Czytam Po Polsku

18 ilustracji do „Lalki” B. Prusa

Władysław Daszewski

Wydawnictwo Sztuka 1956

Grafika książkowa

„Lalka” Bolesława Prusa doczekała się wielu wydań i opracowań, ale szczególne miejsce wśród nich zajmuje teka osiemnastu ilustracji Władysława Daszewskiego, opublikowana przez warszawskie Wydawnictwo „Sztuka” w 1956 roku w nakładzie 5000 egzemplarzy i 176 dodatkowych. To interesujący przykład polskiej grafiki książkowej połowy XX wieku, w którym ilustrację traktowano nie tylko jako uzupełnienie tekstu literackiego, lecz także jako samodzielną wypowiedź artystyczną.
Władysław Daszewski (1902–1971) był jednym z najwybitniejszych polskich scenografów, a także grafikiem, rysownikiem i karykaturzystą. Współpracował z Leonem Schillerem, tworzył oprawę plastyczną przedstawień teatralnych, publikował rysunki w prasie. Związany również ze środowiskiem kabaretowym, wypracował charakterystyczny styl, w którym wyrazista kreska łączyła się ze znakomitym zmysłem obserwacji i umiejętnością budowania kompozycji. Poszczególne ilustracje do „Lalki” przypominają starannie zaaranżowane sceny teatralne, w których równie ważne są postacie, wnętrza, gesty i wzajemne relacje bohaterów. Oszczędność kreski idzie tu w parze z umiejętnością oddania atmosfery dziewiętnastowiecznej Warszawy.

Sztuka ilustratorska

Niewątpliwym walorem publikacji jest wstęp autorstwa Antoniego Słonimskiego, poświęcony sztuce ilustratorskiej i jej wpływowi na wyobraźnię czytelników. Pisarz przywołuje słynnych ilustratorów Dickensa, których rysunki na trwałe ukształtowały wyobrażenia czytelników o bohaterach jego powieści. Dostrzega przy tym pokrewieństwo między Dickensem a Prusem, zwłaszcza w sposobie obserwowania społeczeństwa i przedstawiania jego rozmaitych środowisk.
Antoni Słonimski szczególnie ceni u Daszewskiego umiejętność oddania atmosfery epoki oraz wyrazistego przedstawiania postaci drugoplanowych. Zauważa również, że sam Wokulski, bohater niejednoznaczny i wewnętrznie skomplikowany, okazuje się trudniejszy do sportretowania. Interesujące jest również spostrzeżenie Słonimskiego, że Daszewski, choć nawiązuje do tradycji dziewiętnastowiecznej ilustracji, nie naśladuje dawnych drzeworytników. Zachowuje własny styl, a jednocześnie pozostaje wierny duchowi powieści Prusa.

Mojej Drogiej Żonie…

Mój egzemplarz ma jeszcze jedną, szczególną dla mnie wartość. Na stronie tytułowej widnieje dedykacja zapisana niebieskim atramentem: „Mojej Drogiej Żonie w dniu 6.III.1961 r.”, a pod nią podpis mojego ojca, J. Sobierajskiego. Mama miała wówczas zaledwie 21 lat, a tata, który był nauczycielem, podarował młodej żonie tekę ilustracji do jednej z najważniejszych polskich powieści. Ten wybór z pewnością nie był przypadkowy. Mówi wiele o jego zainteresowaniach literackich i o tym, jaką wartość przypisywał książkom. Dziś trudno już odtworzyć okoliczności tamtego dnia, ale pozostała dedykacja – kilka słów, w których zachowało się coś z ich młodości i wzajemnej bliskości. Po upływie ponad półwiecza przeglądam ilustracje Daszewskiego, czytam uwagi Słonimskiego, lecz najdłużej zatrzymuję wzrok na odręcznym piśmie ojca. Wśród wielu książek zgromadzonych przez lata ta jedna zajmuje miejsce szczególne. Jej wartość mierzę nie tylko artystycznym kunsztem ilustratora, lecz także osobistą historią zapisaną na stronie tytułowej.

*zdjęcia własne z książki