
Antoni Kroh
Iskry 2010
Świat zapisany we wspomnieniach
„Starorzecza” Antoniego Kroha to opowieść autobiograficzna, w której dzieje jednej rodziny stają się punktem wyjścia do przedstawienia historii polskiego ziemiaństwa, inteligencji i środowisk wyrastających z przedwojennej tradycji. Autor, etnograf, historyk kultury, pisarz i znakomity gawędziarz, przywołuje ludzi, miejsca i wydarzenia należące do świata, który przestał istnieć w dawnym kształcie, ale przez długie lata pozostawał obecny w pamięci, obyczajach i sposobie myślenia kolejnych pokoleń. Wydana w 2010 roku nakładem wydawnictwa Iskry książka wymyka się jednoznacznej klasyfikacji. Jest zarazem pamiętnikiem, kroniką rodzinną, zbiorem portretów i anegdot, a także osobistym komentarzem do polskiej historii XX wieku.
Tytułowe starorzecza są trafną metaforą opisywanego środowiska. Podobnie jak odcięte od głównego nurtu dawne koryta rzek, ludzie ukształtowani przez przedwojenny porządek żyli po 1945 roku w rzeczywistości zasadniczo odmiennej od tej, którą znali. Zachowywali jednak pamięć o przeszłości, hierarchię wartości, język, obyczaje i przywiązanie do rodzinnej tradycji. Antoni Kroh pokazuje, jak długo potrafi trwać taki świat, nawet gdy znikają materialne podstawy jego istnienia.
Ziemiaństwo – tradycja, patriotyzm i służba publiczna
Autor przedstawia środowisko przedwojennego ziemiaństwa w szczególnie interesujący sposób. Nie ogranicza się do historii rodów, majątków i koligacji, choć tych w książce nie brakuje. Znacznie ważniejszy okazuje się system wartości, w którym wychowanie, wykształcenie, służba publiczna, patriotyzm i odpowiedzialność za wspólnotę zajmowały istotne miejsce. Antoni Kroh przypomina, że w XIX wieku polskie dwory pozostawały ważnymi ośrodkami kultury i życia narodowego, a wywodząca się ze szlachty inteligencja odegrała znaczącą rolę w kształtowaniu nowoczesnego społeczeństwa polskiego.
W rozdziale „Etos” autor formułuje wyraźną opinię o historycznej pozycji ziemiaństwa, podkreślając jego wykształcenie, aktywność społeczną i zasługi patriotyczne. Przypomina również, że przedstawiciele tej warstwy oraz inteligencji o szlacheckich korzeniach objęli wiele odpowiedzialnych stanowisk w odrodzonej Polsce. Jest to spojrzenie wypływające z określonej tradycji rodzinnej, miejscami zapewne idealizujące dawne stosunki społeczne, ale pozwalające lepiej zrozumieć sposób myślenia ludzi, dla których odzyskanie niepodległości oznaczało również możliwość wykorzystania wiedzy i doświadczenia w służbie państwu.




Pamięć o utraconych siedzibach
Szczególną wartość mają fragmenty poświęcone konkretnym majątkom ziemskim, przede wszystkim Serebryszczom i Sielcowi. Nie są to wyłącznie opisy dawnych siedzib, lecz historie ludzi, których życie było z nimi nierozerwalnie związane. Szczególnie poruszające jest przywiązanie dawnych właścicieli do utraconych domów i ziemi. O jednej z bohaterek Antoni Kroh pisze: „Serebryszcze były jej punktem odniesienia do wszystkiego na tym i na tamtym świecie”. To krótkie zdanie znakomicie oddaje znaczenie rodzinnej siedziby, będącej czymś znacznie więcej niż miejscem zamieszkania czy źródłem dochodów.
O trwałości dawnych więzi świadczą również przywoływane przez autora listy i dokumenty. Jeszcze w 1963 roku w listach pochodzących z rodzinnych stron Lechnickich pojawiały się sformułowania „Droga Pani Dziedziczko” czy pozdrowienia dla „Państwa z Serebryszcz”. W realiach Polski Ludowej miało to szczególną wymowę. Dawne stosunki społeczne formalnie należały już do przeszłości, jednak w pamięci ludzi zachowywały się więzi osobiste, przyzwyczajenia i szacunek dla przedwojennego porządku.
Powojenna grabież i zagłada dziedzictwa
Nie sposób pominąć powojennych losów dworów i pałaców. Antoni Kroh opisuje grabieże, zawłaszczenia, konfiskaty oraz późniejszą degradację zabytkowych siedzib. Przywołuje między innymi protokół ograbienia dworu z grudnia 1944 roku oraz dokumenty dotyczące wcześniejszych wojennych rekwizycji. Zestawienie świadectw historycznych z osobistymi wspomnieniami nadaje tym fragmentom szczególną wartość dokumentalną.
Autor nie ukrywa oburzenia skalą powojennych zniszczeń. Zwraca uwagę, że choć wojny przyniosły ogromne straty, również lata po 1945 roku okazały się katastrofalne dla polskiego dziedzictwa. Ginęły dzieła sztuki, biblioteki, archiwa rodzinne, wyposażenie rezydencji i pamiątki gromadzone przez pokolenia. Pozbawione właścicieli budynki stopniowo popadały w ruinę. W jego ocenie była to nie tylko utrata prywatnego majątku, ale przede wszystkim nieodwracalne zubożenie narodowej kultury. Ta część wspomnień zasługuje na szczególną uwagę czytelników zainteresowanych historią polskich dworów.



Ludzie, anegdoty i osobliwości charakterów
„Starorzecza” nie są jednak książką zdominowaną przez żal za utraconym światem. Antoni Kroh znakomicie równoważy poważną tematykę humorem, anegdotą i autoironią. Z upodobaniem przedstawia rodzinne osobliwości, zabawne sytuacje, ludzkie słabości i przywary. Nie oszczędza przy tym samego siebie. Jego bohaterowie nie są postaciami pomnikowymi, lecz ludźmi o wyrazistych charakterach, często ekscentrycznych, czasem śmiesznych, niekiedy budzących sprzeczne uczucia.
Osobne miejsce zajmuje Melchior Wańkowicz, którego pisarz przedstawia z zainteresowaniem, ale i pewnym krytycyzmem. Zwraca uwagę na swobodny stosunek słynnego reportażysty do faktów, przywołuje także jego spotkania autorskie.
Pisarz wspomina również korespondencję swojej matki, Zofii Kroh, z Romanem Aftanazym, prowadzoną w związku z pracą historyka nad dziełem „Dzieje rezydencji…”. W 1979 roku, niemal 35 lat po wojnie, Zofia opisała ona szczegółowo majątek Serebryszcze na kilkunastu stronach!
Fragmenty te pokazują charakterystyczną dla Antoniego Kroha umiejętność łączenia osobistych doświadczeń z historią rodzinną i dziejami polskiej kultury. Przywoływane postacie, korespondencja i wspomnienia stają się okazją do refleksji nad wartością zachowanych świadectw i rolą pamięci w odtwarzaniu przeszłości.
Język i obyczaje jako część dziedzictwa
Wielką przyjemność sprawiają również językowe dygresje autora. Dawne słowa, powiedzenia, określenia i zwroty, niekiedy już zupełnie niezrozumiałe dla współczesnych, stają się pretekstem do opowieści o przemianach obyczajowych. Antoni Kroh przypomina między innymi znaczenie słowa „samotrzeć”, wyrażenia „rzemiennym dyszlem” czy późniejszego określenia „bezety”. Opisuje także wagę przywiązywaną w jego rodzinnym środowisku do poprawnej polszczyzny i dobrych manier. Te pozornie drobne obserwacje mają istotne znaczenie. Pokazują bowiem, że dziedzictwo nie ogranicza się do zabytków, pamiątek i dokumentów, lecz trwa również w codziennym języku oraz sposobie zachowania. Niewątpliwym atutem „Starorzeczy” pozostaje styl narracji. Antoni Kroh potrafi opowiadać swobodnie, z wdziękiem i znakomitym wyczuciem szczegółu. Jego gawęda rozwija się poprzez kolejne skojarzenia, wspomnienia i przywoływane dokumenty. Ta obfitość materiału bywa jednak również słabością. Autor wyraźnie niechętnie rozstaje się z informacjami, które uznaje za warte ocalenia. Można odnieść wrażenie, że bardziej zdecydowana selekcja materiału nadałaby niektórym fragmentom większą zwartość.




Dawny świat w realiach Polski Ludowej
Na kartach publikacji odnajdziemy ponadto obraz Polski powojennej, widzianej oczami człowieka wychowanego w tradycji odmiennej od oficjalnej ideologii państwa. Antoni Kroh wspomina absurdy PRL-u, dowcipy polityczne, zmieniające się obyczaje, mechanizmy funkcjonowania instytucji i osobliwości życia codziennego. Pisze o losach dawnych ziemian, którzy musieli odnaleźć się w nowych warunkach, często podejmując zajęcia niezwiązane z ich wykształceniem i dotychczasowym doświadczeniem. W tych opowieściach jest wiele goryczy, ale równie dużo życiowej zaradności i dystansu wobec przeciwności losu.
Warto docenić szerokość spojrzenia autora. Opisując ziemiaństwo i inteligencję, nie pomija relacji między dworem a wsią ani przemian społecznych, które stopniowo zmieniały wzajemne zależności. Dzięki temu książka wykracza poza ramy rodzinnych wspomnień, stając się świadectwem przeobrażeń polskiego społeczeństwa.
Pamięć rodzinna jako świadectwo historii
Mimo tych zastrzeżeń „Starorzecza” są książką wartościową zarówno pod względem literackim, jak i poznawczym. Ich szczególna zaleta polega na umiejętnym połączeniu prywatnej pamięci z historią zbiorową. Pisarz ocala od zapomnienia nie tylko nazwiska i wydarzenia, lecz także atmosferę środowiska, jego język, obyczaje, sposób myślenia i reakcje na przemiany historyczne. Nie tworzy przy tym systematycznej monografii ziemiaństwa. Pozostaje przede wszystkim świadkiem i uczestnikiem opisywanego świata, świadomym zarówno jego wartości, jak i ludzkich niedoskonałości.
Dla osób zainteresowanych historią polskich dworów publikacja Antoniego Kroha ma szczególne znaczenie. Przypomina, że dzieje ziemiańskich siedzib nie kończą się na opisach architektury, historii właścicieli i kolejnych zmianach własności. Równie istotne są losy mieszkańców, którzy po utracie rodzinnych majątków zachowywali pamięć o dawnym życiu i przekazywali ją następnym pokoleniom. „Starorzecza” pozwalają spojrzeć na tę historię od strony codziennych doświadczeń, rodzinnych relacji i indywidualnych wyborów.



Dziedzictwo, które przetrwało
To książka wymagająca czasu i cierpliwości, ale odwdzięczająca się bogactwem szczegółów, znakomitą polszczyzną i niezwykłą galerią postaci. Przede wszystkim zaś przypomina, że ciągłość tradycji nie zawsze wymaga zachowania materialnej siedziby. Niekiedy jej ostatnim, ale niezwykle trwałym schronieniem pozostają pamięć, wychowanie i rodzinne opowieści. Właśnie w ocaleniu tego niematerialnego dziedzictwa upatruję największą wartość „Starorzeczy”.



*zdjęcia własne z książki