. Z inicjatywy frakcji banderowskiej Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN – B) przy udziale jej zbrojnego ramienia - Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) -  11 lipca 1943 roku Ukraińcy zaatakowali 99 polskich miejscowości w bestialski sposób mordując Polaków, grabiąc i paląc ich domostwa. Masakry podczas Krwawej Niedzieli na Wołyniu dokonywano pod hasłem „Śmierć Lachom”. Badacze eksterminacji ludności polskiej na Wołyniu pokusili się o sporządzenie listy kilkuset sposobów torturowania i mordowania kobiet, mężczyzn, dzieci i starców. Jest to lektura dla ludzi o bardzo mocnych nerwach. 

Było sobie miasteczko...

     W miasteczku Kisielin przed wojną żyło 57 polskich rodzin, 61 żydowskich i ponad 48 ukraińskich. W drugą niedzielę lipca 1943 roku banda UPA napadła na Polaków zgromadzonych na niedzielnej mszy w kościele parafialnym i zamordowała 90 Polaków. Zagładę przeżyli m.in. Aniela Sławińska i Włodzimierz Sławosz Dębski. Wyroki losu zobowiązały ich do dawania świadectwa przerażającej prawdzie. „Krwawa Niedziela” w Kisielinie nie ograniczyła się bowiem do jednego dnia. Dwa tygodnie później zginęli rodzice Włodzimierza Dębskiego: Leopold – miejscowy lekarz i jego ukraińska żona Anisja.  Włodzimierz opisał przeżycia owej niedzieli w książce zatytułowanej „Było sobie miasteczko. Opowieść wołyńska”, zaś syn jego i Anieli – Krzesimir - zmierzył się z tematem rodzinnej traumy publikacją pod tytułem „Nic nie jest w porządku. Wołyń – moja rodzinna historia”
     W książce, w której „Nic nie jest w porządku” autor poruszył wiele wątków wspólnych dla losów Wołynian. Krzesimir Dębski poza szczegółową relacją z wydarzeń Krwawej Niedzieli zwrócił uwagę czytelników na mniej znane fakty towarzyszące pogromowi Polaków, jak np. odwołanie mszy w cerkwi 11 lipca czy liczba 102 na domach Ukraińców, która pojawiła się dokładnie 102 dni przed fatalną niedzielą. Oczyszczuwalna akcja w okolicy Kisielina trwała aż do września 1943 roku. Stopniowo wymordowano wszystkich ukrywających się Polaków. Jedyną szansą na przeżycie była ucieczka ze swych stron rodzinnych, często łącząca się z pozostawieniem niepogrzebanych ciał bliskich. Innego wyboru nie było…

Aniela i Włodzimierz Dębscy rok po ślubie
Aniela i Włodzimierz Dębscy rok po ślubie
Krzesimir Dębski w ruinach kościoła w Kisielinie
Krzesimir Dębski w ruinach kościoła w Kisielinie








 

 

 

niedziela, 26 marca 2017

Awantury w rodzinie

Marian Hemar


LTW 2017




"Moją ojczyzną jest polska mowa,
Słowa wierszem wiązane.
Gdy umrę, wszystko mi jedno gdzie,
Gdy umrę, w niej pochowają mnie
I w niej zostanę."



Nagrodę wygrałam w konkursie ogłoszonym przez Wydawnictwo LTW

Polak amator

     Galicyjski Żyd, Marian Hemar, określający się jako „ochotniczy Polak… Z zaciągu, nie z poboru”, „Polak amator” w książce zatytułowanej „Awantury w rodzinie” dał wyraz swej bezwarunkowej miłość do Polski i Lwowa. Pierwsze ćwierćwiecze życia, spędzone we Lwowie, ukształtowało w nim poetę i pisarza, a warszawskie lata wieku męskiego przyniosły znaczący dorobek literacki. Emigracyjny okres londyński to wieczna polemika z tymi, którzy nie opuścili Kraju w wyniku kataklizmu wojny światowej.
Jan Marian Hescheles parał się wieloma formami literackimi: od piosenek, przez fraszki, wiersze, do szkiców, esejów, dramatów, tłumaczeń, recenzji. W pamiętnych latach dwudziestych XX wieku osiadł w środowisku warszawskich kabaretów, teatrów, prasy, radia i poetów „Skamandra”. Był u szczytu kariery, gdy zdarzył się wrzesień 1939 roku. Porażony klęską przedwojennej Polski, nie mogąc się pogodzić z komunistycznymi nie(porządkami) w Ojczyźnie, zdecydował się na los wiecznego tułacza, tak bliski polskim twórcom.

Hemar a sprawa polska

     Marian Hemar w szkicach powstałych w przeciągu dwudziestu pięciu lat uciążliwej tułaczki poruszył wiele tematów związanych z utraconą Ojczyzną – Polską, z pozyskaną ojczyzną – Anglią, z życiem emigracji, gdzie „każdy z nich ma kogoś z rodaków współwygnańców,… «któremu się nie kłania»”, z życiem pisarza i poety. Wszystkie te eseje napisano piękną polszczyzną zgodnie z zasadami higieny językowej wyznawanej przez autora. Hemar – prozaik nie unikał w swych rozważaniach kwestii ogólnych, które dotykał, jakby mimochodem, reagując piórem na  aktualne wydarzenia w Kraju i poza Nim. Sprawa polska pozostawała przez wszystkie emigracyjne lata w jego sercu na miejscu centralnym; stał na stanowisku, iż jest ona kluczem do literatury polskiej. Jakkolwiek „przemieniona w emocjonalizm, w sentyment, w egzaltację”, jednakże „Literatura nasza spełniła w historii naszej zadania, jakich zaszczytu nie dostąpiła literatura żadnego narodu na świecie”. O piszącym w tym duchu Marianie Hemarze można by powiedzieć, że był „Polakiem-szowinistą, który byłby skłonny utrzymywać, że Pan Bóg, stwarzając świat, wyrzekł słowa „Stań się!” - po polsku”. 

niedziela, 5 marca 2017

Poczet Żołnierzy Wyklętych


Mateusz Saweczko


Capital 2014














Wolność i Niezawisłość

     Mateusz Saweczko, przedstawiający się jako młody narodowiec, ułożył subiektywny poczet bohaterów podziemia antykomunistycznego. Zastosowana przez niego w tytule nazwa „Żołnierze Wyklęci” odmieniana jest przez wszystkie przypadki w okolicach Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych ustanowionego w 2011 roku. 1 marca 1951 roku w więzieniu na warszawskim Mokotowie wykonano wyroki śmierci na siedmiu członkach IV Zarządu Głównego Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”. Mianem Żołnierzy Niezłomnych objęto członków oddziałów partyzanckich biorących udział w powstaniu antykomunistycznym w Polsce, skierowanym przeciwko siłom Związku Radzieckiego, w latach 1944 - 1953.

Armia Krajowa Obywatelska

     Publikacja „Poczet Żołnierzy Wyklętych” zawiera przegląd najważniejszych organizacji polskiego podziemia niepodległościowego od Armii Krajowej Obywatelskiej począwszy, a na Zrzeszeniu „Wolność i Niezawisłość” skończywszy. Formacje te powstawały na bazie struktur rozwiązanej w styczniu 1945 roku Armii Krajowej. Wielość organizacji niepodległościowych spowodowana była przede wszystkim względami bezpieczeństwa i wprowadzaniem w błąd wrogów. Ciągłe zmiany organizacyjne powodowały również skutki uboczne w postaci konfliktów kompetencyjnych, rozłamów, koalicji, prowadzących nie raz do tragedii.

Instytut Pamięci Narodowej

     Zaprezentowani przez autora Żołnierze Niezłomni przedstawiali szeroki wachlarz ludzkich charakterów, postaw wobec wrogów czy sposobów umiłowania Ojczyzny. Spośród siedemdziesięciu pięciu żołnierzy drugiej konspiracji, wybranych przez Marka Saweczko, czterdziestu pięciu zamordowano w majestacie PRL-owskiego prawa. W rezultacie sfingowanych procesów prowadzonych przez polskich i sowieckich komunistów orzekano wyroki skazujące na wielokrotne kary śmierci i natychmiast je wykonywano. Ciała skazańców potajemnie grzebano w dołach śmierci. Obecnie, po kilkudziesięciu latach od egzekucji, część miejsc pochówku odnaleziono. Dzięki zaangażowaniu zespołu prof. Krzysztofa Szwagrzyka z IPN-u udało się zidentyfikować niektóre z odnalezionych szczątków. Po upływie ponad półwiecza odbywają się, z należnymi honorami, pogrzeby Żołnierzy Niezłomnych, a oni sami są pośmiertnie odznaczani i awansowani. Cześć Ich Pamięci!

Żołnierze niepodległościowej partyzantki antykomunistycznej - Henryk Wybranowski „Tarzan”, Edward Taraszkiewicz „Żelazny”, Mieczysław Małecki „Sokół” i Stanisław Pakuła „Krzewina” 1947
Żołnierze niepodległościowej partyzantki antykomunistycznej:
Henryk Wybranowski „Tarzan”, Edward Taraszkiewicz „Żelazny”
Mieczysław Małecki „Sokół” i Stanisław Pakuła „Krzewina” 1947

Ciała poległych w walkach z UB i MO w lipcu 1953 roku żołnierzy oddziału NZW por. Wacława Grabowskiego Puszczyka
Ciała żołnierzy poległych w lipcu 1953 r. w walkach 
z Urzędem Bezpieczeństwa i Milicją Obywatelską,
z oddziału NZW por. Wacława Grabowskiego Puszczyk













 

 

https://pl.wikipedia.org

     „Poczet Żołnierzy Wyklętych” przeczytałam nad wyraz szybko – w kilka godzin, aż dotarłam do Bibliografii. I tu skończyły się długoszowskie żarty. A może właśnie się zaczęły? Okazało się bowiem, że wszystkie podrozdziały książki są to przepisane dosłownie fragmenty tekstów z witryny internetowej https://pl.wikipedia.org. Przyjęłam to odkrycie z mieszanymi uczuciami. Popularyzacja tematu bohaterstwa Żołnierzy Wyklętych jest z pewnością zjawiskiem pozytywnym. Natomiast „pisanie” książki metodą „Kopiuj, Wklej” już nie. Mało przekonująco brzmi wpis na stronie informacyjnej publikacji „Wszystkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej książki nie może być reprodukowana…”

Książka czy wydruk?

     Czy zatem publikacja „Poczet Żołnierzy Wyklętych” jest książką w jej klasycznym rozumieniu, czy raczej wydrukiem wybranych stron internetowych?
     Mimo wszystko, cele, które postawił przed sobą autor, tj. złożenie hołdu Żołnierzom Niezłomnym, zadanie kłamu oszczerstwom na Ich temat oraz przekazanie prawdziwych informacji o Nich, uświęciły środki, tzn. przedruk Wikipedii. Nie można jednak pominąć faktu, iż ta encyklopedia internetowa nie jest wiarygodnym źródłem naukowym, na które publicyści mogą się bezpiecznie powoływać.
     Wniosek końcowy: biorąc do ręki nową książkę należy wnikliwie przyjrzeć się bibliografii, aby uniknąć rozczarowań…




* zdjęcia https://pl.wikipedia.org

piątek, 27 stycznia 2017

Wielka Księga Armii Krajowej

Muzeum Armii Krajowej im. Gen. Emila Fieldorfa "Nila" w Krakowie










Znak Horyzont 2015

 


Piękna Księga Armii Krajowej

     „Wielka Księga Armii Krajowej” nosi znamiona publikacji naukowej prezentującej historię Armii Krajowej w sposób przekrojowy i zarazem precyzyjny. Kilkanaście rozdziałów i kilkunastu autorów, którym przyświecał wspólny cel – przybliżenie czytelnikom nadludzkiego heroizmu żołnierzy Armii Krajowej i osób ich wspomagających – zachowało całkowitą spójność przekazu. Dzięki temu, pomimo znacznego ciężaru gatunkowego rozważanego tematu, Księgę czyta się bardzo dobrze. Wydawnictwo Znak dołożyło wszelkich starań, aby „Wielka Księga Armii Krajowej” była piękna. Zamieszczono dużą ilość zdjęć, ilustracji, schematów, dokumentów i mapek znakomicie dopełniających treści rozdziałów. Nie zawsze uporządkowaną wiedzę o wydarzeniach II wojny światowej związanych z walką polskiej konspiracji systematyzuje Kalendarium z Wybranymi datami z historii Polskiego Państwa Podziemnego. Redaktorzy tomu przedstawili czytelnikom sylwetki autorów – wybitnych historyków i dziennikarzy parających się najnowszą historią Polski. Celem ułatwienia samodzielnych studiów nad fenomenem Armii Krajowej wydawca opracował Bibliografię z podziałem na rozdziały oraz osobno wymienionymi źródłami, archiwami i opracowaniami ogólnymi.

Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”

     Czytając Księgę obserwujemy rodzenie się, trudne dorastanie i powolne umieranie Polskiego Państwa Podziemnego i jego zbrojnego ramienia – Armii Krajowej. Już we wrześniu 1939 roku „Konspiracja naturalna dla tego społeczeństwa, potrzeba porządku i chęć walki zgodna z tradycją oręża polskiego oraz umiłowanie wolności” doprowadziły do powstania Służby Zwycięstwu Polski, przekształconej kilka tygodni później w Związek Walki Zbrojnej. Ten z kolei w lutym 1942 roku przemianowano na Armię Krajową istniejącą do stycznia 1945 roku. Po jej rozwiązaniu działała jeszcze kadrowa organizacja wojskowa pod nazwą NIE, a od maja 1945 roku Delegatura Sił Zbrojnych na Kraj, po której schedę przejęło Zrzeszenie Wolność i Niezawisłość. Jego koniec nastąpił wraz z zamordowaniem ostatniego przywódcy Zrzeszenia WiN Łukasza Cieplińskiego ps. Pług, tj. 1 marca 1951 roku (upamiętnia to wydarzenie coroczny Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”).

 Oklasków nie trzeba! Żądamy amunicji!

     Armia Krajowa walczyła o niepodległość Polski niekonwencjonalnymi  metodami, o których opowiadają kolejne rozdziały publikacji. Konspiracyjne Biura Informacji i Propagandy to oddziały AK, które toczyły boje bez broni. Arsenał Armii Krajowej był niezwykle ubogi, a szczególnie dotkliwe braki odczuły powstańcze oddziały Warszawy, gdzie uzbrojenie żołnierzy wahało się około kilku, kilkunastu procent. Przypomina o tym wiersz powstańca, Zbigniewa Jasińskiego, zatytułowany Żądamy amunicji – apel skierowany do sojuszników z Londynu:

Mundur partyzancki mjr. Józefa Wyrwy
Mundur partyzancki mjr. Józefa Wyrwy

"… Halo! Tu serce Polski! Tu mówi Warszawa!
Niech pogrzebowe śpiewy wyrzucą z audycji!
Nam ducha starczy dla nas i starczy go dla Was!

Oklasków nie trzeba! Żądamy amunicji!"


Filipinka - Sidolówka - polskie granaty ręczne zaczepne
Filipinka - Sidolówka - polskie granaty ręczne zaczepne


 

 

 

 

 

 





 

 

środa, 28 grudnia 2016

Na straconych posterunkach. Armia Krajowa na Kresach Wschodnich

Kazimierz Krajewski                                                                


Wydawnictwo Literackie 2014





Kalendarium

     W tabeli na końcu przedstawiłam najważniejsze wydarzenia związane z II wojną światową na Kresach Wschodnich, które pozwolą zrozumieć walkę Polaków na straconych posterunkach Najjaśniejszej Rzeczypospolitej.

13 milionów Polaków

     Wykład Kazimierza Krajewskiego zatytułowany „Na straconych posterunkach” dostarczył nam, czytelnikom, olbrzymią ilość informacji pozwalających uświadomić sobie skalę działań podejmowanych przez podziemie niepodległościowe na terenie Kresów Wschodnich Rzeczypospolitej. Autor przedstawił szeroki kontekst historyczny, uwarunkowania geograficzne i czynniki demograficzne, jakie doprowadziły do apokalipsy Kresów z ich żywą tkanką – trzynastoma milionami Polaków. Wschodnie województwa Rzeczypospolitej, tj. białostockie, wileńskie, nowogródzkie, poleskie, lwowskie, tarnopolskie, stanisławowskie i wołyńskie zamieszkiwali Polacy (69%), Ukraińcy (14%), Żydzi (9%), Białorusini (3%), Niemcy (2%), Litwini (1%), Rosjanie (1%) i inni. 

Agresje, okupacje, walki

     Hekatombę Ziem Utraconych rozpoczęły wrześniowe agresje Trzeciej Rzeszy i Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich 1939 roku. Skutkiem tych wydarzeń były kolejne okupacje Kresów: pierwsza okupacja sowiecka (1939-1941), okupacja niemiecka (141-1944), druga okupacja sowiecka (1944-?). Naturalnym odruchem Kresowian były podjęte już we wrześniu 1939 roku pierwsze próby organizowania konspiracji niepodległościowej. Koncepcje działalności podziemnej na Kresach zmieniały się wraz ze ewolucją teatru działań II wojny światowej oraz momentami zwrotnymi w niestabilnych doraźnych sojuszach międzynarodowych. Specyfika Kresów Wschodnich narażała członków polskiego ruchu oporu na walkę z wieloma wrogami:  Niemcami, Ukraińcami, Litwinami, Żydami, Białorusinami, Armią Czerwoną, sowiecką partyzantką, a w ostateczności z funkcjonariuszami NKWD i UB.

sobota, 3 grudnia 2016

Absurdy PRL-u

Przyjaźń polsko-radziecka - plakat Marcin Rychlewski


Vesper 2006














Absurdalna seria

     Zbiór „Absurdów PRL-u” szumnie nazwany antologią zebrał i skomentował poznański językoznawca Marcin Rychlewski. Tomem tym wydawnictwo Vesper rozpoczęło absurdalny cykl – dołączając jeszcze „Absurdy PRL-u 2” oraz ”Absurdy Polski międzywojennej”. Publikacja o „Absurdach PRL-u” adresowana do młodych czytelników, zapewne miała im pomóc rozeznać się, w skomplikowanych realiach państwa budującego socjalizm. Realizacji tego zadania służyły zgromadzone w książce przykłady niedorzecznych zjawisk charakterystycznych dla codziennego życia Polaków, jak i funkcjonujące w przestrzeni publicznej. Jednak, aby zrozumieć polityczne dowcipy z czasów PRL-u niezbędna była choć minimalna wiedza z historii Polski i orientacja w stosunkach społecznych epoki Bieruta, Gomułki, Gierka. Nieco światła na poruszane zagadnienia rzucił kończący opracowanie Indeks, z krótkimi informacjami nt. osób, piastowanych stanowisk, partii i organizacji działających w powojennej Polsce. Bez tego retrospektywnego leksykonu, kto z młodzieży potrafiłby rozszyfrować skróty: ORMO, ZOMO, NKWD, POP, WRON, TPPR, WUML? Wyjaśniono tam również wybrane pojęcia  i kuriozalne zjawiska występujące w powojennej komunistycznej Polsce, tak aby młodzi potrafili zrozumieć dowcipy:
Dlaczego wprowadzono stan wojenny? Bo nie można było wprowadzić stanu przedwojennego.”
Albo
Jaka jest różnica między wojną i stanem wojennym? Na wojnie mają prawo strzelać obie strony”.
Humor polityczny z czasów PRL-u nierzadko odwoływał się do okresu przedwojennego, gdy polskie elity składały się z przedstawicieli arystokracji i ziemiaństwa, przeciwnie niż w komunistycznej Polsce. W tym miejscu przytaczam mój ulubiony dowcip o komunistycznych elitach.
„Gośćmi na polowaniu są osobistości partyjne: Moczar, Babiuch, Kociołek, Siwak, Motyka. Przedwojenny łowczy po zapoznaniu się z listą nazwisk zapytał: Dobrze, to nagonka. Ale kto będzie z panów?”

I śmieszno i straszno...

     Dalsze rozdziały książki przynoszą fragmenty z ksiąg skarg i zażaleń, z urzędowych pism, z listów obywateli do prasy, radia, telewizji. I tu przestaje być zabawnie, pomimo, że panowało ogólne przekonanie, iż Polska jest „najweselszym barakiem w obozie socjalistycznym”. Osoby pamiętające te absurdalne czasy nie potrafią śmiać się z kartek na mięso, mleko, cukier, z wyrywanych sobie nawzajem w sklepach skarpet dla dzieci. Nie było do śmiechu ludziom stojącym dwie doby zimą na ulicy, pod sklepem meblowym, w oczekiwaniu na dostawę meblościanek!
Ale niech tam! Takie pochwały sklepów zdarzały się nad wyraz rzadko i nikt z młodych ludzi ich nie zrozumie: "Dziękuję za rodzynki, które kupiłam w tym sklepie, a nie mogłam dostać od 2 lat w całym śródmieściu".
"Personel obecny jest fachowy i miły. Odnoszę wrażenie, jakbym był obsługiwany przed wojną".
Częściej natomiast pojawiały się wpisy krytyczne, np. "Weszłam do sklepu i co widzę... Na stoisku mięsnym nie ma żadnej wędliny... Co mają jeść ludzie pracy?" lub "Proponuję organizowanie comiesięcznych narad z bufetowymi, które legitymują się negatywnymi wynikami naparów kawowych".

Kartka na mięso
Kartka na mięso
Etykieta zastępcza
Etykieta zastępcza



wtorek, 22 listopada 2016

Polki, które zadziwiły świat

Anna Henryka PustowójtównaJoanna Puchalska 


MUZA 2016














Prekursorki

     Polki, których losy przybliżyła Joanna Puchalska w swej najnowszej książce, nie tyle zadziwiły świat, ile zdumiały nas, czytelników, otwartością umysłów, rozległością zainteresowań i konsekwencją w działaniach. Autorka, wybierając postaci do swego historycznego studium, nie stosowała żadnego prostego klucza, nie łatwo więc zaklasyfikować bohaterki książki do konkretnych kręgów. Niemniej jednak, można doszukać się wspólnych elementów czy cech ich życiowych ścieżek. Te zadziwiające Polki były stuprocentowymi kobietami, twardo stąpającymi po ziemi, obdarzonymi licznymi talentami, nieugiętymi w dążeniu do własnych celów. Często bywały pionierkami w dziedzinach wcześniej zarezerwowanych wyłącznie dla mężczyzn. Te silne kobiety, realizujące swoje pasje, nie żyły jednakże w rodzinnej próżni. Pełniły role matek, żon i kochanek. Nierzadko, a właściwie częstokroć, ich losy naznaczone były tragediami rodzinnymi, z których potrafiły się otrząsnąć i żyły, działały od nowa.

Patriotki


     Walczące Polki, gorące patriotki, odczuwały do Ojczyzny miłość, dla której „młodość w grobie się prześniło”. Niesprawiedliwymi wyrokami losu skazywano je na więzienia, tortury, zesłania, katorgi, a w ostateczności niezasłużoną, przedwczesną śmierć. Kobiety – pasjonatki, wyprzedzające swe epoki w poglądach, postawach życiowych i działaniach, w różnych momentach życia deklarowały i wprowadzały w czyn elementarne umiłowanie Ojczyzny, jakie pozwoliło im zapisać się we wdzięcznej pamięci rodaków. Niektóre wsławiły się jednorazowymi czynami, inne całym swym życiem, a nawet bohaterską śmiercią. Joanna Puchalska przedstawiła Annę Dorotę Chrzanowską, zwycięską obrończynię twierdzy w Trembowli, zagrzewającą do walki trzystu ludzi, którzy spowodowali odwrót Turków (poza dwoma tysiącami poległych pod murami). Walka Chrzanowskiej o przetrwanie zamku trwała dwa tygodnie. Znacznie dłużej walczyła Wanda Ossowska - sanitariuszka, łączniczka i kurierka Armii Krajowej, osadzona w Alei Szucha, Majdanku, Auschwitz, Ravensbruck, Neustadt-Glewe. Więziona na Pawiaku przetrzymała rekordową ilość przesłuchań połączonych z torturami – pięćdziesiąt siedem w ciągu trzech miesięcy! Tragiczne losy stały się też udziałem poetki Beaty Obertyńskiej. Aresztowana przez NKWD więziona była w lwowskich Brygidkach, Kijowie, Odessie, Charkowie, Starobielsku, a na koniec zesłana do łagru Loch – Workuta. Następnie przeszła cały szlak bojowy Armii Andersa. I ciągle tworzyła…
Po wojnie nie znalazło się dla niej miejsce w Polsce! Zmarła na emigracji w Londynie.

Nie zaznałeś kaźni Oświęcimia,
Swąd stolicy ócz ci nie zadymiał,
nigdy wróg ci żaden nie przewodził.
Jakże losy sprzyjały ci, synu!
Jakżeś mądry był – mądry nad podziw –
Żeś być nie chciał! Żeś się nie urodził!
”                                                                           z wiersza "Do mego syna"

niedziela, 6 listopada 2016

Arystokracja - polskie rody

Stanisław August PoniatowskiMarcin K. Schirmer 


Wydawnictwo Naukowe PWN 2012









Od możnowładztwa do arystokracji

     Marcin Konrad Schirmer zaproponował sympatykom literatury historycznej wędrówkę przez wieki dziejów arystokracji od samego zarania, w czasach I Rzeczypospolitej, aż po czasy współczesne. Przynależność do magnaterii wymagała spełnienia warunków dotyczących pochodzenia rodziny ze stanu szlacheckiego, odpowiednio dużego majątku oraz pełnienia ważnych funkcji w państwie. Mniej klarowna była kwestia nadawania arystokratycznych tytułów, które w Rzeczypospolitej były różnie nadawane, stosowane i postrzegane. Aczkolwiek nie tytułami stała polska arystokracja. Magnaci będący już w posiadaniu olbrzymich latyfundiów, za zasługi dla króla czy kraju otrzymywali tzw. królewszczyzny oraz kolejne, bardzo znaczące urzędy publiczne. Skutkiem tego ich wpływy systematycznie rosły, natomiast osłabieniu ulegała władza królewska. Światlejsze ugrupowania (Familia Czartoryskich i Poniatowskich) dążyły do zreformowania państwa, lecz wsteczna opozycja (Potockich, Branickich i Rzewuskich) blokując te dążenia szukała poparcia u państw ościennych. To musiało się skończyć katastrofą. Nastał okres zaborów Rzeczypospolitej. Arystokracja w Polsce pod zaborami spełniała funkcje mecenasa kultury i sztuki oraz kuratora dziedzictwa narodowego, a także wspierała powstania narodowe i dotkniętych ich skutkami emigrantów. Celem utrzymania całości ziem w polskich rękach tworzono ordynacje, ale i to nie pomogło na dłużej. Większość magnackich latyfundiów znajdowała się na wschodzie Rzeczypospolitej. Tzw. Ziemie Zabrane, zagarnięte przez Imperium Rosyjskie miały powierzchnię 462 tys. km2  (dzisiejsza pow. Polski to 312 tys. km2 !). Granice Rzeczypospolitej po II rozbiorze usankcjonował Traktat Ryski z 1921 roku.

wtorek, 18 października 2016

Wołynianki. Z Wołynia do PRL

Iza i Piotr Kruszyńscy w Krakowie 1945

Piotr Jaźwiński

Aleksander Jaźwiński


Tetragon, Erica 2014












"Wołynianki" czy "Wołyń"

     Książka pt. „Wołynianki. Z Wołynia do PRL” nie ma prawie nic wspólnego z filmem Wojciecha Smarzowskiego zatytułowanym „Wołyń”, który dostał się ostatnio na ekrany naszych kin. Bohaterowie publikacji Piotra i Aleksandra Jaźwińskich rzeczywiście pochodzą z Uściługu na Wołyniu – jednej z krain historycznych Najjaśniejszej Rzeczypospolitej. Położenie województwa wołyńskiego na mapach I i II Rzeczypospolitej pokazują ryciny:
Rzeczpospolita Obojga Narodów
Rzeczpospolita Obojga Narodów
















Siermiężna peerelowska rzeczywistość

     Autorzy: Piotr – ojciec i Aleksander – syn napisali na poły autobiograficzną powieść zakorzenioną w wołyńskiej ziemi, która wykarmiła wiele pokoleń polskich patriotów. Kresowe dworki należące do bardziej lub mniej majętnych Polaków wyposażyły młode generacje w system wartości i zasad moralnych, według których  największym dobrem jest umiłowana Ojczyzna. Ale stał się wrzesień 1939 roku, a z nim kres Rzeczypospolitej. Hitlerowscy i bolszewiccy okupanci wydarli Polakom wszystko to, co oni znali, posiadali, kochali. Kresowianom została tylko „tradycja pieczołowicie przekazywana następnemu pokoleniu”. Tradycja rozumiana jako „sposób bycia widoczny w życiu codziennym, to drobiazgi pozornie niewiele znaczące, a jednak wyróżniające je z tłumu i wzbudzające szacunek”. I z tym „bagażem” bohaterowie książki reprezentujący trzy pokolenia rodaków wkroczyli do siermiężnej peerelowskiej rzeczywistości. Główny punkt ciężkości opowieści zawiera obraz codziennych potyczek Barbary i Izy o zapewnienie rodzinie choć minimum potrzebnego do jej egzystencji. Z drugiej strony pokazano trudną walkę starszej pani, kresowej inteligentki, z młodymi „o trwanie przy tradycjach i wartościach minionego świata” oraz „nawoływanie do bezkompromisowej postawy wobec zdrajców i wroga”. Niniejsza książka jest najlepszym dowodem, że walka ta miała sens. Jej autorami są wszakże wnuk i prawnuk starszej pani  - obaj absolwenci Wydziału Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego (Uniwersytet Józefa Piłsudskiego) zgłębiający tajemnice historii Polski.

niedziela, 25 września 2016

Między Dźwiną a Czeremoszem

fot. Karol Kowalski - Teresa Siedlar-Kołyszko - www.muzeum-ak.pl

Teresa Siedlar-Kołyszko


LTW 2015











Od Szarych Szeregów do "Reportaży z ziem I i II Rzeczpospolitej"

     Pozostaję pod wielkim wrażeniem talentu gawędziarskiego pani Teresy Siedlar-Kołyszko, której książkę zatytułowaną „Między Dźwiną a Czeremoszem” przeczytałam ostatnio. Dzięki serwisowi internetowemu obejrzałam także relację filmową ze spotkania z autorką, jakie miało miejsce w Collegium Maius UJ w Krakowie, pod hasłem „Spadkobiercy Unii Horodelskiej - Polacy na Ziemiach Kresowych”. Obydwie formy kontaktu pani Siedlar-Kołyszko z kręgami głodnymi wiedzy o Wschodnich Kresach Rzeczypospolitej, pozwoliły jej wykazać się niebywałą erudycją i umiejętnością przekazywania swej wiedzy innym. Piękne i wartościowe karty swego losu rozpoczęła jako nastolatka walcząc podczas okupacji w Szarych Szeregach - była łączniczką o pseudonimie „Skierka” i „Bystra”. Absolwentka polonistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim parała się dziennikarstwem radiowym i prasowym. Autorka ”Reportaży z ziem I i II Rzeczpospolitej” (wydanych po raz pierwszy w Londynie w 1998 roku) w latach osiemdziesiątych XX wieku rozpoczęła wędrówkę po terenach dzisiejszej Litwy, Białorusi i Ukrainy, docierając do trwających na placówkach Polaków, którym zabrano Polskę przesuwając jej granice na zachód przez „Sowietów, których szatański, brudny paluch pomieszał wszystko”.

Zbiorowe gwałcenie Kresów przez Wielką Trójkę

     Dziennikarka przemierzając krainy dawnej Rzeczypospolitej dostrzegła, niby powielone przestarzałą kalką, scenariusze losów ziem, wyrokami historii skazanych na zbiorowe gwałcenie przez bolszewickich oprawców, którym kibicowali uczestnicy konferencji teherańskiej, jałtańskiej i poczdamskiej. Zagarnięte przez najeźdźców obszary poddane zostały „zemście na wszystkim, co polskie lub Polskę i Polaków przypomina”. Polaków zamieszkujących rejony od Litwy do Ukrainy wymordowano lub wypędzono, kościoły katolickie zabrano, ich księży zgładzono lub zesłano na Sybir Ruscy zajęli, wymordowali kogo chcieli”. Miejsce rodowitych mieszkańców Kresów Wschodnich zajęli kolonizatorzy z głębi Związku Sowieckiego, dewastując co się dało, „bo przecież na tej ziemi jest polska historia, tradycja i kultura, więc przybyszów to zupełnie nie interesuje”, co najwyżej „Między wzgórzem uczonych [cmentarz – MP] a parkiem i pałacem ostatni dyrektor kołchozu zbudował świniarnię” (sic!).
     „Krajobraz po bitwie” - byłby właściwym określeniem stanu faktycznego, jaki zastała Teresa Siedlar-Kołyszko odwiedzając miejscowości położone na wschód od Bugu w początkach lat osiemdziesiątych. Ruiny kościołów zajmowane na magazyny i fabryki, garstki rodaków przyznających się do narodowości polskiej a poza tym wszechobecną biedę, nieporządek i  prowizorkę.

Sambor - Kościół św. Stanisława
Sambor - Kościół św. Stanisława
Łuck - katedra św.św. Piotra i Pawła
Łuck - katedra św.św. Piotra i Pawła













 


sobota, 28 maja 2016

Miałam szczęśliwe życie. Ostatnia z Branickich

Anna Branicka-Wolska - Fot. Maciej Zienkiewicz
Anna Branicka-Wolska - Fot. Maciej Zienkiewicz

Anna Branicka-Wolska


Znak-literanova 2015















Prapraprawnuczka targowiczanina

     Nie zawsze życie prapraprawnuczki niesławnego targowiczanina Franciszka Xawerego Branickiego było usłane różami, a mimo to Anna Branicka-Wolska autobiograficznym zapiskom nadała tytuł „Miałam szczęśliwe życie. Ostatnia z Branickich”. Perspektywa ponad dziewięćdziesięciu lat zmagania się z losem upoważniła ją do stwierdzenia, które nam, współczesnym, wydaje się być przerysowane. No bo i cóż było szczęśliwego w życiu hrabianki Branickiej – ostatniej z Branickich?
- gdy miała piętnaście lat wybuchła wojna;
- utraciła dom rodzinny a rodzina rodowy majątek;
- przebywała na kilkuletniej zsyłce w głąb Związku Sowieckiego;
- po wojnie cierpiała biedę, jako skutek niepoprawnego politycznie pochodzenia;
- zrządzeniem opatrzności nie połączyła się z narzeczonym?

Roś i Wilanów

     Potomkini starego rodu Branickich opowiedziała swoje osobliwe dzieje poczynając od szczęśliwego dzieciństwa w majątku w Rosi na Grodzieńszczyźnie oraz w pałacu w podwarszawskim Wilanowie, który dwudziestoletnia Anna opuściła na zawsze za sprawą barbarzyńskich okupantów. Młodej konspiratorce (Anna była łączniczką w Armii Krajowej) udało się uniknąć niewoli hitlerowskiej lecz nie ustrzegła się aresztowania i osadzenia w bolszewickim więzieniu. Pod koniec wojny razem z kilkunastoma innymi przedstawicielami arystokracji znalazła się na zesłaniu w Krasnogorsku w okolicach Moskwy. O pobycie w obozie internowanych pisała „Listy niewysłane” do swojego ukochanego Janusza, opublikowane w 2012 roku nakładem wydawnictwa LTW. Krótką relację o tym trudnym okresie Anny Branickiej zamieściła Ewa Polak-Pałkiewicz w książce „Rycerze wielkiej sprawy. Szkice ziemiańskie”. 

Adam Branicki - Ojciec autorki
Adam Branicki - Ojciec autorki
Beata Branicka z Potockich - Matka autorki
Beata Branicka z Potockich - Matka autorki



















wtorek, 10 maja 2016

Anders spieszony

Ewa Berberyusz 

Aneks 1992 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Spieszony a nie speszony

     Ewa Berberyusz rocznik 1929 walczyła jako łączniczka o pseudonimie „Pietrek” w Pasiece – Komendzie Głównej Szarych Szeregów (podczas Powstania Warszawskiego miała piętnaście lat!). W dorosłym życiu zajęła się dziennikarstwem i reporterstwem oraz twórczością literacką w zakresie literatury faktu. Jedna z jej publikacji nosi intrygujący tytuł „Anders spieszony”, który to tytuł pokazuje bogactwo naszego języka polskiego. Spieszony to termin z podwórka wojskowego, oznaczający formację pozbawioną konia, pojazdu, transportu. Tytuł ten przetłumaczony na język angielski brzmi nieco kolokwialnie „Generał Anders on foot”. Książka wydana po raz pierwszy w Londynie w 1992 roku później zmieniła tytuł na „Władysław Anders – życie po Monte Cassino”. Obydwa te tytuły koncentrują się na wybitnej postaci generała Władysława Andersa, legendarnego wodza zwycięskiej bitwy o klasztorne wzgórze Monte Cassino w 1944 roku. 

Władysław Anders na koniu - lata 30-e XX wieku
Władysław Anders na koniu - lata 30-e XX wieku

Ireny i Anny

     Wydawnictwo Ewy Berberyusz obejmuje szersze spectrum tematyczne. Osoba generała wydaje się być jedynie pretekstem do zaprezentowania dziejów wybranych andersowców oraz  polskiej emigracji powojennej w Wielkiej Brytanii i Kanadzie. Autorka przeprowadziła szereg rozmów z krewnymi, przyjaciółmi, znajomymi i podkomendnymi generała Andersa. Sięgnęła do listów, dokumentów, artykułów prasowych i akt sądowych, aby odkłamać osobowość Wielkiego Polaka, latami zohydzaną przez komunistyczne władze Polski. Ewa Berberyusz prowadziła dyskusje z bardzo znamienitymi osobami. Z Ireną Anders, z Gustawem Herling Grudzińskim, z Ludwikiem Łubieńskim, z Edwardem Raczyńskim, z Ireną Horbaczewską, z Władą Majewską, z Anna Marią Costa, z Hanną Anders Nowakowską, z Jerzym Andersem i Klemensem Rudnickim. Uważny czytelnik zapoznając się z relacjami i uwagami ze spotkań autorki z członkami środowiska andersowców może sobie wyrobić własny pogląd na kontrowersyjną w niektórych punktach postać generała oraz jego dzieło – II Korpus Armii Polskiej na Wschodzie.

środa, 20 kwietnia 2016

Waldorff. Ostatni baron Peerelu

Mariusz Urbanek


Iskry 2008 














Baron i salon

      Mariusz Urbanek po raz kolejny dowiódł, że potrafi pisać biografie w sposób rzeczowy ale i wielce interesujący. Pisząc o krytyku muzycznym i publicyście nie nęka czytelnika subtelnymi różnicami między brzmieniem pierwszego a ostatniego koncertu orkiestry X, ale raczej skupia się na różnicach w recenzjach tych koncertów, które wyszły spod pióra bohatera książki nazwanej „Waldorff. Ostatni baron Peerelu”. Zręczny tytuł kojarzyć się może z wydaną później pozycją odrobinę zbliżoną tematycznie, o podobnie brzmiącym tytule, a mianowicie Ostatni salon PRL-uAndrzeja Chwalby o hrabim Pusłowskim. Obydwie lektury poruszają tematykę wysokiej kultury i sztuki, obrony dóbr narodowych przed zakusami różnych okupantów Polski – zewnętrznych i wewnętrznych. Obydwaj ich bohaterowie przekazują część swych zbiorów i własności uniwersytetom, muzeom i innym instytucjom kultury. 

Anegdoty i fotografie

     Wydawnictwo Iskry opatrzyło znakomicie opracowane studium postaci Jerzego Waldorffa (1910 - 1999) elementami dodatkowymi: porządkującym fakty kalendarium, indeksem wspominanych osób, bibliografią tematyczną oraz zdjęciami z prywatnych zbiorów i agencji fotograficznych. Sam autor zaś sięgnął do wielkiego bogactwa piśmiennictwa, jakie pozostawił po sobie pisarz, publicysta i krytyk muzyczny. Urbanek czerpał z niego pełnymi garściami przywołując anegdoty, dykteryjki i historyjki świetnie oddające klimat międzywojnia, czasów okupacji, niemal półwiecza PRL-u i III Rzeczypospolitej. 

poniedziałek, 8 lutego 2016

Od niepodległości do niepodległości. Historia Polski 1918 - 1989

Adam Dziurak 
Marek Gałęzowski
Łukasz Kamiński 
Filip Musiał 

 

Instytut Pamięci Narodowej 2014












Autorzy, wydawca, odbiorca


     Czterech autorów, czterech recenzentów i wiele jeszcze osób wzięło udział w śmiałym projekcie Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu przy Instytucie Pamięci Narodowej nazwanym „Od niepodległości do niepodległości. Historia Polski 1918 – 1989”. Autorzy ci są przedstawicielami młodego pokolenia urodzonymi w latach siedemdziesiątych XX wieku, historykami specjalizującymi się w historii Polski dwudziestowiecznej. Wspólnie opracowali przeznaczony dla młodych ludzi popularny wykład najnowszej historii Polski” nadając mu formę zbliżoną do współczesnych podręczników szkolnych. Wydawnictwo IPN zadbało o „przyjazną dla użytkownika” stylistykę publikacji umieszczając olbrzymią ilość ilustracji oraz kalendarium, wykaz skrótów, indeks osób, mapy i fragmenty tekstów źródłowych.

 

Chronologiczna struktura książki

     Struktura książki odpowiada etapom dziejów Polski w omawianym okresie i czyni zadość kluczowemu założeniu autorów. Uznali oni, że filarami najnowszej historii Polski pozostają trzy wydarzenia współtworzące historię Europy a nawet świata. Pierwszym z nich było odzyskanie przez Polskę niepodległości i budowanie wolnej Ojczyzny, drugim – walka Polaków podczas II wojny światowej a trzecim długotrwały opór przeciw totalitaryzmowi komunistycznemu zakończony upadkiem komunizmu.














środa, 27 stycznia 2016

Piłsudski w NZS-ie

Adam Stefan Lewandowski 


Adam Stefan Lewandowski - Fotograf: Kamila Snopek
Niepokorny - Fot. Kamila Snopek

 

 

 

 

 

 

 

 








Stowarzyszenie Pokolenia Niepokornych 2015

Dlaczego Marszałek?


     Pytanie to zadał sobie i odpowiedział na nie Adam Stefan Lewandowski w swojej ostatniej publikacji zatytułowanej „Piłsudski w NZS-ie” wydanej nakładem Stowarzyszenia Pokolenia Niepokornych. Książka ta zawiera abc wiedzy o powstaniu i działalności niezależnych organizacji studenckich w Polsce powojennej. Autor przybliżył udział młodzieży akademickiej w marszu Polski do niepodległości poczynając od 1914 roku, w którym to akademicy po raz pierwszy stanęli u boku Józefa Piłsudskiego.
Echa duchowej obecności Marszałka w marszu "Solidarności" znaleźć można we wcześniejszej publikacji p. Adama "Solidarność na szlaku Józefa Piłsudskiego" .

80. rocznica śmierci Józefa Piłsudskiego - przemawia autor
80. rocznica śmierci Józefa Piłsudskiego - przemawia autor