czwartek, 24 września 2020

Peczara

Kaplica grobowa Potockich 

 Janina Zofia z Potockich Potocka,

 

 Zofia Barbara Potocka

 LTW 2014

 

 

Człowiek jest pstrokacizną

     Dziennik i wspomnienia pań Potockich (matki i córki) wydano razem pod wspólnym tytułem „Peczara”. Choć bardzo różne pod względem formalnym i stylistycznym, niosą podobne przesłanie – za sprawą barbarzyńskich najeźdźców i okupantów wszelkiej maści dokonała się zagłada polskich dworów i pałaców oraz ich właścicieli – ziemiaństwa i arystokracji. Janina Zofia konstatowała w Ołyce u Radziwiłłów „następuje przełom ostateczny między świetną przeszłością, na której stypie myśmy się zebrali, a przyszłością groźną i szarą zarazem”. W swym dzienniku z lat 1914-1919 opowiedziała, jak żyły u schyłku cywilizacji „Najpiękniejsze rody naszego kraju, najbardziej zasłużone, a noszące na sobie skutki win i pomyłek praojców”. Kres temu światu położyła Wielka Wojna, w której wszyscy walczyli ze wszystkimi, zmieniały się fronty, ewoluowały sojusze, wymieniali się zwycięzcy. Autorka szeroko rozpisywała się o przerażającym obliczu wojny kreśląc sugestywne obrazy „Na szosie korowód niezliczony uciekinierów… Krzyki, przekleństwa, płacz dzieci i kobiet, ryk zwierząt”. W lakonicznych zdaniach ujmowała ogrom spustoszeń, jakie stały się wojenną rzeczywistością „Kraj stał się pustynią, a na tej pustyni szaleje wszystko co najgorsze w rozbestwionym człowieku. Pijaństwo, grabież i mordy”.
     Główne miejsce we wspomnieniach arystokratki zajęła tytułowa Peczara – rezydencja Potockich z folwarkiem i wsią, położona nad brzegiem Bohu na Podolu. Trzy pogromy Peczary rozpoczęły się grabieżami zimą roku 1917/18. Później było znacznie gorzej. Spalono i zniszczono wszystko – i pałac, i folwark. Jakże tragicznie brzmią opisy peczarskiej apokalipsy, jaki wyszły spod pióra Janiny Zofii „Życie ucieka. Świat ucieka, bo wszystko, co na nim kochałam i kocham, ginie, znika”. Autorka tych słów w nieludzkich czasach terroru i bezprawia zauważyła, iż „Człowiek jest pstrokacizną… pstrokaciznę uczuć, wrażeń, myśli pokrywa skorupa polerowana dobrego wychowania, taktu, miłości własnej”.

Szlacheckie dwory i pańskie rezydencje

     Córka Janiny Zofii – Zofia Barbara – podzieliła się z czytelnikami wspomnieniami spisywanymi w wieku dojrzałym, z dużej perspektywy czasowej w stosunku do przywoływanych wydarzeń. Część książki autorstwa córki jest nieco mniej osobista, natomiast zawiera bardzo dużo refleksji i rozważań na tematy ogólniejsze, choć widziane przez pryzmat własnej rodziny, rodowej rezydencji oraz osobistych doświadczeń. Z mojego punktu widzenia szczególnie cenne rozdziały przybliżają współczesnym czytelnikom specyfikę wielkich kresowych majątków z pałacami, folwarkami, wsiami, w których żyły i pracowały pokolenia Polaków. Pamiętnikarka zaprezentowała systematyczny przegląd tematyki życia w polskich dworach: od wychowania dzieci, przez codzienne zajęcia i prace, organizację dworu i jego pracowników, formy świętowania wśród ziemian i chłopów przy patriarchalnym stosunku dworu do wsi. Moją uwagę przyciągnął fragment, w którym autorka scharakteryzowała istotę Kresów Rzeczypospolitejwspomnienia o dawnych «polskich czasach», mogiły i kurhany rozsiane po polach całego kraju, miejscowości związane z historią Polski i ich nazwy, stare klasztory i kościoły, szlacheckie dwory i pańskie rezydencje… wszystko tu wspominało o minionej chwale”. Dostrzegając subtelne różnice występujące między oddalonymi od siebie kresowymi siedzibami zauważyła wspólną cechę tych siedlisk, którą z pewnością była: „gorąca miłość i przywiązanie do tego kraju, głębokie poczucie, że ten kraj to Polska”.

Pałac w Peczarze 1914

 

Nadania z podpisami królów

     Młode pokolenia Polaków wychowywane w zgodzie z wartościami uznawanymi przez starszych rosły na pełnych poświęcenia patriotów, oddanych szerokim rzeszom działaczy społecznych i twardo stąpających po ziemi, pragmatycznych właścicieli ziemskich. Zofia Barbara Potocka szczegółowo opisała pałac w Peczarze i Rudce, aby dzisiejsi czytelnicy potrafili sobie wyobrazić, jaką potwornością była unicestwianie dworów i pałaców, którego dokonywano od jesieni 1917 roku „Po dwudniowym pogromie [Peczary – MP] pozostał się tylko na wpół spalony, osmolony pałac z wnętrzem całkiem zrujnowanym”. A w Rudce – „Z trudem zdołałam wydostać z tej kupy gnoju resztkę archiwum rudzkiego (Ossolińskich) i ocalić kilkanaście nadań z podpisami królów”. Bolszewicka ręka wewnątrz zachowanego fotela ukryła granat przeznaczony dla polskiego dziedzica…
    Obydwie autorki podkreślały wyjątkową ideowość środowisk ziemiańskich, które w obliczu okrucieństw wojny, pomimo własnych traumatycznych przeżyć, czynnie włączały się w przeróżne formy działalności społecznej. Panie Potockie pracowały w szpitalach wojennych, pociągu sanitarnym, na statku z rannymi. Gdy tylko odsuwały się fronty teatru wojennego właściciele ziemscy podejmowali przeróżne inicjatywy społeczne – zakładali szkoły, kursy dla analfabetów, ochronki dla wiejskich dzieci, prowadzili akcje dobroczynne, krzewili kulturę i czytelnictwo, organizowali propolskie placówki.

  Galeria obrazówSala balowaSalon z orłami


Podole i Kijowszczyzna

     Malownicze opisy wschodnich miast Rzeczypospolitej – Odessy, Kijowa, Winnicy wspaniale oddają niepowtarzalny klimat i swobodną atmosferę wielokulturowych zbiorowisk ludzkich żyjących w niewymuszonej symbiozie aż do wojennej pożogi i sowieckiej agitacji. Między kartami tekstu umieszczono wiele archiwalnych fotografii uzupełniających treść wspomnień pań Potockich. Znalazły się na nich wizerunki postaci przywoływanych w książce, peczarskich krajobrazów, pałacowych wnętrz, przedstawianych miast i miejsc, itd. Porażające wrażenie wywarły na mnie zdjęcia wykonane latem 1918 roku w pałacu peczarskim, a raczej w tym, co z niego pozostało. Ograbione, zdewastowane, spalone pomieszczenia, w których już nikt nie będzie się śmiał…
     W tym miejscu nasuwa się porównanie wspomnień pań Potockich oscylujących wokół rodowego majątku Peczara ze wspomnieniami Marii Dunin-Kozickiej dotyczących dóbr Lemieszówka na Kijowszczyźnie, odległych od Peczary o około sto kilometrów. Tę ostatnią pozycję wydawniczą zatytułowano "Burza od wschodu.Wspomnienia z Kijowszczyzny (1918 – 1920)" . Obydwie lektury poruszają tę samą tematykę a ich lektura" jest wstrząsająca chociaż autorki nie epatują makabrycznymi opisami zdarzeń, które  widziała lub o których słyszała od rodziny czy znajomych".

"Cała ta szlachecka kultura"

     Mieszane uczucia wzbudził we mnie Wstęp skreślony ręką Anny Rey Konstantowej Potockiej, w którym pojawiły się symptomy rozgoryczenia wywołanego nie samymi grzechami przodków, którzy „uznani zostali przez polską historię za zdrajców ojczyzny, zhańbieni i potępieni”, lecz ich oceną przez potomnych i współczesnych. Krzywdy, jakich doznało ziemiaństwo i arystokracja, podyktowały sukcesorce Potockich przesadnie sformułowaną frazę dotyczącą współczesnej XXI-wiecznej Polski „naszego niby legalnego i wolnego kraju”. Jest to kolejny dowód na rozmiar tragicznych skutków, jakie wywołała zagłada, której uległa „warstwa ziemiańska, tysiące historycznych dworów, pałaców, zamków – cała ta szlachecka kultura”.
     Dobrze się stało, że powstała saga rodziny tulczyńskich Potockich opowiadająca czasy świetności rodu, jego niszczenia i schyłku. Niniejsza publikacja i pozostałe części sagi zatytułowane „Z moich wspomnień” i „Przez góry, doliny…” w całej pełni ukazały losy członków rodu, jako że tworzone były przez kilka pań Potockich reprezentujących różne pokolenia, w których żyłach płynęła błękitna krew.

 

 

 

* zdjęcia   http://sergekot.com/pechora/



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza