Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kobieta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kobieta. Pokaż wszystkie posty

środa, 31 lipca 2019

Uwikłane w historię. Bohaterki i zdrajczynie

Jarosław Molenda - dedykacja Jarosław Molenda


Wydawnictwo LIRA 2019







 

Dziewczyny, które igrały z życiem i historią

     Jarosław Molenda – pisarz, dziennikarz, publicysta i podróżnik popełnił kolejną w swym dorobku literackim książkę historyczną, tym razem, o „Uwikłanych w historię Bohaterkach i zdrajczyniach”. W podtytule tomu wymieniono nazwiska niektórych „Dziewczyn, które igrały z życiem i historią”. Z dużym zainteresowaniem zatopiłam się więc w lekturze i po jej przestudiowaniu chciałabym przytoczoną frazę przeformułować do wersji: „Dziewczyny, z którymi igrało życie i historia”. Znalazły się przecież w niewłaściwym (właściwym?) miejscu i czasie. Z tego powodu, jakby powiedział prof. Witold Kieżun, „ukradziono im młodość” – no, może w przypadku Zofii Kossak i Julii Brystygier, późną młodość.
     Wszystkie bohaterki rzeczonej publikacji Wydawnictwa LIRA okazały się kobietami niezwykłymi, które z własnej woli lub wyrokami losu sięgnęły po zarezerwowane dotąd jedynie dla mężczyzn sfery czynnej obrony ojczyzny. Antybohaterki natomiast – Wanda, co chciała sowieta i Julia, nie bez kozery nazywana Krwawą Luną – pomimo dobrego pochodzenia i wykształcenia (doktoraty na Uniwersytecie Jagiellońskim i Uniwersytecie Jana Kazimierza) dopuściły się zbrodni zdrady ojczyzny. Tych ostatnich kobiet autor starał się nie potępiać w czambuł, dowodząc, że w ich historiach prawda mieszała się z fikcją, która z uwagi na swą „atrakcyjność” głębiej zapadła w ludzką pamięć.

Być albo mieć

     Pisząc o bohaterkach „Uwikłanych w historię” pisarz wnikliwie przyjrzał się motywom ich walecznej działalności. Poza naturalnym umiłowaniem Ojczyzny wśród przyczyn znalazła się realizacja wysokich standardów wychowania patriotycznego obligującego do „zachowania się jak trzeba”, temperament młodych kobiet potrzebujących ciągłego przypływu adrenaliny oraz obietnice finansowej czy materialnej gratyfikacji składane przez werbujących do współpracy. Równocześnie autor analizując dostępne mu materiały źródłowe, wykorzystał koleje losu swych bohaterek i zdrajczyń do nakreślenia obrazu zjawisk charakterystycznych dla czasów wojny i dwu okupacji  - domniemany polski antysemityzm, konieczność trudnych wyborów w powojennej Polsce, sytuacja polskich oficerów w Wielkiej Brytanii po zakończeniu wojny czy metody komunistycznej perswazji


Halina Szymańska fot geni.comKlementyna Mańkowska fot spyshop.plIzabella Horodecka fot nac.gov.plIrena Conti di Mauro fot remigiusz-grzela.pl


Pojałtańska rzeczywistość

     W niezwykle interesującej formie autor przedstawił powojenne losy bohaterek, których postawa i działalność okupacyjna zdeterminowały dalsze kilkadziesiąt lat życia. Po przekroczeniu Rubikonu konspiracyjnej przynależności w ich życiu dokonywały się nieodwracalne, pełne konsekwencji, zmiany. Z końcem wojny zaczęły poszukiwać swego miejsca na ziemi w pojałtańskiej rzeczywistości. Choć poszukiwania te były zawsze bardzo żmudne, większości dziewcząt, z którymi igrała historia i życie, udało się i później dokonać rzeczy wielkich. Tym samym pisarz przekonał czytelników, że ich wojenne bohaterskie czyny nie były jedynie „aktem odwagi czy nieświadomości”, lecz głębiej osadzoną w psychice potrzebą działania dla dobra ogólnego, potrzebą serca i rozumu. Halina Szwarc zainspirowała powstanie Uniwersytetów Trzeciego Wieku, Izabella Horodecka zyskała przydomek Pierwsza Dama turystyki kajakowej, Zofia Kossak i Irena Conti di Mauro piórem dawały świadectwo miłości ludzi i Boga.

Cześć i Chwała Bohaterkom!

     Spośród bohaterek książki dwie postaci przykuły moją uwagę tym, jak pojmowały tezę, że „Ojczyzna to wielki zbiorowy obowiązek”. Halina Szwarc, jako szesnastoletnia panienka wstąpiła do konspiracji, a na potrzeby pracy w podziemiu nauczyła się błyskawicznie języka niemieckiego i podpisała volkslistę. Stała się niezastąpioną agentką wywiadu Armii Krajowej, uczestniczyła w akcji „N”, wywiadzie morskim itp. Aresztowana, torturowana, skazana na śmierć – przeżyła. Po wojnie położyła duże zasługi dla społeczeństwa jako profesor medycyny. Druga z nich - Izabella Horodecka w ramach działalności podziemnej pracowała w oddziałach Armii Krajowej likwidujących zdrajców, kolaborantów, szmalcowników. Prowadziła rozpoznanie, zabezpieczała akcje z bronią w ręku, ale nie wykonywała wyroków śmierci. Walczyła w Powstaniu Warszawskim, została pięciokrotnie ranna. Po wojnie jej pasją stało się kajakarstwo i podróże.
Lista honorowych wyróżnień obydwu wojowniczek zawiera odznaczenia wojskowe i cywilne, m.in. Krzyż Zasługi z Mieczami, Krzyż Walecznych, Order Virtuti Militari, Krzyże Kawalerski, Komandorski Odrodzenia Polski
Cześć i Chwała Bohaterkom!


Krystyna Skarbek fot prawy.plIrena Sendlerowa fot wikipedia.plHalina Szwarc fot baedeker.lodz.blogspot.comZofia Kossak fot ipsb.nina.gov.pl

 

Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie

     W zbiorze Jarosława Molendy, który wykonał benedyktyńską pracę podczas poszukiwania materiałów źródłowych do swych opowieści, umieszczono obszerną bibliografię (około 200 pozycji). Zawiera ona ogólne opracowania związane z postaciami opisywanymi w tomie, jak również pozycje literatury wspomnieniowej, pamiętniki, dzienniki, artykuły prasowe i internetowe. Pisarz chętnie posługiwał się fragmentami utworów kolegów (i koleżanek) po piórze, dzięki czemu w książce przedstawiono różne zapatrywania na omawiane kwestie.
     Książka globtrotera, choć w bardzo okrojonej wersji, dostarczyła informacji (szczególnie młodym czytelnikom), iż poza powszechnie znaną agentką Krystyną Skarbek, z wrogami naszej Ojczyzny walczyły równie zdolne, piękne i nieustraszone kobiety: Halina Szymańska, Izabella Horodecka, Irena Conti di Mauro, Halina Szwarc, Klementyna Mańkowska, Irena Sendlerowa. Każda z nich zapisała się na kartach polskiej historii złotymi zgłoskami, choć przez półwiecze sowieckiej okupacji nie uczono o nich w polskich szkołach.

Więcej światła!

     Publikacja zatytułowana „Uwikłane w historię…” może okazać się zbyt skomplikowana dla osób nieoczytanych w tematyce polskich losów okołowojennych. Autor przytoczył w niej wiele nazwisk, faktów i miejsc bez szerszego wyjaśniania ich kontekstów historycznych. Sądził być może, że czytelnicy posiadają wiedzę zapewniającą im właściwy odbiór tekstu. Nic bardziej mylnego! Pewien młody (zapewne) bloger-recenzent przyznał się do znajomości jednej (sic!) z postaci omawianych w publikacji. Nie mam więc żadnych złudzeń, co do poziomu wiedzy historycznej większości młodych czytelników. Mając na uwadze konieczność edukowania później urodzonych miłośników historii można by, do niewątpliwie atrakcyjnych ciekawostek dostarczonych w książce, dołożyć więcej rzeczowych informacji historycznych, jakie pomogłyby zrozumieć okoliczności towarzyszące wzmiankowanym wydarzeniom. Dzięki temu, niewątpliwa przyjemność czerpana z lektury książki Jarosława Molendy mogłaby się jeszcze zwiększyć, a czytelnicy poszerzyliby swe historyczne horyzonty myślowe.


niedziela, 16 czerwca 2019

Polki, które zmieniły wizerunek kobiety

Dedykacja od Joanny Puchalskiej Joanna Puchalska


MUZA 2018








Pomyłka Pana Boga

     Historyk sztuki Joanna Puchalska ostatnią publikacją pt. „Polki, które zmieniły wizerunek kobiety” doskonale wpisała się w przesłanie książkowej serii wydawnictwa MUZA. Charakterystyczna struktura edytorska cyklu i tym razem sprawdziła się – strony wprowadzające do rozdziałów bardzo przypadły mi do gustu. Zawierają one stosowny cytat, intrygujący tytuł z jednozdaniowym streszczeniem tekstu oraz najbardziej charakterystyczny portret osoby, o której traktuje rozdział. Tekst przedstawiający życie, działalność i osiągnięcia postaci okraszono rycinami wspaniale uzupełniającymi informacje pisane. Znalazły się tam wizerunki bohaterek książki, panoramy posiadłości z nimi związanych, kopie dokumentów i dziesiątki innych ilustracji dostosowanych do przekazywanych treści. Całość publikacji opatrzono szczegółowym wykazem literatury, indeksem osób i przypisami dolnymi (bardziej mi odpowiadają niż te końcowe). Na szczególną uwagę zasługuje wykwintny język literatki, miejscami stylizowany na staropolszczyznę, z archaicznymi wtrąceniami. Pisarka wykazała się również pewną dozą poczucia humoru przytaczając zabawne stwierdzenia omawianych postaci. Oto próbka: „Panu Bogu służ, a diabła nie gniewaj, bo nie wiesz, komu się dostaniesz”, albo „Pan Bóg kobietę przez pomyłkę stworzył i potem żałował”.

 

Klucz do zrozumienia przyszłych osiągnięć

     Joanna Puchalska, nieprzeciętne przedstawicielki płci pięknej, uczyniła bohaterkami interesującej książki, która z pewnością przyczyni się do popularyzacji wiedzy o chlubnej historii Polski. Autorka naświetliła dzieciństwo i młodość niezwykłych kobiet próbując dociec przyczyn ich późniejszych dokonań. Na pierwszym miejscu stawiając atmosferę domu rodzinnego, wychowanie w umiłowaniu Ojczyzny, zaszczepianie właściwego systemu wartości, poziom nowoczesnej edukacji, możliwość obcowania ze światłymi osobami i bibliotekami z wartościowym księgozbiorem, a nade wszystko przykład idący od przodków. O jednej z postaci napisała „Z domu… wyniosła patriotyczne wychowanie, kult poprawności mowy ojczystej i oddanie pracy dla dobra Polski”. To wystarczający odpowiedni klucz do zrozumienia przyszłych osiągnięć młodych ziemianek.

Joanna Żubrowa fot myvimu.com
Joanna Żubrowa fot myvimu.com
Elżbieta Drużbacka fot ipsb.nina.gov.pl
Elżbieta Drużbacka fot ipsb.nina.gov.pl
Emilia Sczaniecka fot katalog.muzeum.krakow.pl
Emilia Sczaniecka
fot katalog.muzeum.krakow.pl

środa, 15 maja 2019

Żony wielkich romantyków i Maria Walewska

Dedykacja dla CzytamPoPolsku.pl Rimanas Šalny 

 

Wilno 2018 






 


Przekład - "być albo nie być" książki

     Chciałabym zacząć uwagi o książce p. Rimanasa Šalny od jej jaśniejszych stron, lecz niezwykle nieudolny przekład poety Wojciecha Piotrowicza odbierał mi radość z jej czytania i miał negatywny wpływ na odbiór atrakcyjnych treści. Wiele do życzenia pozostawia redakcja i korekta tekstu, które nie uwzględniły i nie poprawiły zdań niezrozumiałych i pozbawionych sensu. Rażąca ilość błędów stylistycznych (szyk zdania, powtórzenia, mieszanina stylistyk, itp.) doprowadziła mnie do wniosku, że tekst książki zatytułowanej „Żony wielkich romantyków i Maria Walewska” nie ma nic wspólnego z piękną polszczyzną, którą po mistrzowsku posługiwali się polscy romantycy. Tak nieumiejętnie przetłumaczonej i zredagowanej książki nie miałam w rękach już dawno. Moja niechęć do czytania książek w przekładach z języków obcych znajduje uzasadnienie w postaci rzeczonej lektury. Zanotowane refleksje powstały wszakże w związku z przeczytanym przekładem, a nie oryginałem książki Rimanasa Šalny, wieloletniego dyrektora Muzeum Adama Mickiewicza w Wilnie.
Przytaczam kilka zaledwie przykładów złego tłumaczenia litewskiego tekstu:
Nie doznała ona poczucia wielkiego honoru
Pisząc o M. Walewskiej  powstała idea napisania artykułu
Oczekiwanie od niego było wielkie
Nadzielając poetę nadwornym tytułem
Nie czekając rzucił wyzew

Maria de Neri Ogińska
Maria Ogińska
Celina Mickiewiczowa z córkami Marią i Heleną
Celina Mickiewiczowa z córkam
Maria Walewska
Maria Walewska

poniedziałek, 7 stycznia 2019

Podróżniczka

Ewa Dzieduszycka - fot. http://krakowianie1939-56.mhk.pl/

Ewa Dzieduszycka 

 


Wydawnictwo Literackie 2018







 

 

 

 

 

Nie znam większego szczęścia niż wpatrywanie się w arcydzieła

     „Nie znam większego szczęścia niż wpatrywanie się w arcydzieła” oznajmiła Ewa z Koziebrodzkich  Dzieduszycka, porównując tę radość jedynie do euforii  ogarniającej alpinistę po zdobyciu szczytu, z którego roztacza się wyjątkowy widok. Dane jej było doświadczać obydwu tych uczuć eksplorując liczne kraje w Europie, Azji, Afryce z ich muzeami, galeriami, zabytkami, górami, lasami, pustyniami, morzami…
Fascynująca autorka wspomnień była postacią nietuzinkową pod wieloma względami. Wystarczy odnotować jej pionierskie jazdy na rowerze i nartach. Jej swoistym hobby było zażywanie kąpieli we wszelkich akwenach napotykanych na drodze swych wypraw. Spełniając swe nietypowe zachcianki poleciła zbudować „leśną chatkę” służącą za schronisko w jej eskapadach w okolice. Jako czynna uczestniczka polowań, jedno z nich niemal przypłaciła życiem doświadczając śmierci klinicznej.

Ewa Dzieduszycka - początek XX wieku
Ewa Dzieduszycka - początek XX w.
Ewa Dzieduszycka - koniec lat 50. XX wieku
Ewa Dzieduszycka - koniec lat 50. XX w.
Ewa Dzieduszycka - początek. XX wieku
Ewa Dzieduszycka - początek. XX w.


Fotografie, biogramy, przypisy

     Ewa Dzieduszycka była kobietą aktywną, wyzwoloną, wyprzedzającą ludzi sobie współczesnych, chociaż wychowana była w surowej dyscyplinie z poszanowaniem wszelkich zasad życia młodej arystokratki. Dobrze się stało, że pod koniec życia postanowiła spisać swe bogate wspomnienia, a pół wieku później jej potomkinie – Małgorzata Dzieduszycka-Ziemilska i Dominika Dzieduszycka-Sigsworth – zdecydowały opublikować opowieści Babci. Wnuczka i prawnuczka Ewy Dzieduszyckiej opracowały rękopis wspomnień uzupełniając go fotografiami doskonale wpisującymi się w tekst bohaterki, a pochodzącymi z archiwów rodzinnych, muzealnych oraz Narodowego Archiwum Cyfrowego. Przedstawiają one typowe zdjęcia z albumów tworzonych przez kolejne pokolenia ziemian, jak również kopie dokumentów, czy wizerunki odwiedzanych przez Podróżniczkę miejsc. Redaktorki w interesujący sposób wzbogaciły treść książki przytaczając fragmenty opracowań innych autorów, np. Walerego Eljasza, Romana Aftanazego, czy wyjątki z Polskiego Słownika Biograficznego lub dzienników Myszki Bochdan.
     Niekłamane wyrazy uznania kieruję do Pań: Małgorzaty i Dominiki Dzieduszyckich za rzetelne i skrupulatne przygotowanie przypisów, dodatkowo wyjaśniających zagadnienia poruszane w tekście, np. skomplikowane koligacje Dzieduszyckich, pojawiające się postaci, miejsca, fakty.

Ewa Dzieduszycka - połowa XX wieku
Ewa Dzieduszycka - połowa XX w.
Fragment rękopisu wspomnień
Fragment rękopisu wspomnień


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

sobota, 8 września 2018

Kaja od Radosława

Dedykacja od Autorki dla mnie Aleksandra Ziółkowska-Boehm


MUZA SA 2014














 I tak przez ocean powstawała ta książka

     „Miałam ciekawe życie”, „Miałam szczęśliwe życie”, „Życie niewłaściwie urozmaicone”  - tymi słowami podsumowały swe koleje losu osoby o niezwykle barwnych życiorysach, przepełnionych dramatycznymi wydarzeniami i nieoczekiwanymi zwrotami akcji. „Miałam ciekawe życie” – oświadczyła Cezaria Iljin-Szymańska – córka syberyjskiego zesłańca, która swe dzieciństwo spędziła na Syberii, działaczka konspiracyjna podczas okupacji, walcząca w Powstaniu Warszawskim, ewakuująca się kanałami ściekowymi, więzień obozu NKWD w Ostaszkowie, żona hubalczyka Sępa – więźnia Zamku w Lublinie i zakładu we Wronkach, a następnie architekt odbudowująca stolicę ze zniszczeń wojennych. Czy tylko ciekawe? – życie Cezarii przede wszystkim wartościowe.
Niemal w ostatniej chwili „postanowiłam napisać o niej całą opowieść” – wspomniała Aleksandra Ziółkowska-Boehm. Znała bohaterkę ponad trzydzieści lat, gdy niespodziewanie dla siebie poczuła, że powinna ocalić od zapomnienia jej bardzo urozmaicone życie. „I tak przez ocean powstawała ta książka”. Książka niezwykła, opowiadająca o jednej z wielu polskich bohaterek, która mimo udziału  w tragicznych wydarzeniach powodowanych wojną oraz okupacją hitlerowską i sowiecką zachowała wolę przetrwania, hart ducha oraz zdolność pełnego optymizmu patrzenia w przyszłość.

Zasadniczy rekwizyt książki

     Aleksandra Ziółkowska-Boehm w zręczny sposób wykorzystała opowieść o losach  Kai do przedstawienia w pigułce historii XX-wiecznej Polski oraz w skrótowej formie opisała miasta i miejsca, które stały się domem dla Cezarii Iljin-Szymańskiej – Białystok, Wilno, Zamość i oczywiście Syberię. W biografii przyszłej architektki poruszyła kwestię działalności Oddziału Wydzielonego Wojska Polskiego pod dowództwem Henryka Dobrzańskiego. Wokół „zasadniczego rekwizytu książki”, jakim wyznaczyła Krzyż Srebrny Orderu Wojskowego Virtuti Militari zbudowała opowieść, która stała się swoistym hołdem pamięci o Wiernych Synach i Córkach Ojczyzny. Autorka jednocześnie wyjaśniła czytelnikom istotę „poczucia historycznej krzywdy”, jakiej miliony niewinnych Polaków doznały od obydwu okupantów w czasie II wojny światowej i po jej zakończeniu. Udowodniła bez cienia wątpliwości, jak ważne jest opowiadanie z pasją prawdziwych, niezmyślonych ludzkich historii, w których dominuje pozostawanie wiernym imponderabiliom Bóg, Honor, Ojczyzna.

wtorek, 28 sierpnia 2018

Ulica Żółwiego Strumienia

Aleksandra, Tomasz, Norman Aleksandra Ziółkowska-Boehm  


Twój Styl 2004








Szeptem, na paluszkach

     Jak odnieść się do książki, która wzbudziła we mnie piramidę emocji, uczuć, wspomnień, refleksji? Jak w kilku akapitach zamieszczanych w postach „książkowego” bloga pomieścić wrażenia wywołane lekturą, którą autorka, w skierowanej do mnie dedykacji, nazwała „swoją bardzo «własną» książką”? Tak własną, osobistą, że czytając ją starałam się „na paluszkach” wchodzić w jej intymny, wcale nie mały świat, aby nikogo nie urazić swym najściem. Bogactwo i głębia poruszanych w tomie zagadnień poraziła mnie i doprowadziła do wniosku, iż zapewne porwałam się z motyką na słońce pragnąc ująć w słowa myśli podszepnięte przez książkę autorstwa Aleksandry Ziółkowskiej-Boehm oraz odczytać jej przesłanie i odkryć jego sens. Nie porzuciłam jednak zamiaru skomentowania autobiograficznych stron publikacji zatytułowanej „Ulica Żółwiego Strumienia” i podjęłam postawione przede mną wyzwanie.

Poplątane światy

     Zaciekawiła mnie nietypowa kompozycja książki zawierająca przeplatające się wspomnienia i dziennik, zachowujące ciągłość czasu. Gdy kończy się okres obejmujący wspomnienia autorki (1992r.), rozpoczynają się wydarzenia przedstawione w dzienniku (1993r.). Retrospekcyjne ujęcie kwestii własnej biografii pozwoliło pisarce stworzyć w wyobraźni czytelników poplątane światy – polski i amerykański oraz przedstawić swoje „losy rozpostarte po mnóstwie krain”. Nieprawdopodobna ilość ludzi, miejsc, krajów, wydarzeń, podróży, spotkań, wydawała się niemożliwa do nagromadzenia w ciągu czterdziestolecia jednej osoby. A jednak! W życiu Aleksandry Ziółkowskiej-Boehm spełniło się hasło propagandy sukcesu „Polak potrafi”. Owa Polka potrafiła pokierować swymi losami tak, aby opisane w książce wywołały u czytelników (a szczególnie ich żeńskiej części) stany wzruszenia, zamyślenia, wzburzenia, zazdrości. Ze wszystkich stron biografii wyłania się nadzieja i optymizm oraz przekonanie, że zawsze może i powinno być lepiej w życiu każdej z nas.

Polska była i będzie

     W tekście Aleksandry Ziółkowskiej-Boehm dostrzegłam kilka przenikających się wątków pobocznych, jednakowo ważnych dla właściwego odbioru bardzo osobistych zwierzeń literatki. Wśród nich znalazły się wydarzenia zaczerpnięte z najnowszej historii Polskiod lat pięćdziesiątych do dziewięćdziesiątych XX wieku – pilnie studiowane przez autorkę,  mimo jej „historycznej nieobecności” w Kraju. Ojczyzna widziana zza oceanu jawiła się przedstawicielom Polonii, jako ziemia obiecana, kraina marzeń, za która należy tęsknić, ale niekoniecznie do niej wracać. W trudnych dla Polski okresach, między środowiskami emigrantów politycznych i ekonomicznych, w jakich obracała się pisarka, a Krajem, następował rozbrat. Zarówno w Polsce, jak i wśród przedstawicieli polskiej emigracji, pojawiały się postawy i wybory, które trudno było jej zrozumieć. „Jechałaś innym pociągiem niż my” – stwierdził jeden z jej przyjaciół. Pomimo realistycznego spojrzenia na swych rodaków i Ojczyznę, nikogo nie oceniała i zawsze występowała, jako orędowniczka sprawy polskiej na świecie. Będąc daleko od Europy bardzo przeżywała wydarzenia rozgrywające się w Kraju nad Wisłą. Zdawała sobie sprawę z tego, że „Polska była i będzie…  każde pokolenie musi spłacić dług swoją krwią”.

Aleksandra Ziółkowska-Boehm przy Ul. Żółwiego Strumienia
Aleksandra Ziółkowska-Boehm przy Ul. Żółwiego Strumienia

poniedziałek, 28 maja 2018

Piękne Polki

Felicja Boberska z Wasilewskich Ewa i Bogumił Liszewscy


Replika 2017









CzytamPoPolsku, tak jak Autorzy

     „Polskie bohaterki”, „Dzielne Polki”, „Piękne Polki” to tytuły trzech publikacji państwa Liszewskich, doskonale oddające obszar zainteresowań autorów – pasjonatów historii Polski. Pod ich życiową misją „budzenie patriotyzmu wśród Polaków” podpisałam się tworząc patriotycznego bloga o znaczącej nazwie i miejscu w wirtualnej przestrzeni CzytamPoPolsku.pl.
Tytułowe Piękne Polki założyły Stowarzyszenie im. Klaudyny Potockiej, którego działalność oscylowała wokół faktycznej stolicy kulturalnej Galicji” – Lwowa. Członkinie Stowarzyszenia były w większości „Dziewczynami z białego dworu”, które starano się wyposażyć w gruntowne wykształcenie, najpierw domowe, a następnie kontynuowane w żeńskich pensjach, np. u pani Felicji Wasilewskiej we Lwowie.
Treść „Opowieści o lwowskich klaudynkach” wzbogacono o reprodukcje interesujących obrazów Aleksego Matczaka i Joanny Semli oraz o fotografie znakomicie dopełniające tekst książki. Dołączono interesującą Bibliografię i dokładny Indeks osób. Niestety, książka wydrukowana na kredowym papierze rozpadła się na pojedyncze kartki już po przeczytaniu przeze mnie kilkunastu stron.

Dziewczyna z białego dworu - Aleksy Matczak
Dziewczyna z białego dworu - Aleksy Matczak

To jest moja Matka, ta Ojczyzna!

     Autorzy z pietyzmem przedstawili historyczny kontekst, w jakim doszło do zawiązania rzeczonej organizacji, a także skupili się na wyjaśnieniu na czym polegał fenomen domów polskich w czasach zaborów. W tradycyjnych domach rodzinnych „Dzieci uczono postawy odrzucającej niewolę oraz dumy z bycia Polakiem”. Starsze pokolenia zapoznawały młodzież z ojczystą literaturą, historią, muzyką, malarstwem, geografią. Starsi przekazywali młodszym narodowe tradycje, język ojczysty, obyczaje, religię. Np. sprawowano podniosły obrzęd, znany pod nazwą chrzest husarski, gdy chrzczone niemowlę układano na skrzyżowanych szablach, ponieważ „dziecię szabli z nią żyć i umierać musi”. W domach rodzinnych wpajano dzieciom demokratyczne zasady współżycia społecznego. „Ojczyznę traktowano jako matkę wszystkich zamieszkujących ją obywateli, bez względu na narodowość czy wyznawaną religię”. Może dlatego niezwykle często cudzoziemcy osiedlający się w Rzeczypospolitej ulegali pełnej polonizacji, biorąc sobie do serca słowa poety „Naród, to jedna wielka rodzina. Ojczyzna to wspólna matka, a także jakby wspólny dom”.
Na porządku dziennym w społeczeństwie polskim było funkcjonowanie otwartych salonów literackich, artystycznych, gdzie podczas nieformalnych spotkań z udziałem znanych literatów, malarzy, muzyków, odbywały się „gorące dyskusje na temat losów Ojczyzny”.

niedziela, 12 listopada 2017

Wanda. Opowieść o sile życia i śmierci

Wanda Rutkiewicz 1978 Mount EverestAnna Kamińska 


Wydawnictwo Literackie 2017















Mount Everest (8848 m)*


Kiedy nad nami jest już tylko niebo, wszystko widać ostrzej. 
Nie ma półprawd, nie ma półtonów. Wszystko jest czarne albo białe, zimne albo gorące.
 Albo się przeżyje, albo się umiera

Lhotse (8501 m)*

     „Opowieść o sile życia i śmierci” Wandy Rutkiewicz wyszła spod pióra dziennikarki i reporterki Anny Kamińskiej. Nie jest to pierwsza książka biograficzna tej autorki, ale z pewnością jest to dzieło najwyższej próby. Pisarka stworzyła pełen portret psychologiczny polskiej himalaistki, którego nie powstydziłby się profesjonalista – psycholog. Na ponad czterystu stronach Anna Kamińska przeanalizowała procesy podejmowania decyzji, sposoby działania w ekstremalnych sytuacjach i relacje Wandy Rutkiewicz z innymi ludźmi, odwołując się do korespondencji, wywiadów i rozmów z osobami z otoczenia alpinistki oraz publikacji na jej temat.

K2 (8611 m)*

     Pisarka wielokrotnie stawiała sobie pytanie „Co ukształtowało himalaistkę tak, że potrafiła działać w sobie tylko znany sposób, pokonując wszelkie ludzkie ograniczenia?” Któż inny pokonałby 120 km pieszej wędrówki o kulach po lodowcu pod szczyt K2 w Karakorum? Biografka odpowiadała na tak postawioną kwestię, sięgając daleko w przeszłość Wandy Błaszkiewicz - do jej domu rodzinnego. Czytelnik poznał matkę bohaterki, Mary, niepraktyczną, uduchowioną osobę, skupioną bardziej na sobie niż na rodzinie. Więcej niż codzienne domowe sprawy interesowały ją kultura Wschodu, buddyzm i egiptologia. Ojciec Wandy, Zbigniew, był inżynierem, wynalazcą, pragmatykiem, którego zajmowało odkrywanie nowego i aktywność fizyczna. Córka poszła w ślady ojca, który stał się dla niej wzorcem osobowym. Po tragicznej śmierci Jurka, pierworodnego syna Zbigniewa, Wanda pragnęła zrekompensować ojcu stratę potomka i spełnić jego oczekiwania. Uprawiała różne dziedziny sportu, wybrała techniczny kierunek studiów i męską pasję – taternictwo, alpinizm, w końcu himalaizm. Zabójstwo ojca zdopingowała Wandę do jeszcze intensywniejszej eksploracji gór wysokich.


Wanda Rutkiewicz 1989
Wanda Rutkiewicz 1989
Wanda Rutkiewicz
Wanda Rutkiewicz














wtorek, 22 sierpnia 2017

Kobiety na Kresach

Marcelina Darowska - http://rekolekcje-dla-kobiet.plRed nauk. Adriana Dawid i Joanna Lusek



Wydawnictwo DiG 2016












 Kobiety w tyglu narodów, kultur, religii

     W Muzeum Górnośląskim w Bytomiu miała miejsce Międzynarodowa Konferencja Kresowa „Kobieta na Kresach. Znane i nieznane – inicjatorki życia społecznego, kulturalnego i gospodarczego”. Przegląd tez konferencji zebrano w monografii naukowej zatytułowanej „Kobiety na Kresach na przełomie XIX i XX wieku”. Przesłaniem publikacji było scharakteryzowanie wielostronnej działalności kobiet i ich niebagatelnego wpływu na rozwój Kresów Wschodnich na przełomie wieków. Wybrane do badań czas i miejsce „akcji” stanowiły wyjątkowo burzliwy okresu w dziejach ziem zwanych tyglem narodów, kultur, religii, a położonych na rubieżach Najjaśniejszej Rzeczypospolitej. Rzeczone kobiety  żyły i realizowały się w ekstremalnych warunkach społecznych i dziejowych. Emancypacja z równouprawnieniem, dostępem do nauki i miejsc pracy, niezależnością finansową stanowiły jeszcze melodię przyszłości. Mimo tego Kresowianki, z urodzenia lub z wyboru, przedłużały trwanie tożsamości narodowej Polaków i dokładały wszelkich starań do kultywowania kluczowych wartości, zawartych w dewizie „BÓG, HONOR, OJCZYZNA”.

Kobiety w kręgu nauki, oświaty, kultury, wojny

     We wspomnianej publikacji skupiono się nad niektórymi obszarami aktywności Polek, które opisano w trzech częściach książki. Praca społeczna i oświatowa oraz wychowanie patriotyczne zajmowały uwagę Marii Karpowiczowej, Marii Opieńskiej, Marceliny Darowskiej i innych pań kresowych. Zakładały one zrzeszenia ochrony kobiet i placówki oświatowe przyczyniając się do podniesienia poziomu życia i świadomości najsłabszych członków polskiego społeczeństwa. W kręgach nauki, kultury, sztuki, a także w służbie „małych ojczyzn” pozostawały Karolina Lanckorońska, Łucja Charewiczowa, Helena Romer-Ochenkowska czy Erazma Kopaczyńska-Janowicz. Z trudem przebijały się z realizowaniem swych pasji: medycyny, teatru, śpiewu, publicystyki, historii, angażując się w poczynania zwyczajowo zarezerwowane dla mężczyzn. Najbardziej tragiczne losy i wymagające okoliczności stały się udziałem kobiet podczas zawieruch wojennych, zesłań, okupacji, pobytów w obozach i gettach. Wojna to nie jest dobry czas dla kobiet. Z bolszewickimi i hitlerowskimi barbarzyńcami zmagały się Stanisława Runiewicz, Zofia Romanowiczówna, Halina Maria Jankowska, Ewa Felińska. 

Karolina Lanckorońska - http://fundacjalanckoronskich.org
Karolina Lanckorońska - http://fundacjalanckoronskich.org
Zofia Romanowiczówna - http://www.cracovia-leopolis.pl/
Zofia Romanowiczówna - http://www.cracovia-leopolis.pl/


















poniedziałek, 29 maja 2017

Siła kobiecości

Iwona Majewska-Opiełka http://asdimo.pl Iwona Majewska-Opiełka


GWP 2011















Syzyfowa praca

     Dwuwyrazowe tytuły książek Iwony Majewskiej-Opiełka łatwo zapadają w pamięć i niosą pozytywny ładunek energii: „Akademia sukcesu”, „Wychowanie do szczęścia”, „Ku doskonałości”. W jednej z ostatnich publikacji autorka nobilituje „Siłę kobiecości”, która drzemie w każdej z nas. Na kilkuset stronach przekonuje czytelniczki do tego, by stawały się silnymi i kobiecymi „kowalami swego losu” (kowalkami?). By nie ulegały presji rodziny i środowiska, schematom i mitom poprawności nie-politycznej i podejmowały życiowe decyzje zgodnie ze swymi prawdziwymi potrzebami. Doświadczona pani psycholog tłumaczy kobietom, że życiowe dylematy typu: czy być mężatką, singielką, matką, pracować czy nie, należy rozstrzygać po uprzednich szczerych rozmowach ze sobą.  Ważne jest, aby przed podjęciem jakichkolwiek działań odpowiedzieć sobie na kilka pytań:
„1. Dlaczego to robię? 
 2. Dla kogo to robię? 
 3. Czy to zachowanie jest zgodne z moim głosem wewnętrznym?”

Uniwersalna żołnierka

     Priorytetem silnej kobiety, którą z pewnością stała się Iwona Majewska-Opiełka, jest samorealizacja rozumiana jako „pełne wyśpiewanie własnej duszy, realizacja potrzeb, urzeczywistnienie potencjału tkwiącego w indywidualnych zdolnościach i potrzebach”. Warunkuje ona osiągnięcie subiektywnego dobrostanu, którego spełnienie autorka dostrzega m.in. w pracy zawodowej kobiet, niewykluczającej bycia matką, lecz uzupełniającej i dowartościowującej kobietę. Definiując pojęcie domu pisarka zwraca uwagę na rozumienie podziału obowiązków między kobietą a mężczyzną. Dzięki wychowaniu,  my kobiety, mamy wdrukowaną mentalność Matki Polki samodzielnie dającej sobie radę ze wszystkimi problemami. Bo współczesna kobieta to nie tylko kapłanka domowego ogniska, ale wielofunkcyjna istota ludzka, wykonująca wiele zadań i zajmująca się wieloma sprawami jednocześnie. Z tej przyczyny winna uświadomić sobie własną wartość i egzekwować prawa należne jej w rodzinie i społeczeństwie.