Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Powojnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Powojnie. Pokaż wszystkie posty

środa, 11 października 2017

Dwór w Radoniach. Historia Janeczki

Janeczka Chrzanowska - mal. B.T. Frydrysiak 1944Beata Korzeniowska-Matraszek


Stowarzyszenie Działań Twórczych "Parabuch", 2014
 










 

Biały dworek

     Prowadzona opisem typowego dworku szlacheckiego: „od okazałej bramy wjazdowej, przez aleję obsadzoną wiekowymi drzewami, wiodącą do okrągłego kwietnego klombu umiejscowionego na wprost ganku z portykiem, kolumnami i kilkoma schodami” zajechałam do pokaźnego Dworu w Radoniach. Spotkało mnie powitanie, o którym wielokrotnie czytałam i oglądałam w filmach. Otworzyły się drzwi wejściowe, stanęła w nich czarująca Pani z otwartymi ramionami, zapraszając mnie do wnętrza Domu. Zza gospodyni radośnie wybiegły ku mnie trzy psy, strażnicy tego domostwa (a może to były duchy Kazana, Bariego, Ery?). Chwilą tą delektuję się wspominając niezwykłą wizytę we Dworze wyjątkowej  kobiety, uosabiającej kwintesencję staropolskiej gościnności. Owa Pani okazała się posiadaczką wielu, wielu talentów. Dzięki swej odwadze, determinacji i nieprzeciętnym umiejętnościom dokonała rzeczy zgoła niemożliwej. W ciągu kilku lat odbudowała dwór, o którym eksperci pisali: „obecnie zniszczenia są nieodwracalne i pałacu nie da się już odbudować”.(str.80)
Dało się! Jak? Zapytajcie Panią…

Damian Chrzanowski z synami Janem i Stefanem
Damian Chrzanowski z synami Janem i Stefanem
 Kazan, Bari i Era.
Kazan, Bari i Era.













Słuchaj dzieweczko

     A może najpierw przeczytajcie książkę, która podyktował zapewne duch małej mieszkanki Dworu – Janeczki Chrzanowskiej. Dzisiejsza Pani na Radoniach uważnie łowiła uchem opowieści panienki i spisała je tak, jak usłyszała. Otrzymaliśmy więc opis życia radońskiego dworu widzianego oczami dziecka, na przestrzeni krótkich dwunastu lat jego wzrastania. Powstała arcyciekawa kronika funkcjonowania rodzinnego gniazda Chrzanowskich w przepięknych czasach międzywojnia i okrutnych latach II wojny światowej.
Czytając „Historię Janeczki” myślami powędrowałam do Dworu żyjącego w zgodzie z naturą i zmieniającymi się porami roku. Autorka, z dużym znawstwem tematu, przedstawiła czytelnikom najbardziej znamienne formy spędzania dni powszednich i świątecznych w ziemiańskiej posiadłości. Opowiedziała o pracach polowych, działaniu folwarku, zajęciach kuchennych, ale i o udanych łowach, zimowej sannie, rozgrywkach tenisa. Na kartach książki znalazło się miejsce na scharakteryzowanie dworskich pracowników – służby, guwernantek, fornali, stajennych. W pięknych słowach wyrażono pełen troski stosunek ziemian do przyrody ożywionej i nieożywionej – do zwierząt, roślin, krajobrazu. 

Janeczka i Stefanek
Janeczka i Stefanek
Wyjazd 15.09.1945
Wyjazd 15.09.1945


















Dawać świadectwo

     Kompozycja książki jest czytelna i logiczna. Tekst podzielono na rozdziały poświęcone wydarzeniom, ludziom, czasom. Zawarto w nich wyjaśnienie okoliczności pojawienia w Radoniach się Jana i Marii Chrzanowskich, charakterystykę zespołu dworsko – parkowego i folwarku, prezentację rodziny i jej przyjaciół, opisanie czterech pór roku, ukazanie grozy wojny, oraz analizę PRL-owskiej dewastacji radońskiego majątku i cudownego odrodzenia się Dworu. Treść książki uzupełniają dawne, czarno-białe fotografie pochodzące z archiwum rodzinnego Chrzanowskich i współczesne wykonane przez Autorkę książki. Moje zainteresowanie wzbudziły barwne reprodukcje obrazów pędzla Bernarda Tadeusza Frydrysiaka, jednego z wojennych rezydentów Dworu. Na niektórych zdjęciach rozpoznałam miejsca, które dane mi było oglądać podczas mojej wizyty w Radoniach. Duże wrażenie wywarły na mnie ujęcia epizodów rozgrywających się wokół schodów wejściowych do Dworu. Rodzeństwo, Janeczka i Stefanek, bawiące się z drobiem. Członkowie Rodziny traktujący schody, jako „przedłużenie dworu”. Myśliwi z bronią i rozłożonym po polowaniu pokotem. Dwukonne sanie przed wyruszeniem w sąsiedzkie odwiedziny. Szczególne emocje wywołała we mnie fotografia podpisana: Wyjazd 15 IX 1945. Z nakazu Dekretu PKWN o tzw. reformie rolnej państwo Chrzanowscy musieli opuścić swój majątek pozostawiając dorobek całego życia. Zezwolono jedynie na zabranie rzeczy osobistych. Tragiczna chwila uchwycona fotograficznym obiektywem. Fotografia, która daje świadectwo

 Jest ciepło

     Autorka, w ułożonej dla mnie dedykacji, życzyła mi „wielu wzruszeń w trakcie czytania”. Życzenie to spełniło się z nawiązką, ponieważ „Historia Janeczki” z radońskiego dworu niesie w sobie niemal sto stron wzruszeń. Sprawiła to wyjątkowa wrażliwość Autorki. Wrażliwość dziecka, dostrzegającego to, co dorosłym przysłoniły doświadczenia życiowe. Poszukiwania świetlików relacjonuje Janeczka następująco: „zaczynają się pojawiać setki błyszczących esów-floresów, park zamienia się w bajkę”.(str.33) O wiośnie mówi, że ona pachnie: „paruje ziemia po pierwszym ciepłym deszczu, marcowy wiatr niesie ze sobą woń kwitnącego poszycia w parku”.(str.26) Przywołuje pamięcią wzruszający scenę: „Mamusia nagrzewa nam przed snem pierzynki, przytulając się razem z nimi do pieca”.(str.49) Ciepło…

AD 2017
AD 2017



AD 2000
AD 2000







 

Niczym Feniks z popiołów

     Sielski obraz polskiego dworu zniszczyli najeźdźcy we wrześniu 1939 roku. W trudnej okupacyjnej rzeczywistości właściciele radońskiej posiadłości zapisali się złotymi zgłoskami na kartach chlubnej historii Polski. Autorka wspomniała o licznych uciekinierach, którzy znajdowali schronienie i pożywienie we Dworze, szczególnie w okresie Powstania Warszawskiego. Przywołała pamięć o zrzutach Cichociemnych, którym mieszkańcy tutejszych włości pomagali w pierwszych dniach ich powrotu do Ojczyzny.
Druga, powojenna część publikacji, zawiera opis zmiennych losów Dworu i jego przypadkowych właścicieli, a właściwie dysponentów, którzy doprowadzili Dwór do całkowitej ruiny. Zrządzeniem Opatrzności do Radoń trafiła Autorka rzeczonej książki i rozpoczął się nowy etap w życiu Jej Rodziny i radońskich dóbr…

Nić tradycji snuje się dalej na kołowrotku teraźniejszości”.(str.92) 





* zdjęcia własne z książki "Dwór w Radoniach. Historia Janeczki"

czwartek, 6 kwietnia 2017

Nic nie jest w porządku

Krzesimir Dębski 2012 Krzesimir Dębski


Czerwone i Czarne 2016


Ta ostatnia niedziela

     Światowej klasy muzyk, Krzesimir Dębski, żywi  przekonanie, że „Nic nie jest w porządku” w jego rodzinnej historii o Wołyniu, wpisanej w tragiczne wydarzenia Rzezi Wołyńskiej tj. "czystki etnicznej o znamionach ludobójstwa". W okresie od lutego 1943 do lutego 1944 roku Ukraińcy wymordowali około 60 000 Polaków zamieszkujących województwo wołyńskie. Kulminacja mordów nastąpiła latem 1943 roku. Z inicjatywy frakcji banderowskiej Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN – B) przy udziale jej zbrojnego ramienia - Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) -  11 lipca 1943 roku Ukraińcy zaatakowali 99 polskich miejscowości w bestialski sposób mordując Polaków, grabiąc i paląc ich domostwa. Masakry podczas Krwawej Niedzieli na Wołyniu dokonywano pod hasłem „Śmierć Lachom”. Badacze eksterminacji ludności polskiej na Wołyniu pokusili się o sporządzenie listy kilkuset sposobów torturowania i mordowania kobiet, mężczyzn, dzieci i starców. Jest to lektura dla ludzi o bardzo mocnych nerwach. 

Było sobie miasteczko...

     W miasteczku Kisielin przed wojną żyło 57 polskich rodzin, 61 żydowskich i ponad 48 ukraińskich. W drugą niedzielę lipca 1943 roku banda UPA napadła na Polaków zgromadzonych na niedzielnej mszy w kościele parafialnym i zamordowała 90 Polaków. Zagładę przeżyli m.in. Aniela Sławińska i Włodzimierz Sławosz Dębski. Wyroki losu zobowiązały ich do dawania świadectwa przerażającej prawdzie. „Krwawa Niedziela” w Kisielinie nie ograniczyła się bowiem do jednego dnia. Dwa tygodnie później zginęli rodzice Włodzimierza Dębskiego: Leopold – miejscowy lekarz i jego ukraińska żona Anisja.  Włodzimierz opisał przeżycia owej niedzieli w książce zatytułowanej „Było sobie miasteczko. Opowieść wołyńska”, zaś syn jego i Anieli – Krzesimir - zmierzył się z tematem rodzinnej traumy publikacją pod tytułem „Nic nie jest w porządku. Wołyń – moja rodzinna historia”
     W książce, w której „Nic nie jest w porządku” autor poruszył wiele wątków wspólnych dla losów Wołynian. Krzesimir Dębski poza szczegółową relacją z wydarzeń Krwawej Niedzieli zwrócił uwagę czytelników na mniej znane fakty towarzyszące pogromowi Polaków, jak np. odwołanie mszy w cerkwi 11 lipca czy liczba 102 na domach Ukraińców, która pojawiła się dokładnie 102 dni przed fatalną niedzielą. Oczyszczuwalna akcja w okolicy Kisielina trwała aż do września 1943 roku. Stopniowo wymordowano wszystkich ukrywających się Polaków. Jedyną szansą na przeżycie była ucieczka ze swych stron rodzinnych, często łącząca się z pozostawieniem niepogrzebanych ciał bliskich. Innego wyboru nie było…

Aniela i Włodzimierz Dębscy rok po ślubie
Aniela i Włodzimierz Dębscy rok po ślubie
Krzesimir Dębski w ruinach kościoła w Kisielinie
Krzesimir Dębski w ruinach kościoła w Kisielinie








 

 

 

niedziela, 26 marca 2017

Awantury w rodzinie

Marian Hemar


LTW 2017




"Moją ojczyzną jest polska mowa,
Słowa wierszem wiązane.
Gdy umrę, wszystko mi jedno gdzie,
Gdy umrę, w niej pochowają mnie
I w niej zostanę."



Nagrodę wygrałam w konkursie ogłoszonym przez Wydawnictwo LTW

Polak amator

     Galicyjski Żyd, Marian Hemar, określający się jako „ochotniczy Polak… Z zaciągu, nie z poboru”, „Polak amator” w książce zatytułowanej „Awantury w rodzinie” dał wyraz swej bezwarunkowej miłość do Polski i Lwowa. Pierwsze ćwierćwiecze życia, spędzone we Lwowie, ukształtowało w nim poetę i pisarza, a warszawskie lata wieku męskiego przyniosły znaczący dorobek literacki. Emigracyjny okres londyński to wieczna polemika z tymi, którzy nie opuścili Kraju w wyniku kataklizmu wojny światowej.
Jan Marian Hescheles parał się wieloma formami literackimi: od piosenek, przez fraszki, wiersze, do szkiców, esejów, dramatów, tłumaczeń, recenzji. W pamiętnych latach dwudziestych XX wieku osiadł w środowisku warszawskich kabaretów, teatrów, prasy, radia i poetów „Skamandra”. Był u szczytu kariery, gdy zdarzył się wrzesień 1939 roku. Porażony klęską przedwojennej Polski, nie mogąc się pogodzić z komunistycznymi nie(porządkami) w Ojczyźnie, zdecydował się na los wiecznego tułacza, tak bliski polskim twórcom.

Hemar a sprawa polska

     Marian Hemar w szkicach powstałych w przeciągu dwudziestu pięciu lat uciążliwej tułaczki poruszył wiele tematów związanych z utraconą Ojczyzną – Polską, z pozyskaną ojczyzną – Anglią, z życiem emigracji, gdzie „każdy z nich ma kogoś z rodaków współwygnańców,… «któremu się nie kłania»”, z życiem pisarza i poety. Wszystkie te eseje napisano piękną polszczyzną zgodnie z zasadami higieny językowej wyznawanej przez autora. Hemar – prozaik nie unikał w swych rozważaniach kwestii ogólnych, które dotykał, jakby mimochodem, reagując piórem na  aktualne wydarzenia w Kraju i poza Nim. Sprawa polska pozostawała przez wszystkie emigracyjne lata w jego sercu na miejscu centralnym; stał na stanowisku, iż jest ona kluczem do literatury polskiej. Jakkolwiek „przemieniona w emocjonalizm, w sentyment, w egzaltację”, jednakże „Literatura nasza spełniła w historii naszej zadania, jakich zaszczytu nie dostąpiła literatura żadnego narodu na świecie”. O piszącym w tym duchu Marianie Hemarze można by powiedzieć, że był „Polakiem-szowinistą, który byłby skłonny utrzymywać, że Pan Bóg, stwarzając świat, wyrzekł słowa „Stań się!” - po polsku”. 

niedziela, 5 marca 2017

Poczet Żołnierzy Wyklętych


Mateusz Saweczko


Capital 2014














Wolność i Niezawisłość

     Mateusz Saweczko, przedstawiający się jako młody narodowiec, ułożył subiektywny poczet bohaterów podziemia antykomunistycznego. Zastosowana przez niego w tytule nazwa „Żołnierze Wyklęci” odmieniana jest przez wszystkie przypadki w okolicach Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych ustanowionego w 2011 roku. 1 marca 1951 roku w więzieniu na warszawskim Mokotowie wykonano wyroki śmierci na siedmiu członkach IV Zarządu Głównego Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”. Mianem Żołnierzy Niezłomnych objęto członków oddziałów partyzanckich biorących udział w powstaniu antykomunistycznym w Polsce, skierowanym przeciwko siłom Związku Radzieckiego, w latach 1944 - 1953.

Armia Krajowa Obywatelska

     Publikacja „Poczet Żołnierzy Wyklętych” zawiera przegląd najważniejszych organizacji polskiego podziemia niepodległościowego od Armii Krajowej Obywatelskiej począwszy, a na Zrzeszeniu „Wolność i Niezawisłość” skończywszy. Formacje te powstawały na bazie struktur rozwiązanej w styczniu 1945 roku Armii Krajowej. Wielość organizacji niepodległościowych spowodowana była przede wszystkim względami bezpieczeństwa i wprowadzaniem w błąd wrogów. Ciągłe zmiany organizacyjne powodowały również skutki uboczne w postaci konfliktów kompetencyjnych, rozłamów, koalicji, prowadzących nie raz do tragedii.

Instytut Pamięci Narodowej

     Zaprezentowani przez autora Żołnierze Niezłomni przedstawiali szeroki wachlarz ludzkich charakterów, postaw wobec wrogów czy sposobów umiłowania Ojczyzny. Spośród siedemdziesięciu pięciu żołnierzy drugiej konspiracji, wybranych przez Marka Saweczko, czterdziestu pięciu zamordowano w majestacie PRL-owskiego prawa. W rezultacie sfingowanych procesów prowadzonych przez polskich i sowieckich komunistów orzekano wyroki skazujące na wielokrotne kary śmierci i natychmiast je wykonywano. Ciała skazańców potajemnie grzebano w dołach śmierci. Obecnie, po kilkudziesięciu latach od egzekucji, część miejsc pochówku odnaleziono. Dzięki zaangażowaniu zespołu prof. Krzysztofa Szwagrzyka z IPN-u udało się zidentyfikować niektóre z odnalezionych szczątków. Po upływie ponad półwiecza odbywają się, z należnymi honorami, pogrzeby Żołnierzy Niezłomnych, a oni sami są pośmiertnie odznaczani i awansowani. Cześć Ich Pamięci!

Żołnierze niepodległościowej partyzantki antykomunistycznej - Henryk Wybranowski „Tarzan”, Edward Taraszkiewicz „Żelazny”, Mieczysław Małecki „Sokół” i Stanisław Pakuła „Krzewina” 1947
Żołnierze niepodległościowej partyzantki antykomunistycznej:
Henryk Wybranowski „Tarzan”, Edward Taraszkiewicz „Żelazny”
Mieczysław Małecki „Sokół” i Stanisław Pakuła „Krzewina” 1947

Ciała poległych w walkach z UB i MO w lipcu 1953 roku żołnierzy oddziału NZW por. Wacława Grabowskiego Puszczyka
Ciała żołnierzy poległych w lipcu 1953 r. w walkach 
z Urzędem Bezpieczeństwa i Milicją Obywatelską,
z oddziału NZW por. Wacława Grabowskiego Puszczyk













 

 

https://pl.wikipedia.org

     „Poczet Żołnierzy Wyklętych” przeczytałam nad wyraz szybko – w kilka godzin, aż dotarłam do Bibliografii. I tu skończyły się długoszowskie żarty. A może właśnie się zaczęły? Okazało się bowiem, że wszystkie podrozdziały książki są to przepisane dosłownie fragmenty tekstów z witryny internetowej https://pl.wikipedia.org. Przyjęłam to odkrycie z mieszanymi uczuciami. Popularyzacja tematu bohaterstwa Żołnierzy Wyklętych jest z pewnością zjawiskiem pozytywnym. Natomiast „pisanie” książki metodą „Kopiuj, Wklej” już nie. Mało przekonująco brzmi wpis na stronie informacyjnej publikacji „Wszystkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej książki nie może być reprodukowana…”

Książka czy wydruk?

     Czy zatem publikacja „Poczet Żołnierzy Wyklętych” jest książką w jej klasycznym rozumieniu, czy raczej wydrukiem wybranych stron internetowych?
     Mimo wszystko, cele, które postawił przed sobą autor, tj. złożenie hołdu Żołnierzom Niezłomnym, zadanie kłamu oszczerstwom na Ich temat oraz przekazanie prawdziwych informacji o Nich, uświęciły środki, tzn. przedruk Wikipedii. Nie można jednak pominąć faktu, iż ta encyklopedia internetowa nie jest wiarygodnym źródłem naukowym, na które publicyści mogą się bezpiecznie powoływać.
     Wniosek końcowy: biorąc do ręki nową książkę należy wnikliwie przyjrzeć się bibliografii, aby uniknąć rozczarowań…




* zdjęcia https://pl.wikipedia.org

środa, 28 grudnia 2016

Na straconych posterunkach. Armia Krajowa na Kresach Wschodnich

Kazimierz Krajewski                                                                


Wydawnictwo Literackie 2014





Kalendarium

     W tabeli na końcu przedstawiłam najważniejsze wydarzenia związane z II wojną światową na Kresach Wschodnich, które pozwolą zrozumieć walkę Polaków na straconych posterunkach Najjaśniejszej Rzeczypospolitej.

13 milionów Polaków

     Wykład Kazimierza Krajewskiego zatytułowany „Na straconych posterunkach” dostarczył nam, czytelnikom, olbrzymią ilość informacji pozwalających uświadomić sobie skalę działań podejmowanych przez podziemie niepodległościowe na terenie Kresów Wschodnich Rzeczypospolitej. Autor przedstawił szeroki kontekst historyczny, uwarunkowania geograficzne i czynniki demograficzne, jakie doprowadziły do apokalipsy Kresów z ich żywą tkanką – trzynastoma milionami Polaków. Wschodnie województwa Rzeczypospolitej, tj. białostockie, wileńskie, nowogródzkie, poleskie, lwowskie, tarnopolskie, stanisławowskie i wołyńskie zamieszkiwali Polacy (69%), Ukraińcy (14%), Żydzi (9%), Białorusini (3%), Niemcy (2%), Litwini (1%), Rosjanie (1%) i inni. 

Agresje, okupacje, walki

     Hekatombę Ziem Utraconych rozpoczęły wrześniowe agresje Trzeciej Rzeszy i Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich 1939 roku. Skutkiem tych wydarzeń były kolejne okupacje Kresów: pierwsza okupacja sowiecka (1939-1941), okupacja niemiecka (141-1944), druga okupacja sowiecka (1944-?). Naturalnym odruchem Kresowian były podjęte już we wrześniu 1939 roku pierwsze próby organizowania konspiracji niepodległościowej. Koncepcje działalności podziemnej na Kresach zmieniały się wraz ze ewolucją teatru działań II wojny światowej oraz momentami zwrotnymi w niestabilnych doraźnych sojuszach międzynarodowych. Specyfika Kresów Wschodnich narażała członków polskiego ruchu oporu na walkę z wieloma wrogami:  Niemcami, Ukraińcami, Litwinami, Żydami, Białorusinami, Armią Czerwoną, sowiecką partyzantką, a w ostateczności z funkcjonariuszami NKWD i UB.

sobota, 3 grudnia 2016

Absurdy PRL-u

Przyjaźń polsko-radziecka - plakat Marcin Rychlewski


Vesper 2006














Absurdalna seria

     Zbiór „Absurdów PRL-u” szumnie nazwany antologią zebrał i skomentował poznański językoznawca Marcin Rychlewski. Tomem tym wydawnictwo Vesper rozpoczęło absurdalny cykl – dołączając jeszcze „Absurdy PRL-u 2” oraz ”Absurdy Polski międzywojennej”. Publikacja o „Absurdach PRL-u” adresowana do młodych czytelników, zapewne miała im pomóc rozeznać się, w skomplikowanych realiach państwa budującego socjalizm. Realizacji tego zadania służyły zgromadzone w książce przykłady niedorzecznych zjawisk charakterystycznych dla codziennego życia Polaków, jak i funkcjonujące w przestrzeni publicznej. Jednak, aby zrozumieć polityczne dowcipy z czasów PRL-u niezbędna była choć minimalna wiedza z historii Polski i orientacja w stosunkach społecznych epoki Bieruta, Gomułki, Gierka. Nieco światła na poruszane zagadnienia rzucił kończący opracowanie Indeks, z krótkimi informacjami nt. osób, piastowanych stanowisk, partii i organizacji działających w powojennej Polsce. Bez tego retrospektywnego leksykonu, kto z młodzieży potrafiłby rozszyfrować skróty: ORMO, ZOMO, NKWD, POP, WRON, TPPR, WUML? Wyjaśniono tam również wybrane pojęcia  i kuriozalne zjawiska występujące w powojennej komunistycznej Polsce, tak aby młodzi potrafili zrozumieć dowcipy:
Dlaczego wprowadzono stan wojenny? Bo nie można było wprowadzić stanu przedwojennego.”
Albo
Jaka jest różnica między wojną i stanem wojennym? Na wojnie mają prawo strzelać obie strony”.
Humor polityczny z czasów PRL-u nierzadko odwoływał się do okresu przedwojennego, gdy polskie elity składały się z przedstawicieli arystokracji i ziemiaństwa, przeciwnie niż w komunistycznej Polsce. W tym miejscu przytaczam mój ulubiony dowcip o komunistycznych elitach.
„Gośćmi na polowaniu są osobistości partyjne: Moczar, Babiuch, Kociołek, Siwak, Motyka. Przedwojenny łowczy po zapoznaniu się z listą nazwisk zapytał: Dobrze, to nagonka. Ale kto będzie z panów?”

I śmieszno i straszno...

     Dalsze rozdziały książki przynoszą fragmenty z ksiąg skarg i zażaleń, z urzędowych pism, z listów obywateli do prasy, radia, telewizji. I tu przestaje być zabawnie, pomimo, że panowało ogólne przekonanie, iż Polska jest „najweselszym barakiem w obozie socjalistycznym”. Osoby pamiętające te absurdalne czasy nie potrafią śmiać się z kartek na mięso, mleko, cukier, z wyrywanych sobie nawzajem w sklepach skarpet dla dzieci. Nie było do śmiechu ludziom stojącym dwie doby zimą na ulicy, pod sklepem meblowym, w oczekiwaniu na dostawę meblościanek!
Ale niech tam! Takie pochwały sklepów zdarzały się nad wyraz rzadko i nikt z młodych ludzi ich nie zrozumie: "Dziękuję za rodzynki, które kupiłam w tym sklepie, a nie mogłam dostać od 2 lat w całym śródmieściu".
"Personel obecny jest fachowy i miły. Odnoszę wrażenie, jakbym był obsługiwany przed wojną".
Częściej natomiast pojawiały się wpisy krytyczne, np. "Weszłam do sklepu i co widzę... Na stoisku mięsnym nie ma żadnej wędliny... Co mają jeść ludzie pracy?" lub "Proponuję organizowanie comiesięcznych narad z bufetowymi, które legitymują się negatywnymi wynikami naparów kawowych".

Kartka na mięso
Kartka na mięso
Etykieta zastępcza
Etykieta zastępcza



wtorek, 18 października 2016

Wołynianki. Z Wołynia do PRL

Iza i Piotr Kruszyńscy w Krakowie 1945

Piotr Jaźwiński

Aleksander Jaźwiński


Tetragon, Erica 2014












"Wołynianki" czy "Wołyń"

     Książka pt. „Wołynianki. Z Wołynia do PRL” nie ma prawie nic wspólnego z filmem Wojciecha Smarzowskiego zatytułowanym „Wołyń”, który dostał się ostatnio na ekrany naszych kin. Bohaterowie publikacji Piotra i Aleksandra Jaźwińskich rzeczywiście pochodzą z Uściługu na Wołyniu – jednej z krain historycznych Najjaśniejszej Rzeczypospolitej. Położenie województwa wołyńskiego na mapach I i II Rzeczypospolitej pokazują ryciny:
Rzeczpospolita Obojga Narodów
Rzeczpospolita Obojga Narodów
















Siermiężna peerelowska rzeczywistość

     Autorzy: Piotr – ojciec i Aleksander – syn napisali na poły autobiograficzną powieść zakorzenioną w wołyńskiej ziemi, która wykarmiła wiele pokoleń polskich patriotów. Kresowe dworki należące do bardziej lub mniej majętnych Polaków wyposażyły młode generacje w system wartości i zasad moralnych, według których  największym dobrem jest umiłowana Ojczyzna. Ale stał się wrzesień 1939 roku, a z nim kres Rzeczypospolitej. Hitlerowscy i bolszewiccy okupanci wydarli Polakom wszystko to, co oni znali, posiadali, kochali. Kresowianom została tylko „tradycja pieczołowicie przekazywana następnemu pokoleniu”. Tradycja rozumiana jako „sposób bycia widoczny w życiu codziennym, to drobiazgi pozornie niewiele znaczące, a jednak wyróżniające je z tłumu i wzbudzające szacunek”. I z tym „bagażem” bohaterowie książki reprezentujący trzy pokolenia rodaków wkroczyli do siermiężnej peerelowskiej rzeczywistości. Główny punkt ciężkości opowieści zawiera obraz codziennych potyczek Barbary i Izy o zapewnienie rodzinie choć minimum potrzebnego do jej egzystencji. Z drugiej strony pokazano trudną walkę starszej pani, kresowej inteligentki, z młodymi „o trwanie przy tradycjach i wartościach minionego świata” oraz „nawoływanie do bezkompromisowej postawy wobec zdrajców i wroga”. Niniejsza książka jest najlepszym dowodem, że walka ta miała sens. Jej autorami są wszakże wnuk i prawnuk starszej pani  - obaj absolwenci Wydziału Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego (Uniwersytet Józefa Piłsudskiego) zgłębiający tajemnice historii Polski.

środa, 20 kwietnia 2016

Waldorff. Ostatni baron Peerelu

Mariusz Urbanek


Iskry 2008 














Baron i salon

      Mariusz Urbanek po raz kolejny dowiódł, że potrafi pisać biografie w sposób rzeczowy ale i wielce interesujący. Pisząc o krytyku muzycznym i publicyście nie nęka czytelnika subtelnymi różnicami między brzmieniem pierwszego a ostatniego koncertu orkiestry X, ale raczej skupia się na różnicach w recenzjach tych koncertów, które wyszły spod pióra bohatera książki nazwanej „Waldorff. Ostatni baron Peerelu”. Zręczny tytuł kojarzyć się może z wydaną później pozycją odrobinę zbliżoną tematycznie, o podobnie brzmiącym tytule, a mianowicie Ostatni salon PRL-uAndrzeja Chwalby o hrabim Pusłowskim. Obydwie lektury poruszają tematykę wysokiej kultury i sztuki, obrony dóbr narodowych przed zakusami różnych okupantów Polski – zewnętrznych i wewnętrznych. Obydwaj ich bohaterowie przekazują część swych zbiorów i własności uniwersytetom, muzeom i innym instytucjom kultury. 

Anegdoty i fotografie

     Wydawnictwo Iskry opatrzyło znakomicie opracowane studium postaci Jerzego Waldorffa (1910 - 1999) elementami dodatkowymi: porządkującym fakty kalendarium, indeksem wspominanych osób, bibliografią tematyczną oraz zdjęciami z prywatnych zbiorów i agencji fotograficznych. Sam autor zaś sięgnął do wielkiego bogactwa piśmiennictwa, jakie pozostawił po sobie pisarz, publicysta i krytyk muzyczny. Urbanek czerpał z niego pełnymi garściami przywołując anegdoty, dykteryjki i historyjki świetnie oddające klimat międzywojnia, czasów okupacji, niemal półwiecza PRL-u i III Rzeczypospolitej. 

środa, 27 stycznia 2016

Piłsudski w NZS-ie

Adam Stefan Lewandowski 


Adam Stefan Lewandowski - Fotograf: Kamila Snopek
Niepokorny - Fot. Kamila Snopek

 

 

 

 

 

 

 

 








Stowarzyszenie Pokolenia Niepokornych 2015

Dlaczego Marszałek?


     Pytanie to zadał sobie i odpowiedział na nie Adam Stefan Lewandowski w swojej ostatniej publikacji zatytułowanej „Piłsudski w NZS-ie” wydanej nakładem Stowarzyszenia Pokolenia Niepokornych. Książka ta zawiera abc wiedzy o powstaniu i działalności niezależnych organizacji studenckich w Polsce powojennej. Autor przybliżył udział młodzieży akademickiej w marszu Polski do niepodległości poczynając od 1914 roku, w którym to akademicy po raz pierwszy stanęli u boku Józefa Piłsudskiego.
Echa duchowej obecności Marszałka w marszu "Solidarności" znaleźć można we wcześniejszej publikacji p. Adama "Solidarność na szlaku Józefa Piłsudskiego" .

80. rocznica śmierci Józefa Piłsudskiego - przemawia autor
80. rocznica śmierci Józefa Piłsudskiego - przemawia autor

środa, 30 grudnia 2015

Afazja polska

http://www.wydawnictwo-sic.com.pl/ksiazka/389/Afazja-polska/nowosci/Przemysław Dakowicz 

 

 

Wydawnictwo Sic!

2015




Afazja polska

     Niełatwa książka o niejednoznacznych dziejach Rzeczypospolitej i nieoczywistych ich konsekwencjach. Przemysław Dakowicz przedstawił subiektywne, pogłębione komentarze wybranych wydarzeń z historii Polski od 1939 roku wraz z analizą ich bieżących skutków – rzeczywistych lub potencjalnych. Tytułowa afazja, będąca utratą umiejętności mówienia (lub jak chce filozofia – nieorzekanie), w kontekście Polski dotyczy fałszywie kształtowanej lub niedopowiedzianej historii Polski XX wieku.

Easter eggs

     Autor, posługując się nowoczesną formą, miesza zdarzenia przeszłe z teraźniejszymi oraz stosuje powtórzenia, które pomagają zrozumieć i utrwalić przesłanie publikacji. Przemysław Dakowicz określający siebie jako krytyk literacki i historyk literatury, ale na pierwszym miejscu poeta, potrafi lapidarnie ująć wnikliwe przemyślenia złożonych kwestii, a w innym fragmencie tekstu oddać atmosferę miejsca poetyckim zwrotem np. „Rozpylają ciemne światło”. Tekst „Afazji polskiej” okraszony został wieloma „easter eggs” do kultury obcej i polskiej, do mitologii greckiej czy poezji narodowej, do malarstwa i fotografiki. Autor odkrywa symboliczne znaczenie wydarzeń historycznych, interpretuje ich rolę w procesach dziejowych i ukazuje w szerszym zarysie uwarunkowań.

Groby na Placu Trzech Krzyży w Warszawie
Groby na Placu Trzech Krzyży w Warszawie
J.Bryan - Life - Szpital Przemienienia Pańskiego w Warszawie
J.Bryan - Life - Szpital Przemienienia Pańskiego w Warszawie













środa, 9 grudnia 2015

Ostatni salon PRL

Andrzej Chwalba 

PWN 2015

 

Co łączy mnie z hrabią?

     Co łączy mnie, Małgorzatę Poniatowską, z hrabią Franciszkiem Xawerym Pusłowskim? – niepospolite nazwisko czy Muzykologia Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie?
     Badacz dziejów Krakowa, historyk i profesor nauk humanistycznych, Andrzej Chwalba, pochylił się nad postacią hrabiego Pusłowskiego – wyjątkowego dobroczyńcy Uniwersytetu Jagiellońskiego i zasłużonego dla Ojczyzny Polaka. Autor opracowania „Ostatni salon PRL” w przemyślany sposób sportretował sylwetkę człowieka renesansu w dwu perspektywach, z jednej strony w układzie chronologicznym, a w drugim ujęciu ukazując obszary działalności bohatera.

 

"Tu zaszła zmiana"

     Andrzej Chwalba opowiedział historię Polaka wielce zasłużonego dla Ojczyzny, który nie podejmował otwartej walki z najeźdźcami i okupantami, a mimo to jego dokonania dla Polski są niepodważalne. Za sprawą autora książki czytelnik poznaje hrabiego, młodego mężczyznę prowadzącego bierny tryb życia przedstawiciela swojej sfery, który po bolesnych przeżyciach Wielkiej Wojny lat 1914 – 1918 zmienia się w człowieka czynu.

Franciszek Xawery Pusłowski w dzieciństwie
Franciszek Xawery Pusłowski w dzieciństwie

 

 

 

 

 

środa, 30 września 2015

500 zdań polskich


Jerzy Bralczyk

AGORA 2015


http://www.agora.pl/agora/1,111600,17962121,_500_zdan_polskich____nowa_ksiazka_Jerzego_Bralczyka.html


    Jerzy Bralczyk napisał 500 zdań polskich. No, może trochę więcej – 501. Z bogactwa naszego pięknego języka wybrał i skomentował szerokie spectrum zdań: od okrzyków kibiców po słowa św. Jana Pawła II, od cytatów wieszczów do prostackich biesiadnych powiedzonek. Ten wybitny ekspert językowy opatrzył zdania uwagami o ich genezie literackiej, podał ich pierwowzory i kolejne formy oraz przeprowadził analizę zdań pod kątem socjologii, psychologii i filozofii.
    Autor publikacji „500 zdań polskich” będący popularyzatorem poprawnej polszczyzny, analizując zdania  delektuje się słowami, prowadzi z czytelnikiem zabawy lingwistyczne, obdarzone specyficznym humorem językowym, np. o powstaniu poematu „Pan Tadeusz” Adama Mickiewicza napisał:
„… pewien emigrant z cesarstwa rosyjskiego, o którego narodowość spory wciąż się toczą, napisał w stolicy Francji poemat o Białorusi, nazywając ją Litwą. Jak dobrze, że napisał go wierszem i po polsku.”



    Rozprawki językowe Bralczyka – erudyty – zawierają alternatywne formy tej samej myśli oraz uwagi na temat subtelnych różnic między znaczeniem słów czy ich kolejności w zdaniu, np. dramatyczne „Nic to” wypowiadane przez Michała Wołodyjowskiego do Baśki, porównuje ze zwyczajnym stwierdzeniem „To nic”.



piątek, 10 lipca 2015

SOLIDARNOŚĆ na szlaku Józefa Piłsudskiego

 

Adam Stefan Lewandowski 

  2015

 

 

 

 

 

 

Bydgoszcz

     Książka Adama Stefana Lewandowskiego powitała mnie cytatem przedsolidarnościowego barda Jana Krzysztofa Kelusa, którego piosenki z końca lat siedemdziesiątych XX wieku mam w uszach dotychczas. Tych utworów słuchaliśmy koczując w budynku Instytutu Fizyki UMK podczas ostrzegawczego strajku okupacyjnego w marcu 1981 roku po pobiciu przez funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej, działaczy „Solidarności” w Bydgoszczy (Jan Rulewski, Michał Bartoszcze, Mariusz Łabentowicz).

Pokolenia

    Autor książki opisując „Solidarnościową” drogę do wolności przebytą pod auspicjami Józefa Piłsudskiego odnosi się do wydarzeń tamtych czasów jak do wydarzeń historycznych. Dla mnie, natomiast, przełom lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX wieku jawi się jako przeszłość, do której mam osobisty stosunek emocjonalny. Tym samym moja opinia o książce Pana Adama nie pozbawiona jest subiektywizmu

Historyk, archiwista

    „«Solidarność» na szlaku Józefa Piłsudskiego” posiada wszelkie cechy publikacji naukowej ze swoją strukturą, listą cytowań i własnymi refleksjami, które wyprowadzane są analizy  materiału źródłowego. Imponująca bibliografia, którą zamieścił autor podzielona została na sekcje, takie jak: źródła archiwalne, źródła prywatne, wydawnictwa drukowane drugiego obiegu, opracowania itp. Młody historyk zgromadził pokaźną dokumentację, która upoważniła go do wyciągania określonych wniosków nt. roli, jaką odegrał w naszej historii, po raz kolejny, Józef Piłsudski. Interesującym dodatkiem, do którego chętnie zajrzałam, są aneksy dopełniające treść książki o wywiady, dekret Prezydenta RP, esej pt. „Piłsudski a «Solidarność»”.

niedziela, 8 marca 2015

Węzły pamięci niepodległej Polski

Węzły pamięci niepodległej PolskiPlakaty "Do broni" z 1920 r.

Węzły pamięci niepodległej Polski

Wydawnictwo Znak 2014





Co każdy Polak wiedzieć powinien?

     W 2010 roku z inicjatywy Zdzisława Najdera i dzięki zainteresowaniu dyrektora Muzeum Historii Polski, Roberta Kostro, z okazji zbliżającej się 150 rocznicy Powstania Styczniowego przystąpiono do realizacji projektu „Polska — węzły pamięci zbiorowej”, którego konsekwencją jest publikacja o charakterze leksykonu nosząca, jakże wiele mówiący tytuł: „Węzły pamięci niepodległej Polski”. Edycję tego dzieła w 2014 roku zawdzięczamy trzem podmiotom społecznym: Muzeum Historii Polski, Fundacji Węzły Pamięci i, naturalnie, Wydawnictwu Znak. Monumentalny tom liczy sobie 1300 stron, prawie 400 haseł ułożonych alfabetycznie a opracowanych przez prawie 140 autorów, 168 fotografii czarno-białych i kolorowych oraz dodatek z dwiema płytami CD zawierającymi pieśni i piosenki, głosy i dźwięki z epoki tj. popularne lub charakterystyczne dla II Rzeczypospolitej. Wobec ogromu informacji, które Zespół Redakcyjny pod czujnym okiem Rady Redakcyjnej zdecydował zamieścić na kartach książki, wynikała konieczność umieszczenia indeksów nazw osobowych i geograficznych, wykazów skrótów i autorów oraz źródeł ilustracji. 



Centrala telefoniczna w Warszawie, 1927 r.
Centrala telefoniczna w Warszawie, 1927 r.
Nabrzeże Dworca Morskiego w Gdyni, lata trzydzieste XX w.
Nabrzeże Dworca Morskiego w Gdyni, lata trzydzieste XX w.




      Imponująca jest lista osób i instytucji zaangażowanych w prace, które doprowadziły do edycji tomu „Węzły pamięci niepodległej Polski”. Wśród instytucji wspierających wydanie książki znajdują się Polskie Radio S.A., Ośrodek KARTA, Tygodnik POLITYKA (oczywiście oprócz Muzeum Historii Polski, Fundacją Węzły Pamięci, Wydawnictwem Znak). W umieszczonej na końcu metryce książki można znaleźć niektóre tylko nazwiska osób współuczestniczących w przygotowaniu książki. Szeroko reprezentowany jest interdyscyplinarny zespół autorski omawianej pozycji, składający się z badaczy różnych dyscyplin, np. historyków, politologów, prawników, literatów i innych reprezentantów nauk humanistycznych.