Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Znak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Znak. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 5 października 2017

Kobiety Witkacego. Metafizyczny harem

Stanislaw Ignacy Witkiewicz (Tadeusz_Langier) - https://commons.wikimedia.org/ Małgorzata Czyńska


Znak 2016














Demonizm Zakopanego

     Małgorzata Czyńska mimochodem dołączyła do Metafizycznego haremu, niemalże stanęła w szeregu dziesięciu kobiet Witkacego, które przedstawiła na kartach „skandalicznej” książki. Ze znawstwem tematu wprowadziła czytelników w aurę przeplatających się trzech demonizmów: demonizmu Zakopanego, zakopiańskiego demona – Witkacego i jego demonicznych kobiet. „Demoniczną potęgę nazywamy taką, która włada lub chce władać nami, działając na drapieżne, okrutne i podłe instynkty, które w nas drzemią i czekają tylko sposobności, żeby się objawić”. Artysta, znakomicie poruszający się w kilku dziedzinach sztuki, potrzebował wciąż nowych bodźców i świeżego surowca, które mógłby przetwarzać na obrazy, fotografie, dramaty, powieści, rozprawy filozoficzne. Częstokroć tworzywem tym były kolejne kochanki. Autorka doskonale sportretowała ich obecność w życiu Witkacego, ograniczając się do wyboru kilku najważniejszych.

Zakopiański Demon

     Małgorzata Czyńska, jako historyk sztuki, potrafiła wykorzystać materiały źródłowe w postaci wspomnień o Stanisławie Ignacym Witkiewiczu, listów Stanisława Witkiewicza do syna, listów Witkacego (szczególnie do żony) oraz spuścizny literackiej i graficznej Mistrza. Witkacy, bowiem, nierzadko swe kochanki czynił bohaterkami powieści czy dramatów, a także z pasją malował ich portrety i fotografował je. Publicystka szeroko przytaczała charakterystyki postaci literackich wzorowanych na realnych osobach, które pojawiały się w życiu ekscentryka z Zakopanego.
W książce Małgorzaty Czyńskiej znalazły się dociekania przyczyn specyficznych relacji Witkacego z kobietami. Sięgano w przeszłość, do jego domu rodzinnego, który „kipiał «fermentem sztuki, twórczości, walki z konwenansem i kompromisem”. Skomplikowane relacje rodzinne Witkiewiczów ukształtowały przyszłego artystę – skandalistę. Autorka zwróciła uwagę na niecodzienną miłość ojca, wybitnego malarza Stanisława Witkiewicza, do syna Stanisława Ignacego, jak również przybliżyła istotę wyjątkowej miłości syna do matki Marii, oszukiwanej przez męża.
Zastanawiająca wydaje się być szczególna więź Stanisława Ignacego z żoną Jadwigą-Niną. W setkach listów mąż-niemąż zapewniał żonę o niekłamanej, głębokiej miłości, jednocześnie wtajemniczając ją w szczegóły swych licznych podbojów miłosnych czy awanturek erotycznych. „Ty jednak jesteś jedyna i na to nie ma rady. Wszystkie baby możliwe są niczym wobec Ciebie”. Niewierny małżonek nakłaniał swą wierną towarzyszkę życia do realizowania modelu małżeństwa „koleżeńskiego” czy małżeństwa „a’la Boyowie” – otwartego związku opartego na wzajemnej tolerancji, zaufaniu, lojalności.

Jadwiga Janczewska - http://www.witkacy.info
Jadwiga Janczewska - http://www.witkacy.info

Czesława Oknińska - http://wyborcza.pl/alehistoria
Czesława Oknińska - http://wyborcza.pl/alehistoria

















piątek, 27 stycznia 2017

Wielka Księga Armii Krajowej

Muzeum Armii Krajowej im. Gen. Emila Fieldorfa "Nila" w Krakowie










Znak Horyzont 2015

 


Piękna Księga Armii Krajowej

     „Wielka Księga Armii Krajowej” nosi znamiona publikacji naukowej prezentującej historię Armii Krajowej w sposób przekrojowy i zarazem precyzyjny. Kilkanaście rozdziałów i kilkunastu autorów, którym przyświecał wspólny cel – przybliżenie czytelnikom nadludzkiego heroizmu żołnierzy Armii Krajowej i osób ich wspomagających – zachowało całkowitą spójność przekazu. Dzięki temu, pomimo znacznego ciężaru gatunkowego rozważanego tematu, Księgę czyta się bardzo dobrze. Wydawnictwo Znak dołożyło wszelkich starań, aby „Wielka Księga Armii Krajowej” była piękna. Zamieszczono dużą ilość zdjęć, ilustracji, schematów, dokumentów i mapek znakomicie dopełniających treści rozdziałów. Nie zawsze uporządkowaną wiedzę o wydarzeniach II wojny światowej związanych z walką polskiej konspiracji systematyzuje Kalendarium z Wybranymi datami z historii Polskiego Państwa Podziemnego. Redaktorzy tomu przedstawili czytelnikom sylwetki autorów – wybitnych historyków i dziennikarzy parających się najnowszą historią Polski. Celem ułatwienia samodzielnych studiów nad fenomenem Armii Krajowej wydawca opracował Bibliografię z podziałem na rozdziały oraz osobno wymienionymi źródłami, archiwami i opracowaniami ogólnymi.

Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”

     Czytając Księgę obserwujemy rodzenie się, trudne dorastanie i powolne umieranie Polskiego Państwa Podziemnego i jego zbrojnego ramienia – Armii Krajowej. Już we wrześniu 1939 roku „Konspiracja naturalna dla tego społeczeństwa, potrzeba porządku i chęć walki zgodna z tradycją oręża polskiego oraz umiłowanie wolności” doprowadziły do powstania Służby Zwycięstwu Polski, przekształconej kilka tygodni później w Związek Walki Zbrojnej. Ten z kolei w lutym 1942 roku przemianowano na Armię Krajową istniejącą do stycznia 1945 roku. Po jej rozwiązaniu działała jeszcze kadrowa organizacja wojskowa pod nazwą NIE, a od maja 1945 roku Delegatura Sił Zbrojnych na Kraj, po której schedę przejęło Zrzeszenie Wolność i Niezawisłość. Jego koniec nastąpił wraz z zamordowaniem ostatniego przywódcy Zrzeszenia WiN Łukasza Cieplińskiego ps. Pług, tj. 1 marca 1951 roku (upamiętnia to wydarzenie coroczny Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”).

 Oklasków nie trzeba! Żądamy amunicji!

     Armia Krajowa walczyła o niepodległość Polski niekonwencjonalnymi  metodami, o których opowiadają kolejne rozdziały publikacji. Konspiracyjne Biura Informacji i Propagandy to oddziały AK, które toczyły boje bez broni. Arsenał Armii Krajowej był niezwykle ubogi, a szczególnie dotkliwe braki odczuły powstańcze oddziały Warszawy, gdzie uzbrojenie żołnierzy wahało się około kilku, kilkunastu procent. Przypomina o tym wiersz powstańca, Zbigniewa Jasińskiego, zatytułowany Żądamy amunicji – apel skierowany do sojuszników z Londynu:

Mundur partyzancki mjr. Józefa Wyrwy
Mundur partyzancki mjr. Józefa Wyrwy

"… Halo! Tu serce Polski! Tu mówi Warszawa!
Niech pogrzebowe śpiewy wyrzucą z audycji!
Nam ducha starczy dla nas i starczy go dla Was!

Oklasków nie trzeba! Żądamy amunicji!"


Filipinka - Sidolówka - polskie granaty ręczne zaczepne
Filipinka - Sidolówka - polskie granaty ręczne zaczepne


 

 

 

 

 

 





 

 

czwartek, 5 stycznia 2017

Damy ze skazą. Kobiety, które dały Polsce koronę

Rycheza LotaryńskaKamil Janicki 


Znak 2016















Historia jest sztuką interpretacji

     Po lekturze książki Kamila Janickiego, absolwenta Wydziału Historycznego Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, zatytułowanej „Damy ze skazą. Kobiety, które dały Polsce koronę” stwierdzam, iż jest on mistrzem kreatywnego wnioskowania, szczególnie, gdy posiada niewystarczającą ilość przesłanek. Sam o swej książce pisze, że „opiera się ona na hipotezach i często ryzykownych propozycjach badawczych”. Przyczyny konieczności umiejętnego kojarzenia faktów i wyciągania wniosków leżą w bardzo ograniczonej ilości źródeł historycznych, jakimi  dysponują polscy historycy. Przetaczające się przez terytorium Rzeczypospolitej niekończące się wojny na trwałe pozbawiły badaczy archiwaliów: kronik, roczników, akt, annałów i innych materiałów źródłowych. Z okruchów ocalałych artefaktów pisarz, operując sugestywną narracją, stworzył średniowieczny świat, w którym rodziły się, rządziły i broniły się przed zapomnieniem „Niebezpieczne kobiety”. Można by zadać pytanie: czy ów świat, wykreowany przez znakomitego literata, jest rezultatem zręcznego beletryzowania historii czy wyrafinowanej konfabulacji? Autor sam odpowiedział na tak postawione pytanie: „Historia jest sztuką interpretacji”. A stronę dalej wyjaśnił swoje stanowisko w kwestii stawiania ryzykownych hipotez historycznych: „Wyzyskać każdy strzęp informacji, zajrzeć pod każdy kamień, by z dostępnych drobin odtworzyć choćby cień prawdy o minionych czasach”.

Niebezpieczne kobiety

     Początki państwa polskiego kryją się w pomroce dziejów – to wiemy wszyscy, ale nie wszyscy wiemy jak pierwsi Piastowie radzili sobie z tworzeniem podwalin naszej państwowości. Radzili, a może raczej nie radzili, i jaki udział w tym dziele miały ich małżonki. Kamil Janicki postawił śmiałą tezę, iż „wszystkiemu winne są kobiety”. Przedstawił czytelnikom postaci kobiet wspomagających własny ród zza pleców małżonka, uwikłanych w skomplikowane układy rodzinne, niewolonych i latami żyjących we wrogim dla siebie otoczeniu. Poznaliśmy cesarzównę Matyldę, której los przegrał w kości jej małoletni brat Otton III skazując ją na małżeństwo z pozbawionym skrupułów karierowiczem. Spośród dziesięciorga ich dzieci sześć córek przeznaczono do stanu duchownego, aby zadowolić „zazdrosnych o swoją krew imperatorów” i nie „rozlewać” bez wyraźnej potrzeby tej krwi. Jedynie pierworodną córkę Rychezę  planowano  korzystnie wydać za mąż. Została synową Bolesława Chrobrego, żoną jego drugiego syna Mieszka II Lamberta. I to właśnie Rycheza jest „Damą ze skazą”, której poświęcił swą publikację Kamil Janicki. Pochylił się także nad losem zhańbionej zdobyczy wojennej satyra, jakim się stał z wiekiem Bolesław Chrobry, księżniczki kijowskiej Przedsławy (córki Włodzimierza I Wielkiego), uprowadzonej przez niego i poniżonej do roli królewskiej nałożnicy. Jej młodszą siostrę, Marię Dobroniegę, spotkał lepszy los – została żoną wnuka Bolesława Chrobrego – Kazimierza Odnowiciela – przyczyniając się do odnowienia granic Rzeczypospolitej.

Matylda Saksońska
Matylda Saksońska
Rycheza Lotaryńska
Rycheza Lotaryńska
Maria Dobroniega
Maria Dobroniega
Przedsława Włodzimierzówna
Przedsława Włodzimierzówna

sobota, 28 maja 2016

Miałam szczęśliwe życie. Ostatnia z Branickich

Anna Branicka-Wolska - Fot. Maciej Zienkiewicz
Anna Branicka-Wolska - Fot. Maciej Zienkiewicz

Anna Branicka-Wolska


Znak-literanova 2015















Prapraprawnuczka targowiczanina

     Nie zawsze życie prapraprawnuczki niesławnego targowiczanina Franciszka Xawerego Branickiego było usłane różami, a mimo to Anna Branicka-Wolska autobiograficznym zapiskom nadała tytuł „Miałam szczęśliwe życie. Ostatnia z Branickich”. Perspektywa ponad dziewięćdziesięciu lat zmagania się z losem upoważniła ją do stwierdzenia, które nam, współczesnym, wydaje się być przerysowane. No bo i cóż było szczęśliwego w życiu hrabianki Branickiej – ostatniej z Branickich?
- gdy miała piętnaście lat wybuchła wojna;
- utraciła dom rodzinny a rodzina rodowy majątek;
- przebywała na kilkuletniej zsyłce w głąb Związku Sowieckiego;
- po wojnie cierpiała biedę, jako skutek niepoprawnego politycznie pochodzenia;
- zrządzeniem opatrzności nie połączyła się z narzeczonym?

Roś i Wilanów

     Potomkini starego rodu Branickich opowiedziała swoje osobliwe dzieje poczynając od szczęśliwego dzieciństwa w majątku w Rosi na Grodzieńszczyźnie oraz w pałacu w podwarszawskim Wilanowie, który dwudziestoletnia Anna opuściła na zawsze za sprawą barbarzyńskich okupantów. Młodej konspiratorce (Anna była łączniczką w Armii Krajowej) udało się uniknąć niewoli hitlerowskiej lecz nie ustrzegła się aresztowania i osadzenia w bolszewickim więzieniu. Pod koniec wojny razem z kilkunastoma innymi przedstawicielami arystokracji znalazła się na zesłaniu w Krasnogorsku w okolicach Moskwy. O pobycie w obozie internowanych pisała „Listy niewysłane” do swojego ukochanego Janusza, opublikowane w 2012 roku nakładem wydawnictwa LTW. Krótką relację o tym trudnym okresie Anny Branickiej zamieściła Ewa Polak-Pałkiewicz w książce „Rycerze wielkiej sprawy. Szkice ziemiańskie”. 

Adam Branicki - Ojciec autorki
Adam Branicki - Ojciec autorki
Beata Branicka z Potockich - Matka autorki
Beata Branicka z Potockich - Matka autorki



















poniedziałek, 4 maja 2015

Tajne Państwo

http://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,4454,Tajne-panstwo

Tajne Państwo

Jan Karski (1914 - 2000)

Wydawnictwo Znak 2014



 



 TAJNA DEPESZA - narodziny

    24.04.1914 r. – w katolickiej wielodzietnej rodzinie łódzkiego kaletnika, mieszkającej w kamienicy z Żydowskimi sąsiadami, przyszedł na świat chłopiec Jan Romuald Kozielewski.
Marząc, aby zostać „ambasadorem Wielkiej Polski” młody Kozielewski w 1935 roku ukończył na Uniwersytecie Jana Kazimierza weLwowie dwa kierunki studiów: prawo i dyplomację, a także zwyciężył w uczelnianym konkursie krasomówczym. W Szkole Podchorążych we Włodzimierzu Wołyńskim był prymusem za 1936 rok i w tymże roku został zatrudniony na staż w Ministerstwie Spraw Zagranicznych w Warszawie. Znajomość języka angielskiego, francuskiego i niemieckiego pozwoliła Janowi Romualdowi Kozielewskiemu praktykę dyplomatyczną odbywać m.in. w Genewie i Londynie. Na stałe do pracy w Ministerstwie Spraw Zagranicznych przyjęto go w styczniu 1939 roku  .

TAJNA DEPESZA – koniec marzeń

    23 sierpnia 1939 roku (Mołotow i Ribbentrop podpisali pakt o nieagresji) Jana Romualda Kozielewskiego zmobilizowano do 5 Dywizjonu Artylerii Konnej w Oświęcimiu. 1 września Niemcy zbombardowali obóz postoju 5 Dywizjonu, a 17 września Kozielewski dostał się do niewoli sowieckiej, skąd w ramach wymiany jeńców, znalazł się w niewoli niemieckiej. W listopadzie udało mu się zbiec z niemieckiego transportu więźniów (m.in. dzięki zdolnościom oratorskim).
Jan Romuald Kozielewski dotarł do Warszawy, gdzie rozpoczął działalność konspiracyjną od badania nastrojów panujących wśród Polaków wobec podwójnej okupacji ziem polskich. Dzięki niezwykłej, fenomenalnej pamięci gromadzącej wszelkie dane, i to pamięci fotograficznej, Janowi Kozielewskiemu powierzono funkcję konspiracyjnego kuriera i emisariusza.

Jan Romuald Kozielewski - Sylwester 1938 r.
Jan Romuald Kozielewski - Sylwester 1938
Jan Romuald Kozielewski - 1935 r.
Jan Romuald Kozielewski - 1935











niedziela, 8 marca 2015

Węzły pamięci niepodległej Polski

Węzły pamięci niepodległej PolskiPlakaty "Do broni" z 1920 r.

Węzły pamięci niepodległej Polski

Wydawnictwo Znak 2014





Co każdy Polak wiedzieć powinien?

     W 2010 roku z inicjatywy Zdzisława Najdera i dzięki zainteresowaniu dyrektora Muzeum Historii Polski, Roberta Kostro, z okazji zbliżającej się 150 rocznicy Powstania Styczniowego przystąpiono do realizacji projektu „Polska — węzły pamięci zbiorowej”, którego konsekwencją jest publikacja o charakterze leksykonu nosząca, jakże wiele mówiący tytuł: „Węzły pamięci niepodległej Polski”. Edycję tego dzieła w 2014 roku zawdzięczamy trzem podmiotom społecznym: Muzeum Historii Polski, Fundacji Węzły Pamięci i, naturalnie, Wydawnictwu Znak. Monumentalny tom liczy sobie 1300 stron, prawie 400 haseł ułożonych alfabetycznie a opracowanych przez prawie 140 autorów, 168 fotografii czarno-białych i kolorowych oraz dodatek z dwiema płytami CD zawierającymi pieśni i piosenki, głosy i dźwięki z epoki tj. popularne lub charakterystyczne dla II Rzeczypospolitej. Wobec ogromu informacji, które Zespół Redakcyjny pod czujnym okiem Rady Redakcyjnej zdecydował zamieścić na kartach książki, wynikała konieczność umieszczenia indeksów nazw osobowych i geograficznych, wykazów skrótów i autorów oraz źródeł ilustracji. 



Centrala telefoniczna w Warszawie, 1927 r.
Centrala telefoniczna w Warszawie, 1927 r.
Nabrzeże Dworca Morskiego w Gdyni, lata trzydzieste XX w.
Nabrzeże Dworca Morskiego w Gdyni, lata trzydzieste XX w.




      Imponująca jest lista osób i instytucji zaangażowanych w prace, które doprowadziły do edycji tomu „Węzły pamięci niepodległej Polski”. Wśród instytucji wspierających wydanie książki znajdują się Polskie Radio S.A., Ośrodek KARTA, Tygodnik POLITYKA (oczywiście oprócz Muzeum Historii Polski, Fundacją Węzły Pamięci, Wydawnictwem Znak). W umieszczonej na końcu metryce książki można znaleźć niektóre tylko nazwiska osób współuczestniczących w przygotowaniu książki. Szeroko reprezentowany jest interdyscyplinarny zespół autorski omawianej pozycji, składający się z badaczy różnych dyscyplin, np. historyków, politologów, prawników, literatów i innych reprezentantów nauk humanistycznych.