czwartek, 30 lipca 2020

Był dom...

Dom w Górkach Wielkich  Anna Szatkowska


Wydawnictwo Literackie 2006








Literatura dokumentu osobistego

     Ród Kossaków na dobre zagościł na moim blogu CzytamPoPolsku.pl tytułami „Kossakowie – biały mazur”, „Rok polski”, „Simona”, „Kossak nieznany”, „Był dom”. Książki te pozwoliły mi spoglądać na tę zacną rodzinę przez pryzmat jej nieprzeciętnych familiantów, którzy pozostawili nam wszystkim spuściznę materialną w formie dzieł kultury oraz duchową, niewymierną pod postacią niepoślednich dokonań i prześwietnych, niezwykłych życiorysów. Biografie bohaterek wspomnień „Był dom” są tego najlepszym dowodem. Spadkobierczynie malarskich talentów przodków zapisały się w dziejach naszego narodu niezłomnymi charakterami, które w chwili próby dotknęły „ideału życia całkowicie oddanego Słusznej Sprawie”. Dobrze się stało, że Anna Szatkowska postanowiła zadośćuczynić potrzebie poznania przeszłości rodziny, wskazywanej przez jej wnuków. Bowiem przedstawienie autorki, jedynie jako prawnuczki Juliusza, stryjecznej wnuczki Wojciecha, córki Zofii stanowiłoby niekompletną i spłyconą prezentację osoby, zubożoną o jej własne zasługi.
Po książkę wnuczki Kossaków sięgnęłam pragnąc dowiedzieć się interesujących rzeczy o dworze w Górkach Wielkich i życiu jego mieszkańców, gości i sąsiadów; o spędzaniu czasu na co dzień i od święta, o wychowaniu i kształceniu dzieci, o kultywowaniu tradycji i pielęgnowaniu polskości. Wszystko to znalazłam na kartach wspomnień, ale otrzymałam znacznie więcej niż się spodziewałam.
     Proza Anny Szatkowskiej stanowi utwór o cechach literatury dokumentu osobistego, za którego pośrednictwem czytelnik poznaje historię Polski w XX wieku poprzez losy rodziny autorki. Znane nam wszystkim fakty historyczne przeplatają się z niełatwymi, często tragicznymi wydarzeniami, jakie stały się udziałem najbliższych pisarki, jej przyjaciół i znajomych. Z kronikarskiego obowiązku pojawiające się w publikacji osoby autorka opatrywała komentarzami na temat ich wojennych czy powojennych dramatycznych i budzących grozę doświadczeń.

Witold i Anna SzatkowscyAnna i Tadeusz Kossakowie w salonie w domu w Górkach WielkichZygmunt Szatkowski i Zofia Kossak


 

Z Górek Wielkich do Powstania Warszawskiego

     Wspomnienia córki znanej pisarki były bogate w wydarzenia i niespodziewane zwroty akcji. Relacja z wojennej tułaczki Zofii Kossak i jej córki zawiera dokładne opisy trasy ucieczki z rodzinnego gniazda, na wschód, przed hitlerowskim najeźdźcą, a następnie na zachód przed bolszewickimi barbarzyńcami. Trzecia część lektury zawiera kronikę Powstania Warszawskiego spisaną przez Annę i Ewę – sanitariuszki kompanii „Harcerskiej” batalionu Armii KrajowejGustaw”. Popowstańcze losy córki i jej matki ta pierwsza opowiedziała w rozdziale o znamiennym tytule „Wygnanie”. Powojenna poniewierka zawiodła bohaterki do Szwajcarii i Wielkiej Brytanii rozdzielając wspólne losy matki i córki.
     Wieś Górki Wielkie spięła klamrą wspomnienia Anny Szatkowskiej będąc miejscem jej urodzenia i miejscem wiecznego spoczynku jej matki – Zofii Kossak. Swój dom rodzinny Anna odtworzyła precyzyjnie i lakonicznie, odnotowując jego „ciepłą, bezpośrednią atmosferę” oraz zauważając, iż był „urządzony z nobliwą prostotą”. W domu tym, wybitna pisarka i działaczka społeczna Zofia Kossak 1°v Szczucka 2° v Szatkowska wraz z mężem Zygmuntem Szatkowskim, oficerem Wojska Polskiego, dbali o kręgosłup moralny dzieci, o wartości i zasady, którymi miały już „za młodu” nasiąkać.
     Wykształcenie i wychowanie młodej panienki stało się zadaniem dla sióstr „niepokalanek” prowadzących pensję dla dziewcząt w dawnej rezydencji Lubomirskich w Szymanowie. W trudnym okresie okupacji „tajne nauczanie” umożliwiało nabywanie wiedzy i umiejętności pomimo zakazów niemieckich władz. Wspólne czytanie lektur (także Zofii Kossak) i spektakle teatralne wspierały patriotyczne kształtowanie charakterów młodych Polek.


Kompania Harcerska batalionu „Gustaw”  Armii KrajowejKrótkie chwile odpoczynku przy muzyce - "Dni Powstania"










Skoro już przeżyliście, to żyjcie dalej

     Tekst Anny Szatkowskiej bardzo dobrze się czyta, a właściwie pochłania, a to za sprawą niecodziennych przypadków, jakie działy się w jej życiu. Między namacalnymi dowodami brutalności życia, jakie zgotowali Polakom okupanci spod znaku swastyki oraz sierpa i młota, autorka dostrzegła fakty dowodzące ingerencji w jej losy sił nie z tego świata. Oto one: uzdrowicielka, niekonwencjonalnymi metodami, uleczyła Annę a później Witolda, jej brata. Cyganka przepowiedziała śmierć Tadzia (syna Zofii). Podczas Powstania Warszawskiego Anna miała „prorocze” sny, której następnie spełniły się – sytuacja ze snów urzeczywistniła się. Pamiętnikarka nadmieniła także o aktywności góreckiego ducha i skrzata Kacperka.
     W publikacji przewijają się zapamiętane, niecodzienne obrazy i zdarzenia, które pozostawiły po sobie niezatarte, pomimo upływu wielu lat, wrażenia. Przeżycia te znalazły się niejako obok okrucieństw i potworności otaczających znękanych ludzi – uciekinierów czy powstańców. We dworze pełnym uciekinierów we wrześniu 1939 roku dziedziczka nie pozwoliła otworzyć okna, „bo fortepian się zaziębi”. Przejmujący jest opis „śmierci książek” w płonącej księgarni na Starym Mieście „książki ulatują w żarze powietrza, lekko jak motyle”. Moment odprężenia podczas powstańczej walki młodzi ludzie wykorzystywali na grę na pianinie, w mieszkaniu które stało się ich stanowiskiem bojowym. Nietypowa reakcja niemieckiego żołnierza na widok ocalałych z pożogi staruszek „Skoro już przeżyliście, to żyjcie dalej”. Czy to zadośćuczynienie od Opatrzności za opatrywanie ran niemieckiego jeńca przez powstańczy patrol sanitarny? 

Przemyślenia wywołujące refleksje

     Apokalipsa Powstania Warszawskiego, opisana niemal dzień po dniu, przyniosła wstrząsające sytuacje, jakie znalazły się w analizowanym tekście. Jednakże uczestniczka pamiętnych wydarzeń nie epatowała makabrycznymi opisami. Do oddania atmosfery tamtych dni wystarczyła wymowa faktów. Przedzieranie się powstańców kanałami ściekowymi, stykanie się nastoletnich sanitariuszek z wszechobecną śmiercią, masakra po wybuchu niemieckiego czołgu – pułapki, głód wśród mieszkańców skutkujący zjadaniem koni, psów, kotów, a na koniec opuszczanie bohaterskiego miasta, gdy „ludzie składają cześć Warszawie, jej poległym i jej powstańcom, bezinteresownej walce o wolność Narodu”.
     Genealogie rodzin Kossaków i Szatkowskich oraz Spis ilustracji i Indeks osób dopełniły informacyjnej strony publikacji. Kilkadziesiąt archiwalnych czarno-białych fotografii, nieprzypadkowo umieszczonych w tekście, opatrzono wiele wyjaśniającymi notkami. Bardzo osobiste wspomnienia kobiety spisane zostały zupełnie prostym, komunikatywnym językiem, a sposób formułowania wypowiedzi nie pozostawiał miejsca na własną dowolną interpretację zawartych treści. Niezaprzeczalną wartością książki jest fakt, iż autorka zestawia własne przemyślenia wywołujące refleksje u wrażliwych czytelników stosując znikomą ilość zabiegów literackich.

     Epilog góreckich czasów, po wygnaniu z domu rodzinnego, po więzieniach na Pawiaku, w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu, w oflagu w Murnau, po emigracji w Wielkiej Brytanii i powrocie do Ojczyzny rodziców Anny Szatkowskiej, choć połowicznie, lecz napawa optymizmem. W domu ogrodnika, przy nieistniejącym dworze Kossaków w Górkach Wielkich, powstało staraniem majora Zygmunta Szatkowskiego Muzeum Biograficzne Zofii Kossak-Szatkowskiej.





* zdjęcia własne z książki
.
 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza