poniedziałek, 8 kwietnia 2019

Wybitne rody, które tworzyły polską kulturę i naukę

Stanisław Estreicher, Wyspiański, Rydel, Maszkowski, Opieński Fot Wikimedia Commons Marcin K. Schirmer

MUZA 2017




 







 

 

 

Inteligencja to elita społeczna

     Marcin K. Schirmer, znany mi z publikacji poświęconych arystokracji i dworom polskim, zaskoczył mnie obszarem badań, w którym poruszał się przygotowując omawianą publikację. Spodziewałam się, że prezes Polskiego Towarzystwa Ziemiańskiego, w procesie kształtowania polskiej kultury i nauki zaakcentuje rolę rodów arystokratycznych, ponad wszelką wątpliwość, bardzo zasłużonych dla Ojczyzny. Tymczasem autor wkroczył w kręgi rodzinne legitymujące się szlacheckimi herbami: Koss, Belina, Dołęga, Żeliga, itp. We wstępie do książki zdefiniował grupę społeczną, której postaci i osiągnięcia pragnął przybliżyć czytelnikom: „Inteligencja to elita społeczna, grupa ludzi żyjąca z pracy własnego umysłu dzięki zdobytemu wykształceniu”. Historyk wywiódł jej rodowód od szlachty, ziemiaństwa  i mieszczaństwa, a także umiejscowił wśród polskiej inteligencji zasymilowanych przedstawicieli obcych nacji – Żydów i Niemców. Naświetlił przemiany, którym podlegała inteligencja, będące skutkiem wielkich przełomów historycznych, aż po apokalipsę II wojny światowej oraz czasy okupacji, gdy inteligencja polska ulegała planowej eksterminacji

 Wybitne rody

     Marcin K. Schirmer podjął temat znamienitych rodzin wnoszących znaczący wkład do polskiej i światowej kultury i nauki. Jego wybór padł na siedem rodowych nazwisk kojarzonych przez wszystkich rodaków, lecz znanych tylko nielicznym. Publikacja „Wybitne rody, które tworzyły polską kulturę i naukę” dostarczyła czytelnikom informacji o czterech pokoleniach Curie - noblistów. Maria Skłodowska odkrywczyni pierwiastków promieniotwórczych – polonu i radu – jako pierwsza kobieta na świecie uhonorowana została Nagrodą Nobla oraz prowadziła wykłady na paryskiej Sorbonie. Ośmioro z familii Curie zajmowało się fizyką, chemią i ich okolicami. Najmłodsi, urodzeni zaledwie przed półwieczem, to fizyk-planetolog, neurobiologii i biochemik. 

     Humanistyczno-przyrodnicza rodzina Estreicherów, szczególnie mocno związana z Uniwersytetem Jagiellońskim w Krakowie, przysporzyła mu czterech rektorów, kierownika Biblioteki i dyrektora Muzeum. Trzy pokolenia Estreicherów, od Karola starszego do Karola młodszego, brały udział w tworzeniu monumentalnego dzieła – "Bibliografii Polskiej" zawierającej katalog wszystkich polskich publikacji. Karol Estreicher Młodszy przeszedł do historii dzięki wyjątkowo skutecznej rewindykacji dzieł polskiej kultury i sztuki utraconych w czasie II wojny światowej (m.in. cudem odzyskał Ołtarz Mariacki Wita Stwosza). Przyczynił się także do renowacji i wzbogacenia zbiorów Muzeum UJ w Collegium Maius UJ.
Zofia Kossa z Wojciechem i Tadeuszem Fot bg.agh.edu.pl
Zofia Kossak z Wojciechem i Tadeuszem Fot bg.agh.edu.pl


Zjazd rodzinny Skłodowskich. Fot wyborcza.pl
Zjazd rodzinny Skłodowskich. Fot wyborcza.pl
















     Malowali i rysowali konie i sceny batalistyczne. Pisali poezje i prozę. Kossakowie z Krakowa (Juliusz, Wojciech, Jerzy, Leon, Karol), których kształtowały artystyczne środowiska Paryża i Monachium, tworzyli arcypolskie dzieła historyczne od „piłsudów” i „napciów” aż po Panoramę Racławicką. Panny Kossakówny parały się piórem – Zofia zasłynęła powieściami „Pożoga” i „Krzyżowcy”, Maria – przepięknymi lirykami i dramatami, Magdalena – formami satyrycznymi, Simona – „czwarty Kossak została profesorem leśnictwa, Gloria zaś była ostatnią panią na Kossakówce.

     Dynastia Lilpopów zapisała się na trwałe w dziejach polskiego przemysłu, budownictwa, architektury, inżynierii, ale i sztuki. Znalazł się wśród nich założyciel miasta Podkowa Leśna (Stanisław Wilhelm), a także modernistyczny twórca warszawskiego Domu Braci Jabłkowskich (Franciszek). Pojawiła się kobieta-instytucja wspierająca działalność Polonii (Aniela) oraz Anna opiekująca się mężem-pisarzem Jarosławem Iwaszkiewiczem. Namacalny ślad w postaci potęgi finansowej rodziny pozostawił po sobie, Stanisław Lilpop – przemysłowiec, mechanizator rolnictwa, biznesmen, finansista, kolekcjoner sztuki.

Lutosławscy przysporzyli Polsce wielu działaczy społecznych i politycznych, przemysłowców, humanistów, przedsiębiorców. Marian, twórca słowa żelbet i propagator tego materiału elektryfikował Polskę; razem z bratem Józefem, pod zarzutem działalności kontrrewolucyjnej, został rozstrzelany w Moskwie 1918 roku. Jan – rolnik z wykształcenia i zamiłowania wyrażał pogląd, iż „podstawą rolnictwa powinien być wielopokoleniowy związek z ziemią”. Kazimierz – współtwórca skautingu i projektant odznaki harcerskiej został księdzem. Witold, przedstawiciel trzeciego pokolenia, był wybitnym kompozytorem tzw. współczesnej muzyki orkiestrowej i dyrygentem, głównie własnych utworów.

Siostry Lilpop  Fot wysokieobcasy.pl
Siostry Lilpop  Fot wysokieobcasy.pl
Lutosławscy w Drozdowie Fot ziemianie.pamiec.pl/
Lutosławscy w Drozdowie Fot ziemianie.pamiec.pl/















      Rodziny o stricte muzycznych zainteresowaniach – Młynarscy i Rubinstein – zawdzięczają swą sławę tworzeniu polskiej kultury na światowym poziomie. Emil, skrzypek i dyrygent, współtwórca Filharmonii Warszawskiej pełnił również funkcje dyrektora Opery i Konserwatorium Warszawskiego. Jego córka Aniela została żoną Artura Rubinsteina, pianisty-wirtuoza pochodzenia żydowskiego. Marcin K. Schirmer wspomniał też o Wojciechu Młynarskim – powojennym autorze i wykonawcy piosenek, satyryku i tłumaczu. „W Polskę idziemy…”
Do historii przeszedł incydent podczas pierwszej sesji Organizacji Narodów Zjednoczonych w 1945 roku. Gdy okazało się, że na sali nie ma delegacji z Polski, Artur Rubinstein, uświetniający obrady, ostro zareagował „Ja wam zagram Hymn Polski. I proszę wstać!”. I zagrał! „Rodem Warszawianin, sercem Polak, a talentem świata obywatel” – tak, jak Fryderyk Chopin (wg Cypriana Kamila Norwida). 

     Klan Żuławskich parający się szeroko rozumianą sztuką i taternictwem „wydał na świat” wiele wybitnych osób o wyrazistych pasjach. Jerzy – filozof – był twórcą „Trylogii księżycowej” z gatunku science fiction. Jego synowie to malarz Marek, literat Juliusz (autor trylogii „Z domu”), muzykolog Wawrzyniec (autor „Trylogii tatrzańskiej”). Żuławscy owładnięci miłością do gór (szczególnie Tatr) oddawali się wspinaczce wysokogórskiej bez reszty. Wawrzyniec deklarujący, że „przyjaciela nie opuszcza się nawet wtedy, gdy jest już bryłą lodu” idąc innym na ratunek pozostał w Alpach na zawsze.
Kontrowersyjny reżyser, scenarzysta i literat Andrzej Żuławski, skandalizujący swoją sztuką i życiem pokazywał w filmach „dekadencki obraz świata” za pomocą „drastycznych metod reżyserskich”. Xawery, syn Andrzeja, poszedł w ślady ojca i również reżyseruje, Ignacy, drugi syn, jest fotografem i programistą. Matką Vincenta, trzeciego syna, jest aktorka Sophie Marceau (26 lat młodsza od Andrzeja).

Arthur i Nelly Rubinstein przed portretem Emila Młynarskiego Fot Wikimedia Commonsi aaa
Arthur i Nelly Rubinstein przed portretem
Emila Młynarskiego Fot Wikimedia Commons

Bracia Żuławscy Fot culture.pl
Bracia Żuławscy Fot culture.pl



















Eksterminacja i emigracja

     Saga o „Wybitnych rodach” jest tomem ze wszech miar wartym polecenia szczególnie młodym czytelnikom, zapatrzonym we wszystko, co zagraniczne, a niedoceniającym bogactwa polskiej kultury i nauki. Marcin K. Schirmer przedstawił pięćdziesiąt świetlanych postaci uczonych, literatów, malarzy, muzyków, społeczników, którzy wnieśli olbrzymi wkład do światowego dziedzictwa. Niestety, dobrą passę dwudziestolecia Niepodległej Ojczyzny przerwali zazdrośni, chciwi agresorzy i okupanci z III Rzeszy i Związku Sowieckiego. Losy polskich elit zostały przesądzone. Hitlerowcy i bolszewicy dokonali zagłady polskiego ziemiaństwa i polskiej inteligencji. Nielicznym ich przedstawicielom udało się uciec z terroryzowanego Kraju i rozpocząć wieloletnią, a często wieczną tułaczkę po świecie. Znawca dziejów polskich elit historycznych efektownie ukazał wspólne powojenne losy polskiej emigracji, rekrutującej się z reprezentantów intelektualnych elit Rzeczypospolitej. Tak, jak tragiczne życie wiedli emigranci na obczyźnie, podobnie tragiczne były ich powroty do pojałtańskiej, komunistycznej Polski Ludowej. Z ogromnym trudem próbowali się przebić się ze swym głosem przez nijakość pseudowykształconych powojennych „elyt”.

Duch starego świata

     Przebogaty w informacje tekst historyka uzupełniono kilkuset archiwalnymi fotografiami z epoki. Największe wrażenie wywarły na mnie zdjęcia zbiorowe członków opisywanych rodów, a także te, na których fotografom udało się uchwycić ducha „starego świata”. Cenna Bibliografia ułożona według rozdziałów książki zachęca do sięgania po dalsze lektury biograficzne i wspomnieniowe. Szata graficzna i struktura książki wzorem poprzednich publikacji wydawnictwa MUZA jest bez zarzutu. Mam tylko jedną uwagę: zamieszczone fragmenty drzew genealogicznych, nazywane „Schematami powinowactwa osób wspomnianych w rozdziale”, mogłyby wnieść więcej informacji i być bardziej czytelne, gdyby nazwiska członków jednego pokolenia znalazły się na jednym poziomie. Ale nic to…

Noblesse oblige

     Gawęda o rodach szlachetnych i znamienitych, prowadzona w niezwykle przystępny sposób, zmusza do zastanowienia się nad fenomenem rodzin, których kolejne pokolenia położyły liczne zasługi dla Ojczyzny i jej miejsca w świecie. Można wymienić niemało czynników mających wpływ na wieloosobowy udział rodów w elitach umysłowych Rzeczypospolitej. Z pewnością decydujące znaczenie miało wykształcenie, o które dbano w domach, znajomość języków obcych, krajowe i zagraniczne podróże, pozytywne wzorce rodzinne, ambicje i aspiracje rodziców, wychowanie w otwartych domach, z powszechnie panującą atmosferą nauki, a nawet szlachetne geny przodków. Również do tej kwestii odnosi się maksyma Noblesse oblige, a otrzymane talenty należy mnożyć pro publico bono. Także dziś…


2 komentarze:

  1. Dziękuję za recenzję i przypmnienie znaczenia prawdziwych elit,których znaczenie jest nie doceniane. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny wpis!Naprawdę ciekawy.Jak dobrze,że są jeszcze osoby, które o tym pamiętają :)

    OdpowiedzUsuń