niedziela, 10 października 2021

Dziwne jest serce kobiece

 

Zofia Odrowąż z Pieniążków Skąpska

 

Czytelnik 2019









 

Rękopis znaleziony z nadzieją

     Sceptycznie nastawiona do lokalizacji XI Warszawskich Targów Książki na trotuarach wokół Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie z oferty piątkowych spotkań autorskich wybrałam propozycję Wydawnictwa Czytelnik. W ramach promocji książki zatytułowanej „Dziwne jest serce kobiece…”, jej autor Rafał Skąpski będzie wpisywał dedykacje wszystkim chętnym osobom. W moim egzemplarzu obok autografu pojawiły się następujące słowa: „Pani Małgorzacie z sympatią i nadzieją na wyrozumiałość”. Dlaczego takie? W krótkiej rozmowie nadmieniłam, że po przeczytaniu książki napiszę jej recenzję na blogu CzytampoPolsku.pl i stąd ta nadzieja…
     Lektura Galicyjskich wspomnień pochłonęła mnie całkowicie, co bardzo mnie zaskoczyło. Spodziewałam się kolejnych zwierzeń panienki ze dworu i młodej mężatki bez większych aspiracji artystycznych i ambicji naukowych. Tymczasem już sam Wstęp do tomu obudził moją czytelniczą czujność w kwestii autorstwa tej przedmowy i opracowania tekstu źródłowego, a następne rozdziały nakłoniły mnie do zrewidowania mojego nastawienie do rzeczonych pamiętników. Internet wiele mi wyjaśnił… Rafał Skąpski okazał się być wieloletnim wydawcą, wiceministrem kultury, prezesem WTK, dyrektorem PIW, prezesem PTWK, Kawalerem Krzyża Komandorskiego i Oficerskiego Orderu Odrodzenia Polski, itd. Podsumowując: ekspertem w dziedzinie kultury, literatury, piśmiennictwa, edytorstwa. Bardzo żałowałam, że nie spędziłam przy targowym stoliku więcej czasu, ale przecież na kontakt z twórcą czekali inni czytelnicy.
     Przechodzę zatem ad rem. Rafał Skąpski nazwał galicyjskie wspomnienia swej Babki „Dziwne jest serce kobiece…”. Niezwykle celnie odczytał rękopisy Zofii Odrowąż-Pieniążek Skąpskiej, o czym świadczy wybrana fraza ustanowiona tytułem książki. Autorka wspomnień pisanych dla potomnych, dorastająca pod koniec XIX wieku panienka z dobrego domu, w omawianym tomie dotarła pamięcią do roku Bitwy Warszawskiej z Cudem nad Wisłą. Zofia Skąpska wynurzyła się ze starannie prowadzonych zeszytów jako osoba światła, oczytana, pracowita, gospodarna, doskonała żona i matka (wychowała siedmioro dzieci), ale także pianistka, działaczka, pisarka i oczywiście patriotka. Jednocześnie kobieta bardzo dojrzała, podążająca własną drogą, odporna na ciosy, która z pewnością może stać się wzorcem dla nas – kobiet współczesnych.

Zofia PieniążkównaJan SkąpskiZofia i Jan Skąpscy


Źródło historyczne i dzieło literackie

     Na całą publikację Czytelnika składają się trzy zależne od siebie części. Główna z nich zawiera spisywane przez Zofię Skąpską reminiscencje. Uzupełnieniem tego tekstu są dokumenty ocalałe z wojennej zawieruchy, z piśmienniczym kuriozum – Dzienniczkiem Zofii Odrowąż-Pieniążek oraz wspomnieniami Jana Skąpskiego (jej późniejszego męża) i kilkoma listami. Wnuk autorki, opracowując manuskrypty swej antenatki, popełnił cenne studium objaśniające archiwalne materiały, co wniosło oddzielną wartością intelektualną. Wielowymiarowa publikacja może być rozpatrywana w różnych aspektach: jako „Zofii Skąpskiej życia opisanie”, jako autentyczne źródło historyczne, lub jako dzieło literackie.
     Autor opracowania nadmienił, że Zofii Skąpskiej udało się przedstawić „poprzez koleje życia swojej rodziny, historię kraju i ukazanie uniwersalizmu losów narodu i kilku pokoleń inteligencji polskiej”. A zatem stworzyła ona realistyczny obraz epoki, na którym umieściła fakty i postaci Wielkiej Historii Rzeczypospolitej, a w mniejszym wymiarze odtworzyła codzienne i świąteczne życie we dworze i folwarku oraz relacje między wszystkimi ich mieszkańcami i pracownikami. Przy okazji autorka zwróciła uwagę czytelników na minione niuanse dawnych czasów: mamki dokarmiające ziemiańskie dzieci, „posady kawalerskie” wymagające bezżennego stanu zatrudnionych czy permanentne kłopoty ze służbą.
     O tym, jak „Front przechodzi przez Brzezną” pamiętnikarka opowiedziała na stu stronach tekstu (z ponad trzystu całości), gdy przez dwór Skąpskich przetaczały się wojska wszelkich formacji, jakie przygoniła I wojna światowa. Zbrojne oddziały stacjonujące w Brzeznej, liczące po kilkaset ludzi i koni, nie rozliczały rachunków za prowiant, rabowały dworskie mienie, niszczyły grunty i uprawy budując szańce i okopy. Po wojskach kwaterujących w majątku nastawały fale uchodźców. Wszyscy nieproszeni goście dzielili się z właścicielami i mieszkańcami dworów chorobami, biedą i nieszczęściem. Zofia Skąpska wspaniale oddała piórem wojenną atmosferę wszechobecnego strachu, ciągłej niepewności o jutro i dylematów moralnych, nie epatując relacjami z pola bitwy, ale niemal bez jednego strzału ukazując grozę potwora militarnej, zmasowanej inwazji na naszą ojczyznę. Jednocześnie potrafiła bez nienawiści odnosić się do rosyjskich jeńców wojennych pracujących w folwarku. Doprawdy, trzeba wielkiego serca, aby w stosunku do tych ludzi wznieść się ponad oczywistą nienawiść do wrogów ojczyzny.

Zofia i Jan Skąpscy z bratem Zofii i dziećmiZofia i Jan Skąpscy z dziećmi i innymi - BrzeznaZofia i Jan Skąpscy z dziećmi w Brzeznej


Piękna złota nitka fantazji

     Wędrówka po Galicyjskich wspomnieniach żony zarządcy majątków ziemskich była dla mnie interesującą czytelniczą przygodą. Chłonęłam szczegóły wyjątkowo bogatego życiorysu Zofii Skąpskiej, nawet te o słoikach Wecka, uprawach w truskawczarni, żywieniu czeladzi czy aksamitnych kapeluszach. Dlaczego? Urzekający pamiętnikarski styl narracji pisarki jest płynny i wartki, a napisany nienaganną polszczyzną tekst uwodzi „gdzieś urwaną gamą śmiechu”, aż „rozsypały się tony jak perły”.
     Autorka celuje w niedługich esencjonalnych charakterystykach ludzi, miejsc, zdarzeń. W jej opisach nie znajdujemy zbędnych słów, a jedynie te, które trafnie oddają naturę osób czy zjawisk: przecież „on trochę cyniczny, a ona gąska”, a „Pan Józef sądził, że żeni się z właścicielką Rokicin, zaś Janka była przekonana, że wychodzi za właściciela Rogów”, wszak „on typowy hreczkosiej, ona nerwowa, niezadowolona z losu”. Niespodziewane zmiany poruszanych kwestii pozwalają ustrzec tekst przed nużącą monotonią, a nawet nieco go uatrakcyjnić. Między akapity o „pomrukach armat od Limanowej” a „huku armatnim od Starego Sącza” wkradło się kilka zdań o zakupie deficytowych drożdży i bułek.
     Literackość tekstu Zofii Skąpskiej nie jest dziełem przypadku – pobierająca nauki w przyklasztornej szkole i uczęszczająca do krakowskiego konserwatorium – była miłośniczką literatury i samokształcenia. Wielokrotnie wspomina o zakupach książek, o zawartości swej biblioteki oraz o korzyściach płynących ze studiowania fachowej pozycji i poradników. Szeroka wiedza, oczytanie i niewątpliwy talent pisarski zaowocowały udanymi próbami literackimi, bo jak twierdziła siedemnastoletnia Zosia „«fantazyja» to piękna złota nitka odrywająca nas od rzeczywistości”.

Rodzina Skąpskich przed dworem w BrzeznejZofia Skąpska z córkami - BrzeznaJan Skąpski w mundurze Drużyn Bartoszowych


Pisarskie powinności potomków

     Wnuk Zofii Skąpskiej przyczynił się do wypełnienia testamentu swojego pradziada, Antoniego Skąpskiego, upominającego swych następców, aby „każde o swym życiu szczegóły dla potomności potrzebne spisało”. Rafał Skąpski opracował „wspomnienia przepisane z rękopisu” i dobrał do nich materiał ilustracyjny. Dzięki jego edytorskiemu profesjonalizmowi, zaangażowaniu w odkrywanie prawdy historycznej i szerokiemu pojmowaniu powinności pisarskich, powstała książka dedykowana miłośnikom literatury biograficznej oraz rodzinnych sag zanurzonych w historii Polski. Wszechstronny twórca przekształcił osobiste zapiski swej Babki, nadając im formę rzetelnej książki biograficznej z wszelkimi elementami właściwymi dla tego gatunku, a zatem dołączył do zasadniczej części wspomnień Aneks zawierający kilka cennych dokumentów oraz Spis publikacji Zofii Skąpskiej. Wspaniale skonstruowany Wstęp dostarczył informacje istotne dla właściwego odbioru tekstu, a więc w jaki sposób powstał, czego dotyczy, o kim opowiada, jaki był kontekst historyczny przytaczanych wydarzeń i na czym polega jego literackość.
     Moje szczególne uznanie zdobyły szczegółowe przypisy autora opracowania wyjaśniające koligacje czy relacje między osobami, których nazwiska przywołała pamiętnikarka (a jest ich 750) wraz z ich miniaturowymi biogramami podającymi wykształcenie, zawód czy osiągnięcia. Zrozumienie i poruszanie się po zawiłych rodzinnych zależnościach ułatwiły schematyczne drzewa genealogiczne kilku pokoleń kilku powiązanych rodów. Odrębną warstwą publikacji podnoszącą jej poglądowość są bogate materiały graficzne z dawnych czasów: fotografie osób i faksymile dokumentów pochodzące ze zbiorów muzealnych, bibliotecznych i archiwów rodzinnych, które wyśmienicie ilustrują treść wspomnień. Zwróciłam szczególną uwagę na fotografię Franciszka Skąpskiego – brata pradziada autora książki – podobieństwo Panów jest niewątpliwe.

Rafał SkąpskiFranciszek SkąpskiFragment drzewa genealogicznego Rafała Skąpskiego


  "Życie w innym tempie"

     Kroplą dziegciu wprowadzającą niepokój do beczki mych zachwytów nad książką są ambiwalentne odczucia jakie wywołuje u mnie upowszechnianie pamiętników czy dzienników przodków. Wątpliwości te nie dotyczą jedynie omawianej lektury, lecz szerokiego spektrum literatury pamiętnikarskiej. W przypadku wspomnień Zofii Skąpskiej, spisywanych także dla potomnych, którym należy opowiedzieć o przeszłości rodziny, kwestia zasadności decyzji o publikacji jest oczywista. Z dystansem, natomiast, odnoszę się do udostępniania wszystkim czytelnikom panieńskich zwierzeń z Dzienniczka Zofii Pieniążkówny. Intymne rozmowy dwojga narzeczonych, zawierające ich emocje, przeżycia, tęsknoty, miłosne wyznania, sięgają głęboko w naturę młodzieńczych fascynacji. Czy paleta przeróżnych uczuć i towarzyszących im sercowych rozterek winny być przeznaczone do ujawnienia?

     Składam wyrazy podziwu dla gigantycznych i żmudnych działań Rafała Skąpskiego jakie poprzedziły publikację sagi rodzinnej, w której „spotykamy świat, którego już nie ma, poznajemy życie, które biegło w innym tempie, wywołując inne refleksje, inną gradację wartości”. Wydanie doskonale przygotowanych i zredagowanych tekstów z rękopisów Zofii Skąpskiej nie przeszło bez echa. Książkę „Dziwne jest serce kobiece…” uznano Wydarzeniem Edytorskim roku 2019, nominowano do Nagrody Historycznej Polityki 2019, a także zgłoszono do konkursu na „Książkę o Sądecczyźnie”. Dla mnie pozostanie odkryciem XI Warszawskich Targów Książki!





* zdjęcia własne z książki





środa, 8 września 2021

Czerwony Dwór

Czerwony Dwór od południa 

Moździerz Zbigniew, Wnuk Małgorzata

 
Zakopiańskie Centrum Kultury – 2018
 
 
 
 
 

Od Władysławki do Czerwonego Dworu

     Podziw i zdumienie wzbudziła we mnie wizyta w Czerwonym Dworze przy ul. Kasprusie w Zakopanem. Jak wiele można zmienić na lepsze przy odrobinie dobrej woli!
Historię tej zabytkowej budowli w stylu zakopiańskim poznałam dzięki publikacji Zakopiańskiego Centrum Kultury. Budowę willi dla Oktawii Lewandowskiej rozpoczął AD 1901 Wojciech Roj, a nadano jej nazwę „Władysławka”. Obecna nazwa związana jest ze zmianą pokrycia dachowego na… czerwoną blachę w połowie lat dwudziestych XX wieku.
     Autor tekstu o początkach rezydencji, dr Zbigniew Moździerz, krytycznie ustosunkował się do architektury pensjonatu dostrzegając pewne odstępstwa od kanonów stylu witkiewiczowskiego. Nie przeszkodziło mu to jednak zaliczyć Czerwonego Dworu do „najbardziej reprezentatywnych willi w stylu zakopiańskim”, chociaż utyskiwał na „niezbyt zwartą bryłę architektoniczną”. Znawca zabytków architektury podhalańskiej podjął się analizy dekoracji snycerskich budowli oraz jej rozkładu funkcjonalnego. Opowiedział także o kolejnych remontach obiektu przy Kasprusiach.

Sala KominkowaSala za KominkiemGaleria Sztuki Ludowej

Od Rzeczypospolitej Zakopiańskiej do oddziału "Ognia"

     Na przestrzeni kilkudziesięciu przedwojennych lat we Władysławce, a później Czerwonym Dworze, bywali wybitni przedstawiciele polskiej kultury. Autor przybliżył czytelnikom pobyt Artura Rubinsteina, Stefana Żeromskiego, Rafała Malczewskiego oraz przedstawił równie znakomitych bywalców pensjonatu: Karola Szymanowskiego, Stanisława Ignacego Witkiewicza, Zofię Nałkowską, Kazimierza Schiele, Zbigniewa Uniłowskiego, Helenę Modrzejewską. Doniosłe historyczne znaczenie „zakopiańskiemu Belwederowi”, nadał jej przesławny mieszkaniec – Stefan Żeromski – prezydent tzw. Rzeczypospolitej Zakopiańskiej w listopadzie 1918 roku. Natomiast w 1945 roku we Dworze stacjonował oddział Józefa Kurasia „Ognia” toczący boje z komunistycznymi siłami. Przez kolejne lata w willi mieściły się placówki oświatowe i zdrowotne, w tym przedszkole, które wprowadziły w budynku wiele zmian. O zgrozo! Zabudowano południowy przyłap – otwartą werandę z widokiem na góry.

Rękodzieło artystyczneRękodzieło artystyczne Rękodzieło artystyczne

Od  Rejestru zabytków do Centrum Kultury Rodzimej

     Dopiero w 2010 roku wpisano Czerwony Dwór do Rejestru zabytków, a później działo się już tylko lepiej. Po kapitalnym remoncie willi (konserwatorskim), latem 2018 roku, uroczyście otwarło tam swe podwoje Centrum Kultury Rodzimej. O nowym obliczu obiektu interesujący tekst opracowała dr Małgorzata Wnuk, zwracając w nim uwagę na potrzebę promowania tradycyjnego rękodzieła celem ochrony kulturowego dziedzictwa Podhala i Zakopanego. Zaznajomiła czytelników z ważkimi funkcjami i zadaniami, jakie postawiono nowemu obiektowi na kulturalnej mapie miasta. Ich szeroki zakres implikuje różnorodne formy realizacji m.in. wystawy, warsztaty, prelekcje, spotkania, konkursy oraz sprzedaż oryginalnych wyrobów ludowych twórców. Obfitość form sztuki regionalnej i folklorystycznego rzemiosłamalarstwo na szkle, gobeliny i kilimy, haft biały i kolorowy, skórnictwo, rzeźba w drewnie, metaloplastyka, wytwarzanie kożuchów, itp.” sprzyja budzenia zainteresowania „ceprów” autentycznymi wyrobami góralskich twórców.

Drzwi i krzesłoGaleria Sztuki LudowejBalustrada schodów na piętro


Od renowacji do pasji

      Promocyjne wydawnictwo na temat Czerwonego Dworu oprócz cennych tekstów znawców problematyki zakopiańskiej zawiera Zestawienie ważniejszych materiałów, a w tym: Archiwalia i dokumentacje, Ikonografię oraz Bibliografię. Przepięknie wydana publikacja wzbogacona została o fotografie archiwalne i aktualne. Część z nich pozwala porównać wygląd wystroju wewnętrznego czy zewnętrznego sprzed renowacji i po niej, m.in. sosręby, balustrady, ościeżnice czy elewacje frontowe i boczne. Osobny fragment graficznej warstwy książki zajmują reprodukcje malarstwa na szkle (w głównej mierze wykonanych techniką witrochromii). Rodzinną wystawę zatytułowaną "Na rozdrożu. Adam Doleżuchowicz, Bożena Doleżuchowicz-Mickiewicz" obejrzałam w tym roku zwiedzając Czerwony Dwór dokładnie w trzecią rocznicę otwarcia Centrum Kultury Rodzimej.
     Zdumienie, od którego zaczęłam spisywanie refleksji, wywołały we mnie niezwykle obszerne wyjaśnienia, jakich udzielono mi w związku z pytaniem o zakres prac renowacyjnych, jakie przeprowadzono adaptując dawne przedszkole na potrzeby specjalistycznej instytucji kulturalnej. Znajomość rzeczy i umiejętność przekazania informacji, w której wybrzmiała pasja i sentyment do tego zabytku architektury zdobyły moje szczere uznanie. Jestem przekonana, że przyszłość Czerwonego Dworu, dzięki wartościowym ludziom, których skupia wokół, maluje się barwnie, jak na obrazach tworzonych na szkle.




* zdjęcia własne


niedziela, 5 września 2021

Śmiech przez łzy

Dedykacja od Elżbiety Draczyńskiej

Szydłowska Zuzanna, Draczyńska Elżbieta

 

LTW  - 2020








Rodzinna opowieść sukcesorek

      „Śmiech przez łzy. Opowieść o Adolfie Dymszy, Dodku” to tytuł dzieła wspólnego, choć tworzonego oddzielnie, ciotecznej siostry Adolfa Bagińskiego (Zuzanny Szydłowskiej) i jej córki (Elżbiety Draczyńskiej). Autorki rodzinnej opowieści, opracowywanej ponad dwadzieścia lat, wyznaczyły jej kilka zadań, które z powodzeniem spełniła. Przedstawiły barwny życiorys Adolfa Bagińskiego, który mógłby posłużyć za scenariusz do niejednego filmu, dzięki czemu ocaliły od zapomnienia postać niezwykłego człowieka. Zaprezentowały przebieg jego kariery artystycznej, ukazały go wśród rodziny i przyjaciół, przybliżyły jego najróżniejsze talenty, wyjaśniły motywy i konsekwencje wojennych wyborów oraz naświetliły okoliczności przemijania artysty. W każdej z wymienionych warstw książka wydaje się kompletna, tj. obejmująca wszelkie kwestie w sposób wyczerpujący. Rzetelność podawanych treści potwierdzają drobiazgowe przypisy informujące o materiałach źródłowych, z których czerpano wiedzę. Ich spis zawiera bogata Bibliografia sporządzona z podziałem na źródła, opracowania, audycje radiowe, filmy, wspomnienia. Kompleksowość lektury podkreśla pokaźny zbiór archiwalnych fotografii, pochodzących głównie z rodzinnych archiwów, a dokładnie opisanych w Spisie ilustracji. Kończą książkę niezdawkowe podziękowania dla osób, które pomogły w tworzeniu publikacji – od strony merytorycznej, graficznej, dokumentarnej, edytorskiej, organizacyjnej, itp.

Adolf Dymsza w monologu "Spowiedź"Adolf Dymsza na początku karieryAdolf Dymsza jako Jan Kiepura
Adolf Dymsza jako Jan Kiepura

Kabarety, teatry, kina

      Autorka opracowania, w swym tekście, nie oddzieliła życia prywatnego od zawodowego Adolfa Bagińskiego, lecz niezwykle umiejętnie poprzeplatała wątki osobiste z publicznymi tak, że przenikają się wzajemnie zgodnie z rzeczywistym biegiem wydarzeń. Jednocześnie Elżbieta Draczyńska wnikliwie przeanalizowała pracę Adolfa Dymszy nad rolami, niuanse jego gry aktorskiej, specyfikę kręcenia filmów z jego udziałem (niemych i dźwiękowych). Opowiedziała o jego osiągnięciach artystycznych w słynnych kabaretach (Qui Pro Quo, Banda, Cyganeria), teatrach (Polski, Syrena) i kinie, o zagranicznych wyjazdach, o wybitnych współpracownikach twórcach, reżyserach, aktorach, a także o sławnych przyjaciołach. Przede wszystkim jednak pochyliła się nad dziejami najbliższej rodziny Dodka – żony i dzieci (z których troje zmarło), skupiając się na ich wzajemnych szczególnych relacjach. Urzekły mnie wzmianki o ubrankach szytych przez artystę dla córeczek i licznych sesjach fotograficznych utrwalających ich dzieciństwo. Równie interesujące strony książki dotyczą niepowtarzalnego poczucia humoru Adolfa Bagińskiego przejawianego nie tylko na kabaretowych scenach, deskach teatrzyków czy ekranach kinowych, ale także pośród znajomych czy krewnych. Zapamiętano figle, w których wykorzystywał talent imitatorski, zabawne powiedzonka krążące wśród jego wielbicieli czy cięte riposty, jakich nie szczędził swym rozmówcom. Ale najwięcej radości sprawiały mu psikusy płatane kolegom z branży – istne majstersztyki sztuki komicznej.

Artysta nad jeziorem WigryMałżonkowie BagińscyE. Bodo i A. Dymsza z jedną ze swoich córek

środa, 11 sierpnia 2021

Niesamowite przypadki. Tajemnice Gór Ryfejskich


Joanna Krajewska



AD-REM - 2020





Co łączy Ciechocinek i Góry Izerskie?

     Zbliżające się spotkanie autorskie Joanny Krajewskiej, reklamowane pytaniem: „Co łączy Ciechocinek i Góry Izerskie?”, skłoniło mnie do sięgnięcia po debiutancką powieść byłej Ciechocinianki zatytułowaną „Niesamowite przypadki. Tajemnice Gór Ryfejskich”. Będąc miłośniczką książek osadzonych w realiach historycznych czy geograficznych chętnie zagłębiłam się w „Małomiasteczkowy sen o światach równoległych” i po uszy zanurzyłam się w odmęty literackiej fikcji z mrocznymi legendami i kodami kulturowymi tkwiącymi w zbiorowej świadomości.
     W sudeckim anturażu (entourage) zaginął profesor uniwersytetu, a ukończenia jego dzieła – Bestiariusza – podjęła się doktorantka, która wraz z synem uczonego zaryzykowała poszukiwania mężczyzny na własną rękę. W prywatne śledztwo pary młodych śmiałków wplątali się bohaterowie polskich baśni. Na równych prawach postacie fantastyczne, jak i zwyczajni ludzie, prowokowali zdarzenia rodem z koszmarnych snów lub obyczajowych seriali.

Demonologia stosowana

     Nieskomplikowana fabuła toczyła się wokół perypetii pary głównych bohaterów – Klary i Oskara, którym sekundowali znajomi o niebanalnych nazwiskach: Łania i Wilk, że o profesorze Teufel (po niemiecku diabeł) i policjancie Kocie nie wspomnę. Wplecione w kanwę opowieści poboczne postaci, czasem powodowały zawikłanie akcji, by w innym momencie znacząco popchnąć ją do przodu, dzięki czemu dramaturgia utworu wiele zyskiwała. Jednakże obok kluczowych dla przebiegu wydarzeń postaci pojawiły się osoby niewiele wnoszące w rozwój wypadków, chociażby trójka dzieci. Znacznie lepiej w tym ujęciu wypadały miejscowe potwory, synowie ciemności, uwolnieni z podziemnych czeluści za sprawą magicznego kostura. Entuzjastka złych i dobrych duchów po mistrzowsku wprowadziła postacie ewoluujących demonów sensu stricte – Liczyrzepa, Leszy, Ubożęta, jak i Damiana Bugaja (Rokity) – diabła w ludzkiej skórze. Przy okazji czytelnicy otrzymali wykład z „demonologii stosowanej”, obejmujący całokształt zagadnień towarzyszących baśniowym zjawom, w tym ich rolę w człowieczym świecie oraz omówienie metamorfoz, jakim ulegali na przestrzeni wieków.

Tropem "Niesamowitych przypadków" Fot. https://kronika.swieradowzdroj.pl/wp-content/uploads/2020/11/mapka.pdfTropem "Niesamowitych przypadków" Fot. https://kronika.swieradowzdroj.pl/wp-content/uploads/2020/11/mapka.pdf