środa, 20 kwietnia 2016

Waldorff. Ostatni baron Peerelu

Mariusz Urbanek


Iskry 2008 














Baron i salon

      Mariusz Urbanek po raz kolejny dowiódł, że potrafi pisać biografie w sposób rzeczowy ale i wielce interesujący. Pisząc o krytyku muzycznym i publicyście nie nęka czytelnika subtelnymi różnicami między brzmieniem pierwszego a ostatniego koncertu orkiestry X, ale raczej skupia się na różnicach w recenzjach tych koncertów, które wyszły spod pióra bohatera książki nazwanej „Waldorff. Ostatni baron Peerelu”. Zręczny tytuł kojarzyć się może z wydaną później pozycją odrobinę zbliżoną tematycznie, o podobnie brzmiącym tytule, a mianowicie Ostatni salon PRL-uAndrzeja Chwalby o hrabim Pusłowskim. Obydwie lektury poruszają tematykę wysokiej kultury i sztuki, obrony dóbr narodowych przed zakusami różnych okupantów Polski – zewnętrznych i wewnętrznych. Obydwaj ich bohaterowie przekazują część swych zbiorów i własności uniwersytetom, muzeom i innym instytucjom kultury. 

Anegdoty i fotografie

     Wydawnictwo Iskry opatrzyło znakomicie opracowane studium postaci Jerzego Waldorffa (1910 - 1999) elementami dodatkowymi: porządkującym fakty kalendarium, indeksem wspominanych osób, bibliografią tematyczną oraz zdjęciami z prywatnych zbiorów i agencji fotograficznych. Sam autor zaś sięgnął do wielkiego bogactwa piśmiennictwa, jakie pozostawił po sobie pisarz, publicysta i krytyk muzyczny. Urbanek czerpał z niego pełnymi garściami przywołując anegdoty, dykteryjki i historyjki świetnie oddające klimat międzywojnia, czasów okupacji, niemal półwiecza PRL-u i III Rzeczypospolitej. 

Cytaty i talenty

     Autor opowieści o Jerzym Waldorffie umiejętnie wplata do swojego tekstu liczne cytaty z książek i artykułów bohatera biografii oraz osób współpracujących z Waldorffem lub tylko o nim piszących – dobrze a czasem źle. Wszystkie obce fragmenty użyte przez Mariusza Urbanka mają logiczne uzasadnienie ich wprowadzenia do treści książki. Nie zastępują brakujących autorowi własnych słów, jak to nie raz ma miejsce, gdy autorowi nie starcza talentu literackiego i zmuszony jest podpierać się zdolnościami innych.

Jerzy Waldorff - Fakt.pl
Jerzy Waldorff - Fakt.pl
Jerzy Waldorff - Polityka.pl
Jerzy Waldorff - Polityka.pl













Pianista i pianista

     Moją uwagę przyciągnęły dywagacje na temat nowego opracowania wspomnień pianisty Władysława Szpilmana, które po raz pierwszy dokonane przez Jerzego Waldorffa ukazały się w 1946 roku pod tytułem „Śmierć miasta…”. Nowy „image” wspomnienia uzyskały po pół wieku, lecz to tłumaczenie z polskiego na polski nie wypadło najlepiej. Nasz język ma przecież tyle barw! Należy dostrzec różnicę między sformułowaniem „ludzie z inteligencji” a „inteligentni ludzie”. Podobne poprawki deformują czy zacierają sens oryginału… lub osłabiają efekt stylistyczny”. Znacznie bardziej skomplikowane jest tłumaczenie literatury z języka obcego – ilu tłumaczy, tyle wersji przekładanego dzieła literackiego. Która jest bliższa oryginałowi? Wydaje się zatem słuszne stwierdzenie typu: „czytałem przekład Balzacka” a nie „czytałem Balzacka”, jeśli nie zapoznawaliśmy się z francuskim oryginałem. Idąc dalej należy zadać pytanie: „kogo podziwiać – obcojęzycznego pisarza czy polskiego tłumacza?”. Unikam takich wątpliwości gdy www.CzytamPoPolsku.pl.

Inspiracja i realizacja

     Wracam już do bohatera biografii, za którego „życia [Polska] była pod rozbiorami, przeszła przez dwie wojny, odzyskiwała i traciła wolność, była okupowana” (Jerzy Kisielewski). Przestrzeń swych dziewięćdziesięciu lat życia wypełnił Waldorff niezwykle ważnymi działaniami poświęconymi polskiej muzyce, sztuce, kulturze, pamięci narodowej. Był pomysłodawcą i realizatorem projektów ratujących nasze dziedzictwo narodowe. Wymienić należy przede wszystkim ratowanie przed zniszczeniem cmentarza na warszawskich Powązkach, pałacyku myśliwskiego Radziwiłłów w Antoninie, willi „Atma” Karola Szymanowskiego w Zakopanem, udostępnienie społeczeństwu Warszawy pomników Ignacego Paderewskiego i Józefa Piłsudskiego, zorganizowanie Muzeum Teatralnego w Warszawie oraz symbolicznego pochówku Stanisława Augusta Poniatowskiego, ostatniego króla Polski, w warszawskiej katedrze.

Jerzy Waldorff - Fundacja.szymanowskiego.nwg.pl
Jerzy Waldorff - Fundacja.szymanowskiego.nwg.pl
Jerzy Waldorff - Kultura.newsweek.pl
Jerzy Waldorff - Kultura.newsweek.pl














Być i nie być

     Mariusz Urbanek oddał na kartach książki sens dylematów, przed którymi stawał Jerzy Waldorff w obliczu zmieniającej się władzy, czy to pod okupacją hitlerowską, bolszewicką czy postkomunistyczną. Hamletowskie rozterki „Kolaborować czy nie” osądzane były przez osoby z jego najbliższego otoczenia: „A ty pamiętasz, Jerzy, że w Polsce za kolaborację z okupantem zawsze była kara śmierci”. Próbował się tłumaczyć przyjaciołom słowami: „Mnie jest potrzebna trybuna, z której byłbym jak najdalej słyszany”.

Humor i finezja

     Waldorff Mariusza Urbanka jawi się jako człowiek świadomy swojej wartości, czasem zdradzający  symptomy megalomanii, wnikliwy obserwator nie tylko życia muzycznego ale i wszelkich innych przejawów aktywności polskiego społeczeństwa, których nie omieszkał natychmiast komentować. Dzięki cytowaniom Urbanka czytelnik poznaje choć ułamek z finezji literackiego języka Waldorffa i jego poczucia humoru, mieszających się z niebanalnym stylem autora biografii.
O polskiej, wojennej emigracji w Londynie Waldorff pisał, że „choć walczyli o Polskę najlepiej, jak potrafili, to rozminęli się z historią”.
Mariusz Urbanek zestawił „plenipotentów komunistycznej władzy” z Jerzym Waldorffem pisząc o tym „ostatnim baronie Peerelu”, że „był dziedzicem polskiej kultury, oni fornalami dopuszczonymi łaskawie do pańskiego stołu”.
O swych spotkaniach z babką Joanną w latach międzywojennych wspominał zaś „i tak siedzieliśmy, rozdzieleni stuleciem, a związani miłością”.

Jerzy Waldorff - Wikipedia.pl
Jerzy Waldorff - Wikipedia.pl
Jerzy Waldorff - Merlin.pl
Jerzy Waldorff - Merlin.pl


















Wiara i miłość

     Autor rzeczonej książki wniknął w głębsze zakamarki natury Jerzego Waldorffa i przybliżył sfery jego trudnych miłości. Z ogromnym wyczuciem i zrozumieniem odniósł się do kwestii jego orientacji uczuciowej a także rozważył jego specyficzne odniesienia do wiary i religii:
Jestem wiernym synem Kościoła katolickiego. Dlatego, że Kościół katolicki jest najwierniej polską instytucją i kiedykolwiek się cokolwiek z Polską działo, to ona miała w nim oparcie”.

Zdrada i miłość

     Największą miłością Jerzego Waldorffa była Ojczyzna, którą ten kontrowersyjny, konfliktowy oryginał ukochał każdą swą cząstką
Wiedziałem, że bez kraju obyć się nie potrafię, chory na skazę psychiczną, zwaną przez Francuzów mal du pays, a przez Niemców Heimweh”(nostalgia).
Uważał, że „Mimo nawet najbardziej uzasadnionych pretensji do rządzących mówić o tym wolno tylko w kraju. Za granicą należy milczeć”.

Ale to był człowiek z klasą – ostatni baron Peerelu!