wtorek, 29 listopada 2016

Chłopak z Sosnowca. Szkice do portretu

Jan Kiepura 1930-1936Jan Zieliński 


KAW 1987













 Od pucybuta do milionera

     „Chłopak z Sosnowca. Szkice do portretu” napisane przez Jana Przemszę Zielińskiego nie pretendują do miana monografii Jana Wiktora Kiepury. Tekst swej książki autor oparł na niepublikowanych wcześniej dokumentach biograficznych, głównie epistolarnych, z których wyciągał daleko idące wnioski i czynił uogólnienia. Karierze Jana Kiepury przypisał cechy „zjawiska internacjonalizacji twórczości, oderwania się od tradycyjnej mitologii narodowego posłannictwa i społecznej służby”. Skąd pomysły takiego podejścia? Poszukałam ich w biografii pisarza – piewcy Zagłębia Dąbrowskiego. Regionalista rodem z Sosnowca (tak, jak i Kiepura), dziennikarz i członek Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Katowicach pełnił funkcję asystenta I sekretarza KW PZPR Edwarda Gierka, a w 1990 roku był założycielem Związku Komunistów Polskich „Proletariat”. Pisząc o Janie Kiepurze popadał z jednej skrajności w drugą. Raz przedstawiał śpiewaka jako „człowieka z nizin, który wszystko zawdzięcza swemu talentowi i wysiłkowi”, otwierającymi perspektywy oszałamiającej światowej kariery. Z drugiej zaś strony pokazał tenora jako bezwzględnego kapitalistę i materialistę do szpiku kości, który nawet w listach do najbliższych skupia się na wyliczeniach wysokości gaż za występy na scenach Europy i świata.

Z Archiwum Rodziny Kiepurów

     Z satysfakcją właściwą gorliwemu komuniście, pisarz rozpamiętywał obrazy biedy w międzywojennej Polsce, biedy będącej niekiedy udziałem rodziny śpiewaka, której wspomnienia pojawiały się w listach do rodziców. Późniejsze zachłyśnięcie się najwyższymi apanażami i manifestowanie bogactwa autor przypisywał przyjęciu przez Jana Kiepurę stylu życia właściwego tzw. wyższym sferom – powszechnie wyśmiewanym w komunistycznej Polsce. Z tej przyczyny niechętnie wspominano w publikacji o dobroczynnej działalności artysty. W niekorzystnym świetle stawiały Jana Kiepurę cytowane w „Szkicach do portretu” dowcipy, wywiady i rozmowy z artystą wywołujące szczególnie niesympatyczne wrażenie. Równoważyły je natomiast listy od wielbicieli talentu „tenora wszechczasów”, pisma gratulacyjne i podziękowania dla mistrza znalezione przez Jana Zielińskiego w Archiwum Rodziny Kiepurów.

Jan Kiepura po koncercie w Teatrze Wielkim 1938
Jan Kiepura po koncercie w Teatrze Wielkim 1938
Jan Kiepura przed paryską operą
Jan Kiepura przed paryską operą













 Patriota i megaloman

     Na szczęście w książce o „Chłopaku z Sosnowca”, częściej dochodzi do głosu Jan Zieliński  - historyk. Dzięki temu czytelnicy „Szkiców do portretu” mieli okazję poznać Jana Kiepurę w rozmaitych wcieleniach. Naturalnie jako syna i brata, ale także jako żołnierza, pieśniarza, impresaria, menedżera, agenta, inwestora, rzecznika prasowego, aktora oraz wielbiciela płci pięknej. W publikacji Jana Zielińskiego na pierwszy plan wysuwa się megalomańska mentalność „króla tenorów”. Z rozbrajającą szczerością w liście do brata pisał: „Ja jestem człowiekiem wyzwolonym i widzę, o ile przewyższam innych, i widzę, na com się urodził”. Z tym zdaniem można by się zgodzić. Ale inny list dwudziestoczteroletniego śpiewaka, znajdującego się na początku światowej kariery, poraża niechęcią do rodzinnego kraju „W ogóle w Polsce nie chcę śpiewać. Do Polski mogę przyjechać w goście. Na śpiewanie szkoda głosu. Po co rzucać perły między wieprze. Zaśpiewam w La Scali i Metropolitan”. Należy jednak te cierpkie słowa odczytać w szerszym kontekście stosunków w ówczesnym polskim showbiznesie. Jan Kiepura pomimo olśniewających sukcesów zagranicznych w Polsce ciągle miał złą prasę i nie traktowano go jako wschodzącej gwiazdy międzynarodowych scen. W żadnym wypadku nie można posądzać Kiepury o brak uczuć patriotycznych, wszak jako ochotnik brał udział w Powstaniach Śląskich, a 11 listopada 1918 roku rozbrajał pruskich żołdaków. Po ochotniczym wstąpieniu do armii, w 1920 roku pisał do rodziny: „Ja jestem stworzony na żołnierza”. A już kilka lat później sam Prezydent RP Stanisław Wojciechowski zaprosił Jana Kiepurę do Belwederu, z czego śpiewak był niezwykle dumny. 

Patria - słowem luksus

     Jan Przemsza Zieliński przekazał czytelnikom obok wizerunku Jana Kiepury artysty, wizerunek impresaria, reżysera własnej kariery, który jak nikt inny potrafił negocjować kontrakty, zyski z koncertów, nie zadowalając się zwykłymi stawkami dla gwiazd: „Honorarium, jak pisałem, 45000, z tego 35000 gwarantowałem, a ostatnie 10 tysięcy dolarów jako minimum przy sprzedaży do Ameryki”. Gwiazda pierwszych scen operowych świata to także inwestor budujący dla siebie i rodziny, w polskiej Krynicy-Zdrój, przystań, którą nazwał „Patria”. Wymarzył i zrealizował „hotel w Krynicy, 200 pokoi z salą teatralną, restauracyjną… słowem luksus”.

Jan Kiepura 1933
Jan Kiepura 1933
Jan Kiepura 1930-1936
Jan Kiepura 1930-1936
Jan Kiepura z Martą Eggerth przed Patrią w Krynicy 1937
Jan Kiepura z Martą Eggerth przed Patrią w Krynicy 1937

 Brunetki, Blondynki

     W taktowny sposób autor zaprezentował Jana Kiepurę jako „króla życia” i „bożyszcze kobiet”. W zachowanym liście do przyjaciela śpiewak opowiada o uczuciu do tajemniczej sosnowiczanki Gugi: „Za daleko jednak nie zaszliśmy… lecz ciężką walkę muszę ze swą zwierzęcą naturą staczać”. Więcej miejsca pisarz poświęcił obecności w życiu Jana Kiepury Zofii Batyckiejmiss Polski. Wystarczy spojrzenie na tytuły rozdziałów: „Tyle jeszcze miałam szczęścia i radości” lub „Jakim ja Cię pokochałam”. Ostatni rozdział „Ach, co to był za ślub!” wprowadza czytelników w historię szczęśliwego związku małżeńskiego Jana Kiepury z aktorką i śpiewaczką węgierskiego pochodzenia - Mártą Eggerth. Wszystkie inne „brunetki, blondynki” musiały zadowolić się tylko jego filmami i koncertami, bo jak sam przyznał „o jednej tylko śnię, tej wyśnionej, wymarzonej dam serce me!”.

Ojcowie sukcesu

     Najbardziej wartościowa warstwa książki Jana Zielińskiego dotyczy narodzin międzynarodowego sukcesu „Chłopaku z Sosnowca”. Wśród ojców owego sukcesu znalazł się warszawski nauczyciel śpiewu Wacław Brzeziński, który odkrył talent Kiepury, dyrektor Opery Warszawskiej Emil Młynarski, który przyjął Kiepurę do chóru w Teatrze Wielkim, a przede wszystkim lekarze laryngolodzy, którzy leczyli chore gardło artysty. Podczas całego artystycznego życia Jan Kiepura zmagał się z obawami o stan swojej krtani. Ze zmagań tych wyszedł obronną ręką. Śpiewak pisał o sobie „jestem na tyle inteligentny, iż wyczuwam granice możliwości mego głosu”. W pewnym momencie swej kariery zdecydował się na udział w filmach, aby oszczędzać swoje struny głosowe. Jan Kiepura troszczył się nie tylko o siebie. Miał młodszego brata Władysława, również tenora, którego z dobrym skutkiem dopingował w rozwijaniu skrzydeł kordialnymi słowami:
Ty graj na fortepianie i ćwicz, bo zginiesz bez tego. Ucz się języków, bo świat nie zna litości”.




* zdjęcia https://audiovis.nac.gov.pl/