środa, 1 listopada 2017

Polski dwór

Dwór w Lusławicach Stanisław Markowski 


Wydawnictwo AA 2006









Gloria Artis fotografii

     Stanisław Markowski  odznaczony medalem „Zasłużony kulturze Gloria Artis” jest człowiekiem wielu talentów: komponuje muzykę, gra i śpiewa, ale nade wszystko fotografuje. Leżący przede mną album „Polski dwór” ziścił słowa wyjęte z motta jego twórczości fotografa-dokumentalisty: „Co jest, niech piękne będzie”. Piękno polskiego dworu jest nie do przecenienia – zarówno w wymiarze materialnym, jak i to duchowym, ponieważ w jego 
ścianach przeżyli ci, co
Polskę stworzyli,
Co Ojczyznę kochali…

Duch dworu w Suchej

     Publikację krakowskiego wydawnictwa AA wstępem opatrzył prof. Marek Kwiatkowski – wzorowy właściciel dworu w Suchej na Podlasiu oraz były dyrektor Muzeum Łazienki Królewskie w Warszawie. Profesor przypomniał historię drewnianego budownictwa dworu polskiego, aż po narodzenie się tzw. stylu dworkowego. Scharakteryzował typowe otoczenie dworu z parkiem i folwarkiem oraz malowniczo opisał wnętrza i wyposażenie dworów. Historyk sztuki powiązał „ducha dworu” ze staropolską gościnnością i zwrócił należytą uwagę na kluczową rolę dworów w kultywowaniu polskich tradycji narodowych i budowaniu naszej tożsamości narodowej, bo dwór polski „ileż serc zaszczepił miłością do Ojczyzny szczególną…”.

Dwór w Modlnicy
Dwór w Modlnicy - fot. commons.wikimedia.org/
Dwór w Petrykozach
Dwór w Petrykozach - fot. muzeaprywatne.blogspot.com

 

 

 









Stał dwór szlachecki...

     Zgodnie z zamysłem Stanisława Markowskiego do przepięknych fotografii dworów dołączono kroplę sławiącej je poezji, wynoszącej dom rodzinny jako źródło dojrzałych wspomnień i miejsce najświętsze.
 „mój domie! Schylam się, całuję
Twój nabijany podkowami próg
”.
     Ryciny autorstwa Kossaka i Grabowskiego, zapożyczone z warszawskiego Tygodnika Ilustrowanego, dopełniły całości strony graficznej albumu. Każdy portretowany dwór krótko scharakteryzowano zapisując jego historię aż do czasów współczesnych. Połowa z nich po gruntownej restauracji pełni funkcję muzeów, część stała się ośrodkami życia kulturalnego, niektóre przeszły w ręce prywatne służąc jako centra konferencyjno-hotelarskie. Niestety, reszta dworów, za sprawą hitlerowskich i bolszewickich barbarzyńców popadła w ruinę lub w ogóle zniknęła z powierzchni ziemi.

Naczółek, alkierz, oficyna

     Barwne fotografie Stanisława Markowskiego przedstawiają wznoszone latami ostoje polskości na tle czterech pór roku, z przewagą ujęć złotej polskiej jesieni, gdzie „I trawy pachną i więdną po polsku”. Autorowi udało się uchwycić obiektywem aparatu dwory w zmiennej kolorystyce pór dnia i nocy. Na jego zdjęciach, wśród elementów architektury, niektóre przyciągają uwagę już przy pierwszym rzucie oka na budowlę. Łamany dach polski dworu w Ludyni i Miechowa, oculusy i wole oka dworów w Modlnicy, Petrykozach, Tułowicach, Turowej Woli czy zwieńczenia ganków w Łopusznej i Koszutach.  Ciepłe wnętrza fotografowanych dworów, nas przyzwyczajonych do minimalizmu bloków z wielkiej płyty, urzekają bogactwem wyposażenia. Szczególnie efektowne ciągi pokoi w amfiladzie dworów jedno- i dwutraktowych w Glanowie i Dołędze.

Dwór w Koszutach
Dwór w Koszutach - fot. stanislawmarkowski.com
Dwór w Tułowicach
Dwór w Tułowicach - fot. polskiezabytki.pl

 

 

 









Z drzewa, lecz podmurowany

     Artysta podchodził z aparatem fotograficznym do obiektów ostrożnie, robiąc zdjęcia za znacznej odległości, skradając się za parkanami lub zaglądając do wnętrz przez okna. Mistrzowskie kadry uchwyciły ulotność chwili, oryginalność spojrzenia artysty czy zadziwienie kształtami przedmiotów. Oglądamy zatem może ostatnie zdjęcie pozostałości po starym pniu nieopodal dworu w Koszutach. Zza woalki misternego ogrodzenia ukradkiem podpatrujemy dwór w Lusławicach, a kształt ościeżnic okien dworu w Dołędze przywołuje obraz chatki z piernika u strasznej Baby Jagi. 
     Stanisław Markowski, w swym godnym polecenia albumie, zaprezentował umieszczane nad wejściem do dworu polskie i łacińskie sentencje skupiające myśli na wartościach duchowych, np. „W Bogu i pracy pokój i moc” we Wronczynie. Ów pokój i moc obywatele Rzeczypospolitej mogli znaleźć pod starym rodzicielskim dachem, jak głosi napis na fryzie dworu w Suchej z Podlasia
 Sub veteri tectu sed parentali”.