niedziela, 3 stycznia 2021

Dwory i pałace Wielkopolski. Styl narodowy

 

Jan Skuratowicz

 

ZYSK i S-KA - 2020





Architecture parlante

     Historyk sztuki Jan Skuratowicz specjalizujący się w architekturze rezydencjonalnej zaprezentował czytelnikom wyniki swych naukowych poszukiwań w postaci publikacji zatytułowanej „Dwory i pałace Wielkopolski. Styl narodowy”. Przedstawił niemal sto pięćdziesiąt zabytkowych budowli mieszkalnych, ale nie w kolejności alfabetycznej czy posegregowanych terytorialnie, lecz podporządkowanych głównej koncepcji opracowania. Autor dokonał analizy kształtowania się zrębów polskiego stylu narodowego na przestrzeni stulecia w szeroko pojmowanym Poznańskiem. Ponad wszelką wątpliwość udowodnił, że „za każdorazową, znaczącą realizacją architektoniczną stały zawsze określone treści nakładane na formalny kostium”. Jak to zdanie należy rozumieć?
     W drugiej połowie XIX wieku Wielkopolskę obejmował zabór pruski, powodujący ucisk i szykany wobec zamieszkujących te tereny Polaków. Narastający konflikt polsko-niemiecki wywołał u rodaków potrzebę manifestowania polskiej tożsamości narodowej poprzez architekturę będącą symbolem odrębności polskiego ziemiaństwa. Zarówno nowo wznoszonym siedzibom czy przebudowywanym dworom i pałacom starano się nadać charakter krajowy, protestując w ten sposób przeciw aktom „zniemczania klimatu architektonicznego Wielkopolski”. Zgodnie z zasadą „architecture parlante”, Jan Skuratowicz z zewnętrzną formą siedzib, określaną przez styl architektoniczny, kojarzył nie tylko określoną treść, ale także dodatkowy składnik stylu, jakim wydaje się być urządzenie wnętrz budowli. Historyk sztuki wielokrotnie kierował uwagą czytelników na umeblowanie, księgozbiór, kolekcje sztuki, militaria i każdą „małą cząstkę Polski zawartą w gromadzonych zbiorach i pamiątkach”.

Dakowy Mokre
Czerniejewo
 

Zwrócony ku przeszłości styl narodowy

     „Pierwszą próbą stworzenia propozycji narodowego stylu godnego polskich rezydencji” był zamek w Kórniku przebudowywany w latach 1839-61 przez Tytusa Działyńskiego. Okres ustalania się kanonów stylu narodowego prof. Jan Skuratowicz wytyczył na publikację autorstwa Zygmunta Czartoryskiego pt. „O stylu krajowym w budownictwie wiejskim” z 1896 roku, w której ten ostatni określił wymagania stawiane nowoczesnym budowlom. Praca ta stawiała sobie za cel ocalenie „próbki stylu krajowego w budownictwie, aby kiedy da Bóg, że wody potopu opadną, ziomkowie mieli skąd brać wzory”. Z czasem symbolem polskiej siedziby ziemiańskiej stał się kolumnowy portyk (z tympanonem), który tworzył część fasady nowych dworów i pałaców, lub który dostawiano do starszych obiektów.  
     W publikacji przedstawiono wiele przykładów budowli, które dzięki propagowaniu stałego motywu architektonicznego – portyku z tympanonem – służyły podtrzymywaniu tożsamości Wielkopolan wśród niemieckiej powodzi, zalewającej Rzeczpospolitą. Wśród dworów i pałaców, ostoi polskości w Wielkopolsce sprzed odzyskania niepodległości, mój podziw budzi „zwrócony ku przeszłości” pałac w Kopaszewie, pałac w Objezierzu z mottem templariuszy czy dwór w Koźminku – najbardziej urokliwy z oglądanych przeze mnie dworów. Na kolejnych stu pięćdziesięciu stronach albumu Jan Skuratowicz prezentował przykłady potwierdzenia tezy, iż „demonstracyjne stosowanie form uznawanych za narodowe i polskie było na pewno w pełni świadomą manifestacją polityczną”. Swą urodą, proporcjami, harmonią stylu urzekły mnie pałace w Skoraszewicach, Winnej Górze, Lubaszu, Gorzyniu, Dłoni, Górznie, Głębokiem.

Objezierze fot. WikipediaKopaszewo fot. Wikipedia
Kołaczkowo


Polonizacja architektury

     Chronologicznie przedstawione w ostatniej części książki siedziby Wielkopolan wznoszono lub przebudowywano w dwudziestoleciu międzywojennym. Odkupione od niemieckich posiadaczy siedziby dostosowywano do wymagań polskich właścicieli. Swoista polonizacja w architekturze dotyczyła nie tylko ziemiańskich siedzib, ale także obiektów sakralnych czy użyteczności publicznej. W okresie tym rozwinął się tzw. styl dworkowy także w odniesieniu do nieruchomości miejskich, takich jak wille czy dworce kolejowe. W dalszym ciągu charakterystycznym wyróżnikiem był ganek z kolumnowym portykiem, łamany dach polski, aczkolwiek pojawiały się obiekty pozbawione tych elementów. Kolumnowy portyk przetrwał nie tylko okres Drugiej Rzeczypospolitej, ale dumnie odrodził się po przewrocie 1989 roku, stosowany w historyzujących rezydencjach, a nawet w budownictwie jednorodzinnym. Ale o tym sza…
     Posiadłości, na które zwróciłam uwagę, wymieniam w przypadkowej kolejności, choć może wyróżniłabym pałace w Czerniejewie, w Komierowie, w Racocie za nieprzytłaczający rozmach, natomiast pałace w Wódkach, w Tarchalinie, w Bronisławiu Młynku za wierność kanonom rodzimego stylu. Ekspert w tematyce architektury rezydencjalnej dociekliwie badał autorstwo projektów rzeczonych budowli czy ich kolejnych przebudów. Twórcy, którzy nadawali ton realizacjom architektonicznym to Stanisław Borecki, Roger Sławski, Stanisław Mieczkowski oraz Stefan Cybichowski. Nierzadko pomysłodawcami zmian budowlanych w obiektach stawali się sami właściciele albo domorośli, szerzej nie znani budowniczy, a wtedy efekty ich pracy bywały różne…

Winna GóraKoźminek Skoraszewice fot. sprzedajemy.pl

Osobliwości mapy i plany

     W wielkopolskim albumie obok informacji istotnych dla zrozumienia idei stylu narodowego znalazła się garść ciekawostek, która współczesnym czytelnikom niezwykle uatrakcyjniła treść lektury. Mnie szczególnie zafrapowały nie dokończone budowle w Sielcu Starym, Chotowie, Dębsko-Ostoi, a już największe kuriozum stanowił dwór w Sobiejuchach, w którym przez pewien czas użytkowano tylko piętro, ponieważ parteru dwór nie posiadał!? Wielkopolskie rezydencje mieściły cenne kolekcje, przedmioty o wartości artystycznej, dzieła sztuki, w tym obrazy Rubensa (Winna Góra), Bacciarellego (Wolsztyn, Psary), Durera (Czerniejewo). W prezydenckiej rezydencji w Racocie przechowywano srebrne nakrycia stołowe na dwa tysiące osób, a w Czerniejewie dwa auta marki Rolls-Royce.
     Poza wielce atrakcyjną treścią książki na uwagę zasługuje jej efektowna kompozycja. Mapa obiektów opisanych w publikacji, interesująca Bibliografia oraz Indeks miejscowości bardzo ułatwiają korzystanie z tej pracy. Wewnątrz albumu warte uznania są archiwalne lub współczesne fotografie budowli i ich detali architektonicznych, wizerunki zabytkowych wnętrz, ich właścicieli czy gości. Plany budynków przygotowane przez samego autora budują wyobrażenie czytelników o funkcjonalności siedzib, poprawianej podczas przemyślanych modyfikacji czy niejednej rozbudowy obiektu. Tekst opracowania charakteryzuje się dużą wartością dokumentalną zważywszy na liczne przytoczenia fragmentów materiałów źródłowych polecanych przez Jana Skuratowicza w Bibliografii oraz w uzupełniających dolnych przypisach. Znajdują się tam wspomnienia, pamiętniki, listy i dzienniki – skarbnica wiedzy o tamtych czasach i ludziach…

Straty wojenne i powojenne

     Pozostając w zgodzie z historyczną prawdą Jan Skuratowicz przekazał czytelnikom informacje o tragicznych losach niektórych posiadłości. Pałac w Smogulcu razem z pokaźnymi zbiorami spalili sowieci, a pałac w Dobrojewie spalono i rozebrano po 1939 roku. O ile straty wojenne przyjmujemy do wiadomości z pokorą, o tyle dewastacje, aż do unicestwienia, w późnym okresie powojennym wywołują żal i gniew. Pałac w Pamiątkowie po dewastacji przez umieszczony w nim PGR rozebrano w latach siedemdziesiątych XX wieku. Efektem wtórnej dewastacji jest atrapa, a nie zabytek – „pałac w Chomiąży został rozebrany i odtworzony w bryle z nowej cegły”. Zdarzają się i (nie)udane realizacje architektoniczne, jak pałac w Sowińcu wzorowany rzekomo na śmiełowskiej rezydencji (sic!).
Wiele ziemiańskich siedzib popada i dziś w coraz większą ruinę np. pałac w Kromolicach czy pałac w Smuszewie. Stawiam więc retoryczne pytanie: Dlaczego?

 Sowiniec fot. handelextra.plŚmiełów













* zdjęcia własne, chyba, że podano inne źródło




Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza