poniedziałek, 13 stycznia 2020

Jak czytać architekturę

Reims_Cathédrale_Notre-DameCarol Davidson Cragoe


Arkady 2012








Od klasyki do klasycyzmu

     Poradnik zatytułowany „Jak czytać architekturę” („How to read buildings?) autorstwa Carol Davidson Cragoe dostarcza „Najważniejszych informacji o stylach i detalach” oraz materiałach budowlanych. Pani historyk architektury bardzo przystępnie przedstawiła kolejne style architektoniczne: klasyczny starożytny (Grecja i Rzym), bizantyjski, romanizm, gotyk, renesans, barok, klasycyzm, historyzm, secesję i modernizm. Zwróciła uwagę na cechy charakteryzujące budowle pełniące określone funkcje, z naciskiem na gmachy użyteczności publicznej, np. ratusze, świątynie, sklepy, zamki. Z dużym zainteresowaniem zapoznałam się z metodami datowania budynków oraz odnajdywania w obiektach architektonicznych detali pochodzących z różnych epok. Intuicyjnie odbierane przeze mnie najpiękniejsze style: gotyk, barok, secesja, zyskały w rzeczonej publikacji naukowe uzasadnienie swej doskonałości. Wśród nich są: gotyckie sklepienia krzyżowo-żebrowe, przepych barokowych dynamicznych dekorowań czy secesyjna miękkość fantazyjnej ornamentyki. Zróżnicowana forma omówienia poszczególnych detali zaciekawia i zachęca do zadania pytań: dlaczego część z nich przedstawiono kolejno epokami i stylami architektonicznymi, inne natomiast według ich typów, przeznaczenia, konstrukcji, itp.?
 
Sklepienie - Katedra w Bristolu
Sklepienie - Katedra w Bristolu
Sklepienie w Katedrze w Pelplinie
Sklepienie - Bazylika
Katedralna w Pelplinie
Sklepienie - Katedra św Cecylii w Albi
Sklepienie - Katedra św Cecylii w Albi


wtorek, 7 stycznia 2020

Poszukiwacz, czyli niezwykli ludzie i stare książki

Dedykacja od Leonarda Rosadzińskiego Leonard Rosadziński  


"ROSA" Dom Różności 2014 









Bibliofil, kolekcjoner

     „Niezwykły człowiek i stare książki” - można by podsumować treść drugiej publikacji Leonarda Rosadzińskiego (po "Ginące rzemiosło. Śladami poznańskich introligatorów") zatytułowanej „Poszukiwacz, czyli niezwykli ludzie i stare książki”. To bardzo osobiste wydawnictwo ukazała w całej pełni „żywot człowieka czytającego”, parafrazując klasyka. Autor przedstawił czytelnikom ścieżkę swej kariery zawodowej i hobbystycznej. Odpowiadając na wezwanie Kong Fuzi (Konfucjusza): „Wybierz pracę, którą kochasz, a nie będziesz musiał pracować nawet przez jeden dzień w swoim życiu” zajął się starodrukami – czytał, poszukiwał, zbierał, wymieniał, naprawiał i oprawiał. I tak przez pół wieku… Osiągnąwszy bardzo wiele w powyższych działaniach Leonard Rosadziński nie spoczął na laurach, lecz postanowił ocalić od zapomnienia dzieje swej bibliofilskiej pasji. Stworzył niepowtarzalne dzieło edytorskie, w którym przedstawił różnorakie aspekty swej przygody z książką. We wspomnieniach kolekcjoner pragnął „pokazać… zainteresowania i ewolucję kształtowania się księgozbioru wraz z otaczającym… światem bibliofilów”. Udało mu się zrealizować ten cel z nawiązką. Opowiedział czytelnikom o skutkach ubocznych zbierania książek – zgłębianiu sztuki introligatorskiej, modelarstwa, powołaniu do życia Muzeum Introligatorstwa w Poznaniu, działalności w Wielkopolskim Towarzystwie Przyjaciół Książki, utworzeniu strony internetowej www.introligatorstwo.com.pl i założeniu grupy na Facebooku o nazwie: „Introligatorstwo polskie. Piękne oprawy”. Ponadto wprowadzał czytelników w tajniki warsztatu introligatora zaznajamiając z niezrozumiałymi dla wszystkich terminami, jak kapitałka, półskórek, tytulatura, zwierciadło okładki, wycisk na ślepo, czy nazwami maszyn introligatorskich, np. prasa, krajarka, zszywarka, bigówka.
Nie wypowiadam się na temat strony edytorskiej publikacji, która jest majstersztykiem sztuki wydawniczej - od okładziny przedniej do tylnej, przez cały blok książki. Wszakże Noblesse oblige!

Antykwariusz, introligator

     Przy okazji prezentowania zbiorów, kolekcjoner starych książek, wtajemniczył czytelników w szczegóły swych zainteresowań bibliofilskich. Wyznacznikiem zaistnienia przedmiotu w zbiorach Leonarda Rosadzińskiego była rzadkość występowania druku, poziom jakości oprawy, cechy edytorskie wydania oraz treść zgodna z zamiłowaniami kolekcjonera. Znalazła się wśród nich wybrana literatura popularna, tomy w artystycznych oprawach, wydawnictwa o książkach, druki z ubiegłych stuleci, posnaniana, historia kultur starożytnych, astronomia i astrologia, dawne rękopisy, albumy fotograficzne z początku wieku XX, itd., itp. O wybranych obiektach swego księgozbioru bibliofil podzielił się z czytelnikami informacjami  w sposób niezwykle zwięzły i jednocześnie dokładny. Podając, obok zwykłych danych o książce, informacje, co wyróżnia ten egzemplarz spośród innych wydań oraz w kilku lakonicznych lecz wyczerpujących zdaniach o zawartości tomu. Dużą uwagę poświęcił graficznej warstwie książek: okładce, ilustracjom, znakom proweniencyjnym. Te ostatnie, takie jak ekslibrisy, superekslibrisy, dedykacje, pieczątki czy drobiazgi pozostawione między kartkami pozwalały prześledzić wędrówkę wysłużonego egzemplarza aż do ostatniego właściciela. Chciałabym poznać dzieje jeszcze wielu tomów, w których posiadanie wszedł autor.
Dodatkową atrakcją publikacji uczynił autor interesujące fakty związane z książkami, np. przymusowy skup makulatury w szkołach w dobie PRL-u (czy była to metoda unicestwienia domowych bibliotek przedwojennej inteligencji?) oraz zaprezentował niezwykle nietypowe druki, dzięki czemu czytelnicy mieli możliwość zobaczyć np. ślubne telegramy patriotyczne i  pocztówki.
Z ogromną atencją mistrz kolekcjonerstwa wspominał osoby, dzięki którym rozwijał swe pasje i spełniał marzenia. Odnotował życiorysy kilku znamienitych bibliofilów i antykwariuszy, przypomniał sylwetki najpierwszych introligatorów, a nazwiska osób, które spotkał na swej kolekcjonerskiej drodze umieścił w Indeksie.

Śpiewy historyczne Julian Ursyn Niemcewicz
Śpiewy historyczne
Julian Ursyn Niemcewicz 
Księga wpisów wędrujących czeladników introligatorskich…
Księga wpisów wędrujących
czeladników introligatorskich Poznań…
Album fotograficzny Adama Węgla
Album fotograficzny Adama Węgla



wtorek, 31 grudnia 2019

Dwór polski. Literackie obrazy w prozie XIX i XX wieku

Czombrów - pierwowzór Soplicowa fot https://zamkilubuskie.pl  Emanuela Tatarkiewicz


 PWN 2019









Dwór jako zjawisko polskiej kultury

     Przewód doktorski Emanueli Tatarkiewicz przyniósł efekty m.in. w postaci popularnonaukowej publikacji nazwanej „Dwór Polski. Literackie obrazy w prozie XIX i XX wieku”, której przedmiotem badań ustalono „Dwór jako zjawisko polskiej kultury XIX i XX wieku” (temat dysertacji). Tytułowa literackość ograniczyła źródła wiedzy o problematyce dworu do polskiej prozy XIX i XX wieku, zostawiając innym badaczom „materiały autobiograficzne – pamiętniki, wspomnienia i inne osobiste dokumenty”. Pisarka we Wstępie do pracy sformułowała zdanie „Bazą źródłową niniejszej książki będzie wyłącznie literatura piękna”. Oprócz wielokrotnie cytowanych polskich klasyków, jak Maria Dąbrowska, Eliza Orzeszkowa, Maria Rodziewiczówna, Henryk Sienkiewicz, Stefan Żeromski, Zofia Kossak, Melchior Wańkowicz, Józef Weyssenhoff, doktor literaturoznawstwa chętnie przytaczała teksty autorów ogólnych opracowań i monografii. Wśród nich znalazły się: „Jam dwór polski” – Maciej Rydel, „W ziemiańskim dworze. Codzienność, obyczaje, święta, zabawy” – Maria Łozińska, „Świat Panów Pasków. Eseje i studia” – Janusz Tazbir, „Z badań nad stanem biologicznym społeczeństwa polskiego od schyłku XVI do końca XVIII wieku” - Zbigniew Kuchowicz, które nie wpisują się do kanonu literatury pięknej (bardziej do literatury stosowanej). Zarówno Teksty źródłowe jak i Opracowania znalazły swe miejsce w Bibliografii na końcu tomu. Wartościowym elementem książki jest Wykaz nazw majątków, w którym podano tytuł i autora tomu, z którego pochodzi ów dwór.

Architektura dworu polskiego

     Książka Emanueli Tatarkiewicz z uwagi na kompleksowe ujęcie tematyki ziemiańskich siedzib mogłaby stanowić pierwszorzędny poradnik (przewodnik) – "Jak urządzić i prowadzić dom w stylu dworu polskiego". Moim zdaniem, owa humanistka prześledziła zagadnienie szlacheckich posiadłości w sposób wyczerpujący temat, poruszając się na kilku różnych płaszczyznach naukowych. Z dużym znawstwem przedmiotu rozważań opisała „Architekturę dworu polskiego” ozdobionego gankiem z kolumnami, zwieńczonego pochyłym dachem z facjatkami, o oknach zakrywanych okiennicami, do którego od bramy wjazdowej prowadziła aleja starodrzewu, kończąca się gazonem przed wejściem do budynku. Właśnie takim, jak w mickiewiczowskim Soplicowie
     Autorka oprowadziła czytelników po „Domowej przestrzeni” dworu przez obszerną sień, jadalnię, salon, sypialnię, kancelarię, buduar, bibliotekę, pokoje gościnne aż do części czeladnej, kuchni i spiżarni. Pobliskie „Zaplecze dworu”, według rzeczonej pozycji wydawniczej, zawiera poza zabudowaniami typowymi dla gospodarstwa rolnego (stajnia, obora, stodoła, kurnik, spichlerz) także budynki produkcyjne, jak gorzelnia, młyn, browar, cegielnia, szklarnia. W najbliższym otoczeniu dworu znajdują się parki, ogrody, sady, w dalszym wsie i lasy, a już za horyzontem – miasto ze swym zgiełkiem i ciasnotą.
Mieszkańcy dworów” zajmują szczególne miejsce w publikacji opartej o źródła literackie, występując jako bohaterowie analizowanych utworów. Są wśród nich członkowie wielopokoleniowej rodziny i rezydenci oraz cała plejada pracowników i służących: od panien respektowych do parobków, o ściśle określonych funkcjach i zadaniach, z podziałem na obsługę dworu i folwarku.
Zwyczajne życie” domowników związane  z codziennymi obowiązkami, takimi jak wyżywienie, higiena i leczenie domowników czy ogrzewanie i oświetlenie domostwa, to tylko część aktywności ziemian. Bardziej atrakcyjne zajęcia ziemian sprowadzały się do goszczenia rodziny i sąsiadów, rozrywek, lektury, rozmów, a nade wszystko polowań.
Literackie obrazy” dworu polskiego przywodzą na myśl współczesny styl życia tzw. slow life – życie bez pośpiechu – preferujący zdrowy, wiejski tryb życia połączonego z rytmem pór roku, pozostający w zgodzie z przewidywalnymi prawami natury oraz z powtarzającymi się obyczajami.

Albert Żamett - Mereczowszczyzna ur.Tadeusz Kościuszko
Albert Żamett - Mereczowszczyzna
ur.Tadeusz Kościuszko
Józef Mehoffer - Dworek i ogród w Jankówce 1914
Józef Mehoffer - Dworek i ogród w Jankówce 1914
Leon Wyczółkowski - Dwor w Goscieradzu 1929
Leon Wyczółkowski - Dwor w Goscieradzu 1929

poniedziałek, 23 grudnia 2019

Klan Matejków

AutoportretMarek Sołtysik

 

ARKADY 2019








Oczyma kolegi „po pędzlu”

     „Bo jak nie on, to kto?” chciałoby się rzec po lekturze książki zatytułowanej „Klan Matejków”. Jej autorem jest wszakże absolwent Akademii Sztuk Pięknych im. Jana Matejki w Krakowie – Marek Sołtysik, operujący równie udanie pędzlem, jak i piórem. Dzięki tej mieszaninie talentów i znajomości zagadnień artystycznych powstała wyjątkowa publikacja biograficzna, przedstawiająca wiodący temat książki w sposób wszechstronny. Kilkadziesiąt rozdziałów zawiera wielowymiarowy obraz życia i twórczości Jana Matejki – człowieka uwikłanego w rodzinne powiązania, w relacje stricte zawodowe, w intrygi osób z bliskiego otoczenia czy chytre knowania konkurencji. Z drugiej strony czytelnik otrzymał rzetelnie udokumentowane opisanie żywota genialnego artysty, twórcy dzieł nagradzanych na światowych wystawach, widzianego oczyma kolegi „po pędzlu”. Autor opowiedział o kulisach powstawania obrazów, o tajnikach warsztatu malarskiego Artysty, o interesującym dobieraniu modeli, o gromadzeniu cennych rekwizytów w „skarbczyku”, o notatkach piórem, ołówkiem lub pędzlem. Jest i trzecia warstwa książki dotycząca przebiegu kariery człowieka sukcesu (?) Jana Matejki, pokazująca blaski i cienie posiadania fenomenalnych zdolności i robienia z nich użytku. Najwyższe nagrody, uznanie współczesnych, niezależność finansowa, piękny dom, działalność dydaktyczna i charytatywna, a obok borykanie się z prozaicznymi kłopotami życia codziennego – chorobami i ograniczeniami, powracającymi długami, wpływami zawistnych ludzi.

"Obrazki z wystawy"

     Niedługie rozdziały książki o „Klanie Matejków”, niczym „Obrazki z wystawy” Modesta Musorgskiego, opowiedziały o istotnych faktach, a nadawane im tytuły doskonale streściły główną myśl tekstu. Przeplatając opowieści z życia domowego, artystycznego i publicznego znakomicie wyważono ich proporcje. Słowami z pasją wygłaszanej gawędy, entuzjasta sztuk pięknych zwracał się bezpośrednio do słuchaczy, nierzadko tocząc literacki monolog.
Chwalebną przeszłość mistrza pędzla, odtworzoną dla czytelników „Klanu Matejków”, stanowią tragiczne koleje życia genialnego malarza walczącego z własnymi ograniczeniami (krótkowzroczność, choroba żołądka), z popadającą w obłąkanie żoną, z nadmiernymi wydatkami domowymi, z obowiązkami wobec bliższej i dalszej rodziny, z zazdrosną konkurencją, z nieprzychylną krytyką, etc. Realizm przedstawienia dramatycznych losów Artysty, zmagającego się z przeciwnościami, jest tak sugestywny, że aż napawa niepokojem.

Kazanie Skargi
Kazanie Skargi
Rejtan-Upadek Polski
Rejtan-Upadek Polski
Stańczyk
Stańczyk

niedziela, 15 grudnia 2019

Wilczyce z Dzikich Pól

Dedykacja od "wspaniałej kobiety"Joanna Puchalska


Zona Zero 2019








Niewiasty Kresowe o sobie

     Joanna Puchalska, której sercu bliska jest epoka baroku, idąc tropem Kresowych Sarmatów odnalazła stojące przy ich boku kresowe Sarmatki, które uczyniła bohaterkami swej niedawno wydanej książki nazwanej „Wilczyce z Dzikich Pól”. Impulsem do podjęcia tematu wydaje się być lektura książki „Niewiasty kresowe. Opowiadania historyczne” autorstwa Józefa Antoniego Rolle, na którą kilkakrotnie powołuje się pisarka. Smaczku publikacji dodaje fakt, iż autorka jest prawnuczką ostatnich właścicieli majątku w Czombrowie (będącego pierwowzorem mickiewiczowskiego Soplicowa) położonego na Nowogródczyźnie (obecnie tereny Białorusi, a dawniej Kresy Wschodnie Rzeczypospolitej). 


Kresowe Polki z temperamentem

     Pisarka doskonale poruszająca się w tematyce dziejów I Rzeczypospolitej znakomicie odtworzyła twarde realia epoki z ich szlachecką obyczajowością, tradycjami, kulturą i religią. Wiele miejsca w opracowaniu na temat losów „Kresowych Polek z temperamentem” zajął szeroki kontekst historyczny, jaki z wielkim znawstwem tematu przedstawiła badaczka epoki staropolskiej. Na peryferiach Rzeczypospolitej, z uwagi na liczne nadania królewskie za zasługi w obronie Ojczyzny, postępowały procesy osadnictwa rycerstwa i szlachty. Tereny te stały się areną walk i przemarszów wojsk rozmaitego autoramentu (tatarskich, kozackich, tureckich, szwedzkich, rosyjskich). Wśród zjawisk charakterystycznych dla tych procesów opisano powstawanie magnackich latyfundiów i wielkich rodów szlacheckich, którym towarzyszyły wojny i wojenki, najazdy i zajazdy, rabunki i swawole, procesy i wyroki oraz urzędy i stanowiska (przystępnie objaśniane w przypisach). A wszystko wplecione w burzliwe koleje losu Kresowych Wilczyc.

czwartek, 5 grudnia 2019

Piechotą do źródeł Orinoko

Dedykacja - Małgorzacie...Wojciech Cejrowski



Wydawnictwo Bernardinum 2019







 Szukam drugiego końca globusa

     „Szukam drugiego końca globusa” napisał o sobie Wojciech Cejrowski, wymykający się próbom przyporządkowania go do określonej grupy zawodowej. Więc kim jest WC? Podróżnikiem, literatem, dziennikarzem, fotografikiem, biznesmenem, ranczerem, showmanem? Czy wszystkim po trochu? Obdarzony wieloma talentami (również muzycznym) doskonale posługuje się pięcioma językami, a dzięki swej niespożytej energii prowadzi niebywale intensywne życie. Tworząc filmy, audycje radiowe, występując publicznie, udzielając wywiadów, a nade wszystko pisząc niepospolite książki dopuszcza nas, czytelników, do swego „Pięknego świata”. Uprawiając dziedzinę nauki – antropologię kulturową – sprawnie posługuje się jej narzędziami, takimi, jak obserwacja uczestnicząca czy wywiad etnograficzny, których rezultaty ubiera w formę opowieści rozpoczynanych obiecującym: Posłuchajcie

Szukaj w sobie diamentów

     Wędrując Piechotą do źródeł Orinoko” pisarz skrzętnie zbierał zwykłe przygody, z pozoru nic nie znaczące epizody, szczęśliwe zbiegi okoliczności, zabawne incydenty, ryzykowne przedsięwzięcia, i skrupulatnie zapisywał je w pamięci (lub notował w zeszycie w kratkę). Dzięki temu mogła powstać niezwykła książka o niesamowitej wyprawie do początków południowoamerykańskiej rzeki (wyprawie, której wcale nie było).  Wojciech Cejrowski, wyjątkowo utalentowany twórca literatury, z polotem opowiedział historię jednej ze swych podróży, w sposób wielce intrygujący, lekkim piórem oddając realia eskapady „na koniec naszego świata”. Obrazowo snuta gawęda wprowadza czytelników do nadgranicznej wioski dzikiego plemienia Indian, gdzie z szałasu szamana wydobywa się ciemny, gryzący dym. W miasteczku na końcu drogi wprowadza do baru o dusznej atmosferze, niczym z filmu „Desperado” (może zaraz wejdzie Quentin Tarantino z kumplami?)
     Doświadczony globtroter wprowadza czytelników w tajniki życia w dżungli i zagrożeń płynących z obcowania z dziką naturą, jak również ostrzega przed niebezpieczeństwami, które czyhają na terenach pogranicza wenezuelsko-kolumbijskiego. Swe przestrogi kwituje często powtarzanym zdaniem: „Nie chcecie tam być”. Wyraźne, acz taktowne sugestie wysuwa w kierunku nas wszystkich podpowiadając, jak żyć: „Trzeba tak żyć, żebyś nigdy nie musiał przepraszać”, a ponadto „Usiądź przy drodze swego życia… i odpoczywaj choćbyś nie był zmęczony” i zawsze „Szukaj w sobie diamentów, nawet jeśli cię oblepia szlam”.

Wenezuela, Walki kogutów fot Cejrowski.com
Wenezuela, Walki kogutów fot Cejrowski.com
Wenezuela, Wędrując ulicami fot Cejrowski.com
Wenezuela, Wędrując ulicami fot Cejrowski.com








 

 

 

 

niedziela, 24 listopada 2019

Kraków i Galicja – Dwudziestolecie Międzywojenne t 23

Józef Piłsudski przemawia na Wawelu z okazji pochówku Juliusza Słowackiego 1927Ryszard Dzieszyński



Bellona 2013 







Stołeczne Królewskie Miasto Kraków

     Spod pióra Ryszarda Dzieszyńskiego wyszła rzetelna książka, nieobszerna z powodu wymogów serii wydawniczej Bellony, traktującej o okresie niepodległej Drugiej Rzeczypospolitej. Autor powybierał z historii Polski fakty znaczące dla dziejów Krakowa i Galicji. W telegraficznym skrócie przypomniał początki i historię Stołecznego Królewskiego Miasta KrakowaHen, od Piasta, Kraka, Lecha”, gdzie szczegółowo opowiedział o wybijaniu się Krakowa na niepodległość oraz o rodzeniu się demokracji, wyborach do sejmu i kolejnych rządach Rzeczpospolitej. Pisarz wyjaśnił czytelnikom geograficzne pojęcia takie, jak Galicja Zachodnia, Rzeczpospolita Krakowska, Wielkie Księstwo Krakowskie. O zamiłowaniu autora do dbania o szczegóły świadczą skrupulatnie sporządzane listy nazwisk uczestników wydarzeń i nazw oddziałów wojskowych czy obsady stanowisk i ich funkcje.

Druga Rzeczypospolita pozytywnie

     Publikacja autorstwa Ryszarda Dzieszyńskiego obiektywnie przekazała obraz Dwudziestolecia Międzywojennego skupiając się na pozytywnych aspektach ówczesnej rzeczywistości. Można więc w niej przeczytać o wielkich osiągnięciach w przemyśle, budownictwie, transporcie (Centralny Okręg Przemysłowy, port w Gdyni), ale i w nauce, kulturze, sporcie. Pisarz nie pominął też kwestii społecznych, np. miejsce Kościoła, kwestia żydowska, obronność kraju, krytycznie ustosunkowując się do kluczowych problemów wymagających niezwłocznego rozwiązania.

Na pohybel  PRL-owskiej propagandzie

     Dwudziestolecie Międzywojenne na południowych i południowo-wschodnich Kresach Rzeczypospolitej w opracowaniu Ryszarda Dzieszyńskiego obfitowało w niezwykłe wydarzenia zapamiętane przez naszą historię, jak sprowadzenie do Polski prochów Juliusza Słowackiego, Bitwa Warszawska, Przewrót Majowy, pogrzeb Marszałka Józefa Piłsudskiego. Celem ukazania prestiżu Polski na arenie międzynarodowej Ryszard Dzieszyński wspomniał w tomie o Krakowie i Galicji o wizytach w Kraju znamienitych gości z Włoch, Holandii, Niemiec…
     Na przekór PRL-owskiej propagandzie zamieszczony w tomie biogram Juliana Nowaka dowodzi, iż w Drugiej Rzeczypospolitej dostęp do uczelni wyższych i eksponowanych stanowisk mieli nie tylko członkowie elit społecznych, ale i przedstawiciele pozostałych (niższych) warstw. Wspomniany Julian Nowak, syn młynarza-rolnika, zdobył tytuł profesora zwyczajnego na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, którego został później rektorem, a następnie ministrem a nawet premierem (sic!).


Uniwersytet Jagielloński Collegium Novum 1930
Uniwersytet Jagielloński Collegium Novum 1930
Pogrzeb Józefa Piłsudskiego (Barbakan) 1935
Pogrzeb Józefa Piłsudskiego (Barbakan) 1935
Pomnik Grunwaldzki  fot. szukajwarchiwach.gov.pl 1935
Pomnik Grunwaldzki  fot. szukajwarchiwach.gov.pl 1935

wtorek, 5 listopada 2019

Podróżniczki. Dziewczyny, które nie znały granic

Krystyna Chojnowska-LiskiewiczJarosław Molenda

LIRA 2018









Podróżowanie czy bycie podróżnikiem

     Atrakcyjny tytuł i okładka książki autorstwa Jarosława Molendy przyciągnęły moją uwagę i zatrzymały ją na dłużej. Wszakże sformułowanie „Podróżniczki. Dziewczyny, które nie znały granic” jest niezwykle nośną nazwą dla książki, której twórcę znałam już z kilku innych publikacji. Piszący globtroter, o historycznych zainteresowaniach, uczynił bohaterkami tomu kilkanaście kobiet, które z racji swej aktywności przekraczały nie tylko granice krain, państw, kontynentów, ale i granice konwenansów, tradycji, dobrych obyczajów. Społeczny odbiór ich działalności, na przestrzeni wieków, w zarezerwowanej dla przedstawicieli płci brzydkiej dziedzinie, nie zawsze był pozytywny. Dobrze się zatem stało, iż sylwetki pań-obieżyświatów przybliżył nam znawca tematu i na to dodatek – mężczyzna.
     Lektura każdej książki wywołuje u mnie refleksje związane z korelacją, jaka zachodzi (lub nie) między treścią pozycji a jej tytułem. W przypadku omawianej pozycji zrodziły się u mnie pytania: kim jest podróżnik (podróżniczka)? Czy podróżowanie jest tożsame z pozostawaniem podróżnikiem? Czy prowadząca praktykę lekarską, handlująca niewolnikami i uprawiająca lichwę Dorota Falak zasłużyła na miano podróżniczki? Czy Anna Jadwiga Sapieżyna, patriotka, „sponsorka” Hotelu Lambert Czartoryskich, która ocaliła ich bibliotekę przewożąc ją do Paryża, była podróżniczką sensu stricto? Domniemana Świętosława, królowa szwedzka, duńska, norweska i angielska była zapamiętana przez historię jako matka królów Sygryda, ale czy jako podróżniczka?

Podróżnik jedzie świat zrozumieć

     „Podróżnik (podróżniczka) odbywa liczne i dalekie podróże w celu zwiedzania świata” – podaje Wielki Słownik Języka Polskiego, natomiast autor artykułu w National Geographic reasumuje „Podróżnik jedzie świat zrozumieć”. W książce Jarosława Molendy przywołano postaci kobiet podróżujących z przyczyn politycznych, handlowych, naukowych, rodzinnych, z konieczności. Część z nich stała się podróżniczkami. Ewa Dzieduszycka eksplorując liczne kraje w Europie, Azji, Afryce z ich muzeami, galeriami, zabytkami, górami, lasami, pustyniami, morzami…” określiła swą przynależność do rzeczonego grona spisując swe wspomnienia jako „Podróżniczka” do krain, „które jak sen się ukazały i jak sen przeminą”. Zaskakującą metamorfozę przeszła Jadwiga Mrozowska-Toeplitz: od wielkiej aktorki, przez wielką damę do wielkiej podróżniczki, jak skonstatowała Maria Morozowicz-Szczepkowska. „Słoneczne życie” tej pierwszej upłynęło głównie wśród krajów Azji. Wędrując po Dachu Świata opublikowała relację zatytułowaną „Moja wyprawa na Pamiry w roku 1929”. Badaczkę Bliskiego i Dalekiego Wschodu „Società Geografica Italiana” uhonorowało złotym medalem (jako jedyną kobietę). Doktor antropologii i badaczka ludów syberyjskich Maria Antonina Czaplicka opisała “Mój rok na Syberii” pod różnymi kątami: prowadzonych badań, trudów ekspedycji, środowiska geograficznego, dramatycznych przeżyć, ale także osobistych refleksji. Prowadziła ożywioną działalność naukową i publicystyczną.
     Wśród Podróżniczek zaprezentowanych w publikacji Wydawnictwa LIRA pojawiły się oczywiście i godne podziwu patriotki działające w niepodległościowej konspiracji lub materialnie wspierające umiłowaną Ojczyznę, jak wspomniane już Anna Jadwiga Sapieżyna czy Jadwiga Mrozowska-Toeplitz, która swe egzotyczne zdobycze przekazała do muzeów i bibliotek w Kraju. Współpracująca z powstańcem Szymonem Konarskim Ewa Felińska wywieziona kibitką do niesławnego Tobolska, wnikliwa obserwatorka życia zesłańców, pozostawiła „Wspomnienia z podróży do Syberii”.

Maria Antonina Czaplicka fot oksford.co.uk
Maria Antonina Czaplick
fot oksford.co.uk
Helena Rogozińska fot commons.wikimedia.org/wiki/
Helena Rogozińsk
fot commons.wikimedia.org/wiki/
Jadwiga Mrozowska-Toeplitz fot ipsb.nina.gov.pl
Jadwiga Mrozowska-Toeplitz
fot ipsb.nina.gov.pl

niedziela, 20 października 2019

Sprawiedliwi

Freski i witraże Juliana Bucmaniuka z bazyliki grekokatolickiej w ŻółkwiMaryla Ścibor-Marchocka 


2019









Przemilczana zbrodnia na Polakach

     „Sprawiedliwi. Rzecz o Ukraińcach ratujących Polaków w czasie Rzezi Wołyńskiej” autorstwa Maryli Ścibor-Marchockiej przeczytałam w jedno przedpołudnie; nie mogłam się oderwać od lektury tej książki! Poruszana tematyka Rzezi Wołyńskiej nie była mi obca, swego czasu dużo czytałam o rzeczonej apokalipsie, analizowałam przekazy świadków zawarte w pozycji „Wołyń. Przemilczana zbrodnia na Polakach” pod red. Michała Kramka, uczestniczyłam w spotkaniu z Krzesimirem Dębskim, autorem książki „Nic nie jest w porządku”, którego przodkowie doświadczyli koszmaru „Krwawej Niedzieli” w wołyńskim Kisielinie. Jednak lektura wspomnianej na początku książki okazała się niczym uderzenie w głowę banderowskim obuchem

Sprawiedliwi Ukraińcy

     Maryla Ścibor-Marchocka w swym złożonym debiucie literackim podjęła próbę przedstawienia Sprawiedliwych Ukraińców. Tych ostrzegających Polaków o zbliżających się napadach bandytów spod znaku tryzuba, tych ukrywających Polaków przed sadystami z szeregów OUN-UPA oraz tych przynoszących wsparcie umożliwiające przetrwanie Rzezi prześladowanym ludziom. Pisarka podjęła się ambitnego zadania, któremu z pewnością sprostała. Każde opowiadanie w części pierwszej opatrzyła informacją o źródle, z którego czerpała inspirację do napisania literackiej interpretacji historycznych wydarzeń na Kresach. W potopie barbarzyństwa zalewającego polski żywioł autorka znalazła ziarenka dobra nie ulegającego naciskowi silniejszego zła. Opowiadania, które wyszły spod jej pióra, pozwalają wierzyć w człowieka nawet, jeśli ten był ukraińskim sąsiadem.

wtorek, 27 sierpnia 2019

Romanse na szczytach władzy

Józef i Aleksandra Piłsudscy z córkamiIwona Kienzler


BELLONA 2018










 

 

 

Ludzkie oblicze władzy

     Iwona Kienzler specjalizująca się w pisarstwie historycznym, autorka ponad osiemdziesięciu książek (a na marginesie – czemu nie ma jej biogramu w Wikipedii?) ze szczególnym zainteresowaniem pochyla się nad rolą kobiet w dziejach Polski i Europy. Rzeczona publikacja doskonale wpisała się w kobiecy trend jej twórczości. Kilkanaście przedstawicielek płci pięknej, żon najważniejszych postaci Drugiej Rzeczypospolitej, wywarło znaczący wpływ nie tylko na swych wysoko postawionych małżonków, ale również na ich działalność na szczytach władzy. Pasjonatka historii z dużym znawstwem tematu przedstawiła szeroki kontekst historyczny wydarzeń, na których tle toczyło się prywatne życie bohaterów zbioru. Nie koniec na tym – opisanie budzących się namiętności i początków związków uczuciowych poprzedziła wnikliwą analizą aktywności mężów stanu oraz młodości ich wybranek, doprowadzając czytelnika do miejsca, w którym bohaterowie spotkali się i pokochali. Literatka czyniła to z dużym wyczuciem i taktem, nie oceniając postaci ani ich decyzji, a jedynie podążając śladami kochanków opowiedziała ich skomplikowane koleje losu. 
     Dla „współczesnych, aż do granic” czytelników, tematyka publikacji pisarki wydaje się niezwykle intrygująca chociażby z uwagi na odmienne standardy obyczajowości sprzed stu lat oraz na znane postaci z wyższych sfer dwudziestolecia międzywojennego. Wynikiem lektury są nasuwające się wnioski, co do ludzkiego oblicza władzy. Rozterki duchowe i uczuciowe zdarzają się wszystkim w jednakowym stopniu, także lokatorom Belwederu, Zamku Królewskiego czy Pałacu Prezydenckiego.

 

Kronika wypadków miłosnych

     Tytuł „Romanse na szczytach władzy” nie do końca zgadza się z zawartością książki Iwony Kienzler. Treść nazwy „romans” definiuje bowiem przelotność pozamałżeńskiego związku dwojga ludzi, natomiast literatka opowiedziała czytelnikom historie długotrwałych więzi, które, gdy pozwalały na to okoliczności, potwierdzano ślubem. Jak można przeczytać w książce, w czasach, w których brakowało instytucji rozwodu obywatele Drugiej Rzeczypospolitej radzili sobie z rozwiązywaniem ciążących im małżeństw na różne sposoby, często niełatwe w realizacji. Występowali o unieważnienie ślubu kościelnego, zmieniali wyznawaną religię, zdarzało się, że żyli w separacji z dotychczasowym małżonkiem, a w konkubinacie z nowym partnerem.
     Pomimo pejoratywnego znaczenia tytułowego słowa romans, w nazwach rozdziałów i podrozdziałów nie znalazłam określeń negatywnie oceniających postępowania wielkich międzywojennego świata. „Przypadki miłosne”, „Miłość i wspólnota ideałów”, „Miłość życia”, „Trudna miłość” brzmią nadzwyczaj spolegliwie, świadcząc o życzliwym usposobieniu autorki do prezentowanych postaci.

Ignacy i Maria Mościccy
Ignacy i Maria Mościccy
Marta i Edward Śmigły-Rydz fot. kuriergalicyjski.com
Marta i Edward Śmigły-Rydz fot. kuriergalicyjski.com