czwartek, 5 lipca 2018

Bałtycka Droga i Żywy Łańcuch Lwów-Kijów

Uniwersytet Lwowski i Politechnika Lwowska Piotr Wdowiak   


2015









Od Bałtyckiej Drogi do Żywego Łańcucha

     Tytułowe określenia „Bałtycka Droga” i „Żywy Łańcuch Lwów-Kijów” należy wyjaśnić czytelnikom rozpoczynających wschodnią przygodę z książkami Piotra Wdowiaka. 23 sierpnia 1989 roku na Bałtyckiej Drodze stanęło, trzymając się za ręce, około dwu milionów Litwinów, Łotyszów i Estończyków. Wydarzenie to miało miejsce w dzień pięćdziesiątej rocznicy podpisania haniebnego tajnego protokołu do paktu Ribbentropp – Mołotow sankcjonującego de facto rozbiór Europy na strefy wpływów: niemiecką i radziecką. Tzw. Droga Europejska na granicy polsko-litewskiej doszła do skutku rok później, ale miała już lokalny wymiar. W Żywym Łańcuchu Lwów-Kijów, 21 stycznia 1990 roku, w siedemdziesiątą pierwszą rocznicę Zjednoczenia Ukrainy  połączyło te miasta, rozpiętością swych ramion trzy, miliony ludzi. Narody Litwy, Łotwy, Estonii i Ukrainy dążyły do uzyskania niepodległości i manifestowały te zamierzenia na europejskim forum.

W Ambasadzie Rzeczypospolitej Polskiej na Litwie

     Burzliwy przełom lat 80/90 XX wieku przyniósł Europie epokowe wydarzenia. Kraje demoludu wybijały się na niepodległość, rozpadł się Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich, a w jego miejsce powołano Wspólnotę Niepodległych Państw. Nie powinny zatem dziwić ówczesne wybory dróg życiowych młodych Polaków. Piotr Wdowiak zdobył wykształcenie w zakresie filologii rosyjskiej i sowietologii oraz ukończył studia wschodnioeuropejskie. Jego kariera zawodowa potoczyła się dynamicznie. Przez pięć lat pełnił ważne funkcje w Ambasadzie Rzeczypospolitej Polskiej w stolicy Litwy – Wilnie. Będąc dyplomatą korzystał z możliwości podróżowania po krajach bałtyckich i tych zza wschodniej granicy Rzeczypospolitej XXI wieku. Na swej drodze spotykał ludzi wielu narodowości, zamieszkujących obecne tereny Litwy, Łotwy, Estonii i Ukrainy. Owocem owych bliskich kontaktów i dyskusji z wieloma rozmówcami są, powstałe ostatnimi laty, książki polskiego wysłannika na wschód. 

Zamek Radziwiłłów w Birżach
Zamek Radziwiłłów w Birżach
Pałac Weyssenhoffów i Przeździeckich w Rakiszkach
Pałac Weyssenhoffów i Przeździeckich w Rakiszkach













Nieszczęśliwy dar wolności

     Między głównymi wątkami książki dotykającymi dwudziestopięciolecia wolności wybranych krajów postsowieckich przewijają się także tematy osobiste autora. Odkrył on przed czytelnikami motywacje swych życiowych postanowień i wędrówek po życiu. Wyjaśnił m.in. „Podróżowałem, by spotkać Innego”, a Bałtycka Droga czy Żywy Łańcuch były tylko pretekstem do gruntownego poznawania „sierot po Związku Sowieckim”. Przy okazji tych wojaży Piotr Wdowiak usłyszał ciekawą opinię o naszej Ojczyźnie: „Polska to jeszcze nie Europa, ale już nie Rosja”. Doprawdy, krzepiący werdykt!
Pisarz eksplorujący wybrane kraje postsowieckie pokazał czytelnikom „życie po życiu” społeczeństw, które zerwały okowy Związku Sowieckiego, a które nie do końca mogą „tańczyć na gruzach imperium”. Tłamszeni latami mieszkańcy republik postradzieckich „próbują zagospodarować wolność w nowym państwie”. Jest to jednak trudne dla ludzi, którzy z mlekiem matki wyssali potrzebę centralnego sterowania i nie znają dobrodziejstw demokracji. Właśnie dla nich to wyzwolenie spod okupacji sowieckiej bywa „nieszczęśliwym darem wolności”.

Litwo, ojczyzno nasza...

     Najbliższa sercu Piotra Wdowiaka jest Litwa z jej poprzednikiem – Wielkim Księstwem Litewskim oraz Rzecząpospolitą Obojga Narodów. Nie pomija on jednak w sferze swych zainteresowań pozostałych nacji z owego tygla kultur wschodnich, gdyż uważa, że „Wielonarodowość jest wartością samą w sobie”. Wytrawny publicysta, spośród wielu aspektów życia współczesnych społeczeństw krajów byłego Związku Sowieckiego, wybrał te o najbardziej żywotnym znaczeniu dla ich przyszłości. Pojawiły się zatem: doniosła rola dziedzictwa Wielkiego Księstwa Litewskiego, odmienny przebieg dekomunizacji w różnych krajach, obecność mniejszości rosyjskich i problemy na styku rosyjska mniejszość-rodzima większość, miejsce rosyjskiej propagandy w rzeczonych krajach przed i po upadku państwa sowietów. Wszystkie ostateczne konkluzje autor sformułował na podstawie kilkuletnich obserwacji i wchodzenia w relacje z przedstawicielami rozmaitych grup społecznych, a więc są one pozbawione stronniczości i subiektywizmu.

Bakczysaraj - Stolica Tatarów Krymskich
Bakczysaraj - Stolica Tatarów Krymskich
Park Grutas - lama i wódz rewolucji
Park Grutas - lama i wódz rewolucji

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dziedzictwo, dekomunizacja, mniejszości, propaganda

     Na kartach zbioru poświęconego Litwie, Łotwie, Estonii i Ukrainie znajdują się liczne dygresje, których bohaterami są Najpierwsi Synowie Polskiej Ziemi. Listę dziesiątek nazwisk wybitnych Polaków otwiera Marszałek Józef Piłsudski, za nim następują Emilia Plater, Czesław Miłosza, Jerzy Giedroyć, a zamykają sportowcy Władysław Komar, Władysław Kozakiewicz (jak ja go lubię za ten gest!) i moja faworytka Wanda Rutkiewicz.
Dekomunizacja opisywanych krajów przebiegała powoli i niewątpliwie nie była sterowana z lokalnych ośrodków władzy. Autor słusznie zauważył i docenił udział narzędzi nacisku gospodarczego w spowalnianiu procesów wyzwalania się spod jarzma sowieckiego – tzw. przykręcanie kurka gazu. Korzystając z okazji, znawca tematyki wschodnich rubieży Rzeczypospolitej wyjaśnił czytelnikom obecność różnych nacji, pozostających w mniejszości, na przedstawianych obszarach wschodu Europy: Rusinów, Rosjan, Tatarów, Karaimów, Żydów, Ormian itp.
Rosyjska, bolszewicka, sowiecka propaganda obecna niemal od zawsze w byłych republikach radzieckich ma olbrzymią moc sprawczą. Niezwykle sprawna rosyjska V kolumna dostarczała i dostarcza funkcjonariuszom imperium, materiałów wywiadowczych zdobywanych z użyciem najnowszych technologii (w tym rodem z cyberprzestrzeni). Permanentna inwigilacja ma się tam doskonale! Kremlowska agencja „pod pozorem obrony praw człowieka zakładała «centra ochrony» mniejszości rosyjskiej”. W imię domniemanego łamania tychże praw kilka lat temu doszło do „anschlussu Krymu”.

Dydaktyczny sukces konsula

     Dziennikarz i dyplomata okazał się również znakomitym dydaktykiem, metodycznie wprowadzając czytelników w niełatwe zagadnienia społeczne. Opisywane kwestie i wydarzenia osadzał w niezwykle szerokim i głębokim kontekście politycznym i historycznym, sięgając do początków drugiego tysiąclecia Europy środkowej i wschodniej. Teksty publicysty nierzadko przyjmowały formę miniwykładów z historii najnowszej omawianych regionów. Innym razem tworzyły przewodnik po miejscach, czasach i ludziach, gdy razem z niezawodnym cicerone wędrowaliśmy po szlakach Wielkiego Księstwa Litewskiego. Nazwy odwiedzanych miejscowości przywołały do mnie echa przeszłości i poruszyły odziedziczone po przodkach struny polskości (chyba zbyt dużo patosu). Ale wystarczy posłuchać, jak one brzmią: Pikieliszki, Wiejsieje, Ejszyszki, Widziniszki, Dubinki
Piotr Wdowiak z polotem uatrakcyjnił swą publikację odnotowując garść ciekawostek związanych z polską obecnością w historii omawianych krajów. Tytułem przykładu: interesującą propozycję złożyła strona polska Łotyszom, będącym w posiadaniu dzieła, które wyszło z pracowni Jana Matejki: odkupienie obrazu, a w rozliczeniu remont kościoła przechowującego płótno (zabrzmiało, jak szekspirowskie – Królestwo za konia!).
Wydawca uświetnił tekst dużą ilością fotografii dokumentujących wycieczki i zwiedzane obiekty historyczne i współczesne. Znalazły się wśród nich miejsca pamięci, dwory, pałace, zamki, kapliczki, kościoły, pomniki, nekropolie. Zatrzymane w kadrach miejsca odchodzą w zapomnienie, ale pozostały w książkach wschodnioeuropejskiego globtrotera. Lakoniczne, lecz niezwykle trafne opisy zdjęć dopełniły całości zasobów informacji "o czasach i ludziach", jakie chciał nam przekazać Piotr Wdowiak.

Kapliczka Matki Boskiej pod Oranami
Kapliczka Matki Boskiej pod Oranami
Łatgalska Mara - pomnik poległych za wolność Łotwy
Łatgalska Mara - pomnik poległych za wolność Łotwy


Wiecznie żywy homo sovieticus

     W zaprezentowanych w publikacji esejach i wywiadach dominuje pogląd, który można określić jako pokłosie obecności sowietów, kładące się cieniem na ćwierćwieczu wolności krajów byłego Związku Radzieckiego. Tzw. kwestia Rosjan w państwach bałtyckich jest konfliktogenna, a homo sovieticus jest „wiecznie żywy”, co ciekawie sformułował prof. Siergiej Kowaliow: Rosjanie to wciąż naród radziecki. Podobnych konkluzji znalazłam w książce więcej. W rozdziale nazwanym „Ekspansjonizm i imperializm Rosji…” przytoczono fragmenty Deklaracji i Manifestu Związku Wspólnot Rosyjskich Europy ZWRP, przyjmujące a priori tezę, iż w krajach byłego ZSRR Rosja zmuszona jest bronić swoich obywateli „gnębionych” przez władze państwowe. Jak mantra powtarzane są frazy: dyskryminacja Rosjan, poniżanie Rosjan, szkalowanie czci Rosjan. W rzeczonym Manifeście wzywano np. do ujawniania osób, przedkładania informacji, podejmowania akcji bojkotu, współdziałania na rzecz ukarania…
     Zrządzeniem opatrzności, czuwającej nad porządkiem świata, nie wszyscy Rosjanie są zwolennikami „agresywnej, roszczeniowej polityki współczesnej Rosji”. Ostała się i „głos zabrała inna Rosja – inteligencka, bez imperialnych i postsowieckich konwulsji” (Biała?), wyznająca za prof. Dmitrijem Lichaczowem przesłania zawarte w jego Dekalogu:
1.    Nie zabijaj i nie rozpoczynaj wojen.
2.    Nie myśl o swym narodzie jako o wrogu innych narodów.

10.    Niechaj będzie wolne wszystko, gdyż wszystko rodzi się wolne.





* zdjęcia własne z książki