niedziela, 16 czerwca 2019

Polki, które zmieniły wizerunek kobiety

Dedykacja od Joanny Puchalskiej Joanna Puchalska


MUZA 2018








Pomyłka Pana Boga

     Historyk sztuki Joanna Puchalska ostatnią publikacją pt. „Polki, które zmieniły wizerunek kobiety” doskonale wpisała się w przesłanie książkowej serii wydawnictwa MUZA. Charakterystyczna struktura edytorska cyklu i tym razem sprawdziła się – strony wprowadzające do rozdziałów bardzo przypadły mi do gustu. Zawierają one stosowny cytat, intrygujący tytuł z jednozdaniowym streszczeniem tekstu oraz najbardziej charakterystyczny portret osoby, o której traktuje rozdział. Tekst przedstawiający życie, działalność i osiągnięcia postaci okraszono rycinami wspaniale uzupełniającymi informacje pisane. Znalazły się tam wizerunki bohaterek książki, panoramy posiadłości z nimi związanych, kopie dokumentów i dziesiątki innych ilustracji dostosowanych do przekazywanych treści. Całość publikacji opatrzono szczegółowym wykazem literatury, indeksem osób i przypisami dolnymi (bardziej mi odpowiadają niż te końcowe). Na szczególną uwagę zasługuje wykwintny język literatki, miejscami stylizowany na staropolszczyznę, z archaicznymi wtrąceniami. Pisarka wykazała się również pewną dozą poczucia humoru przytaczając zabawne stwierdzenia omawianych postaci. Oto próbka: „Panu Bogu służ, a diabła nie gniewaj, bo nie wiesz, komu się dostaniesz”, albo „Pan Bóg kobietę przez pomyłkę stworzył i potem żałował”.

 

Klucz do zrozumienia przyszłych osiągnięć

     Joanna Puchalska, nieprzeciętne przedstawicielki płci pięknej, uczyniła bohaterkami interesującej książki, która z pewnością przyczyni się do popularyzacji wiedzy o chlubnej historii Polski. Autorka naświetliła dzieciństwo i młodość niezwykłych kobiet próbując dociec przyczyn ich późniejszych dokonań. Na pierwszym miejscu stawiając atmosferę domu rodzinnego, wychowanie w umiłowaniu Ojczyzny, zaszczepianie właściwego systemu wartości, poziom nowoczesnej edukacji, możliwość obcowania ze światłymi osobami i bibliotekami z wartościowym księgozbiorem, a nade wszystko przykład idący od przodków. O jednej z postaci napisała „Z domu… wyniosła patriotyczne wychowanie, kult poprawności mowy ojczystej i oddanie pracy dla dobra Polski”. To wystarczający odpowiedni klucz do zrozumienia przyszłych osiągnięć młodych ziemianek.

Joanna Żubrowa fot myvimu.com
Joanna Żubrowa fot myvimu.com
Elżbieta Drużbacka fot ipsb.nina.gov.pl
Elżbieta Drużbacka fot ipsb.nina.gov.pl
Emilia Sczaniecka fot katalog.muzeum.krakow.pl
Emilia Sczaniecka
fot katalog.muzeum.krakow.pl

Niepoprawne idealistki

     Spośród dziesięciu pań, które zmieniły wyobrażenie o ich roli w społeczeństwie zdominowanym przez mężczyzn, moje specjalne zainteresowanie wzbudziły trzy niepoprawne idealistki, dla których najwyższym dobrem była niepodległość Ojczyzny, i które podejmowały się zgoła nierealnych zadań walcząc o wolność Polski. Dwie z nich działały w okresie zaborów, trzecia podczas II wojny światowej.
     Joanna Żubrowa wstąpiła do wojska w męskim przebraniu, a później walczyła w wojnach napoleońskich będąc regularnym żołnierzem, sierżantem, opłacanym żołdem. Doświadczała wszelkich okropności żołnierskiej niedoli: areszty, rany, niewola, a nawet bycie podwładną własnego męża. Jako pierwsza kobieta, za męstwo w walce, odznaczona Krzyżem Srebrnym Orderu Virtuti Militari, umieszczonym po jej śmierci na obrazie Matki Bożej Różańcowej. Krzyż zaginął podczas bombardowania Wielunia pierwszego września 1939 roku.
     Emilia Sczaniecka czynnie wspierała trzy powstania XIX wieku konspirując, zbierając fundusze, prowadząc działalność charytatywną. Organizowała lazarety i sama opiekowała się rannymi, a także więźniami, emigrantami i wszystkimi prześladowanymi przez zaborców za walkę o Polskę. „Wierna Bogu i Ojczyźnie” bezwarunkowo i do samego końca stała się symbolem ofiarnego patriotyzmu.
     Życie Ireny Iłłakowiczowej to gotowy scenariusz dla kina akcji. A mianowicie: za udział w brawurowej operacji wysokogórskiej odznaczona złotą odznaką alpinistyczną; poliglotka posługująca się sześcioma językami była żoną perskiego księcia; od jesieni 1939 roku agentka wywiadu Organizacji Wojskowej (późniejszy Związek Jaszczurczy). Osadzona przez gestapo na Pawiaku, dostała się do obozu w Majdanku, skąd uwolnili ją członkowie Narodowych Sił Zbrojnych. Wróciła do pracy w wywiadzie. Zginęła od strzału w tył głowy (z wyroku PPR, Gwardii Ludowej, sowieckiej agentury?). Przeżyła tylko 37 lat.
     Antoninę Walicką, za wybitne osiągnięcia na polu oświaty, odznaczono Krzyżem Kawalerskim Orderu Polonia Restituta. Będąc pedagogiem z powołania, założyła i prowadziła żeńską pensję edukującą młode panienki w duchu patriotycznym. Potrafiła pozyskać do współpracy pierwsze umysły nauki polskiej (np. prof. Ignacy Chrzanowski, prof. Tadeusz Miłobędzki, prof. Władysław Smoleński). Dbając o kształtowanie charakterów dziewcząt w pracy dla ukochanej Ojczyzny prowadziła działalność opiekuńczo-wychowawczą, jak również zakonspirowaną naukę zakazanych przez zaborcę przedmiotów (historia Polski), naturalnie w języku polskim.

Irena Iłłakowiczowa fot www.facebook.com/polskiebohaterki/
Irena Iłłakowiczowa
fot facebook.com/polskiebohaterki/
Antonina Walicka fot www.geni.com
Antonina Walicka fot www.geni.com
Ewa Felińska fot www.wikipedia.org/
Ewa Felińska fot www.wikipedia.org/


Silne piórem

     Kilka z dzielnych Polek, jako oręża w wielopokoleniowej walce o polskość, używało literackiego pióra. Elżbieta Drużbacka, określana mianem sarmackiej muzy i polskiej Safony, tworzyła poezje (także erotyczne, o zgrozo! – w osiemnastym wieku). Ewa Felińska napiętnowała cudzoziemszczyznę w życiu polskiej szlachty, a opiewała tradycje staropolskie, a poza tym urodziła i wychowała świętego kościoła katolickiego. Konstancja Skirmuntt – „Gente Lithuania natione Polonia” – toczyła publicystyczne boje o pojednanie polsko-litewskie, ratując jednocześnie (skutecznie) istnienie kościoła w Horodyszczu. Janina z Putkamerów Żółtowska utrwaliła piórem obraz kresowych i wielkopolskich dworów i pałaców, od wieków żyjących zgodnie z naturalnym porządkiem świata, którego zagłady dokonali agresorzy we wrześniu 1939 roku.

 

Wojowniczki i kapłanki

     Dobrze się stało, że Joanna Puchalska sięgnęła do bogatego parnasu polskich osobistości i wydobyła dla szerszych kręgów znane lub zapomniane postaci Polek wyróżniających się niekonwencjonalnymi działaniami. Tym samym złamała szerzony za czasów PRL-u nieprawdziwy obraz polskich szlachcianek, ziemianek, arystokratek, których jedynym szczęściem i powołaniem było tkwienie przy boku męża i wierne mu usługiwanie jemu, rodzinie, domowi. Zaprezentowane w książce sylwetki to także kapłanki domowego ogniska i Matki Polki, ale również kobiety mentalnie niezależne od mężczyzn i tak silne, że odważyły się na własne drogi życiowe, po których wcześniej kobiety nie chodziły.
     Pisarka, Joanna Puchalska, napisała kolejną interesującą książkę historyczną, której rozdziały tak szybko się kończyły...

Joanna Puchalska


wtorek, 11 czerwca 2019

Kossakowie. Biały mazur

Juliusz Kossak fot www.bg.agh.edu.plJoanna Jurgała-Jureczka 


ZYSK I SKA 2018








Tłum potomków Juliusza

     Joanna Jurgała-Jureczka nawiązała relacje z rodziną Kossaków ćwierć wieku temu, co zaowocowało kilkoma książkami, z doktoratem włącznie. Żałuję, że moją znajomość z Kossakami wg p. Joanny rozpoczęłam od jej ostatniej publikacji zatytułowanej „Kossakowie. Biały mazur”. Z pewnością byłoby mi łatwiej poruszać się w zawiłościach familii Kossaków, gdybym przeczytała poprzednie prace pisarki. Dzięki lekturze tej najnowszej książki potrafię już rozróżnić Zofie Kossak, Marie Kossak, Karolów Kossak, Juliuszów Kossak i pozostałych ponad dwudziestu członków najbliższej rodziny znamienitych malarzy. Joanna Jurgała-Jureczka z ogromną znajomością rzeczy poruszała się w tym tłumie potomków Juliusza, ich małżonek i małżonków, dzieci z pierwszych i kolejnych małżeństw, flam, kochanków etc. Będąc historykiem literatury potrafiła przeanalizować pokaźną ilość archiwaliów zdobywając wiedzę, którą chętnie podzieliła się z czytelnikami. Tam, gdzie zabrakło jej pewnych informacji pozwoliła sobie na tworzenia literackiej fikcji, naturalnie zastrzegając, że opisane wydarzenia z dużym prawdopodobieństwem mogły dojść do skutku.

Wojciech i Tadeusz Kossakowie - fot zofiakossak.pl
Wojciech i Tadeusz Kossakowie  - fot zofiakossak.pl

Od Pożogi do Dekalogu Polaka

     Joanna Jurgała-Jureczka zaprezentowała czytelnikom wielowymiarowy portret Kossaków malowany przez trzy pokolenia artystów i osób pretendujących do miana artystów. Z tego powodu obraz nabył  cechy arcydzieła, ale i kiepskiej kopii sygnowanej tylko wybitnym nazwiskiem. Skupiając się głównie na generacji wnucząt Juliusza, po bliźniaczych braciach - starszym Wojciechu i młodszym Tadeuszu - przybliżyła postaci trzech piszących kobiet: Zofii, Marii i Magdaleny oraz malującego Jerzego. Zofia Kossak-Szczucka-Szatkowska przedstawiona została najpełniej, być może dlatego, że jej życie obfitowało w pełne dramatyzmu wydarzenia, że dokonywała rzeczy niepowszednich, że pozostawiła po sobie bogatą spuściznę literacką. Podobne opinie można wystawić jej stryjecznym siostrom – Lilce i Madzi, ale tylko podobne. Części książki nazwanej „Życie jak rzeka” autorka nadała odmienny rys – Zofia pisząca u schyłku życia retrospekcyjną książkę często wspominała przeszłość przedwojenną, wojenną, powojenną. Nie bez powodu nazywano ją pisarką katolicką - rozpamiętując tragiczne meandry ziemskiej egzystencji często zwracała się ku głębokiej wierze w Boga. Biografka Kossaków  przywołała obrazy nieuchronnego przemijania, cierpiętniczego milczenia, wojennej nawały, wszechobecnej śmierci (nawet dzieci), jakimi naznaczone było życie Zofii. Srogo doświadczana przez los autorka „Pożogi” przetrwała bolszewicką apokalipsę rewolucji, przeszła przez „otwarte wrota piekieł – za nimi obóz”, przeżyła skazana na śmierć, zaznała wykluczenia z Ojczyzny. Życie jak rzeka… 

wtorek, 4 czerwca 2019

Pisarskie delicje

Aleksandra Ziółkowska-BoehmAleksandra Ziółkowska-Boehm


 BELLONA 2019














     Podczas czytania najnowszej książki autorstwa Aleksandry Ziółkowskiej-Boehm czyniłam notatki, aby nie umknęły mi żadne istotne kwestie poruszane w tekście. Już sam tytuł publikacji „Pisarskie delicje” obiecywał, że lektura ta nie będzie zwykłą strawą dla ducha, że zaserwuje czytelnikowi smakowite specjały sporządzone przez mistrzynię pióra oraz, że autorka będzie nas gościć w swej literackiej kuchni. Pokaźna ilość poczynionych przeze mnie zapisków świadczy o jakości i randze podsuwanych przez pisarkę zagadnień dotyczących twórczości, kultury, etyki…

 

Dyskretnie w cieniu Mistrza

     Nie wiem, czy wolno mi dotknąć niezwykle delikatnej kwestii i zwrócić uwagą na ledwie wyczuwalny ton rozżalenia uznanej pisarki „Od lat ukazują się moje książki niezwiązane z pisarstwem autora «Szczenięcych lat», poświęcone…”. Uważam, że Aleksandra Ziółkowska-Boehm całym swoim dorobkiem literackim udowodniła, że Król Reportażu i spotkanie z nim stanowiło dla niej jedynie spiritus movens, które młodej adeptce literatury wskazało kierunek życiowej wędrówki. Zdobywanie kolejnych jej etapów i wspinanie się po szczeblach pisarskiej kariery, było zadaniem, któremu poświęciła „długie godziny samotności… i całe dnie zmagania z własnym lenistwem, niewiedzą”, i którego realizację zawdzięcza swemu talentowi oraz „rygorowi i dyscyplinie”. Jak słusznie zauważył M. Oramus, nie tylko Aleksandra Ziółkowska „Miała szczęście – ale miał je i Wańkowicz”, który w późnej jesieni życia spotkał wierną „kustoszkę jego pamięci”, pozostającą „dyskretnie w cieniu” Mistrza.

 

„Pięknie by siedziały w książce”

     Nie sposób przejść obojętnie obok formułowanych przez literatkę spostrzeżeń, uwag czy  wniosków. Cieszę się, że część z nich, dzięki własnemu doświadczeniu i wiedzy, odkryłam mozolnie sama. Ogromną przyjemność sprawiło mi odczytywanie przemyśleń i rozważań Aleksandry Ziółkowskiej-Boehm przekazywanych czytelnikom, jako element wypełniania pisarskiej misji, którą przyjęła do realizacji, bo „Każdy autor chciałby, by jego książka była ważna i oryginalna i skłaniała do refleksji”. Szczególną uwagę przywiązuję do etycznych aspektów pisarstwa i z tego powodu bardzo wnikliwie zapoznałam się z treścią rozdziału pt. „Jakie od lat stoją przede mną dylematy związane z autorem Szczenięcych lat”. Prozaiczka, obdarzona dużą dawką wrodzonego taktu, napisała o konieczności wyraźnego stawiania granic biograficznego wścibstwa”, aby mając dostęp do zbioru listów czerpać z nich wiedzę na użytek własnych przemyśleń o ich nadawcy i adresacie, ale niekoniecznie informacje te upubliczniać, chociaż „pięknie by siedziały w książce”.
Kontynuując wątek moralnych zapatrywań artystki słowa, jakich implikacje obserwujemy podczas zagłębiania się w lekturę jej książek, odwołam się do jednej z jej wypowiedzi:  „własne poczucie sprawiedliwości, poczucie etyki. Uważam… za ważny element pisarstwa”. Z tego względu mieszkanka Ulicy Żółwiego Strumienia nie sprzeniewierzyła się zaufaniu jakim obdarzyli ją rozmówcy i nie dała się ponieść taniej „sprzedając” prywatne szczegóły wyjęte z życiorysów znanych sobie osób.  Powściągliwa w słowach, pisząc o ludziach, stara się dostrzegać tylko jaśniejszą ich stronę, nie szukając skandali czy afer.
     Zagadnienie etyczności przekazu literackiego, niezwykle istotne dla rzeczonej pisarki non fiction, posługującej się w swej pracy badawczej takimi narzędziami, jak wywiad czy rozmowa, ściśle wiąże się z autoryzacją słowa pisanego. W tej problematyce humanistka powołuje się na zasady etyki zawodowej, którym od lat wiernie służy. Niezwykle skrupulatna w swej pracy badawczej stwierdziła, iż „Weryfikować należy wszystko, co jest możliwe do zweryfikowania”. 

Aleksandra Ziółkowska-Boehm z Ewą BąkowskąAleksandra Ziółkowska-Boehm z Romanem Rodziewiczem