środa, 12 lutego 2020

Dom na Kresach. Powrót

Pensjonat Braganza w Kornwalii należący do Zofii i jej męża HarleyaPhilip Marsden


Wydawnictwo W.A.B. 1999








Tułacze kobiety

     Dziwna to książka pod zmienionym tytułem „Dom na Kresach. Powrót”. Angielski pisarz i podróżnik nazwał ją „The Bronski House. A Return to the Borderlands”. Brzmi prawie tak samo – w jakim zatem celu zmieniono tytuł polskiego wydania?
    Philip Marsden towarzyszył polskiej poetce, Zofii Ilińskiej-Moseley, w podróży sentymentalnej do dawnych Wschodnich Kresów Rzeczypospolitej. Owocem tej eskapady oraz wspomnień Zofii i jej matki Heleny Brońskiej jest niewielka książka, w której autor przybliżył anglojęzycznym czytelnikom dzieje tułaczej kresowej rodziny na tle dramatycznych wydarzeń w pierwszej połowy XX wieku. Tu zdziwiłam się po raz drugi: dlaczego pozmieniano nazwiska autentycznych postaci i nazwy realnych miejscowości? 
     Wędrówka Heleny, urodzonej roku 1898 w majątku Płatkowo w północnych Kresach, rozpoczęła się w 1914 roku, po wybuchu I wojny światowej. Prowadziła Helenę przez Sankt Petersburg, Mińsk, Wilno, okoliczne dwory, Warszawę aż do dóbr Mantuszki, gdzie mieszkali z mężem do 1939 roku. Poniewierka jej córki Zofii, urodzonej roku 1921 w Wilnie, zapoczątkowana 17 września 1939 roku atakiem Związku Sowieckiego na Polskę, zawiodła ją przez Litwę i Skandynawię na kornwalijskie wybrzeże Anglii. Helena także osiadła w Anglii. Obydwie Polki zmarły na Wyspach Brytyjskich z dala od Ojczyzny.

Dwór Radziwiłłmonty - foto: dworypogranicza.pl
Dwór Radziwiłłmonty - foto: dworypogranicza.pl
Radziwiłłmonty obecnie - foto: dworypogranicza.pl
Radziwiłłmonty obecnie - foto: dworypogranicza.pl










 

Od dezaprobaty do uznania

     Wspomnienia o Domu na Kresach wzbudziły we mnie ambiwalentne odczucia: od należnego uznania dla umiejętności autora do zdecydowanej dezaprobaty dla jego błędnych sformułowań.
     Trudno byłoby mi odnieść się do języka publikacji, gdyż znam tylko jej polskie tłumaczenie. Z pewnością książka nie należy do wielkiej literatury, ale jest poprawnie skonstruowana i posiada fragmenty na dłużej przyciągające uwagę czytelnika. Pisarz z dużym wyczuciem przedstawił proces dorastania panienki ze dwora, jej wkraczanie w dorosłość, wchodzenia w rolę żony i matki. Panienki, która na zawsze umiłowała sobie przepastne kresowe lasy i okolice rzeki Niemen. Ponadto wyjątkowo pięknie pisarz zrelacjonował uroczystość odsłonięcia pomnika Adama Mickiewicza w Warszawie w setną rocznicę urodzin wieszcza (1898). Poświęceniu pomnika nie towarzyszyły żadne przemówienia (zakazane przez Rosjan), jedynie „cały plac wypełnił się zbiorowym szlochem”.

Dwór Lucyno
Dwór Lucyno
Lucyno obecnie
Lucyno obecnie











Przerywnik pomiędzy wojnami

    Autorowi udało się w publikacji pokazać fakty historyczne przez wiele lat przekłamywane przez komunistyczną propagandę. Kresowe dwory i ich mieszkańcy z uwagi na sytuację geopolityczną pogranicza Rzeczypospolitej podlegały nieustannym napaściom ze strony wschodnich i zachodnich sąsiadów „życie na minie – otoczeni byliśmy przez chłopów, Niemców, bolszewików”. Przeciągające fronty, wojny, rewolucje pustoszyły kresowe majątki i kresowe dusze. Powściągliwy Anglik trafnie odnotował, iż „osobiste życie człowieka to krótki przerywnik pomiędzy wojnami”, a Polskę określił mianem „bawidełka historii… wiecznie odradzającym się z klęsk”.
     Philip Marsden, nie znając realiów życia na rubieżach Rzeczypospolitej, potrafił opisać życie w ziemiańskich siedzibach z ich rezydentami, z gospodarowaniem w folwarkach, pobytami w miastach i u wód. Dużą część książki poświęcił „opowieściom starych wdów”, w których znalazły się ucieczki przed najeźdźcami, strach przed bolszewikami, nędza i głód, palenie dworów i unicestwianie ziemiaństwa. Naszkicował pewien sugestywny obraz: „wyprostowani, eleganccy, opanowani – skazani na zagładę” - to ziemianie, którzy nie chcieli opuszczać swych gniazd rodzinnych.

Dwór Serwecza
Dwór Serwecza
Serwecza obecnie
Serwecza obecnie












Nadmiar i rozbieżności

     Na trzystu stronach wspomnień bohaterek autor starał się przekazać jak największą ilość informacji, które przyswoił na tematy polskie i okołopolskie. Czegóż i kogóż tam nie ma! Lenin, Czarnobyl, Rasputin, Sobieski, Piłsudski, Pałac Zimowy, Ostra Brama, Cud nad Wisłą, kołchozy itd. Nadmiar przywołanych faktów, osób, miejsc powodował pobieżne podejście do zagadnień, brak głębszej analizy przyczyn i skutków opisywanych tragedii. Być może dała o sobie znać angielska flegma i stoicka postawa wobec życia. W tekście Kornwalijczyka znalazłam także fragmenty zawierające nietrafione opinie na temat polskiego ziemiaństwa. O ile mogłam przymknąć oko na „duszna atmosferę ziemiańskiego świata wschodnich ziem dawnej Rzeczypospolitej”, o tyle „świat na wpół obłąkanych panów, żyjących w pożyczonym czasie” wzbudził we mnie wyraźny sprzeciw. Kolejne strony nie poprawiły mojego odbioru książki. „Trzy cechy naprawdę dobrej żony… Brzydka, biedna i głupia”, jako rzekome stwierdzenie właściciela majątku, czy charakterystyka jego nieudanych synów nie mogą stanowić wizerunku przeciętnego ziemianina. Na kolejnych stronach autor przywołał postać dziedzica, który „Żył typowo: grając w karty, polując, bawiąc się”. Ocena taka krzywdziła ogromne rzesze właścicieli ziemskich z powodzeniem zarządzających dobrami i produkującymi żywność dla swych rodaków.
     Dopatrzyłam się pewnych rozbieżności w postrzeganiu przez autora klasy „polskich panów”. Z jednej strony podkreślał on zacofanie i ciemnotę obszarników, z drugiej jednak wielokrotnie zaznaczał, że wszyscy oni czytali książki (obcojęzyczne także w oryginale), śledzili na bieżąco prasę polską i zagraniczną, a we dworach urządzano biblioteki gromadzące nawet tysiące woluminów. Panie dziedziczki zaś prowadziły przy dworach lecznice dla chłopów, same wykonując proste zabiegi i ordynując leki chorym.

Nieistniejący dwór Dereszewicze
Nieistniejący dwór Dereszewicze
Nieistniejący dwór Stajki
Nieistniejący dwór Stajki
Nieistniejący dwór Bryniów
Nieistniejący dwór Bryniów

Skazani na zagładę

     Przebieg wyprawy Zofii do kraju lat dziecinnych toczył się w typowy sposób, podobnie opisany przez Eustachego Sapiehą we wspomnieniach pt.Tak było czy przez Macieja Kledzika w publikacji pt. Litwa Sienkiewicza Piłsudskiego Miłosza. A mianowicie, na początku, poszukiwania rodowego gniazda zakończone, co najwyżej, odnalezieniem ruin lub tylko modrzewia, który rósł dawniej przed dworem. Etap drugi: lokalizowanie grobów przodków na miejscowym cmentarzu uwieńczone wykryciem zdewastowanych rodzinnych grobowców i kaplic, które należało wyremontować. Na koniec – część wizyty napawająca otuchą – rozmowy z mieszkańcami okolicy pamiętającymi „panienkę Zosię”. I to wszystko. A później powrót do obecnego domu i życia ze świadomością, że dawnego świata już nie ma, że dom na Kresach spalili barbarzyńcy spod znaku faszystowskiej swastyki lub bolszewickiego sierpa i młota.
     A życie toczy się dalej…




* zdjęcia dworów obecnie na terytorium Białorusi - radzima.org jeśli nie podano inaczej



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza