Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lwów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lwów. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 2 marca 2021

Profesor Weigl i karmiciele wszy

Mariusz Urbanek


ISKRY - 2018








Tyfus czy dur plamisty?

 „Wybitny biograf wybitnych Polaków” sięgnął do trudnego tematu walki profesora Weigla z epidemią śmiertelnej choroby zwanej tyfusem. Niezwykłą osobowość uczonego, jego losy i osiągnięcia Mariusz Urbanek opisał w sposób wyczerpujący, obiektywny, gwarantujący przywrócenie pamięci o biologicznym geniuszu. Biografie, stanowiące główną domenę jego twórczości, znane mi z wcześniejszych lektur („Genialni, lwowska szkoła matematyczna”, „Makuszyński. O jednym takim, któremu ukradziono słońce”, „Wieniawa. Szwoleżer na pegazie”, „Waldorff. Ostatni baron Peerelu”) pozwoliły mi domniemywać, że książka o twórcy szczepionki przeciw tyfusowi spełni moje czytelnicze wymagania. I tak się stało. Tom ten stanowi istotny przyczynek do dziejów nauki polskiej i wypełnia misję przywracania pamięci o Wielkich Polakach oraz wzbogaca polskie biblioteki o godną polecenia lekturę.

Polak z wyboru

    W publikacji zatytułowanej „Profesor Weigl i karmiciele wszy” pisarz zawarł zarówno biografię biologa, jak i opis funkcjonowania instytutu doświadczalnego, dochodzenia do odkryć naukowych oraz szczegóły produkcji szczepionki przeciw wirusowi duru plamistego. Losy konkretnych osób związanych z placówką umieścił w szerokim kontekście wojny, okupacji, konspiracji, prześladowań, pogromów i eksterminacji. Z drugiej strony ukazał postać Rudolfa Weigla w jej całej złożoności na tle bliskiego otoczenia. A zatem jako człowieka, mężczyznę, męża, ojca, pasjonata, badacza oraz polskiego patriotę (choć nie z więzów krwi, lecz z wyboru). Patriotyzm bohatera określiła jego wnuczka jako „wynikające z kręgosłupa moralnego poczucie lojalności wobec Polski”, a nie jako patriotyzm powstańczy z Polską na ustach. Autor wielokrotnie nawiązywał do wyznawanych przez uczonego wartości etycznych i przestrzeganych zasad moralnych, na jakich opierał się, podejmując trudne decyzje w okrutnych czasach wojennego koszmaru.
 

Dyskursy naukowe i wszy

     Literat obdarzony artystyczną wrażliwością, a jednocześnie rzetelny pisarz-publicysta, przekazał obraz działalności wytwórni szczepionek antytyfusowych z dużym wyczuciem, nie epatując ohydą budzących obrzydzenie szczegółów. Przywoływał natomiast obrazy karmicieli – uczonych prowadzących intelektualne dyskursy czy przypadki, gdy „monotonię pracy węiglowcy urozmaicali żartami”. Pochylił się nie tylko nad okolicznościami towarzyszącymi epokowemu odkryciu, ale i dylematami moralnymi związanymi z dostarczaniem szczepionki żołnierzom wrogiej armii oraz wewnętrznymi sporami kluczowych pracowników Instytutu Weigla dotyczącymi możliwości fałszowania preparatu przeznaczonego dla Niemców. Ten znamienity humanista uświadomił, szczególnie młodym czytelnikom, znaczenie takich pojęć, jak wierność ideałom, etyka zawodowa, nieposzlakowana uczciwość, honor i prawość, co stanowi wartość dodaną przyjemności płynącej z lektury, która wyszła spod pióra autorytetu w dziedzinie literatury historycznej.

Rudolf Weigl w otoczeniu współpracowników (hodowczyń).Unieruchamianie wszy w imadełkach WeiglaProfesor Rudolf Weigl

Trzecia część nocy

      W biografii wybitnego eksperymentatora znalazły się przykłady uhonorowania jego zasług dla społeczeństwa: Order św. Grzegorza, tytuł szambelana papieskiego, Order Leopolda, Krzyże komandorskie oraz medal Sprawiedliwy wśród Narodów Świata. Nie zabrakło także wyrazów zainteresowania prowadzoną działalnością i życiowym dorobkiem biologa ze Lwowa, a wśród nich wspomnienia autorstwa jego współpracowników i syna Wiktora oraz książki, artykuły i referaty. Oddzielną formę upamiętnienia profesora tworzą filmy, których wykaz znajduje się w Bibliografii tomu. Najbardziej znaczącym z nich wydaje się być film Andrzeja i Mirosława Żuławskich pt. „Trzecia część nocy”, określany jako dramat wojenny, którego scenariusz powstał na podstawie przeżyć Mirosława – karmiciela wszy u prof. Weigla.
 

Ojczyznę wybiera się jeden raz

     Aby pozostać w zgodzie z historyczną prawdą, Mariusz Urbanek poruszył złożone zagadnienie hitlerowskiej propozycji złożonej badaczowi - podpisania tzw. Reichlisty (Volkslista I). Przyjęcie odrzuconej przez wynalazcę szczepionki oferty, nadającej obywatelstwo Rzeszy i gwarantującej przywileje przysługujące Niemcom, tożsame była ze zdradą Polski. Rudolf Weigl – Polak z wyboru – odpowiedział na to dictum, że „Ojczyznę wybiera się jeden raz”. Odmowa ta wywołała fatalne konsekwencje. Uczonemu nie przyznano zasłużonej Nagrody Nobla, pomimo kilkudziesięciu nominacji, gdyż nie chciał być Niemcem (choć w jego żyłach płynęła niemiecka krew). Natomiast po zakończeniu II wojny światowej, nieprzychylni mu koledzy po fachu, oskarżali go o kolaborację z Niemcami.
 

Anegdoty, pasje, wywiady

     Wybitny erudyta o głębokiej wiedzy, ważki tekst, obejmujący wydarzenia biograficzne istotne dla dziejów ludzkości, okrasił anegdotami i detalami ilustrującymi prywatne życie profesora, jego najbliższych i współpracowników. Ujawnił liczne ciekawe pasje tego człowieka nauki, jak np. łucznictwo, majsterkowanie, astronomia, góry, polowania itd. Wartościowe wydawnictwo uświetniły wywiady z wnuczką bohatera, z zawodu psychologiem, oraz z karmicielem i hodowcą wszy w Instytucie Weigla (późniejszego profesora biotechnologii). Zamieszczone w publikacji zdjęcia znakomicie korespondują z prezentowanymi treściami pozwalając czytelnikom, na szczęście tylko w wyobraźni, znaleźć się wśród weiglowców.
Mariusz Urbanek opowiedział o skomplikowanych sytuacjach i złożonych faktach przystępnym językiem, a styl jego wypowiedzi jest precyzyjny i obrazowy w wyrażaniu myśli. Prowadzona przez niego narracja historyczna zawiera elementy „procedury fabularyzacyjnej”, dzięki czemu tekst biografii uczonego stał się opowieścią, gawędą, a nie jedynie sposobem prezentowania informacji.

Karmienie wszyTrzy probówki wylęgowe ze szkła z gazą i jajeczkami.Fiolki ze szczepionką

Bo wojna kiedyś się skończy

    Moją uwagę przyciągnęły rozważania na temat rekrutacji osób do pracy w charakterze żywicieli wszy, strzykaczy i preparatorów, które to zatrudnienie zapewniało Polakom bezwarunkową nietykalność. „Z myślą o ratowaniu najbardziej wartościowej tkanki narodu” karmicielami byli żołnierze Armii Krajowej, działacze polskiego podziemia, ale także zdolni, obiecujący młodzi ludzie – studenci i absolwenci uczelni, pomyślnie rokujący szansę na pożyteczne dokonania w powojennej ojczyźnie. Zostawali nimi także zasłużeni przedstawiciele polskiej inteligencjiktórzy mieli przeżyć wojnę, żeby po jej zakończeniu pracować dla Polski”. Spośród kilku tysięcy karmicieli wszy, w publikacji zamieszczono krótkie biogramy kilkudziesięciu osób, które dostały od Rudolfa Weigla jedyną sposobność przetrwania okupacyjnej apokalipsy. „Bo wojna kiedyś się skończy” …    
 
     Nie sposób przecenić roli polskiej inteligencji, tutaj uosobionej w postaci szanowanego wirusologa ze Lwowa, w staniu na straży polskiej tożsamości narodowej. Posiadana przez nią umiejętność perspektywicznego planowania w kontekście przyszłych potrzeb ojczyzny utwierdziła mnie w przekonaniu, że jako elita intelektualna, kulturalna i społeczna skupiała się zawsze wokół obowiązków narodowych. Czując odpowiedzialność za polskie społeczeństwo walczyła o ocalenie i rozwój kultury narodowej oraz była nośnikiem wzorców moralnych i kulturowych. Była i jest, czego dowiódł swym opracowaniem życiorysu Rudolfa Weigla, wielce utalentowany biograf – Mariusz Urbanek.






* zdjęcia   https://www.lwow.com.pl/rudolf-weigl.html

piątek, 19 lutego 2021

Ostatnie lata polskiego Lwowa


Sławomir Koper, Tomasz Stańczyk

FRONDA 2019






Tygiel narodów, kultur i religii

      Na ostatnie półwiecze polskiego Lwowa, w wersji podanej przez Sławomira Kopera i Tomasza Stańczyka, złożyły się wydarzenia ważne dla historii Polski i najpiękniejszego miasta Galicji. Charakterystyczny dla niego tygiel narodów, kultur i religii, owocował w przeszłości niezliczoną ilością faktów opisanych w rzeczonej książce. Oddzielnie i bardzo szeroko (jedna trzecia część książki) przybliżono wojenne i okupacyjne dzieje grodu nad Pełtwią, zapoczątkowane wrześniową hekatombą 1939 roku. W „mieście, którego już nie ma” dokonywały się zacięte obrony Polaków przed Niemcami, Sowietami, Ukraińcami, prześladowania i eksterminacje oraz trwały okrutne okupacje.
     Przekrój tematyki poruszanej przez autorów wykazuje się ogromną różnorodnością: od Panoramy Racławickiej do Lwowskiej szkoły matematycznej rezydującej w kawiarni Szkocka, od Cmentarza Orląt na Łyczakowie do Wesołej Lwowskiej Fali, od Mordu profesorów lwowskich do piłkarzy Pogoni i Czarnych Lwów. Obok jasnych kart historii Lwiego Grodu, jak np. narodziny ruchu strzeleckiego, ormiańskie osadnictwo, walki o polskość czy nadanie miastu orderu Virtuti Militari, historycy podali do wiadomości czytelników informacje o incydentach z pogranicza półświatka: morderstwo namiestnika Galicji, zabójstwo aktoreczki przez przyszłego samobójcę, defraudacja funduszy przez seksoholika i liczne skandale obyczajowe. Ciemne strony lwowskich dziejów miały także większy ciężar gatunkowy – konflikty wieloetnicznego polsko-żydowsko-ukraińskiego miasta skutkowały gettem ławkowym, krwawymi pogromami, politycznymi zabójstwami, co rzetelnie odnotowali badacze historii, podsumowując swą pracę: „To  r z e c z y w i s t y  obraz miasta i jego mieszkańców, bez idealizacji czy retuszu”.

Dom Techników i Dworzec Główny we LwowiePomnik Jana III Sobieskiego we LwowieWesoła Lwowska Fala

Odbrązowić przeszłość

     Na kartach historycznej publikacji swoje miejsce znaleźli wybitni Polacy, dla których Lwów był matecznikiem pamiętanym do końca życia i ewidentnie determinującym ich przyszłość. Autorzy starali się odbrązowić przywoływane postaci, lecz niejednokrotnie sięgali do zbyt osobistych szczegółów ich biografii (granice dobrego smaku przekroczyła charakterystyka tasiemca Gabrieli Zapolskiej). Szczęśliwym trafem, łagodniej odniesiono się do legendy Szczepka i Tońka – słynnych bałakających batiarów, poety i satyryka Mariana Hemara czy pisarza science fiction Stanisława Lema.
     Walory książki o Lwowie znacznie podniosła jej przebogata warstwa graficzna. Zdjęcia pochodzące z archiwów autorów oraz zasobów bibliotek i Narodowego Archiwum Cyfrowego doskonale dopełniły tekst oparty na dokumentach wzmiankowanych w przypisach. Archiwalne i współczesne, barwne i czarno-białe fotografie przedstawiające osoby, miejsca i wydarzenia, kopie dokumentów, wycinki prasowe, okolicznościowe afisze, reprodukcje obrazów znakomicie zilustrowały „Ostatnie lata polskiego Lwowa”. Mój podziw wzbudziła również bogata, kilkunastostronicowa Bibliografia, zawierająca pozycje literatury wspomnieniowej, opracowania nt. Lwowa, artykuły prasowe i adresy stron internetowych. 

A miało być tak pięknie...

    Uważna lektura książki popularyzatorów historii Polski wzbudziła u mnie ambiwalentne odczucia. Czemu miała służyć nadmierna fragmentacja tekstu? Niemal trzydzieści rozdziałów, z których każdy zawiera relacje z niecodziennych zdarzeń i zwięzłe komentarze do nich, podzielono na dwustronicowe podrozdzialiki. Moim zdaniem czytelnicy doskonale poradziliby sobie z dłuższymi partiami druku, tym bardziej, że użyto w nich niewyszukanego języka literackiego.
     Pozycje literatury popularnonaukowej, z naciskiem na popularne, nie aspirują do miana literackich arcydzieł, jednakże niniejsza publikacja przypomina czasem powszechnie znaną internetową encyklopedię. Znani publicyści prowadzą w niej zwięzłą, płynną narrację, dzięki czemu książkę czyta się bez wysiłku, a jej wartości poznawcze pozostają niekwestionowane. Niemniej jednak, zamiast logicznie opracowanego przeglądu faktów czytelnicy tomu „Ostatnie lata polskiego Lwowa” otrzymali niespójną mieszaninę zdarzeń o nierównej randze historycznej i społecznej. A mogło być tak pięknie, jak wyrażono w następującej frazie: «Panorama [Racławicka – MP] przedstawia tryumf polskiego oręża, a nie „najzwyczajniejsze w świecie utarczki”».

Kawiarnia Szkocka we Lwowie Cmentarz Obrońców Lwowa i cegiełka na jego odbudowę Galicyjska Kasa Oszczędności we Lwowie


Bolesna prawda historyczna

     Treść rzeczonej książki przywołuje także nierozwiązane, a bolesne dla nas Polaków zagadnienia. Po ostatecznym rozwiązaniu kwestii polskości arcy-pięknego miasta – wymordowaniu lub wypędzeniu większości (90%) zamieszkujących go Polaków – rozpoczęto „Walkę o lwowskie dobra kultury”. Skarby zgromadzone w Lwowskiej Galerii Obrazów oraz Zakładzie Narodowym im. Ossolińskich próbowano odzyskiwać ponad pięćdziesiąt lat. Ponowione wnioski rewindykacyjne o zwrot polskich zbiorów od ćwierćwiecza czekają na rozpatrzenie przez ukraińskie władze…
     Wytrawni historycy polscy, w tym Sławomir Koper i Tomasz Stańczyk, zwracają uwagę na stosunek Ukraińców, obecnych włodarzy Lwowa, do prawdy historycznej i przytaczają przykłady przekłamywania wspólnej historii polsko-ukraińskiej (ludobójstwa, eksterminacje Polaków, np. Rzeź Wołyńska), niszczenia śladów polskości we Lwowie (czołgi miażdżące groby na Cmentarzu Obrońców Lwowa), czy hołdowania zbrodniarzom spod znaku OUN-UPA (przyznanie tytułów Bohatera Ukrainy Stefanowi Banderze i innym nacjonalistom). 
     Kamienne posągi lwów z Cmentarza Łyczakowskiego, więzione w siermiężnych skrzyniach, nie mogą kontemplować polskich grobów. Nie zważając na poprawność polityczną bezgłośnie obwieszczają syntezę dziejów Lwiego Grodu słowami
Zawsze wierny Tobie Polsko

Cmentarz Orląt - Pomnik Chwały z uwięzionymi lwami - fot. twojahistoria.pl/



* zdjęcia własne z książki


poniedziałek, 6 lipca 2020

Lwów – historia, ludzie, tradycje

Herb Ziemi LwowskiejMarek A. Koprowski


SBM – 2013








Kuźnia kresowego patriotyzmu

     Specjalista od tematyki wschodniej, a szczególnie problematyki kresowej, Marek A. Koprowski, za pośrednictwem Wydawnictwa SBM wydał kolejną książkę (po tytule „Kresy w II Rzeczpospolitej) w formie albumu, zatytułowaną „Lwów – historia, ludzie, tradycje”. Pięknie przygotowana publikacja zawiera ponad sto archiwalnych i współczesnych fotografii, przedstawionych na kredowym papierze, doskonale ilustrujących tekst Marka A. Koprowskiego. Obok nich znalazły się reprodukcje dzieł znanych polskich artystów, przedstawiające postaci i wydarzenia ważne dla polskiej przeszłości kresowego Lwowa. Barwne ryciny pokazują herby lwowskie, mapy i plany miasta, stroje wojska polskiego i propagandowe plakaty. Graficzną stronę książki wyśmienicie zrealizowało studio projektowania graficznego Panczakiewicz Art.Design z Krakowa.

Nie ma historii Lwowa bez Polski

Autor, w głównej mierze, opowiedział bogatą, ale i dramatyczną historię miasta założonego już w XIII wieku, a powtórnie lokowanego w wieku XIV przez Kazimierza Wielkiego. Pod koniec tego wieku Lwów posiadał bruk, wodociągi, kanalizację, łaźnie, szpitale. W przeciągu kilkuset lat dziejów miasto doświadczyło ośmiu potężnych oblężeń, dwudziestu najazdów i olbrzymiej ilości pożarów. Pomimo tego, mieszanka narodowościowa (Polacy, Żydzi, Ormianie, Niemcy) potrafiła doprowadzić do rozkwitu miasta we wszystkich dziedzinach życia społecznego. Naturalnie w budowaniu prosperity Lwiego Grodu dominowali Polacy. Marek A. Koprowski pierwszorzędnie dowodził tę tezę przytaczając osiągnięcia znamienitych obywateli miasta czy to pod rządami Jagiellonów, Wazów, czy nawet pod rządami austriackiego zaborcy. Nazywał Lwów „nieformalną stolicą Polski” oraz „kuźnią kresowego patriotyzmu”. Jednak pokojowa koegzystencja narodów Lwowa skończyła się w połowie XIX wieku, kiedy to rozpoczęły się konflikty między Polakami, Rusinami a Ukraińcami. Wybuch I wojny światowej zaognił i tak trudną sytuację, którą ostatecznie zachwiało utworzenie Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej. Piękną kartę polskiej historii zapisały Lwowskie Orlęta broniąc swojego miasta przed Ukraińcami i bolszewikami w latach 1918-20.

Marian Hemar i Jan KiepuraPomnik Adama MickiewiczaRotunda, w której prezentowano Panoramę Racławicką



poniedziałek, 18 maja 2020

My, lwowianie - Tamten Lwów t. 4

Witold Szolginia z żoną podczas pierwszego od wojny pobytu we Lwowie,1968 Fot. http://www.polska1918-89.plWitold Szolginia


Wysoki Zamek 2014








My, lwowianie w Tamtym Lwowie

     Fenomen lwowianisty, Witolda Szolgini, objawił się w krzewieniu wiedzy na temat jego kraju lat dziecinnych, tj. Lwowa. Spędził w nim dwadzieścia trzy lata młodości, a tęsknił za nim całe półwiecze. Z owej tęsknoty zrodziły się wiersze, rysunki, książkowe wspomnienia, audycje radiowe, a z tych ostatnich pomysł na cykl książek – gawęd o Lwowie. Czwarty już tom serii o „Tamtym Lwowie” zatytułowany „My, lwowianie” Witold Szolginia poświęcił nakreśleniu zbiorowego wizerunku człowieka Lwowa – Homo Leopoliensis. W swej pracy wielokrotnie przytaczał fragmenty prozy i poezji (także własnej) tworzonej przez wybitnych obywateli Grodu Lwa. Do szacownego grona należą m.in. S. Wasylkowski, K. Makuszyński, M. Hemar, A. Chciuk, L. Kaltenbergh, J. Parandowski, K. Schleyen oraz Zofia Kurzowa. Cytowane urywki służyły autorowi do potwierdzenia własnych tez lub ukazywały różnorodność spojrzeń na kluczowe zagadnienia, których osią był Lwów. 
     Obok standardowych dodatków do tekstu, takich jak "Wykaz wykorzystanego piśmiennictwa", "Indeks osób" i "Wykaz ilustracji", w publikacji lwowskiego encyklopedysty umieszczono dużą ilość grafiki w postaci archiwalnych fotografii Miasta Lwów oraz rysunków samego autora książki. Specjalny bonus stanowi płyta DVD z filmem pt. "Włóczęgi" z 1939 roku dołączona do tomu.

Batiarzy bałakują

     W niniejszym tomie kresowy pisarz ograniczył się do przedstawienia wybranych kwestii lwowskiej społeczności, a mianowicie istoty lwowskości, stereotypowych lwowian i mniej typowych przypadków, zjawiska batiarstwa, lwowskiej gwary – bałaku, kuchni lwowskiej i lwowskiej piosenki oraz specyficznego poczucia humoru lwowian. Doprawdy, trzeba być mistrzem, aby na trzystu stronach książki przedstawić tak wiele spraw, i to w sposób wnikliwy, głęboko przemyślany i udokumentowany. Materiał do opus vitae arcylwowianina dojrzewał w nim niemal pół wieku – od ekspatriacji ze Lwowa w wyniku pojałtańskiego przesunięcia granic Rzeczypospolitej do ostatniego oddechu…
     Batiarów – kwintesencję Lwowa – autor przedstawił posiłkując się wyjątkami z literatury pięknej licznych piewców batiarstwa. Z wielce uczonego dzieła Zofii Kurzowej zacytował bez mała pięciostronicowy ustęp (może przydługi?) definiujący ten społeczny fenomen. Z drugiego krańca literackiego wachlarza wybrał ważki tekst piosenki pt. „Serce batiara” z zaginionego w czasie ostatniej wojny filmu z udziałem Szczepka i Tońka – najsławniejszych posiadaczy takich serc. Emocjonalnie zabarwiony wizerunek pierwszoplanowego bohatera lwowskich ulic utrwalił się w naszej świadomości narodowej i niech tak zostanie…
     Zabawne dialogi Szczepka i Tońka o kulinariach Lwiego Grodu znalazły się w urozmaiconym rozdziale o lwowskiej kuchni. Obok pomysłowego „Lwowskiego mikrosłowniczka kulinarnego” wspomniano również rozsławiony przez piosenkę autorstwa Mariana Hemara Chlib Kulikowski”.
     Batiarzy i inni mieszkańcy Miasta spod Wysokiego Zamku posługiwali się wyjątkową gwarą miejską – bałakiem. Niezwykle trafnej charakterystyki tej lingwistycznej osobliwości dokonali przywołani do tablicy lwowianie – Stanisław Wasylkowski i Kazimierz Schleyen. Swoistym ewenementem na krajową skalę jest wiersz napisany przez Witolda Szolginię w bałaku, a traktujący o bałaku – „bałak do kwadratu”. A może i do sześcianu, ponieważ pisarz okrasił go niezwykłym ilustrowanym słownikiem, którego sam był twórcą. 

Ilustrowany słowniczek lwowskiego bałaku – Fot. http://www.polska1918-89.pl/Ilustrowany słowniczek lwowskiego bałaku – Fot. http://www.polska1918-89.pl/Ilustrowany słowniczek lwowskiego bałaku – Fot.  http://rescarpathica.pl


niedziela, 15 marca 2020

Lem. Życie nie z tej ziemi

1970 BibliotekaWojciech Orliński


Agora i Czarne – 2017








Stryjeczny brat Hemara

     Chemik z wykształcenia, Wojciech Orliński, popełnił biografię niedoszłego medyka Stanisława Lema. Ten ostatni wyrokami losu został twórcą literatury science fiction, co ten pierwszy podkreślił przemyślnym tytułem książki „Lem. Życie nie z tej ziemi”. O tym, że biografia opiewa głównie życie pisarza, a nie człowieka w całej okazałości informują chociażby tytuły rozdziałów pochodzące od tytułów dzieł literata.
     Młody Stanisław Lem urodzony we Lwowie w rodzinie znanego żydowskiego lekarza uzyskał maturę w połowie 1939 roku i zamierzał studiować na Politechnice Lwowskiej. Kolejne lata jego życia zdeterminowała napaść hitlerowskich Niemiec i Związku Sowieckiego na Rzeczpospolitą. Pierwsze ćwierćwiecze losów futurologa udało się dziennikarzowi odtworzyć możliwie wiernie i dzięki temu wnikliwy czytelnik może odkryć drugie dno książek fantasty. Naturalną bowiem grupę źródeł, którą posiłkował się publicysta opracowując dzieje swego mistrza, stanowiły przytaczane dzieła. Wielbiciel twórczości Stanisława Lema szczegółowo przeanalizował jego prozę doszukując się w niej wątków autobiograficznych. Okazało się bowiem, że pewne fakty z życia nieopisane wcześniej pisarz opowiadał nie wprost w swych fantastyczno-naukowych powieściach. Okupacyjno-wojenne przeżycia swej żydowskiej rodziny we Lwowie podczas Holocaustu II wojny światowej autor biografii odnalazł w kilku pozycjach lemowej twórczości. 

Gwiazda rocka

     Wojciech Orliński wykonał znaczącą pracę, aby przybliżyć dzisiejszym odbiorcom pomnikową postać autora Cyberiady. Z dużym znawstwem tematu nakreślił szeroki kontekst historyczno-społeczny po tzw. wyzwoleniu 1945 roku. Odnotował sytuację w krajach demokracji ludowej, wyjaśnił aspekty życia w PRL-u, przejawy realnego socjalizmu, symptomy złudnej odwilży 1956 roku czy zalety epoki gierkowskiej.
     Dziennikarz umiejętnie przedstawił niełatwe przedzieranie się genialnego umysłu przez gąszcz absurdów systemu totalitarnego. Sportretował myśliciela wyprzedzającego swe czasy, który borykał się nie tylko z decyzjami komunistycznej cenzury (w postaci Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk), ale i z prozą życia codziennego w socjalistycznej Polsce. Młodszym miłośnikom literatury science fiction uświadomił z jakimi trudnościami wiązało się kupno jakiegokolwiek samochodu, jakich zabiegów wymagała budowa jednorodzinnego domku oraz w jaki sposób można było otrzymać paszport i wyjechać poza granice kraju.
     Biograf krakowskiego intelektualisty, w pełnej aluzji i tajemnic publikacji, ustosunkował się do kwestii postawy pisarza wobec komunistycznych władz Polski Ludowej i jego stanowiska do czynienia zadość wymogom socrealizmu tj. jedynie słusznej metody twórczości artystycznej czasów powojennych. W niezwykle interesujący sposób zrelacjonował hołubienie polskiego futurologa w Związku Radzieckim, gdzie go „traktowano jak gwiazdę rocka”, co zapoczątkowało międzynarodową popularność pisarza (najczęściej tłumaczonego polskiego autora).


1947 Legitymacja1963 Moskwa1966 Rakieta


środa, 15 stycznia 2020

Jan Matejko z Lwowskiej Narodowej Galerii Sztuki

Plakat - Jan Matejko z Lwowskiej Narodowej Galerii SztukiPaństwowa Galeria Sztuki



Sopot 2019






 

Matejko o wielu obliczach

     Publikację z okazji otwarcia wystawy „Jan Matejko z Lwowskiej Narodowej Galerii Sztuki im. B.G. Woźnickiego, Muzeum Narodowego w Warszawie oraz z kolekcji prywatnych” zorganizowanej przez Państwową Galerię Sztuki w Sopocie wydano w ilości tysiąca egzemplarzy. Kuratorem imprezy artystycznej był Igor Chomyn z Lwowskiej Galerii Sztuki. Bogusław Deptuła – współkurator wystawy – we wstępie zatytułowanym „Matejko o wielu obliczach”  odniósł się do spuścizny po malarzu zwracając uwagę na jej różnorodność. Obok dzieł malarstwa historycznego Jan Matejko pozostawił po sobie portrety, szkice i rysunki. Historyk sztuki nazwał arcydziełem lwowskiej kolekcjiPortret dzieci artysty” określając go słowami: „profuzja… materiałów”, „symfonia faktur”, ostentacja. Stwierdził również, iż my Polacy oglądamy naszą historię „dopasowując nasze wyobrażenia do tych stworzonych przez niego”. Trudno się z tym poglądem nie zgodzić.

Wielki Książę Litewski Witold
Wielki Książę Litewski Witold
Portret Teofili z Gorayskich Makomaskiej
Portret Teofili z Gorayskich M.
Łeb siwego konia i Studium konia gniadego
Łeb siwego konia i Studium konia gniadego

poniedziałek, 24 września 2018

Z Medyki wspomnienia rodzinne

Kasper Pawlikowski - http://www.medykastowarzyszenie.plKasper Pawlikowski 


ZNAK 2017








Można wiecznie żyć historią

     Wspomnienia rodzinne Kaspra Pawlikowskiego sięgają do Medyki, Zakopanego, Lwowa, Rzymu, Londynu – miejsc, gdzie wykuwała się osobowość, charakter i morale kontynuatora tradycji znamienitego rodu. Niezwykle drobiazgowe, plastyczne opisy gniazd rodzinnych i ich mieszkańców powstały z okruchów pamięci polskiego emigranta żyjącego sześćdziesiąt pięć lat poza granicami Kraju. Niesprawiedliwymi wyrokami historii Kasper Pawlikowski wraz z rodziną, niemal całe dorosłe życie spędził z dala od Polski, od rodowego majątku w Medyce, od Domu pod Jedlami w Zakopanem…
Zżymam się ilekroć dobiegają do mnie oburzone głosy „nowoczesnych” Polaków, euroentuzjastów, domagające się zerwania z przeszłością – „nie można wiecznie żyć historią!” – krzyczą, „dość tego rozpamiętywania przeszłości”.
Budząca grozę historia II wojny światowej oraz brunatnej i czerwonej okupacji odcisnęły niezatarte piętno na wszystkich polskich rodzinach, i tych patriotycznych, nieustraszonych, dzielnych, jak i tych kolaboranckich, asekuranckich, tchórzliwych. Te pierwsze rodziny poniosły jednak niewspółmiernie wysokie straty, a wraz z nimi poważnego uszczerbku doznała polska kultura, nauka, sztuka. Jak więc można zapomnieć o krzywdach zadanych żywemu organizmowi Rzeczypospolitej, odradzającej się po ponad wiekowej niewoli? Tego robić nie wolno!

Kto Ty jesteś? – Polak mały

     Wspomnienia potomka rodu Pawlikowskich, „medyckich Medyceuszy”, pozwoliły choć na chwilę przenieść się myślą do okresu sielankowego dzieciństwa chłopca wyrosłego w atmosferze domu pełnego miłości. Domu, który wychowywał i uczył… Tradycyjny polski dom szlachecki wyposażał dzieci w moralny kod i wyrabiał w nich etyczne postawy. Przekazywał potrzebę otwartości na świat i ludzi (stąd m.in. nacisk na naukę języków obcych). Jednocześnie w domu tym „obce wpływy były… selektywnie kontrolowane, a własne kultywowane”. Podstawy patriotyzmu wpajano młodemu pokoleniu na różne sposoby: gawędy starszych, odpowiednie lektury, celebrowanie polskich świąt, aż po przykład własnego zaangażowania w „polskość”. Wśród przodków i krewnych Kaspra Pawlikowskiego mnożyły się bohaterskie życiorysy osób poświęcających się służbie społeczeństwu, a nawet składających swe życie na ołtarzu ojczyzny. Beata Obertyńska (Dziodzia), ciotka autora, więziona była przez NKWD we lwowskich Brygidkach, Kijowie, Odessie, Charkowie, Starobielsku i wywieziona do łagru Loch-Workuta. Wuja Kaspra, Ludwika Wolskiego (Luk), Ukraińcy aresztowali, torturowali, rozstrzelali i wrzucili do dołu śmierci. A kilkanaście lat wcześniej jego ojciec chrzestny, Władysław Bełza, napisał dla małego Luka znany wszystkim Polakom „Katechizm polskiego dziecka”.
Kto Ty jesteś? – Polak mały…

poniedziałek, 28 maja 2018

Piękne Polki

Felicja Boberska z Wasilewskich Ewa i Bogumił Liszewscy


Replika 2017









CzytamPoPolsku, tak jak Autorzy

     „Polskie bohaterki”, „Dzielne Polki”, „Piękne Polki” to tytuły trzech publikacji państwa Liszewskich, doskonale oddające obszar zainteresowań autorów – pasjonatów historii Polski. Pod ich życiową misją „budzenie patriotyzmu wśród Polaków” podpisałam się tworząc patriotycznego bloga o znaczącej nazwie i miejscu w wirtualnej przestrzeni CzytamPoPolsku.pl.
Tytułowe Piękne Polki założyły Stowarzyszenie im. Klaudyny Potockiej, którego działalność oscylowała wokół faktycznej stolicy kulturalnej Galicji” – Lwowa. Członkinie Stowarzyszenia były w większości „Dziewczynami z białego dworu”, które starano się wyposażyć w gruntowne wykształcenie, najpierw domowe, a następnie kontynuowane w żeńskich pensjach, np. u pani Felicji Wasilewskiej we Lwowie.
Treść „Opowieści o lwowskich klaudynkach” wzbogacono o reprodukcje interesujących obrazów Aleksego Matczaka i Joanny Semli oraz o fotografie znakomicie dopełniające tekst książki. Dołączono interesującą Bibliografię i dokładny Indeks osób. Niestety, książka wydrukowana na kredowym papierze rozpadła się na pojedyncze kartki już po przeczytaniu przeze mnie kilkunastu stron.

Dziewczyna z białego dworu - Aleksy Matczak
Dziewczyna z białego dworu - Aleksy Matczak

To jest moja Matka, ta Ojczyzna!

     Autorzy z pietyzmem przedstawili historyczny kontekst, w jakim doszło do zawiązania rzeczonej organizacji, a także skupili się na wyjaśnieniu na czym polegał fenomen domów polskich w czasach zaborów. W tradycyjnych domach rodzinnych „Dzieci uczono postawy odrzucającej niewolę oraz dumy z bycia Polakiem”. Starsze pokolenia zapoznawały młodzież z ojczystą literaturą, historią, muzyką, malarstwem, geografią. Starsi przekazywali młodszym narodowe tradycje, język ojczysty, obyczaje, religię. Np. sprawowano podniosły obrzęd, znany pod nazwą chrzest husarski, gdy chrzczone niemowlę układano na skrzyżowanych szablach, ponieważ „dziecię szabli z nią żyć i umierać musi”. W domach rodzinnych wpajano dzieciom demokratyczne zasady współżycia społecznego. „Ojczyznę traktowano jako matkę wszystkich zamieszkujących ją obywateli, bez względu na narodowość czy wyznawaną religię”. Może dlatego niezwykle często cudzoziemcy osiedlający się w Rzeczypospolitej ulegali pełnej polonizacji, biorąc sobie do serca słowa poety „Naród, to jedna wielka rodzina. Ojczyzna to wspólna matka, a także jakby wspólny dom”.
Na porządku dziennym w społeczeństwie polskim było funkcjonowanie otwartych salonów literackich, artystycznych, gdzie podczas nieformalnych spotkań z udziałem znanych literatów, malarzy, muzyków, odbywały się „gorące dyskusje na temat losów Ojczyzny”.

środa, 13 września 2017

Tylko we Lwowie

Jerzy Michotek - Sprawa pilota Maresza 1955 - http://fototeka.fn.org.pl/Jerzy Michotek


OMNIPRESS 1990














 Semper Fidelis - pomnik historii Polski

     Jerzy Michotek kilkanaście swych pierwszych lat żył we Lwowie, a kolejne ponad pół wieku do tego Lwowa tęsknił. Wyrazem żalu lwowskiego dziecka stała się książka o znanym tytule „Tylko we Lwowie”, zapożyczonym od kultowej piosenki wykonywanej przez duet batiarów Szczepko i Tońko w filmie zatytułowanym „Włóczęgi” z 1939 roku. Rok ten zakończył żywot „Roześmianego miasta, roześmianych ludzi, roześmianych czasów”. Lwów, jakim go zapamiętał autor, gdzie „cmentarz i każda ulica, każdy niemal kamień – to pomnik historii Polski”, przeminął, ale nie odszedł w zapomnienie. Dzięki pamięci zawsze wiernych (Semper Fidelis) Polaków z „gniazda piskląt godła narodowego” ukazało się (szczególnie ostatnio) wiele pozycji literatury o tematyce lwowskiej. 

Lwowiak w ogóle lubi lubić

     Jerzy Michotek składał liczne dowody na to, że Lwów to „pogranicze wszystkiego ze wszystkim”. Miasto pięciu głównych religii: rzymsko-, grecko-, ormiańsko-katolickich, prawosławia, judaizmu, gdzie „meczetu tylko brakuje”. Miasto, w którym, jak w małżeństwie i z rozsądku i z miłości, wszystkie nacje żyły ze sobą w zgodzie, bo przecież „lwowiak w ogóle lubi lubić”. Druga warstwa wspomnień Jerzego Michotka zaprawiona została goryczą dostarczoną przez czerwonych i brunatnych barbarzyńców we wrześniu 1939 roku. Hitlerowska i stalinowska pożoga organizowana „na zgubę pamięci narodowej” miały wymazać z serc Polaków miasto odznaczone orderem Virtuti Militari za „zasługi położone dla polskości tego grodu”. Autor boleśnie doświadczony przez okupantów nosił w sobie do końca poczucie krzywdy i głęboką traumę, choć o swym wygnaniu potrafił napisać niepatetycznie „nie ja wyjechałem, lecz mnie wyjechali”.

piątek, 9 czerwca 2017

Pod kopułą lwowskiego Ossolineum

Zakład Narodowy im. Ossolińskich we Lwowie

Stanisław Wasylewski 



Ossolineum 1958







Od wolontariusza, przez stypendystę,  do asystenta

     200 lat temu Józef Maksymilian Jan Ossoliński herbu Topór ufundował tzw. Zakład Narodowy będący w założeniu ośrodkiem kultury i nauki polskiej (z naciskiem na polską literaturę). Zadaniem instytucji biblioteczno-muzealnej było podtrzymywanie tożsamości narodowej Polaków w Rzeczypospolitej zniewolonej przez zaborców. Przez mury szacownego Ossolineum przewinęła się cała plejada światłych polskich umysłów: uczonych, literatów, wydawców, bibliotekarzy, itp. Niektórzy z nich stali się bohaterami wspomnień Stanisława Wasylewskiego, zatytułowanych „Pod kopułą lwowskiego Ossolineum”. 
Stanisław Wasylewski przebył w Ossolineum drogę od wolontariusza, przez stypendystę,  do asystenta. Dane mu było poznać tajniki instytucji od podszewki, co skwapliwie przekazał czytelnikom swych pamiętników. Organizacja pracy biblioteki, ścieżki kariery zawodowej, sekrety katalogów, sygnatur, fiszek i zamówień przybliżone w rzeczonej publikacji zyskały na atrakcyjności w oczach miłośników książek. Wydarzenia opisane w „Pamiętniku stypendysty i asystenta Zakładu Narodowego im. Ossolińskich w latach 1905-1910” nie ograniczone zostały jednak do wymienionego pięciolecia. 

Przytułek św. Ossolina

     „Przytułek św. Ossolina”, jak żartobliwie nazywano Lwowską wszechnicę, wychował i wypuścił w świat wielu wybitnych Polaków, aby nieśli kaganek oświaty i sztandar polskości. O tych najbardziej zasłużonych dla Polski, Lwowa, Ossolineum toczy wspomnienia autor, który wyfrunął z tego gniazda polskości do Wielkopolski.  Wśród znakomitych ossolińczyków jego pamięć i pióro utrwaliły postaci Karola Szajnochy, Antoniego Małeckiego, Wojciecha Kętrzyńskiego, Bronisława Gubrynowicza, Juliusza Kleinera, Władysława Bełzę, Ludwika Bernackiego, Mieczysława Tretera, Czarnika, Hirschberga. W kilku rozdziałach pojawiły się osobistości szczególnie wyróżniające się w działalności na rzecz polskiego Lwowa,  np. Tadeusz Rutkowski – pomysłodawca Lwowskiej Galerii Sztuki, w której zgromadzono prywatne kolekcje polskich miłośników sztuki. Do dzisiaj galeria ta jest największym repozytorium malarstwa polskiego poza granicami kraju. 


Sala rękopisów lwowskiego Ossolineum
Sala rękopisów lwowskiego Ossolineum
Galeria obrazów - Muzeum Lubomirskich - Ossolineum we Lwowie
Galeria obrazów - Muzeum Lubomirskich - Ossolineum we Lwowie



















środa, 28 grudnia 2016

Na straconych posterunkach. Armia Krajowa na Kresach Wschodnich

Kazimierz Krajewski                                                                


Wydawnictwo Literackie 2014





Kalendarium

     W tabeli na końcu przedstawiłam najważniejsze wydarzenia związane z II wojną światową na Kresach Wschodnich, które pozwolą zrozumieć walkę Polaków na straconych posterunkach Najjaśniejszej Rzeczypospolitej.

13 milionów Polaków

     Wykład Kazimierza Krajewskiego zatytułowany „Na straconych posterunkach” dostarczył nam, czytelnikom, olbrzymią ilość informacji pozwalających uświadomić sobie skalę działań podejmowanych przez podziemie niepodległościowe na terenie Kresów Wschodnich Rzeczypospolitej. Autor przedstawił szeroki kontekst historyczny, uwarunkowania geograficzne i czynniki demograficzne, jakie doprowadziły do apokalipsy Kresów z ich żywą tkanką – trzynastoma milionami Polaków. Wschodnie województwa Rzeczypospolitej, tj. białostockie, wileńskie, nowogródzkie, poleskie, lwowskie, tarnopolskie, stanisławowskie i wołyńskie zamieszkiwali Polacy (69%), Ukraińcy (14%), Żydzi (9%), Białorusini (3%), Niemcy (2%), Litwini (1%), Rosjanie (1%) i inni. 

Agresje, okupacje, walki

     Hekatombę Ziem Utraconych rozpoczęły wrześniowe agresje Trzeciej Rzeszy i Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich 1939 roku. Skutkiem tych wydarzeń były kolejne okupacje Kresów: pierwsza okupacja sowiecka (1939-1941), okupacja niemiecka (141-1944), druga okupacja sowiecka (1944-?). Naturalnym odruchem Kresowian były podjęte już we wrześniu 1939 roku pierwsze próby organizowania konspiracji niepodległościowej. Koncepcje działalności podziemnej na Kresach zmieniały się wraz ze ewolucją teatru działań II wojny światowej oraz momentami zwrotnymi w niestabilnych doraźnych sojuszach międzynarodowych. Specyfika Kresów Wschodnich narażała członków polskiego ruchu oporu na walkę z wieloma wrogami:  Niemcami, Ukraińcami, Litwinami, Żydami, Białorusinami, Armią Czerwoną, sowiecką partyzantką, a w ostateczności z funkcjonariuszami NKWD i UB.