niedziela, 8 marca 2015

Węzły pamięci niepodległej Polski

Węzły pamięci niepodległej PolskiPlakaty "Do broni" z 1920 r.

Węzły pamięci niepodległej Polski

Wydawnictwo Znak 2014





Co każdy Polak wiedzieć powinien?

     W 2010 roku z inicjatywy Zdzisława Najdera i dzięki zainteresowaniu dyrektora Muzeum Historii Polski, Roberta Kostro, z okazji zbliżającej się 150 rocznicy Powstania Styczniowego przystąpiono do realizacji projektu „Polska — węzły pamięci zbiorowej”, którego konsekwencją jest publikacja o charakterze leksykonu nosząca, jakże wiele mówiący tytuł: „Węzły pamięci niepodległej Polski”. Edycję tego dzieła w 2014 roku zawdzięczamy trzem podmiotom społecznym: Muzeum Historii Polski, Fundacji Węzły Pamięci i, naturalnie, Wydawnictwu Znak. Monumentalny tom liczy sobie 1300 stron, prawie 400 haseł ułożonych alfabetycznie a opracowanych przez prawie 140 autorów, 168 fotografii czarno-białych i kolorowych oraz dodatek z dwiema płytami CD zawierającymi pieśni i piosenki, głosy i dźwięki z epoki tj. popularne lub charakterystyczne dla II Rzeczypospolitej. Wobec ogromu informacji, które Zespół Redakcyjny pod czujnym okiem Rady Redakcyjnej zdecydował zamieścić na kartach książki, wynikała konieczność umieszczenia indeksów nazw osobowych i geograficznych, wykazów skrótów i autorów oraz źródeł ilustracji. 



Centrala telefoniczna w Warszawie, 1927 r.
Centrala telefoniczna w Warszawie, 1927 r.
Nabrzeże Dworca Morskiego w Gdyni, lata trzydzieste XX w.
Nabrzeże Dworca Morskiego w Gdyni, lata trzydzieste XX w.




      Imponująca jest lista osób i instytucji zaangażowanych w prace, które doprowadziły do edycji tomu „Węzły pamięci niepodległej Polski”. Wśród instytucji wspierających wydanie książki znajdują się Polskie Radio S.A., Ośrodek KARTA, Tygodnik POLITYKA (oczywiście oprócz Muzeum Historii Polski, Fundacją Węzły Pamięci, Wydawnictwem Znak). W umieszczonej na końcu metryce książki można znaleźć niektóre tylko nazwiska osób współuczestniczących w przygotowaniu książki. Szeroko reprezentowany jest interdyscyplinarny zespół autorski omawianej pozycji, składający się z badaczy różnych dyscyplin, np. historyków, politologów, prawników, literatów i innych reprezentantów nauk humanistycznych. 

    Idea pracy „Węzły pamięci niepodległej Polski” zaczerpnięta została z koncepcji Pierre’a Nora zaproponowanej w siedmiotomowej książce „Les Lieux de memoire”, rozważającej historię Francji z wykorzystaniem klucza miejsc pamięci zbiorowej. Leksykon polskiej pamięci zbiorowej powstał w oparciu o mapy uczuć i myśli, tworzone przez różnych autorów, z których każdy mógłby powiedzieć za Konstantym Ildefonsem Gałczyńskim:
…więc ja chciałabym Twoje serce ocalić od zapomnienia!...” o dumnej historii Polski Niepodległej.

Rodzina Andersów, lata trzydzieste XX w.
Rodzina Andersów, lata trzydzieste XX w.
Parada wojskowa, Lwów 1936 r.
Parada wojskowa, Lwów 1936 r.

     Twórcy „Węzłów pamięci niepodległej Polski” uzasadniając tytuł książki powołują pozytywne aspekty tego pojęcia, takie jak funkcja łączenia, wiązania elementów pamięci narodowej. Sieci skojarzeń, którymi się posługujemy w odtwarzaniu i utrwalaniu wiedzy rozciągają się pomiędzy węzłami pamięci właśnie. W naszej świadomości narodowej, a może podświadomości, węzły mają też konotację negatywną. Węzły krępowały wykręcone do tyłu ręce polskich oficerów w Katyniu. Nasi sojusznicy, alianci, po napaści hitlerowskich Niemiec na Polskę tłumaczyli, że mają związane ręce w podejmowaniu decyzji o pomocy militarnej dla naszej Ojczyzny.

Lotnicy przy płatowcu Potez, Lwów czasy II RP.
Lotnicy przy płatowcu Potez, Lwów czasy II RP.
"Torpeda podhalańska", 1933 r.
"Torpeda podhalańska", 1933 r.

 
    





 

Polaków portret własny

Szczytna idea utrwalenia dla obecnych i przyszłych pokoleń Polaków okruchów świetności naszej Niepodległej Ojczyzny oraz ukazania polonofobom i polonosceptykom ponadtysiącletniej historii Rzeczypospolitej  przyświecała podobnej inicjatywie powołanej do życia trzydzieści lat wcześniej przez Marka Roztworowskiego dyrektora Muzeum Narodowego w Krakowie. 8 października 1979 roku w dawnej stolicy Polski, Krakowie, otwarto wystawę „Polaków portret własny”, na którą złożyło się prawie 900 obrazów polskich obejmujących czasy od średniowiecza do współczesności. Wystawione dzieła polskiej sztuki uzupełnione zostały o cytaty z literatury narodowej lub aktualne rzeczowe adnotacje. Wystawę tę zwiedziło ponad 80 tysięcy Polaków, dla których była ona znaczącym krokiem w ożywianiu świadomości narodowej, a po obejrzeniu której mogli stwierdzić jednoznacznie, że: „Polak to brzmi dumnie!”. Kilka miesięcy później „wybuchła” SOLIDARNOŚĆ!
Uważam, że co pewien czas należałoby tę wystawę pokazywać Polakom...

Przyjęcie z udziałem Józefa Becka, druga połowa lat dwudziestych XX w.
Przyjęcie z udziałem Józefa Becka, lata dwudzieste XX w.
Truskawiec Zdrój, lata trzydzieste XX w.
Truskawiec Zdrój, lata trzydzieste XX w.


    






TW Zapalniczka 

Pomysłodawca upamiętnienia zbiorowego wyobrażenia Niepodległej Polski, Zdzisław Najder, polski historyk literatury i konradysta, w czasach PRL-u był prześladowany przez władze komunistyczne. W 1958 roku Najder podpisał zgodę na współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa i jako TW Zapalniczka był opłacany za swoje usługi. Przez pięć lat (1982 – 1987) pełnił funkcję dyrektora Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa w Monachium. Za domniemaną kolaborację z wywiadem USA Najder został skazany na śmierć w 1983 roku (wyrok uchylono w 1989 roku), a po powrocie do kraju piastował stanowisko doradcy Lecha Wałęsy i Jana Olszewskiego.
     Kwestia agenturalnego kontekstu kariery Zdzisława Najdera psuje jednak odbiór na wskroś patriotycznej publikacji, gdyż, moim zdaniem, nie można w pełni oddzielić autora od swojego dzieła. Można sobie bowiem postawić pytanie, co kierowało twórcą podczas realizacji przedsięwzięcia: czyste intencje czy może chęć zadośćuczynienia Rodakom? I jak się odnieść do fragmentu wstępu do książki napisanego przez ZN:
Z tragedii 1945 r. trzeba zdawać sobie sprawę – nie po to, by komukolwiek (a już zwłaszcza naszym sąsiadom) wystawiać rachunki krzywd albo postulować odwety czy ponowne zmiany granic.”
A dlaczego nie?
 
Bal "Rodziny Urzędniczej" w Warszawie, 1937 r.
Bal "Rodziny Urzędniczej" w Warszawie, 1937 r.
Ślub majora z I Pułku Ułanów Krechowieckich, 1928 r.
Ślub majora z I Pułku Ułanów Krechowieckich, 1928 r.








    

Polskość to nienormalność czyli Ambaras z polskością

Ale mam jeszcze inne wątpliwości związane z wiarygodnością autorów książki „Węzły pamięci niepodległej Polski”. W skład Zespołu Redakcyjnego wchodzi Bartłomiej Sienkiewicz, niechlubny bohater tzw. afery podsłuchowej, określanej przez media mianem „Sowa i Przyjaciele”. I nie chodzi mi w tym miejscu o niesławne słowa, których nie przytoczę, aby nie schodzić do poziomu rynsztoku. Zaniepokoił mnie „popełniony” przez Sienkiewicza artykuł, nominowany do nagrody Grand Press 2012 w kategorii Publicystyka, a zatytułowany „Ambaras z polskością”. Jak przykrą dla Sienkiewicza sytuacją, ambarasem jest Polska – „kraj jednego wielkiego second-handu w architekturze, ubraniach, samochodach”, Polska, w której są „ambicje cywilizacyjne zaspokajane tandetnymi podróbami” a „w tej dziwnej krainie pogubiona nawigacja samochodowa” zawodzi.
     Sięgnę jednak do wielokrotnie cytowanych w mediach słów Bartłomieja Sienkiewicza: „Państwo polskie istnieje teoretycznie. Praktycznie nie istnieje. I kto to mówił? Szef Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i koordynatora służb specjalnych, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, CBA oraz wywiadu i kontrwywiadu wojskowego. Brrr! Przerażające! Gdy po kilku miesiącach po ujawnieniu nagrań z podsłuchów odwołano ministra Sienkiewicza ze stanowiska, to „za karę” albo „w uznaniu zasług” mianowano go dyrektorem Instytutu Obywatelskiego, propagandowego „think tanku” Platformy Obywatelskiej.
Może Bartłomiej Sienkiewicz wzorował się na innym klasyku polskości, który dużo wcześniej udowadniał w artykule pod tytułem „Polak rozłamany” w miesięczniku Znak (1987), że
 Polskość to nienormalność – takie skojarzenie narzuca mi się z bolesną uporczywością, kiedy tylko dotykam tego niechcianego tematu. Polskość wywołuje u mnie niezmiennie odruch buntu”. (Donald Tusk)
A miało być tak pięknie! Polakom, Polsce potrzebne są krystalicznie czyste autorytety a nie polityczni „popaprańcy” pod maskami patriotów szyderczo pozorujący służbę dla Rzeczypospolitej.

Pokój  w akademiku PST we Lwowie, 1932 r.
Pokój  w akademiku PST we Lwowie, 1932 r.
Żołnierz KOP, lata dwudzieste XX w.
Żołnierz KOP, lata dwudzieste XX w.









        

Czy Polacy mogą się wybić na niepodległość?

Autorzy publikacji chcą nas, czytelników, przekonać, że II Rzeczpospolita została pogrzebana, że zginęła zatopiona, podobnie do Atlantydy, przez dzikie hordy brunatnych i czerwonych barbarzyńców przy współudziale biernych aliantów. Upadku I Rzeczypospolitej również nikt nie kwestionował, ale na przekór temu spektakularnemu rozpadowi Polski, tkwiły i tliły się w sercach kilku pokoleń Polaków, przez całe stulecie, iskierki naszej narodowej tożsamości, które pozwoliły twierdząco odpowiedzieć na pytanie postawione w broszurze napisanej dla Tadeusza Kościuszki ponad 200 lat temu: "Czy Polacy mogą się wybić na niepodległość?

Polesie. Przy wieczerzy, 1937 r.
Polesie. Przy wieczerzy, 1937 r.
Polacy w łagrze w Workucie, 1956 r.
Polacy w łagrze w Workucie, 1956 r.








     "Węzły pamięci niepodległej Polski” to książka, której nie sposób przeczytać całej, od początku do końca, za jednym razem, ponieważ niesie ze sobą potężny ładunek emocjonalny zawarty w zbiorowej pamięci pokolenia, które powołało do życia Polskę po ponad stu latach zaborów, następnie nadawało kształt Polsce międzywojennej, a po dwudziestu latach znów Ją utraciło. „Węzły pamięci niepodległej Polski” poruszają tematykę o zasadniczym znaczeniu dla dziedzictwa Rzeczypospolitej, która odeszła w przeszłość, ale jednocześnie niosą ze sobą w przyszłość potrzebę osadzenia polskiej tożsamości w chwalebnych ostojach niepodległości i wolności. Jacques Le Goff, historyk francuski, zauważył, że "narody, które są przekonane o swoim silnym zakorzenieniu w historii, czują się bezpieczniejsze”
 
Gdynia, lata trzydzieste XX w.
Gdynia, lata trzydzieste XX w.
Na statku pasażerskim "Batory", lata trzydzieste XX w.
Na statku pasażerskim "Batory", lata trzydzieste XX w.








      Aby zwiększyć poczucie dumy narodowej i wartości własnej Polaków oraz przywrócić pamięć historyczną o zjawiskach, którym postkomunistyczne władze nadawały negatywne konotacje, konieczna wydaje się kontynuacja projektu „Polska — węzły pamięci zbiorowej”. Na kolejne tomy leksykonu polskiej pamięci historycznej będziemy cierpliwie czekać, nie zgadzając się z zawołaniem lidera zespołu REPUBLIKA – Grzegorza Ciechowskiego: Nie pytaj o Polskę. Będziemy niestrudzenie i nieustannie pytać o Polskę i dawać świadectwo
„Że PÓKI MY ŻYJEMY ona żyje też.”

* zdjęcia pochodzą ze stron książki