czwartek, 21 lipca 2016

Wielkie biografie - Piłsudski

Katarzyna Fiołka


Buchmann 2010

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Niewielka książeczka

     Wydawnictwo o obcojęzycznej nazwie Buchmann, w serii Wielkie biografie, opublikowało pozycję zatytułowaną „Piłsudski”. Autorką opowieści o legendarnym Marszałku jest Katarzyna Fiołka mająca na koncie jeszcze biografie Adolfa Hitlera i Arkadego Fiedlera - i to wszystko na temat autorki projektu.
Niewielka książeczka o wielkiej biografii wcale mnie nie zachwyciła. W pierwszym kontakcie z lekturą rozczarował mnie chropowaty język, momentami rażący nieskładnymi, nielogicznymi, niegramatycznymi zdaniami z ubogą interpunkcją. Mimo wszystko, w zdaniach tych próbowałam doszukać się sensu – często z powodzeniem. 
W nowym projekcie generalny inspektor podlegał ministrowi praw wojskowych. Podlegał mu Sztab Generalny”.
„Konfiskata wypowiedzi Piłsudskiego bardzo wstrząsnęła opinią publiczną”.
Rozpoczęła się swoista kampania przeciwko ustawie, mimo to prace nad nią ustały w wyniku niezdecydowanej postawy niektórych partii politycznych”.

 

Niejednorodna narracja

     Rozdziały o chronologicznym porządku treści zawierają fragmenty bardzo szczegółowo omawiające wydarzenia z życia Marszałka. Obok nich znajdują się akapity po macoszemu traktujące fakty, które dla poznania losów bohatera, mają znacznie większy ciężar gatunkowy. Taki sposób narracji nie pozwala jednakowo patrzeć na najbardziej istotne zagadnienia w wielkiej biografii Naczelnika Państwa. Czytania książki nie ułatwia również dowolne przeskakiwanie między różnymi wątkami opowieści o Józefie Piłsudskim, natomiast ułatwia dodane do tekstu kalendarium życia Marszałka. Na zakończenie książki dodano też bibliografię, w której autorka umieściła prawie trzydzieści pozycji. Niektóre z nich wywarły na nią tak duży wpływ, że czytając tekst odnosiłam wrażenie, iż bardzo podobne zdania gdzieś już czytałam… Ale może się mylę.

 

Nieobiektywna biografia

     Katarzyna Fiołka nie napisała obiektywnej biografii Wskrzesiciela Polski, któremu naturalnie nie odejmowała zasług, ale w tekście książki pobrzmiewa niechęć autorki do bohatera biografii, szczególnie w opisywaniu okresu po przewrocie majowym 1926 roku. Posłużę się przykładowym zdaniem z biografii:
Piłsudski podczas zebrania zachowywał się prowokacyjnie, traktował Wojciechowskiego jak służącego. Z wyciągniętej z kieszeni kartki przeczytał szereg obelżywych uwag na temat Sikorskiego”. 
     Autorka przytoczyła fakt pokazujący, jak Piłsudski radził sobie z rozwiązywaniem problemów. Gdy nie chciano, aby posłowie wysłuchali zarządzenia prezydenta Mościckiego na stojąco, Marszałek przeniósł obrady do sali Zamku Królewskiego, z której usunięto krzesła (sic!). Można? Można...

 

Zniechęcić czy zachęcić?

     Nieco lepiej czyta się końcowe rozdziały publikacji – te o kobietach i zainteresowaniach Marszałka. Jego życie rodzinne, a także prywatne pasje i zamiłowania, przewijające się na marginesie tworzenia historii, wskazują na wielowymiarowość postaci Naczelnika, niedającej się wtłoczyć w żadne ramy – jak to z geniuszami bywa. Człowieka, który stworzył Polskę po ponadwiekowym niebycie na europejskiej arenie wydarzeń, nie można mierzyć miarą zwykłych zjadaczy chleba, których nikt w aniołów nie przerobi (parafrazując ulubionego poetę Marszałka – Juliusza Słowackiego). A już z pewnością nie wolno oceniać i krytykować Go, prawie sto lat po jego spektakularnych, bezprecedensowych decyzjach i działaniach.

     Po wnikliwej analizie książki pani Katarzyny Fiołki zadałam sobie pytanie:
Czy książka miała na celu zachęcić czy zniechęcić potencjalnych miłośników Józefa Piłsudskiego do pogłębionego studiowania Jego życiorysu i dokonań?







* zdjęcia własne z książki